Deszcz jesienny

Analiza i interpretacja wiersza Leopolda Staffa “Deszcz jesienny”.
Zobacz informacje o epoce modernizmu i biografię poety w Wikipedii.

tekst interpretacja
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze
jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklanypłacz szklany… a szyby w mgle mokną
I
światła szarego blask sączy się senny
O szyby deszcz dzwoni,
deszcz dzwoni jesienny
Wiersz  pochodzi z tomiku “Dzień duszy”, wydanego w roku 1903 r.

Zastanówmy się chwilę nad tytułem wiersza – “Deszcz jesienny”. Deszcz – to niemal onomatopeja naśladująca padanie deszczu, epitet “jesienny” odnosi go do pory roku. W Polsce deszcz jesienny potrafi być przenikliwy i zimny. Wprowadza w nastrój melancholijny oznaczający zakończenie lata i zbliżanie się do zimy.

Zaczyna się strofą refrenem obecnym w wierszu czterokrotnie. Podmiot liryczny opisuje tutaj jesienny deszcz, który dzwoni o szyby, uderzając o nie jednakowo i miarowo, nieustannie. “O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny” to onomatopeja, czyli językowa próba naśladowania dźwięków przyrody. Podobnie onomatopeją jest dalej sączenie się światła: “I światła szarego blask sączy się senny…”

 

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze…
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą…
Odziane w łachmany szat czarnej żałoby
Szukają ustronia na ciche swe groby,
A smutek cień kładzie na licu ich młodem…
Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem
W dal idą na smutek i życie tułacze,
A z oczu im lecą łzy… Rozpacz tak płacze…
W tej części widzimy obraz przedstawiający nocne sny. Być może “snów mary powiewne” to określenie spokojnych nocnych snów, które jednak nie mogły zakończyć się, bo nie widać słońca poprzez chmury, więc trwa noc. Mimo końca nocy nadal ona/ciemność trwa spowodowana burzowymi chmurami. Powodują melancholijne skojarzenia i refleksyjny nastrój poety, samotnego i zrezygnowanego.

Widok burzowych ciemnych chmur na tle przebłysków wschodzącego słońca jawi się jako kondukt żałobny, co implikuje późniejsze podtrzymanie nastroju i wspomnienia z pogrzebu.

Chmury zostały przedstawione jak ludzie poszukujący miejsca na wieczny odpoczynek (animizacja), śmierć. Śmiercią chmur jest utrata wody lub rozpłynięcie się z powodu wiatru na wszystkie strony świata. Poruszają się one po wcześniej pustym niebie/ pustynnym “odziane w łachmany”/ przypominające pozrywane, dziurawe ubrania ludzkie. Są młode i smutne, odchodzą w dal korowodem, jedna za drugą, z płaczem, deszczem ociekającym z ich oczu. Ta animizacja, nadanie chmurom cech ludzkich ma służyć stworzeniu nastroju lub środowiska, w którym nie sam podmiot jest przygnębiony, ale cały świat. To przypominają stan rozpaczy, krańcowej rezygnacji z radości, tęsknotę za kimś lub za czymś.

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…
ref.
Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny…
Kto? Nie wiem… Ktoś odszedł i jestem samotny…
Ktoś umarł… Kto? Próżno w pamięci swej grzebię…
Ktoś drogi… wszak byłem na jakimś pogrzebie…
Tak… Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło.
Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło,
Gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno…
Zmarł nędzarz, nim ludzie go wsparli jałmużną…
Gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą…
Spaliły się dzieci… Jak ludzie w krąg płaczą…
Podmiot liryczny opisuje swoją samotność. Odeszła od niego jakaś osoba, być może umarła, ale on nie wie, kto to był? – pytanie retoryczne. Był na jakimś pogrzebie, ale nie pamięta czyim. Mówi o szczęściu, które w takiej sytuacji nie mogło się rozwinąć z powodu mroków. Ktoś chciał go pokochać, ale serce mu pękło z żalu, bo podmiot nie odpowiadał uczuciem na uczucie. Odszedł, zmarł jakiś nędzarz, któremu w porę nie dano jałmużny. Pojęcie nędzarz może być rozumiane dosłownie lub przenośnie jako człowieka, który nie zaznał w życiu szczęścia.

W innym miejscu pożar strawił zagrodę na wsi, pochłonął także dzieci. Widoczni są płaczący ludzie wkoło.

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…
ref.
Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
I zmienił go w straszną, okropną pustelnię…
Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem
I kwiaty kwitnące przysypał popiołem,
Trawniki zarzucił bryłami kamienia
I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia…
Aż, strwożon swym dziełem, brzemieniem ołowiu
Położył się na tym kamiennym pustkowiu,
By w piersi łkające przytłumić rozpacze,
I smutków potwornych płomienne łzy płacze…
W ogrodzie pojawił się szatan, zamieniając świat w pustelnię, niszcząc wszystko wkoło. Szatan może być symbolem wiatru, huraganu, niszczącego wszystko, ale też może zrobili to – zniszczyli ogród – źli ludzie. “Szał trwogi śmierć przerażenia” plus “brzemieniem ołowiu” to określenia mogące kojarzyć się z jakimiś działaniami zbrojnymi. Szatan ów idąc z “pochylonym czołem” – patrząc skrupulatnie na efekty swojej pracy, zniszczył kwiaty, spalił je, na trawniki zrzucił kamienie, zasiał też strach i przerażenie wśród ludzi. Gdy zobaczył, co zrobił, sam się swoich czynów przeraził i położył się, aby odpocząć.

“Kamienne pustkowie” kojarzy się z powiedzeniem “kamień na kamieniu”, katastroficzną wizją zagłady świata. “Szatan płakał” –  czy w ogóle diabeł może płakać? A jednak wylewał łzy. Skoro szatan płacze nad światem, co robią ludzie? Jacy są? A może zniszczył świat, w którym żył i teraz płacze sam nad sobą.

Jeśli “szatan” jest symbolem złych ludzi, to musieli oni wyrządzić ogrom zła, ale przyszedł też czas na refleksję, ponieważ to rachunek sumienia wywołuje płacz.

Wiersz ma minorowy i melancholijny nastrój. Podkreślają go pojęcia związane z pogrzebem – mary, korowód, groby, smutek. Także tytuł określa porę roku związaną z tęsknotą i pożegnaniem lata, ciepła, spotkań na łonie natury.

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…
ref.

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny, jednaki, miarowy, niezmienny…

Budowa wiersza

To wiersz sylabotoniczny. Składa się z 7 strof, trzech części rozdzielonych refrenami. Refren rozpoczyna wiersz i powtarza się 4-krotnie. Strofy refrenu mają po sześć wersów, opisowe po dziesięć. Staff użył 12-zgłoskowca ze średniówką po 6 zgłosce. Są tu rymy żeńskie sąsiednie – aa, bb itd..

Środki stylistyczne

  • epitety – deszcz dzwoni jesienny/ I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny; i inne.
  • metafory – Jęk szklany… płacz szklany…; blask sączy się; Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze; Odziane w łachmany szat czarnej żałoby; i inne.
  • personifikacje – snów mary powiewne…/Na próżno czekały; Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło; i inne;
  • onomatopeje – deszcz; dzwoni; pluszcze; padają; tłuką; i inne.
  • anafory – Ktoś – strofa 4.
  • wielokropki – są widoczne w każdej strofie, pełnią funkcję niedopowiedzenia, class=”button” refleksji.
  • symbole – szatan kroczący w ogrodzie; szczęście, które nie chciało przyjść.

Do przemyślenia

Tematem refrenu i wiersza jest opis deszczu dzwoniącego o szyby, który jednocześnie jest spersonifikowanym bohaterem dzieła. Spadające na szyby krople dźwięczą, monotonnie, nieustannie, tworząc mgiełkę przy oknie, a w zakończeniu budzą skojarzenia z jękiem. W pierwszej części widzimy chmury pojawiające się na niebie, przysłaniające słońce i powodujące zaciemnienie. Wędrujące po niebie młode chmury, idące pustynią ku śmierci mogą/choć nie muszą przypominać los człowieka – życie ludzi jest także podążaniem w kierunku śmierci. W części drugiej podmiot wspomina jakąś osobę, która odeszła od niego, umarła.

Deszcz jesienny

Kłopotliwe jest próbowanie zrozumienia, kogo ma na myśli, skoro nawet sam wyznaje, że nie pamięta. Zatem osoba ta nie była w jego życiu ważna, a może ogólny nastrój dnia/poranka powoduje, że jeszcze nie wyrwał się z objęć Morfeusza i tylko czuje podobieństwo sytuacji oglądanej na niebie z sytuacją życiową. Być może nikt mu nie umarł, ale metaforycznie odszedł, opuścił go, może była to kobieta? Z kolei w części trzeciej wiersza widzimy niespodziewanego gościa niosącego śmierć i zniszczenie – szatana. Z niewiadomych względów szatan aż sam się przeraził szkód, jakie wyrządził i zapadł w rozpacz. Zadaniem diabła jest niszczenie, dlaczego więc rozpacza? Ogród poety można interpretować metaforycznie jako raj utracony przez podstęp szatana, wówczas dopełnieniem działań szatana są owe ogniste łzy. “Płomienne łzy” wyjaśniają, że ów płacz nie musi być rozumiany przez ludzi jako płacz, może to być kontynuacja niszczenia świata, której nikt nie jest w stanie zahamować. A deszcz dzwoni…

Życiowe inspiracje

Trzeba naprawdę skupić się na dźwiękach i odgłosach natury, aby usłyszeć ją, aby usłyszeć deszcz, gdy pada i dzwoni o szyby. Wiersz Leopolda Staffa nosi znamiona rezygnacji i dekadentyzmu, ale także modernistycznego impresjonizmu. Jego cechą było uchwycenie przyrody i jej zmienności, wrażeń powodowanych tymi zmianami. Jakby poeta chciał zrobić zdjęcie naturze i sobie w danej chwili. Deszcz może kojarzyć się z czymś dobrym, choć jesienią rozmiękcza drogi i utrudnia życie. Z kolei wiosenny napawa wszystkich optymizmem. W deszczowe dni nikomu nie chce się pracować lub uczyć, wszyscy marzą o wygodnym łóżku i spaniu. Mówi się, iż w majowym deszczu wszystkie dzieci rosną…

Zrób zdjęcie deszczowi, ale takie, abyś patrząc na później, usłyszał spadające krople…

Skomentujesz?