Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

analiza wiersza

Analiza i interpretacja wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego “Biała magia”.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
Stojąc przed lustrem ciszy
Barbara z rękami u włosów
nalewa w szklane ciało
srebrne kropelki głosu.

I wtedy jak dzban – światłem
zapełnia się i szkląca
przejmuje w siebie gwiazdy
i biały pył miesiąca.

Przez ciała drżący pryzmat
w muzyce białych iskier
łasice się prześlizną
jak snu puszyste listki.

Oszronią się w nim niedźwiedzie,
jasne od gwiazd polarnych,
i myszy się strumień przewiedzie
płynąc lawiną gwarną.

Aż napełniona mlecznie,
w sen się powoli zapadnie,
a czas melodyjnie osiądzie
kaskadą blasku na dnie.

Więc ma Barbara srebrne
ciało. W nim pręży się miękko
biała łasica milczenia
pod niewidzialną ręką.

4 I 1942

Lustro z nimfą secesja

Lustro z nimfą secesja

 “Biała magia” to erotyk, wiersz o charakterze miłosnym. Symbolika koloru białego jest jednoznaczna: doskonałość, czystość, niewinność, piękno. Magia to z kolei termin kojarzony z czymś niezwykłym i zniewalającym. Tak więc już tytuł określa, iż wiersz będzie dotyczył jakiejś niezwykłej doskonałości. Dostrzega ją i ceni podmiot liryczny w osobie ukochanej kobiety. W drugim wersie pojawia się imię: Barbara, tak miała na imię żona Baczyńskiego. Domyślamy się zatem, że wiersz ma charakter autobiograficzny – dotyczy poety, autora – i jest wyrazem uczuć, zachwytu wobec piękna partnerki.

Wiersz jest pełen metafor, epitetów i porównań. W pierwszej strofie patrzymy na “lustro ciszy” – epitet ten może mieć różne interpretacje: lustro oddaje tylko obraz, więc jest “ciche”; stojąca przed nim osoba jest z natury spokojna i lustro świetnie oddaje jej prawdziwą naturę. W zasadzie przyglądamy się odbiciu Barbary w lustrze, gdy robiąc coś z włosami, poprawia je, układa, “nalewa w szklane ciało/srebrne kropelki głosu”. Czynność ta ma charakter metaforyczny, epitet “szklane ciało” odnosi się do lustra, w którym odbija się sylwetka ukochanej poety, natomiast “srebrne kropelki głosu” to epitet mogący oznaczać dźwięki wydawane przez Barbarę. Srebro w literaturze ma kilka znaczeń, a mianowicie jest symbolem honoru, uczuć oraz szczęścia.

W drugiej strofie postać kobiety jest porównana do dzbana: “…jak dzban…”. Przyjmuje ów dzban – ciało lub odbicie ciała w lustrze – do siebie światło księżyca i gwiazd. Epitet “biały pył miesiąca” – uwaga: miesiąc to dawna nazwa ludowa Księżyca, zatem cały jego blask skupia się w odbiciu ciała Barbary. To zestawienie i porównanie ma oddać piękno jej urody. W kolejnej, trzeciej strofie ciało porównane jest do pryzmatu, czyli do bryły geometrycznej odbijającej światło w epitecie: “drżący pryzmat”. Przemykają przez nie niczym łasice “białe iskry” i “snu puszyste listki” – epitety te potwierdzają zachwyt podmiotu nad ciałem Barbary.

Biel jako symbol czystości powoduje kolejne skojarzenia poetyckie z białymi niedźwiedziami, myszami, zorzą polarną, lawiną, mlekiem. Bije od niej blask tak mocny, że niemal przyciąga do siebie kaskadami całą biel świata widzianą tą wieczorną porą. Zamienia się owa biel w ostatniej strofie w srebro. Jej ciało całe srebrne – szczęśliwe – zasypia i świat zalega błoga cisza.

BUDOWA WIERSZA

Utwór składa się z sześciu strof, w każdej po cztery wersy o różnej ilości sylab: 9, 8, 7. Są tu rymy żeńskie przeplatane  o rozłożeniu w strofie: ABAB (rymują się wersy: 1 i 3; 2 i 4), ale nie w każdej strofie rymują się wersy 1 z 3.

  • metafory: nalewa w szklane ciało, przejmuje w siebie gwiazdy, napełniona mlecznie, kaskada blasku i in.;
  • epitety: lustro ciszy, szklane ciało, drżący pryzmat i in.;
  • porównania: łasice… jak snu.
Oprac. Sc. 1-5Sc. 6-9Int./Char.Plan/Mini

Wielka Improwizacja – analiza i interpretacja sceny z III części “Dziadów” Adama Mickiewicza.

Zobacz informacje o epoce romantyzmu i artykuł o poecie w Wikipedii. Numery wierszy po lewej i tekst dzieła pochodzą ze strony wolnelektury.pl.

Należy pamiętać przed czytaniem i interpretacją, że bohater sceny Konrad to romantyk zbuntowany przeciwko światu postaw oświecenia i zaborcy. Na początku monologu widoczne jest romantyczne stawianie siebie ponad tłum, a dalej niszczenie wszelkich autorytetów oraz równanie się z Bogiem wbrew religii i wierze. Powątpiewa w Jego moc, wzywając do pojedynku na dusze. W miarę rozwoju wypowiedzi przeistacza się w patriotę walczącego o wolność ojczyzny. W prologu dzieła przeistoczył się z nieszczęśliwego Gustawa z Dziadów cz. IV w spiskowca. W Wielkiej Improwizacji chce wymóc na Bogu reakcję na niesprawiedliwość, jaka spotkała Polskę.

Nr Tekst Interpretacja
721 KONRAD
Samotność — cóż po ludziach, czy-m śpiewak dla ludzi?
Gdzie człowiek, co z mej pieśni całą myśl wysłucha,
Obejmie okiem wszystkie promienie jej ducha?
Nieszczęsny, kto dla ludzi głos i język trudzi:
 Samotność nie jest dla niego stanem cierpienia, bo przecież i tak czuje się niezrozumiały. “Gdzie człowiek…” – nie ma ludzi, odbiorców poezji potrafiących zrozumień i docenić wielkość jego twórczości – “pieśni”. Ponadto pisarzy piszących dla ludzi nazywa nieszczęśnikami…
725 Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie;
Myśl z duszy leci bystro, nim się w słowach złamie,
A słowa myśl pochłoną i tak drżą nad myślą,
Jak ziemia nad połkniętą, niewidzialną rzeką.
Z drżenia ziemi czyż ludzie głąb nurtów docieką.
…gdyż prawdziwy twórca nie powinien mówić tego, co ludzie chcą słyszeć, lecz to, co czuje w środku. Słowa nie potrafią wyrazić, co czuje dusza i od myśli do wersów mogą zmieniać sens. Odbiorca jego poezji może czuć, że “ziemia drży” – czytać słowa, ale nie będzie wiedział, dlaczego – nie zrozumie sensu: może czytać pieśni, lecz ich nie zrozumie.
730 Gdzie pędzi, czy się domyślą? —
Uczucie krąży w duszy, rozpala się, żarzy,
Jak krew po swych głębokich, niewidomych cieśniach;
Ile krwi tylko ludzie widzą w mojej twarzy,
Tyle tylko z mych uczuć dostrzegą w mych pieśniach.
 Poezja, literatura jest porównana do uczuć krążących w duszy, “rozpalających krew” i dających siłę do walki, istnienia. Ludzie potrafią zobaczyć twarz poety, ale nie odgadną uczuć, jakie kryje.
735 Pieśni ma, tyś jest gwiazdą za granicą świata!
I wzrok ziemski, do ciebie wysłany za gońca,
Choć szklanne weźmie skrzydła[35], ciebie nie dolata,
Tylko o twoję mleczną drogę się uderzy;
Domyśla się, że to słońca,
 W inwokacji – apostrofie do pieśni, czyli zwrocie bezpośrednim do swojej twórczości – Konrad stwierdza, iż jest ona gwiazdą na niebie (porównanie), dokąd nie sięga ludzki wzrok. “Choć szklanne weźmie skrzydła” – metaforycznie: teleskop – to i tak nie dostrzeże tej gwiazdy. Może zobaczyć tylko światło i domyślać się, iż to “słońca”…
740 Lecz ich nie zliczy, nie zmierzy.
Wam, pieśni, ludzkie oczy, uszy, niepotrzebne; —
Płyńcie w duszy mej wnętrznościach,
Świećcie na jej wysokościach,
Jak strumienie podziemne, jak gwiazdy nadniebne.
 …lecz ich nie policzy ani też nie zmierzy. Jego poezji (pieśniom) nie są potrzebne ludzkie oczy. Ona płynie w jego duszy i świeci jak gwiazda(y).
745 Ty Boże, ty naturo! dajcie posłuchanie. —
Godna to was muzyka i godne śpiewanie. —
Ja mistrz!
Ja mistrz wyciągam dłonie!
Wyciągam aż w niebiosa i kładę me dłonie
 Zwraca się bezpośrednio do Boga i natury – apostrofa – bo jego twórczość literacka jest godna uszu Boga i tylko On oraz natura mogą ją zrozumieć. Określa siebie mianem “mistrza” i wielkiego kreatora. Metaforycznie wyciąga dłonie i kładzie je na nieboskłonie – niebie.
750 Na gwiazdach jak na szklannych harmoniki kręgach.
To nagłym, to wolnym ruchem,
Kręcę gwiazdy moim duchem.
Milijon tonów płynie; w tonów milijonie
Każdy ton ja dobyłem, wiem o każdym tonie;
 Potrafi swoją duszą obracać gwiazdami wolnymi czy szybkimi ruchami  – jest kreatorem dźwięków, jakie wówczas powstają. Są ich “miliony” – to aluzja być może do różnorodności kreowanego świata i jego cech.
755 Zgadzam je, dzielę i łączę,
I w tęcze, i w akordy, i we strofy plączę,
Rozlewam je we dźwiękach i w błyskawic wstęgach. —
Odjąłem ręce, wzniosłem nad świata krawędzie,
I kręgi harmoniki wstrzymały się w pędzie.
 Konrad wpływa na świat przez siebie tworzony w literaturze, łączy go niczym dźwięki “w tęcze, akordy, strofy, błyski wstąg”. Gdy “odejmuje ręce” – przestaje tworzyć lub myśleć – one zatrzymują swój pęd, stają.
760 Sam śpiewam, słyszę me śpiewy —
Długie, przeciągłe jak wichru powiewy,
Przewiewają ludzkiego rodu całe tonie,
Jęczą żalem, ryczą burzą,
I wieki im głucho wtórzą;
 “Sam śpiewa” – sam tworzy i wpatruje się w swój świat przypominający długie powiewy wiatru, który jest niewidzialny dla ludzi tak jak jego dzieła. Zawiera w swojej twórczości żal, burze znane światu od wieków.
765 A każdy dźwięk ten razem gra i płonie,
Mam go w uchu, mam go w oku,
Jak wiatr, gdy fale kołysze,
Po świstach lot jego słyszę,
Widzę go w szacie obłoku.
 Dźwięk może być symbolem myśli, słowa poetyckiego żyjącego w dziełach poety. Jest nim przepełniony i widzi doskonale wprawnym okiem i uchem.
770 Boga, natury godne takie pienie!
Pieśń to wielka, pieśń-tworzenie.
Taka pieśń jest siła, dzielność,
Taka pieśń jest nieśmiertelność!
Ja czuję nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę,
 Jeszcze raz powtarza, że twórczość ta jest godna Boga i natury – tylko. Gdyby mógł ją nazwać jednym słowem, byłoby to: nieśmiertelność. On czuje ją i ją tworzy – to świadomość poetycka, która towarzyszy uznawanym przez ludzi talentom jednostki.
775 Cóż Ty większego mogłeś zrobić — Boże?
Patrz, jak te myśli dobywam sam z siebie,
Wcielam w słowa, one lecą,
Rozsypują się po niebie,
Toczą się, grają i świecą;
 Zwraca się do Boga z pytaniem, czy On zrobił coś większego niż poeta? Pragnie nawiązać dialog ze Stwórcą. Zachęca Go do tego, aby przyjrzał się, jak wspaniale radzi sobie ze słowem. Ono właśnie “rozsypuje się po niebie, gra i świeci”, czyli jest jemu posłuszne. To wszystko prawdopodobnie rozgrywa się w wyobraźni poety.
780 Już dalekie, czuję jeszcze,
Ich wdziękami się lubuję,
Ich okrągłość dłonią czuję,
Ich ruch myślą odgaduję:
Kocham was, me dzieci wieszcze!
 Kocha i czuje swoje wielkie myśli tworzące nowy świat romantyczny. Nazywa je określeniem: “dzieci wieszcze”, czyli myśli, ideały wyprzedzające epokę.
785 Myśli moje! gwiazdy moje!
Czucia moje! wichry moje!
W pośrodku was jak ojciec wśród rodziny stoję,
Wy wszystkie moje!
Depcę was, wszyscy poeci,
 Apostrofa zwracająca uwagę na rolę poety, który niczym ojciec stoi po środku dzieci, tak on, poeta jest ojcem całej swojej bogatej wyobraźni. Myśli, gwiazdy, czucia, wichry – to symbole świata nieosiągalnego dla ludzi a tylko dla poetów. Depce ich wszystkich, czyli podważa jakość dzieł przez nich stworzonych.
790 Wszyscy mędrce i proroki,
Których wielbił świat szeroki.
Gdyby chodzili dotąd śród swych dusznych[36] dzieci,
Gdyby wszystkie pochwały i wszystkie oklaski
Słyszeli, czuli i za słuszne znali,
 “Mędrce i proroki” – filozofowie i wieszcze przewidujący przyszłość byli podziwiani przez świat. Konrad nie uważa ich jednak za duchowych – “dusznych” – przywódców. Wie, jakie pochwały i oklaski zbierali.
795 I wszystkie sławy każdodziennej blaski
Promieniami na wieńcach swoich zapalali;
Z całą pochwał muzyką i wieńców ozdobą,
Zebraną z wieków tyla i z pokoleń tyla,
Nie czuliby własnego szczęścia, własnej mocy
 Przez wieki ludzie czcili mądrość i odkrycia świata, jakie były udziałem filozofów, twórców. Stawiali im pomniki, czcili poprzez muzykę i święta. Ale tak naprawdę to mędrcy ci i prorocy nie czuli swojej wielkości…
800 Jak ja dziś czuję w tej samotnej nocy:
Kiedy sam śpiewam w sobie,
Śpiewam samemu sobie.
Tak! — czuły jestem, silny jestem i rozumny. —
Nigdym nie czuł, jak w tej chwili —
 …jak czuje ją tego dnia i w tej chwili Konrad. Jest silny i mądry, jak nigdy dotąd.
805 Dziś mój zenit, moc moja dzisiaj się przesili,
Dziś poznam, czym najwyższy, czylim tylko dumny;
Dziś jest chwila przeznaczona,
Dziś najsilniej wytężę duszy mej ramiona —
To jest chwila Samsona,
 Dzisiaj – tej godziny – jest zenit, czyli szczyt możliwości Konrada i chce dowiedzieć się, czy to tylko duma przez niego mówi, czy rzeczywiście jest “najwyższy” – najbardziej utalentowany ze wszystkich ludzi – poetów? To chwila Samsona – postać biblijna symbolizująca nadludzką siłę.
810 Kiedy więzień i ślepy dumał u kolumny.
Zrzucę ciało i tylko jak duch wezmę pióra —
Potrzeba mi lotu,
Wylecę z planet i gwiazd kołowrotu,
Prometeusz,
Tam dojdę, gdzie graniczą Stwórca i natura.
 Pozbędzie się ciała i niczym wolny ptak wzleci ponad Ziemię. Stanie się Prometeuszem – aluzja do mitycznego tytana, który stworzył człowieka z gliny i łez a potem dał mu ogień. Tym naraził się bogom i został srogo ukarany. Konrad pragnie dotrzeć do Boga.
815 I mam je, mam je, mam — tych skrzydeł dwoje;
Wystarczą: — od zachodu na wschód je rozszerzę,
Lewym o przeszłość, prawym o przyszłość uderzę.
I dojdę po promieniach uczucia — do Ciebie!
I zajrzę w uczucia Twoje,
 Już “dostał skrzydeł” – metaforycznie wzbił się ponad świat znany ludziom. Prawe skrzydło symbolizuje przyszłość, lewe przeszłość. Po “promieniach uczuć” – śladem uczuć dojdzie do Boga i “zajrzy w Jego uczucia” – spróbuje dotrzeć do istoty boskości. Dlaczego i w jakim celu chce to zrobić? To jest jego wielki dzień, kiedy czuje się silny niczym Samson. W związku z tym tylko teraz może sprawdzić, jak mogłaby wyglądać jego wielkość w zestawieniu z boską.
820 O Ty! o którym mówią, że czujesz na niebie!
Jam tu, jam przybył, widzisz, jaka ma potęga!
Aż tu moje skrzydło sięga.
Lecz jestem człowiek, i tam, na ziemi me ciało;
Kochałem tam, w ojczyźnie serce me zostało —
 Zwraca się do Boga bezpośrednio i uważa, że już jest tam, w mitycznym lub religijnym niebie, gdzie znajduje się mieszkanie Boga. Dotarł tam, pomimo iż jest tylko człowiekiem. Jest u Boga tylko duszą, serce pozostawił w ojczyźnie.
825 Ale ta miłość moja na świecie,
Ta miłość nie na jednym spoczęła człowieku
Jak owad na róży kwiecie:
Nie na jednej rodzinie, nie na jednym wieku.
Ja kocham cały naród! — objąłem w ramiona
 Przyznaje się do miłości, do kochania całego narodu, nie jednego człowieka. Oto obejmuje w ramionach…
830 Wszystkie przeszłe i przyszłe jego pokolenia,
Przycisnąłem tu do łona,
Jak przyjaciel, kochanek, małżonek, jak ojciec:
Chcę go dźwignąć, uszczęśliwić,
Chcę nim cały świat zadziwić,
 …wszystkich zmarłych, żyjących i przyszłe pokolenia. Kocha miłością znaną ojcu, kochankowi czy małżonkowi. Pragnie szczęścia dla swojego narodu, aby zadziwić nim cały świat.
835 Nie mam sposobu i tu przyszedłem go dociec.
Przyszedłem zbrojny całą myśli władzą,
Tej myśli, co niebiosom Twe gromy wydarła,
Śledziła chód Twych planet, głąb morza rozwarła —
Mam więcej, tę Moc, której ludzie nie nadadzą,
 Nie wie, jak dokonać wyzwolenia narodu i go uszczęśliwić, dlatego przybył do Boga. Chce wiedzy, bo ma “Moc” od Niego – talent poetycki.
840 Mam to uczucie, co się samo w sobie chowa
Jak wulkan, tylko dymi niekiedy przez słowa.
I Mocy tej nie wziąłem z drzewa edeńskiego,
Z owocu wiadomości złego i dobrego;
Nie z ksiąg ani z opowiadań,
 Nosi w sobie uczucie i wiedzę pobraną z “drzewa edeńskiego” – czyli z raju stworzonego przez Boga a nie z ksiąg czy opowiadań przekazywanych przez pokolenia.
845 Ani z rozwiązania zadań,
Ani z czarodziejskich badań.
Jam się twórcą urodził:
Stamtąd przyszły siły moje,
Skąd do Ciebie przyszły Twoje,
 Jego “Moc” nie pochodzi z badań, on się twórcą urodził i wziął talent stamtąd, skąd swój wziął Bóg. Porównuje swoje umiejętności z Boskimi.
850 Boś i Ty po nie nie chodził:
Masz, nie boisz się stracić; i ja się nie boję.
Czyś Ty mi dał, czy wziąłem, skąd i Ty masz — oko
Bystre, potężne: w chwilach mej siły — wysoko
Kiedy na chmur spojrzę szlaki
 Oko jest symbolem przeogromnej wiedzy i możliwości twórczych Boga. Konrad uważa, że też je posiadł.
855 I wędrowne słyszę ptaki,
Żeglujące na ledwie dostrzeżonym skrzydle;
Zechcę i wnet je okiem zatrzymam jak w sidle —
Stado pieśń żałosną dzwoni,
Lecz póki ich nie puszczę, Twój wiatr ich nie zgoni.
 Tak jak Bóg potrafi tworzyć szlaki chmur i rządzić kluczami ptaków na niebie, jeśli tylko zechce. I jego wola będzie tam najważniejsza, Bóg nie będzie w stanie niczego bez niej zmienić.
860 Kiedy spojrzę w kometę z całą mocą duszy,
Dopóki na nią patrzę, z miejsca się nie ruszy.
Tylko ludzie skazitelni,
Marni, ale nieśmiertelni,
Nie służą mi, nie znają — nie znają nas obu,
 Konrad posiada taką moc, że gdy spojrzy na kometę, ona się zatrzyma i nie drgnie, póki jej nie pozwoli. Ludzie nie są w stanie tego pojąć, jak nie rozumieją Boga…
865 Mnie i Ciebie.
Ja na nich szukam sposobu
Tu, w niebie.
Tę władzę, którą mam nad przyrodzeniem,
Chcę wywrzeć na ludzkie dusze,
 “Mnie i Ciebie.” – to sygnał, że Konrad stawia swoje siły na równi z Boskimi. Chodzi o talent poetycki, który pozwala mu dowolnie zmieniać świat i kreować go w literaturze. Jednak chce też władać ludzkimi duszami.
870 Jak ptaki i jak gwiazdy rządzę mym skinieniem,
Tak bliźnich rozrządzać muszę.
Nie bronią — broń broń odbije,
Nie pieśniami — długo rosną,
Nie nauką — prędko gnije,
 Nie bronią, nie pieśniami, nauką czy…
875 Nie cudami — to zbyt głośno.
Chcę czuciem rządzić, które jest we mnie;
Rządzić jak Ty wszystkimi zawsze i tajemnie: —
Co ja zechcę, niech wnet zgadną,
Spełnią, tym się uszczęśliwią,
 …cudami chce mieć władzę nad ludźmi, ale pragnie rządzić nimi “czuciem” – czyli uczuciami, duszami. Byłby przy tym tyranem takim jak Bóg, bo ludzie rządzeni przez niego musieliby zgadywać, co on chce?
880 A jeżeli się sprzeciwią,
Niechaj cierpią i przepadną.
Niech ludzie będą dla mnie jak myśli i słowa,
Z których, gdy zechcę, pieśni wiąże się budowa; —
Mówią, że Ty tak władasz!
 Za każdy sprzeciw ludzi skazywałby ich na cierpienie. Stawia Bogu zarzut, że właśnie Bóg w ten sposób rządzi światem.
885 Wiesz, żem myśli nie popsuł, mowy nie umorzył;
Jeśli mnie nad duszami równą władzę nadasz,
Ja bym mój naród jak pieśń żywą stworzył,
I większe niźli Ty zrobiłbym dziwo,
Zanuciłbym pieśń szczęśliwą!
 Gdyby otrzymał od Boga władzę nad ludźmi, zrobiłby dla nich więcej niż On. “Zanuciłby pieśń szczęśliwą!” – to pieśń wolności i radości z tego, że naród może żyć swobodnie.
890 Daj mi rząd dusz! — Nieśmiertelność, Obraz świata
Tak gardzę tą martwą budową,
Która gmin światem zowie i przywykł ją chwalić,
Żem nie próbował dotąd, czyli moje słowo
Nie mogłoby jej wnet zwalić.
Lecz czuję w sobie, że gdybym mą wolę
 Żąda od Boga, aby dał mu władzę nad duszami. Nieśmiertelność i świat, jaki widzi, nie budzą w nim radości. Jest w stanie słowem to wszystko zmienić.
895 Ścisnął, natężył i razem wyświecił,
Może bym sto gwiazd zgasił, a drugie sto wzniecił —
Bo jestem nieśmiertelny! i w stworzenia kole
Są inni nieśmiertelni; — wyższych nie spotkałem —
Najwyższy na niebiosach! — Ciebie tu szukałem,
 Konrad czuje się nieśmiertelny. Jest w stanie czynić rzeczy, jakie zrobił Bóg. Dlatego jest teraz w niebie i chce rozmawiać z Bogiem.
900 Ja najwyższy z czujących na ziemnym padole.
Nie spotkałem Cię dotąd — żeś Ty jest, zgaduję;
Niech Cię spotkam i niechaj Twą wyższość uczuję —
Ja chcę władzy, daj mi ją, lub wskaż do niej drogę!
O prorokach, dusz władcach, że byli, słyszałem,
 Uważa, że jest “najwyższym z czujących” – najbardziej wrażliwy i Bóg powinien z nim się spotkać, aby mógł poczuć Jego wyższość. Ponadto domaga się od Boga władzy.
905 I wierzę; lecz co oni mogli, to ja mogę,
Ja chcę mieć władzę, jaką Ty posiadasz,
Ja chcę duszami władać, jak Ty nimi władasz.Długie milczenieMilczysz, milczysz! wiem teraz, jam Cię teraz zbadał,
Zrozumiałem, coś Ty jest i jakeś Ty władał. —
 Bóg nie odzywa się do Konrada, więc poeta czeka chwilę. Potem wypowiada słowa olśnienia, niby już wie, jak władał Bóg.
910 Kłamca, kto Ciebie nazywał miłością,
Ty jesteś tylko mądrością.
Ludzie myślą, nie sercem, Twych dróg się dowiedzą;
Myślą, nie sercem, składy broni Twej wyśledzą —
Ten tylko, kto się wrył w księgi,
 Oskarża Boga o to, że jest tylko mądrością a nie miłością. Tylko ludzie mądrzy, wykształceni…
915 W metal, w liczbę, w trupie ciało,
Temu się tylko udało
Przywłaszczyć część Twej potęgi.
Znajdzie truciznę, proch, parę,
Znajdzie blaski, dymy, huki,
 …badacze metali, lekarze zdołali odkryć niektóre tajemnice stwórcy. Przywłaszczyli sobie część potęgi Boga. Ale też mądrość powołała do życia proch, truciznę, parę, blaski, czyli rzeczy, które źle wykorzystane przyczyniają się do nieszczęść.
920 Znajdzie prawność, i złą wiarę
Na mędrki i na nieuki.
Myślom oddałeś świata użycie,
Serca zostawiasz na wiecznej pokucie,
Dałeś mnie najkrótsze życie
 Tylko myślami – wyobraźnią człowiek może przekroczyć granice stworzenia: życia i śmierci a serca – uczucia – cierpią z powodu obojętności – “wieczna pokuta”. Konrad żali się, że Bóg dał mu za krótkie życie…
925 I najmocniejsze uczucie. —
Czym jest me czucie?
Ach, iskrą tylko!
Czym jest me życie?
Ach, jedną chwilką!
 …ale “najmocniejsze uczucie” – wrażliwość. Zastanawia się nad sensem tej wrażliwości czy wyobraźni. Porównuje je do “iskry” – pełni ona rolę zapłonu, zarzewia wielkiej idei. Natomiast życie jego zdaniem jest “chwilką”, szybko przemija.
930 Lecz te, co jutro rykną, czym są dzisiaj gromy?
Iskrą tylko.
Czym jest wieków ciąg cały, mnie z dziejów wiadomy?
Jedną chwilką.
Z czego wychodzi cały człowiek, mały światek?
 Podobnie jest z przyszłością i przeszłością – są chwilką.
935 Z iskry tylko.
Czym jest śmierć, co rozprószy myśli mych dostatek?
Jedną chwilką.
Czym był On, póki światy trzymał w swoim łonie?
Iskrą tylko.
 Życie i śmierć jest chwilką lub iskrą.
940 Czym będzie wieczność świata, gdy On go pochłonie?
Jedną chwilką.GŁOS Z LEWEJ STRONY[37][38]Wsiąść muszę
Na duszę
Jak na koń.
Goń! goń.
W cwał, w cwał!
 Wieczność znana ludziom w porównaniu z wielkością Boga jest także iskrą.

GŁOSY – to postaci fantastyczne, duchy, anioły, pojawiające się wokół Konrada. Ten z lewej strony pragnie posiąść duszę młodzieńca i ma złe intencje.

947 GŁOS Z PRAWEJ
Co za szał!
Brońmy go, brońmy,
Skrzydłem osłońmy
 GŁOS z prawej ma dobry charakter i pragnie bronić Konrada.
950 Chwila i iskra, gdy się przedłuża, rozpala —
Stwarza i zwala.
Śmiało, śmiało! tę chwilę rozdłużmy, rozdalmy,
Śmiało, śmiało! tę iskrę rozniećmy, rozpalmy —Teraz — dobrze — tak.
 Naśladując porównania Konrada, GŁOS pragnie przedłużyć owe “chwile” i “iskry”, aby poeta mógł się wypowiedzieć.
954 Jeszcze raz Ciebie wyzywam,
Jeszcze po przyjacielsku duszę Ci odkrywam.
Milczysz, — wszakżeś z Szatanem walczył osobiście?
Wyzywam Cię uroczyście.
Nie gardź mną, ja nie jeden, choć sam tu wzniesiony.
Jestem na ziemi sercem z wielkim ludem zbratan,
 Po raz kolejny poeta wzywa Boga, aby odezwał się do niego. “Po przyjacielsku” do Boga mówi, jakby ostrzegając. Następnie zwraca uwagę, że Bóg nie powinien się go obawiać, przecież walczył z Szatanem? Czyli Konrad nie jest aż tak groźny, aby się go bać. Gdy Bóg nie odzywa się, poeta uważa, iż nim gardzi, a przecież on – Konrad nie reprezentuje tam – w niebie, gdzie poszukiwał Boga – wyłącznie siebie, lecz swój lud…
960 Mam ja za sobą wojska, i mocy, i trony;
Jeśli ja będę bluźnierca,
Ja wydam Tobie krwawszą bitwę niźli Szatan:
On walczył na rozumy, ja wyzwę na serca.
Jam cierpiał, kochał, w mękach i miłości wzrosłem;
 … Ma za sobą cały naród z wielką historią. Jeśli Bóg oceni postępowanie poety za bluźniercze, ten wyda Mu bitwę “krwawszą niźli Szatan”, bo wyzwie go na “serca”. Serce jest symbolem miłości a Konrad uważa, że potrafi bardziej kochań niż Bóg.
965 Kiedyś mnie wydarł osobiste szczęście,
Na własnej piersi ja skrwawiłem pięście,
Przeciw Niebu ich nie wzniosłem.
 Przypomina swoją nieodwzajemnioną miłość. Rozczarowanie i brak wzajemności spowodowało wielkie cierpienie. Mimo to nie zwrócił się przeciwko Bogu.
968 GŁOS[39] Rumaka
Przedzierzgnę w ptaka.
Orlimi pióry
Do góry!
W lot!GŁOS
Gwiazdo spadająca!
Jaki szał
W otchłań cię strąca!
 GŁOSY walczą o duszę Konrada, osłabiając go.
975 Teraz duszą jam w moję ojczyznę wcielony;
Ciałem połknąłem jej duszę,
Ja i ojczyzna to jedno.
Nazywam się Milijon — bo za milijony
 Konrad jest “wcielony” w swoją ojczyznę – reprezentuje ją, uosabia, czuje jedność – “Ja i ojczyzna to jedno”. Określa się mianem “Milijon” – milion – bo za miliony…
980 Kocham i cierpię katusze.
Patrzę na ojczyznę biedną,
Jak syn na ojca wplecionego w koło;
Czuję całego cierpienia narodu,
Jak matka czuje w łonie bole swego płodu.
 … kocha i cierpi. Widzi swoją ojczyznę spętaną łańcuchami niewoli, pod zaborami. Ojca postrzega jak skazańca na torturach. Porównuje swoje cierpienie do uczucia matki, kiedy z jej płodem jest coś nie tak.
985 Cierpię, szaleję — a Ty mądrze i wesoło
Zawsze rządzisz,
Zawsze sądzisz,
I mówią, że Ty nie błądzisz!
Słuchaj, jeśli to prawda, com z wiarą synowską
 Bóg jest obojętny na to cierpienie, w dodatku “…wesoło/ Zawsze rządzi…” – to denerwuje Konrada. Przestaje wierzyć w nieomylność Boga.
990 Słyszał, na ten świat przychodząc,
Że Ty kochasz; — jeżeliś Ty kochał świat rodząc,
Jeśli ku zrodzonemu masz miłość ojcowską; —
Jeżeli serce czułe było w liczbie zwierząt,
Któreś Ty w arce zamknął i wyrwał z powodzi; —
 Konrad został wychowany w szacunku i miłości do Boga. Wierzy w słowa biblijne o potopie i dobrych zamiarach Pana wobec ludzi.
995 Jeśli to serce nie jest potwór, co się rodzi
Przypadkiem, ale nigdy lat swych nie dochodzi; —
Jeśli pod rządem Twoim czułość nie jest bezrząd,
Jeśli w milijon ludzi krzyczących «ratunku!”»
Nie patrzysz jak w zawiłe zrównanie rachunku; —
Jeśli miłość jest na co w świecie Twym potrzebną
I nie jest tylko Twoją omyłką liczebną…
 Nadaje swojej wiedzy o Bogu i Jego miłości tryb warunkowy. Skoro Stwórca jest miłością, dlaczego nie reaguje na miliony głosów błagających Go o ratunek? Chodzi cały czas o Polaków znajdujących się pod zaborami i skazanych na niewolę.
1003 GŁOS[40]

Orła w hydrę!
Oczy mu wydrę.
Do szturmu dalej
Dymi! pali!
Ryk! grzmot!

GŁOS

Z jasnego słońca
Kometo błędu!
Gdzie koniec twego pędu?
Bez końca, bez końca!

 Głosy walczą o duszę Konrada, wpędzając go w obłęd.
1011 Milczysz! — Jam Ci do głębi serce me otworzył,
Zaklinam, daj mi władzę: — jedna część jej licha,
Część tego, co na ziemi osiągnęła pycha,
Z tą jedną cząstką ileż ja bym szczęścia stworzył!
 Poeta ma żal, Bóg nie chce z nim rozmawiać, mimo iż odkrył się przed nim. Pragnie od Niego choć części władzy, która np. spowodowała pojawienie się na świecie pychy. Mógłby ją wykorzystać dla stworzenia szczęścia ludzkiego.
1015 Milczysz! — nie dasz dla serca, dajże dla rozumu. —
Widzisz, żem pierwszy z ludzi i z aniołów tłumu,
Że Cię znam lepiej niźli Twoje archanioły,
Wart, żebyś ze mną władzą dzielił się na poły —
Jeślim nie zgadł, odpowiedz — milczysz! ja nie kłamię.
 Konrad domaga się, aby Bóg uznał jego wielkość. Stawia się wyżej niż archaniołowie, bo zna Go lepiej niż oni. Wzywa Boga, aby odpowiedział mu i przemówił.
1020 Milczysz i ufasz, że masz silne ramię —
Wiedz, że uczucie spali, czego myśl nie złamie —
Widzisz to moje ognisko: — uczucie,
Zbieram je, ściskam, by mocniej pałało,
Wbijam w żelazne woli mej okucie,
Jak nabój w burzące działo.
 Możliwe, że Bóg ma siłę i władzę – “silne ramię”, ale Konrad ma uczucia. Potrafi je ścisnąć i stworzyć z nich pocisk, nabój, aby wystrzelić.
1026 GŁOS[41] Ognia! pal!GŁOS
Litość! żal!
 GŁOS namawia Konrada, aby ten wystrzelił w Boga, GŁOS drugi chce go powstrzymać.
1028 Odezwij się, — bo strzelę przeciw Twej naturze;
Jeśli jej w gruzy nie zburzę,To wstrząsnę całym państw Twoich obszarem;
Bo wystrzelę głos w całe obręby stworzenia:
Ten głos, który z pokoleń pójdzie w pokolenia:
Krzyknę, żeś Ty nie ojcem świata, ale…GŁOS DIABŁACarem!Konrad staje chwilę, słania się i pada.
 Konrad ostrzega Boga, aby odezwał się, bo jeśli nie, to strzeli w Niego i wypuści głos podawany z pokolenia na pokolenie. Głos ten będzie ostrzegał ludzi, że Bóg jest…. i tu Konrad mdleje, nie kończy zdania.

Odzywa się DIABEŁ i dodaje: “Carem”. Car Rosji był dla Polaków pod zaborem synonimem zła. Z tego względu porównanie Boga do cara mogło być odczytywane jako największa obelga.

1035 DUCHY Z LEWEJ STRONY
PIERWSZY
Depc, chwytaj!DRUGI
Jeszcze dysze.PIERWSZY
Omdlał, omdlał, a nim
Przebudzi się, dodusim.DUCH Z PRAWEJ STRONY
Precz — modlą się za nim.DUCH Z LEWEJ
Widzisz, odpędzają nas.
 DUCHY walczą między sobą i mówią o Konradzie. Jedne komentują omdlenie, inne modlą się za młodzieńca.
1040 PIERWSZY Z LEWEJ
Ty bestyjo głupia!
Nie pomogłeś mu słowo ostatnie wyrzygnąć,
Jeszcze o jeden stopień w dumę go podźwignąć!
Chwila dumy — ta czaszka już byłaby trupia.
 Duch złości się na drugiego, że “wypuścił” duszę Konrada z ręki nie pomógł mu wypowiedzieć ostatniego bluźnierstwa przeciwko Bogu i to nie on wypowiedział tego porównania Boga z carem…
1045 Być tak blisko tej czaszki! i nie można deptać!
Widzieć krew w jego ustach, i nie można chłeptać!
Najgłupszy z diabłów, tyś go wypuścił w pół drogi.DRUGI
Wróci się, wróci —PIERWSZY
Precz stąd — bo wezmę na rogi
 .. Byli blisko zawładnięcia duszą więźnia, Konrada. A jednak chyba go stracili. Drugi pociesza go, że jeszcze Konrad do nich wróci, czyli znów będzie bluźnił i wówczas zostanie zesłany do piekła, za karę.
1050 I będę cię lat tysiąc niósł, i w paszczę samą
Szatana wbiję.DRUGI
Cha! cha! straszysz, ciociu! mamo!
Ja dziecko będę płakać —
płacze
Masz —
uderza rogiem
 Biją się między sobą.
1055 A co, nie chybił?
Leć i nie wyłaź z piekła — aha, do dna przybił —
Rogi me, brawo, rogi —PIERWSZY
Sacrédieu![42]DRUGI
uderza
Masz.
 Sacredieu – z francuskiego: psiakrew! Kotłują się wokół Konrada.
1060 PIERWSZY
W nogi.
Słychać stukanie i klucz we drzwiach.DRUGI DUCH
Pop, klecha, przyczajmy się i schowajmy rogi.
 Na dźwięk wkładanego do zamka klucza, rozpoznają, że nadchodzi ksiądz. Postanawiają się schować i przyczaić się

Konrad – bufon, geniusz i patriota w jednym?

Wielka Improwizacja (WI) to największy i najważniejszy monolog w historii polskiej literatury, także w twórczości Mickiewicza. Takie dzieła powstają na skutek spiętrzenia się wielu wydarzeń w życiu twórcy. Czarę goryczy przepełniła być może wieść o upadku powstania listopadowego i braku osobistego udziału w nim poety. Odnajdujemy tu cierpienie samotnika tęskniącego za ojczyzną. Gdy ktoś zaczyna czytać WI, może odnieść wrażenie, iż ma do czynienia z zakochanym w sobie egocentryku. Skarży się on na swoją samotność lub brak wystarczającej akceptacji dla jego twórczości. Mimo to jednak gardzi publicznością, bo ona i tak nie jest w stanie zrozumieć “jego pieśni” – twórczości, w domyśle: nie doceni jego geniuszu! Ten egocentryzm jest cechą bohatera romantycznego, dlatego można twierdzić, iż Mickiewicz dokonuje tu autokreacji. W usta Konrada, człowieka bez grzechu i walczącego o wolność narodu, wkłada jakieś mało czytelne uwagi o sobie samym. Cóż, pragnieniem każdego poety i twórcy jest docieranie do jak największej liczby odbiorców. Pozostali romantycy ale nie tylko oni, współcześni raperzy i hiphopowcy, politycy, celebryci także dążą do tego, aby być rozpoznawalnymi. Dlaczego tak się dzieje? To wynika z natury jednostek twórczych – pragną dzielić się swoją wizją świata z innymi.

improwizacja_konrada

Dziady III w Narodowym Teatrze Edukacji

Człowiek religijny pojęcie Boga kojarzy z sacrum, którego nie można szargać. Gdyby Mickiewicz współcześnie opublikował WI, obraziłby uczucia wielu ludzi. Konrad bowiem bluźni, nazywając Boga “tylko mądrością”. Mądrość nie zna miłosierdzia ani litości, nie jest wyrozumiała i tolerancyjna. Istotą Boga jest miłość do człowieka, tak przynajmniej to rozumiemy. Wierzymy, że życie na ziemi jest tylko drogą do raju osiągalnego na sądzie ostatecznym. Jeśli Bóg jest “tylko mądrością”, nikt nie dostanie się do nieba, gdyż nie ma ludzi bez grzechu, a grzech zamyka drogę do raju. Tak więc Konrad bluźni, gdy nazywa Boga mądrością, odbierając mu przymioty miłości: miłosierdzia wobec ludzi. Bluźni też, gdy porównuje się z Nim. Samo dotarcie do nieba, aby porozmawiać ze Stwórcą, to jakaś abstrakcja! W dodatku “naciska” na Niego, ostrzega i straszy swoim gniewem! To już przesada i totalny upadek moralny bohatera. “Puszy się”, “nadyma swoje ego” do nieprzyzwoitych rozmiarów i przechwala się, stawiając na równi z Bogiem. Musi być jakimś chorym człowiekiem i samobójcą!? Tak, ale to również postawa romantyczna, autokreacja,  pokaz geniuszu poetyckiego i wrażliwości. Czy Konrad może być tak wielkim twórcą jak Bóg? Nigdy.

W poetyckim uniesieniu młodzieniec myli pojęcia kreacji świata fizycznego z wyobraźnią. Owszem, może tworzyć dzieła, w których on jako kreator będzie “bogiem świata przedstawionego”. Rzeczywiście, od niego zależy: jak będą wyglądali bohaterowie, miejsce akcji i inne szczegóły. Ale w rzeczy samej ma świadomość, iż został stworzony przez Boga i to dzięki niemu może sam tworzyć, być, kim jest. Więc po co ten bunt wobec Boga, skoro niczego nie zmieni? To próba wskazania, jaki jest odważny, bo Konrad chce walczyć o wolność i dobro całego narodu. Bunt wobec Boga ma go niejako uwiarygodnić w tym, że miłość dla narodu stawia ponad miłością do Boga. Jest w stanie zaryzykować cierpienie wieczne i piekło, jeśli Bóg go ukarze za bluźnierstwa. Odda nawet to, byle tylko Bóg usłyszał o cierpieniu Polaków i dał im wolność. Na tym właśnie polega tajemnica WI. Konrad kreuje się na Prometeusza w dwóch płaszczyznach: potrafi kreować świat i dla ludzi jest w stanie poświęcić się jak Prometeusz.

W Konradzie można dostrzec bufona zakochanego w sobie, niezrealizowanego geniusza, który na koniec okazuje się wielkim patriotą. Wielkość patriotyzmu bierze się stąd, że ojczyzna jest dla Konrada większym sacrum niż Bóg, to znaczy: dla niej jest w stanie popełnić nawet samobójstwo – czyn zakazany i niemoralny – a także waży się stanąć do walki z rywalem większym od siebie, bez szans na zwycięstwo.

Konrad w WI bluźni przeciwko Bogu i na pewno wie, czym to grozi: “Utratą życia wiecznego w raju”. Wielu powstańców listopadowych, a potem styczniowego, wielkopolskiego, śląskich i warszawskiego oddało życie za wolność ojczyzny, porywając się na wroga o wiele silniejszego – jak Dawid na Goliata  – z góry skazując się na porażkę. To największe z poświęceń: oddać życie za ojczyznę – tego uczy nas Mickiewicz. Konrad, walcząc z Bogiem “na czucie”, jest w stanie poświęcić nie tylko życie doczesne ale też wieczne. Zatem reprezentuje postawę mitycznego Prometeusza. Jest postacią heroiczną i tragiczną, ma odwagę, ale też zdaje sobie sprawę, na jakie cierpienia skazuje sam siebie.

“Słowa, słowa, słowa…” – ktoś zacytuje Szekspira – a gdzie działania? Być może właśnie żal i poczucie bezradności Mickiewicza są przyczyną powstania Wielkiej Improwizacji? Mają wyrazić głęboki ból z powodu braku działania – wieszcz nie uczestniczył w powstaniu – i niepowodzenia, jakie stało się udziałem powstańców listopadowych (1830-31).

Czyżby Mickiewiczowi nie chodziło o walkę z Bogiem, ale “zamknięcie ust” swoim krytykom i przeciwnikom politycznym? Oskarżali go o bierność podczas powstania listopadowego. Chce im więc pokazać, że jest w stanie bardziej kochać i więcej poświęcić dla ojczyzny niż oni. W “Dziadach” cz. III obserwujemy wydarzenia mające miejsce na długo przed powstaniem listopadowym. Chodzi o działalność filomatów i filaretów z lat studiów poety. Wraca do tych wątków, jakby chciał powiedzieć: “Ja walczyłem o Polskę wcześniej niż wy i byłem skazańcem, zanim wybuchło powstanie listopadowe, więc nie oskarżajcie mnie o brak działania!”.

Czyli tak naprawdę nie bluźnił i nie walczył z Bogiem, ale stworzył kreację bohatera, aby przedstawić swoją teorię patriotyzmu – bezgranicznego umiłowania i poświęcenia się dla ojczyzny? Bardzo możliwe, uznajmy, że zrobił to celowo, a może z czystego romantycznego buntu. W każdym razie Polska odzyskała niepodległość 11 listopada 1918 roku, czyli 88 lat później.

Patriotyzm zdefiniowany w romantyzmie z pewnością przyczynił się do tego, że polskie tradycje przetrwały i miał kto upominać się o powrót kraju na mapy Europy i świata. Oczywiście, nie chodziło tylko o romantyczny patriotyzm, ale też o przypomniane w romantyzmie polskie tradycje ludowe.

Wielka Improwizacja dała i daje nam, Polakom, poważny imperatyw – nakaz, obowiązek kochania ojczyzny. Adam Mickiewicz powtarza w tym słowa Jana Kochanowskiego, poety renesansowego, który przewidział, do czego doprowadzi swawola szlachty. Potwierdził jego przemyślenia także Ignacy Krasicki w oświeceniu i… nic to nie dało. Polska straciła niepodległość po trzech rozbiorach w końcu XVIII wieku. Twórcy literatury zatem mają niewielką moc sprawczą, z ich opiniami nie liczą się ludzie władzy albo robią to dopiero “po szkodzie”. Możemy zatem patrzeć na Konrada jako na wytwór swego rodzaju procesu powstawania polskiej świadomości narodowej. Jak nikt inny przypomina nam o obowiązkach wobec ojczyzny i chyba dlatego od ponad stu lat muszą poznawać tę postać wszyscy uczniowie szkół w Polsce. Nie wolno nam nigdy zapomnieć, że jesteśmy Polakami. Dlatego też nazwa tego portalu to “kocham język polski”, bo język to jeden z elementów tożsamości narodu, który przetrwał wiek zaborów. Ale nie bądźmy megalomanami, przypomnijmy w tym miejscu, że w XIX wieku w wiośnie ludów uczestniczyło wiele narodów europejskich pragnących wybić się na niepodległość. A nasi południowi sąsiedzi Czesi cierpieli pod zaborami bodaj 300 lat!

Do przemyślenia

Konrad jest wzorem buntownika, jakiego każdy może odkryć i odkrywa w sobie. Buntownik, przypomnijmy, nie zgadza się z zastanymi zasadami, prawdami, dogmatami, chce je zweryfikować – np. młodzieńczy bunt przeciwko nakazom i zakazom rodziców. Wychowani w wierze w Boga (nie tylko w religiach monoteistycznych) ludzie wielokrotnie zastanawiają się nad kwestią: “Dlaczego Bóg pozwala na tyle cierpienia, jakie obserwujemy na świecie”. Ocenianie wszystkiego, co dzieje się wokół nas, to naturalna cecha istoty myślącej i to nie jest grzech. Na niekorzyść Boga w tych ocenach przemawiają wojny i zło tego świata! Często ludzie zapominają jednak, kto te wojny wywołuje: zakochani w sobie psychopaci(?), którym przytakują sprzedajni stronnicy a może wielkie koncerny pragnące na wojnach zarabiać krocie? Bywa różnie.

W Wielkiej Improwizacji Konrad oskarża Boga o rząd nad duszami i ironizuje słowami: “co ja zechcę, niechaj zgadną” – że niby Bóg tak postępuje z ludźmi. Właśnie tak stereotypowo i “po ludzku” postrzegamy Boga. Po pierwsze oskarżamy Go o zło tego świata, po drugie jawi się On jako uniwersalny policjant pilnujący każdego wszędzie i we wszystkim, księgowy skrupulatnie zapisujący nasze grzechy. W ogóle nie dopuszczamy do siebie myśli, że może jest inaczej. Bóg dał człowiekowi wolną wolę, czyli można robić, co się chce: “Róbta co chceta!”. Musimy mieć jednak świadomość, że będziemy osądzeni. Bóg nie patrzy i nie wnika w ludzkie postępowanie, lecz potem zapyta każdego z nas na sądzie ostatecznym np.: “Czy przestrzegałeś przykazań i czy nie zmarnowałeś swoich talentów”? I trzeba będzie powiedzieć prawdę…

I uwaga: Bóg pozna czy kłamiesz, czy mówisz prawdę, masz to jak w banku! Czyli ustalmy: problem z czynieniem dobra lub zła leży po stronie człowieka. Ty jesteś odpowiedzialna/y za każdą swoją decyzję i od Ciebie zależy, jak będzie wyglądało Twoje życie.

Jeszcze o bufonie

Bufon to potocznie pyszałek i zarozumialec. Termin ten ma negatywne konotacje i oznacza kogoś zepsutego. Postawa buntowników romantycznych, ich alienacja, poczucie wyższości wobec otoczenie z racji pełnienia roli twórców docenili poeci Młodej Polski. Chcieli naśladować Mickiewicza i Słowackiego, a twierdzili, że są kapłanami w świątyni sztuki – także poza, próba dowartościowania swojej twórczości, nierozumianej przez publiczność. Nie ma nic złego w takim zachowaniu, jeśli tylko niesie ze sobą wartości uniwersalne, jest poparte ciężką pracą, nieprzeciętnym talentem. Tak się złożyło, że Mickiewicz twórczo przerastał swoje pokolenie i nawet jeśli wyczuwamy lekkie przewartościowanie w WI, to wynika ono z pozy obronnej przeciwko rywalom. Kto współcześnie słucha rapu czy hip-hopu, zrozumie, często w piosenkach raperów pojawiają się wątki buntu przeciwko tym, “którzy nie rozumieli nas, nie wierzyli w nas, a teraz przecierają oczy, widząc nasze traki na szczytach list”. To nie jest bufonada, raczej wyraz radości z faktu, że jest się lepszym niż się kiedyś było, ale cały ten sukces Mickiewicza czy raperów wyrasta z talentu i pracy. Więc jeśli od czasu do czasu pojawiają się elementy samozachwytu, cóż, wybaczamy im to i czytamy, słuchamy, przez to stając się lepszymi.

Oprac. Sc. 1-5Sc. 6-9Int./Char.Plan/Mini
oprac.Przyg./Prolog/Akt 1-2 Akt 3/Interpr.Improwizacja Kordiana

Interpretacja improwizacji Kordiana bohatera “Kordiana” Juliusza Słowackiego. Zobacz informacje na temat epoki romantyzm i biografię poety w Wikipedii. Tutaj znajdziesz też opracowanie i streszczenie “Kordiana” oraz tekst lektury.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
 KORDIAN
sam, z założonemi na piersiach rękoma, stoi na najwyższéj igle góry Mont–Blanc.KORDIANTu szczyt… lękam się spojrzeć w przepaść świata ciemną.
Spojrzę… Ach! pod stopami niebo i nad głową
Niebo… Zamknięty jestem w kulę kryształową;
Gdyby ta igła lodu popłynęła ze mną
Wyżej – aż w niebo… nie czułbym, że płynę.
Stąd czarne skrzydła myśli nad światem razwinę.
Ciszéj! słuchajmy… o te lody się ociera
Modlitwa ludzka, po tych lodach droga
Myślom płynącym do Boga.
Tu dźwięk nieczysty głosu ludzi obumiera,
A dźwięk myśli płynie daléj.
Tu pierwszy zginę, jeśli niebo się zawali.
A ten kryształ powietrza by tchnieniem rozbity
Kręgami się rozpłynie na nieba błękity,
I gwiazdy w nieznajomą uciekną krainę,
I znikną, jakby ich nigdy nie było…
Spróbuję – westchnę i zginę…
Patrzy w dół.Ha! przypominasz mi się, narodów mogiło!
Oto się przedarły chmury,
Igły lodu wytrysły z chmur kłębów;
Tam las ogromny sosen i dębów
Jak garść mchu w szczelinie góry,
A ta plamka biała – blada –
To morze.
Silniéj wzrok napnę – oczy rozedrę, otworzę,
Chciałbym stąd widzieć człowieka.
Tam koło jednéj igły, krążą orłów stada,
Jak pierścionki żałobne na perłowych lodach;
A ode mnie błękitna płynie szczelin rzeka,
Każda w jedną otchłań zlata,
I nikną jak w morza wodach.Jam jest posąg człowieka, na posągu świata.

O gdyby tak się wedrzeć na umysłów górę,
Gdyby stanąć na ludzkich myśli piramidzie,
I przebić czołem przesądów chmurę,
I być najwyższą myślą wcieloną…
Pomyśléć tak – i nie chciéć? o hańbo! o wstydzie!
Pomyśléć tak – i nie móc? w szmaty podrę łono!
Nie móc? – to piekło!
Mogęż siłą uczucia serce moje nalać,
Aby się czuciem na tłumy rozciekło,
I przepełniło serca nad brzegi,
I popłynęło rzeką pod trony – obalać?
Mogęż zruszyć lawiny? potém lawin śniegi,
Zawieszone nad siołem,
Zatrzymać ręką lub czołem?
Mogęż, jak Bóg w dzień stworzenia,
Ogromnéj dłoni zamachem,
Rzucać gwiazdy nad świata zbudowanym gmachem,
Tak, by w drodze przeznaczenia,
Nie napotkały nigdy kruchéj świata gliny,
I nie strzaskały w żegludze?
Mogę – więc pójdę! ludy zawołam! obudzę!
po chwili – z wyrazem zniechęcenia

Może lepiéj się rzucić w lodowe szczeliny?…
po chwili – zrazu spokojnie, potém z zapałem…

Uczucia po światowych opadały drogach…
Gorzkie pocałowania kobiety – kupiłem… Wiara dziecinna padła na papieskich progach…
Nic – nic – nic – aż w powietrza błękicie
Skąpałem się… i ożyłem,
I czuję życie!
Lecz nim myślą olbrzymią rozpłonę,
Posągu piękność mam – lecz lampy brak.
Więc z ognia wszystkich gwiazd, uwiję na czoło koronę,
W błękicie nieba sfer, ciało roztopię tak,
Że jak marmur, jak lód, słonecznym się ogniem rozjaśni…
Potém piękny, jak duch baśni,
Pójdę na zimny świat i mogę przysiąc,
Że te na czole tysiąc gwiazd i w oczach tysiąc,
Że posągowy wdzięk, narodów uczucia rozszerzy,
I natchnie lud;
I w serca jak myśl uderzy,
Jak Boga cud…

Nie – myśli wielkiéj trzeba z ziemi, lub z błękitu.
Spojrzałem ze skały szczytu,
Duch rycerza powstał z lodów…
Winkelried dzidy wrogów zebrał i w pierś włożył,
Ludy! Winkelried ożył!
Polska Winkelriedem narodów!
Poświęci się, choć padnie jak dawniéj! jak nieraz!
Nieście mię, chmury! nieście, wiatry! nieście, ptacy!
Chmura znosi go z igły lodu.

CHMURA
Siadaj w mgłę – niosęć… Oto Polska – działaj teraz!…

KORDIAN
rzucając się na rodzinną ziemię z wyciągniętemi rękoma, woła:
Polacy!!!

Kordian na Mont Blanc

Kordian na Mont Blanc

 

Improwizacja Kordiana to monolog kończący akt drugi utworu. Rozpoczyna się analizą uczuć i emocji stojącego na szczycie bohatera. Stwierdza, iż boi się patrzeć w dół, jest tam przepaść ciemna, mogąca symbolizować otchłań. Stoi dumny, mając pod nogami i nad głową niebo. Wyobraża sobie, co mogłoby się stać, gdyby nagle lodowy szczyt wzniósł się wraz z nim do góry i płynąłby w przestworza. Z góry spojrzałby na świat, rozwijając czarne skrzydła. Być może udałoby mu się połączyć z Bogiem i poznać jego sekrety? Dostałby się w przestrzeń, do której płyną wszystkie ludzkie myśli. Jest to z pewnością akt skruchy i oddania się wierze. Kordian posiadał ją do momentu spotkania z papieżem. Patrząc z podniebnego lotu w stronę Ziemi, widzi białą plamkę i morze. Ziemię określa mianem „narodów mogiłą”. To aluzja do ojczyzny. Zniknęła z map świata. Kojarzy ją być może z widokiem igły, wokół której dostrzega stada orłów. Dorasta do wielkich czynów poprzez zdolność widzenia ważnych rzeczy. Potrzebował do tego stanąć właśnie na szczycie góry, aby niektóre sprawy bliskie sobie zobaczyć wyraźniej.

„Jam jest posąg człowieka, na posągu świata.” – to określenie Kordiana wypada interpretować jako zachwyt nad wielkością wydarzeń, jakie mają miejsce w jego życiu. Zdobył szczyt i może być symbolem całej ludzkości, bo kto nie marzył choć raz, aby zdobywać największe góry świata? Ale to także moment symboliczny, ponieważ oznacza realizację jakiegoś wielkiego celu, który wydawał się wcześniej nie do osiągnięcia. Skoro udało mu się wejść na Mont Blanc, zapewne nie będzie już celów nieosiągalnych dla niego na ziemi. Można sobie wyobrazić, w jak wielką radość wprawiła go ta wspinaczka i sukces. Jednak to nie wszystko, Kordian chciałby „wedrzeć się na umysłów górę”. Mianem piramidy określa najważniejszą ideę, o jakiej ludzie, Polacy mogą tylko marzyć. Wydaje się że chodzi tutaj o wolność. Kordian dorasta do tego, aby nazwać stan, w jakim się znajduje jego naród i on sam. Na szczycie góry jest wolny i tę wolność chciałby zanieść do ojczyzny.

Jest przepełniony miłością do kraju i ludzi. Czuje w sobie siłę i moc, aby uczuciem tym „nalać serca” milionów rodaków. Razem z nimi chciałby „trony obalać”. To aluzja do działań, jakie należałoby podjąć, aby Polska odzyskała niepodległość. Pragnie „ludy zawołać, obudzić” i razem z nimi z wielkim zapałem walczyć o Polskę. Na przeszkodzie stoją jednak „lodowe szczeliny” – mogą być symbolem zapomnienia lub niechęci narodu do walki z zaborcami. Kordian pragnie to zmienić. Z żalem wraca i analizuje doświadczenia. Symbolizuje je zdanie: „Uczucia po światowych opadły drogach”. W wędrówce po Europie odkrył, że praktycznie wszystko można kupić za pieniądze – począwszy od miejsca w parlamencie, skończywszy na miłości kobiety. Tego typu konkluzje i refleksje oceniające doświadczenia potwierdzają, że Kordian dojrzał do wielkiego czynu. Chce miłością do ojczyzny zarazić wszystkich i stać się przywódcą powstania, symbolem działania i patriotyzmu. Mówi także w ostatnich słowach improwizacji, że rolą Polski może być dawanie przykładu innym narodom. Ma stać się Winkelriedem narodów. Na wzór bohatera Szwajcarii walczącego o wolność kraju Polska ma dać przykład i stać się „wyzwolicielem” narodów.
Improwizacja kończy się wezwaniem wszystkich Polaków do walki i Kordian wsiada na chmurę, aby z Mont Blanc przenieść się do kraju. Rzeczywiście w akcie trzecim utworu młodzieniec jako żołnierz armii rosyjskiej chciał dokonać zamachu na cara. Dojrzał do wielkiego czynu, wiedział, co pragnie dać narodowi, ale niestety był za słaby. W najważniejszej scenie „Strach” i „Imaginacja” spowodowały, że bohater zemdlał. Jego spisek oraz planowany czyn się nie powiodły. Sukcesem jednak zakończyły się działania Jacka Soplicy ukrywającego się pod pseudonimem Robak w „Panu Tadeuszu. Adam Mickiewicz pokazał nieco innego bohatera romantycznego, który podobnie jak Kordian wolno dorósł do wielkiego czynu, jakim było przygotowanie powstania na Litwie. W młodości jako znany w okolicy szlachcic zawadiaka uwielbiał się bawić i koncentrował się na przyjemnościach. Wszystko się zmieniło, gdy zaproszony na dwór Horeszki poznał jego córkę Ewę i zakochał się w niej ze wzajemnością. Parze tej jednak nie było dane spędzić szczęśliwie życia, gdyż na ich związek nie zgodził się magnat Horeszko. Napadnięty przez Moskali, zginął później rażony pociskiem wystrzelonym przez Jacka – przypadkowego świadka wydarzenia. Po latach emigracji, poświęceń, wstąpienia do zakonu i przybrania imienia „Robak” Jacek jako mnich powrócił do ojczyzny. Dorastanie do wielkich czynów zajęło mu wiele lat, a w efekcie przywróciło bohaterowi dobre imię utracone przez zabójstwo stolnika.

 

Kordian zdobywszy szczyt świata – tak wówczas patrzono na Mont Blanc – upaja się szczęściem. Jest blisko Boga, patrzy w dół na ziemię. Po chwili euforii przychodzi czas na refleksję. Polski patriota nie może być szczęśliwy bez Polski, bez ojczyzny, gdy jej obywatele są ciemiężeni przez zaborców. W młodym sercu pojawia się świadomość i cel, jakim ma być walka o niepodległość.

Skromny chłopak. Nie zna smaku życia, szczęścia z kimś ukochanym, lecz znalazł cel i sens, coś ważnego. Teraz nie będzie koncentrował się na sobie, już nie, chce poświęcić się ojczyźnie. Robi to tak, jak potrafi.

oprac.Przyg./Prolog/Akt 1-2 Akt 3/Interpr.Improwizacja Kordiana

Analiza i interpretacja wiersza Adama Asnyka “Ulewa”. 

Zobacz informacje o epoce pozytywizmu, w której tworzył poeta i jego biografię w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
Na szczytach Tatr, na szczytach Tatr,
Na sinej ich krawędzi
Króluje w mgłach świszczący wiatr
I ciemne chmury pędzi.Rozpostarł z mgły utkany płaszcz
I rosę z chmur wyciska,
A strugi wód z wilgotnych paszcz
Spływają na urwiska.Na piętra gór, na ciemny bór
Zasłony spadły sine,
W deszczowych łzach granitów gmach
Rozpłyną się w równinę.Nie widać nić – błękitów tło
I całe widnokręgi
Zasnute w cień, zalane mgłą,
Porznięte w deszczu pręgi.I dzień, i noc, i nowy wschód
Przechodzą przez odmiany;
Dokoła szum rosnących wód,
Strop niebios ołowiany.

I siecze deszcz, i świszcze wiatr,
Głośniej się potok gniewa;
Na szczytach Tatr, w dolinach Tatr
Mrok szary i ulewa.

Ulewa w górach jest groźna

Ulewa w górach jest groźna

Tatry to jedno z większych pasm górskich w Europie i największe w Polsce. Największym szczytem Tatr są Rysy a najpopularniejszym miastem Zakopane. W pierwszej strofie wiersza podmiot liryczny zauważa, iż na sinej (fioletowej) krawędzi gór we mgłach króluje (wieje) wiatr. Pędzi on ciemne chmury. Widzimy zatem obraz z zamglonymi, czyli niewidocznymi dokładnie szczytami górskimi, zgromadzone nad nimi ciemne chmury szybko przepływają na niebie.

W poetyckiej metaforze wiatr “rozpostarł płaszcz” z mgły “wyciska” deszcz z chmur. Jest to personifikacja sił natury, które niczym człowiek wyciskający cytrynę do herbaty ściskają chmury pełne wody. Ta w postaci strug deszczu zalewa szczyty gór i spływa w doliny niczym woda po dachach domów.Ciemności spowodowane napływaniem chmur deszczowych i zasłanianiem światła słonecznego są już olbrzymie. W trzeciej strofie granitowe skały i całe pasmo górskie “rozpływa się w równinę” – jest niewidoczne. Deszcz przysłania cały świat, a obserwator tego wydarzenia mógłby myśleć, iż gór tam w ogóle nie ma. Nie widać ich z powodu “sinych zasłon” – epitet symbolizujący fioletowe refleksy, odcienie rzucanego światła słonecznego filtrowanego przez ciemne chmury i deszcz.

Deszcz nasila się i wkrótce nie widać już nic. Na tle błękitnego widnokręgu podmiot dostrzega zaledwie cienie zamglonego obrazu pociętego na bruzdy. Padający deszcz i światło powoduje złudzenie pojawiania się przerw pomiędzy strugami lejącej się z nieba ulewy.

Sytuacja ulewy nasila się i trwa dniami i nocami. Mijający czas niczego nie zmienia. Słychać szum spływającej z chmur i gór wody. “Niebo ołowiane” to epitet oznaczający szarość i ciężar (ołów jest szary i ciężki, np. ołowiane nogi – oznaczają ociężałość). Zatem nad światem zapanowała ulewa i nieprzyjemna szara atmosfera.

Wiersz kończy strofa, w której obraz przyrody nie zmienia się. Nadal nad Tatrami “siecze deszcz i świszcze wiatr”, czyli trwa ulewa. Potoki nabierają wody i wylewają się z koryt. Poeta określa je epitetem “potok gniewa się” – to znaczy, że zmienia się i huczy pędzącą wodą. Nad górami dominuje szarość i ulewa.

Budowa i teoria literacka Wiersz został zbudowany z 6 strof, w każdej po 4 wersy na przemian 8- i 7-zgłoskowe. Zostały zastosowane rymy żeńskie przeplatane o ułożeniu abab.
Epitety np.: sina krawędź, świszczący wiatr, ciemne chmury, utkany płaszcz, wilgotne paszcze.
Metafory np.: Króluje w mgłach świszczący wiatr; I rosę z chmur wyciska; W deszczowych łzach; Piętra gór;
Onomatopeje: świszczący wiatr, szum rosnących wód, siecze deszcz, świszcze wiatr, szum rosnących wód.

Do przemyślenia

Tematem wiersza Adama Asnyka jest ulewa, czyli silne lub najsilniejsze opady deszczu, jakie można obserwować w różnych okresach roku. Najczęściej występują one jesienią lub wiosną, rzadziej latem, a w zimie zamieniają się w śnieżyce. Kto był kiedyś w górach, widział krajobraz zasłonięty mglą i deszczem, ten wie, że budzi on grozę i przerażenie. Góry same w sobie są tajemnicze i groźne dla zwykłego turysty, ponieważ w każdej chwili pogada może się tam zmienić pomimo wcześniejszych zapowiedzi i zależy także od wysokości, na jaką się wspinamy. Obraz gór zakrytych ulewą i sinymi chmurami, ciężkimi jak ołów pędzonymi przez wiatr to opis niemal katastroficzny. Nie ma w wierszu elementu nadziei lub radości, niektórzy podczas burz u ulew lubią spać, inni grają z przyjaciółmi w gry i nikomu nie chce się opuszczać domu. Pogoda tego rodzaju nie zachęca do spacerów i uśmiechu, raczej do smutku.

Tak między nami

foch jak ołowiane chmury

foch jak ołowiane chmury

Poeci często sięgają po opisy przyrody, aby wyrazić własny nastrój i stan ducha. Z tego powodu możesz spotkać się z inną interpretacją tego wiersza. Wyobraź sobie, że jesteś jak góra, a los to ta ulewa, mgła i wiatr. Obserwacja przyrody zawsze prowadzi do konkluzji (wniosku), iż człowiek jest tylko przedmiotem, elementem natury, a nie jej pępkiem – centrum. Taka refleksja zapewne towarzyszy Ci, gdy stoisz wysoko w górach, nad brzegiem morza i zastanawiasz się, “gdzie dotarłam/em w swoim życiu?”. Czasami czujemy się jak te chmury pędzone wiatrem po niebie bez celu, ale też zdarza się, iż jak te chmury ołowiane z nadąsaną miną straszymy swoim zachowaniem innych ludzi…

Hipopotam – analiza i interpretacja wiersza Jana Brzechwy. Zobacz informacje o epoce międzywojnia i artykuł o poecie w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a

Hipopotam

Zachwycony jej powabem
Hipopotam błagał żabę:

“Zostań żoną moją, co tam,
Jestem wprawdzie hipopotam,
Kilogramów ważę z tysiąc,
Ale za to mógłbym przysiąc,
Że wzór męża znajdziesz we mnie
I że ze mną żyć przyjemnie.
Czuję w sobie wielki zapał,
Będę ci motylki łapał
I na grzbiecie, jak w karecie,
Będę woził cię po świecie,
A gdy jazda już cię znuży,
Wrócisz znowu do kałuży.
Krótko mówiąc – twoją wolę
Zawsze chętnie zadowolę,
Każdy rozkaz spełnię ściśle.
Co ty na to?”

“Właśnie myślę…
Dobre chęci twoje cenię,
A więc – owszem. Mam życzenie…”

“Jakie, powiedz? Powiedz szybko,
Moja żabko, moja rybko,
I nie krępuj się zupełnie,
Twe życzenie każde spełnię,
Nawet całkiem niedościgłe…”

“Dobrze, proszę: nawlecz igłę!”

Bohaterem wiersza jest tytułowy hipopotam, który prowadzi dialog z żabą. Zakochał się w niej i bardzo pragnie, aby żaba została jego żoną. Pomimo wagi jednej tony – 1000 kg zalotnik wie, że będzie bardzo dobrym mężem. Z tego powodu bardzo prosi żabę, aby za niego wyszła za mąż.Zakochany hipek obiecuje żabie, że będzie dla niej bardzo dobry. Nałapie ukochanej motyli, aby nie była głodna, a także powozi ją na grzbiecie niczym w karecie Gdy się znudzi podróżami pozostawi ją w kałuży. Oczywiście spełni każdy jej rozkaz.

Żaba nie oczekiwała takiego kandydata na męża, ale nie chciała powiedzieć hipopotamowi prawdy. Ten przechwalając własne zdolności zapowiedział, że spełni nawet najtrudniejsze życzenia, o jakie poprosi go żaba. Po chwili namysłu poprosiła, by hipopotam nawlókł igłę.

Nie wiemy, jak skończyła się ta historia, ale domyślamy się, że jeśli prośba żaby miała być warunkiem wyjścia za mąż za hipopotama, to prawdopodobnie jego żoną nie została. Nie, z pewnością hipopotam nie potrafi nawlekać igły, przecież tego wielu ludzi nie potrafi zrobić mimo iż posiadamy palce. Hipopotam nie posiada palców i nie potrafiłby podnieść igły, co dopiero ją nawlec.

Wiersz został napisany w formie dialogu w większości 8-zgłoskowcem z rymami żeńskimi sąsiednimi. Poeta nadał cechy ludzkie zwierzętom, co nazywamy animizacją

Morał? Czy bajka ta czegoś uczy? Dziewczęta mogą dowiedzieć się z niej, że są chłopcy tacy jak bohater wiersza: pewni siebie, zarozumiali i za wszelką cenę dążący do stawianych sobie celów. Nie zawsze jednak trafia się na człowieka, który odwzajemnia uczucia lub ogólnie “pasuje” do marzeń.

Żaba z wiersza zachowała się bardzo kulturalnie, nie powiedziała zdania typu: “Idź precz!”, lecz taktownie zażyczyła sobie, aby hipopotam wykonał coś ponad jego możliwości. To z pewnością otrzeźwiło kawalera. Trzeba pamiętać o tym, aby nikogo nie urazić.

Miłość bywa ślepa

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close