Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki
Oprac. R. 1-2R. 3-5R. 6-9 R. 10-12 R. 13-14Int./Char.PlanMini

Rozdział X – HULAJNOGA I NOWE PRZYŁAPANIE

Józio udawał, że wychodzi do szkoły, ale tak naprawdę schował się w pomieszczeniu spiżarnianym za wieszakami. Stamtąd podglądał Młodziaków. Najpierw widział nagą i kąpiącą się Młodziakową. Nie wyszła ona z łazienki nawet wówczas, gdy jej mężowi bardzo śpieszyło się do toalety przed wyjściem do pracy. W końcu Józio doczekał, gdy Młodziakowa wyszła i zobaczył Zutę w pełnej krasie pod prysznicem. Był taki zadowolony widokiem, że naskrobał na ścianie łacińskie powiedzenie „Veni, vidi, vici” – przybyłem zobaczyłem, zwyciężyłem. Tak zależało mu na tym, aby Młodziakowie dowiedzieli się kiedyś, że zostali odkryci, zobaczenie przez niego. Zadowolony z siebie poszedł do szkoły.

Podczas obiadu widać było lęk Młodziaków przed rozmową z Józiem. Inżynierowa chciała mu wręczyć pieniądze na bilet do kina, on jednak nie chciał ich przyjąć. Domyślał się podstępu, chcieli się go pozbyć z domu i bardzo się przy nim krępowali.

To, że ich podpatrzył przy codziennych ludzkich, przyziemnych zajęciach w łazience zdejmowało z nich nimb nowoczesności. Stawali się prości i pospolici – oczach Józia. W każdym razie patrzył na nich już zupełnie inaczej niż wcześniej. Przedtem to oni mieli nad nim przewagę, teraz on czuł się lepszy.

Józio podglądał Zutę przez szparę zrobioną dłutem w drzwiach. Podobnie podsłuchiwał Młodziaków, gdy inżynier opowiadał żonie obleśne dowcipy. W każdym razie po jedenastej Zuta położyła się do łóżka, czytając jeszcze książkę. W którymś momencie chyba domyśliła się, że jest podglądana i wyskoczyła z łóżka pląsając nago po pokoju. Gdy wybiła północ, Józio usłyszał pukanie do okna. Zuta ubrała koszulę i podeszła do okna. Pojawienie się Kopyrdy było dla niej zupełnym zaskoczeniem. Z krótkiego dialogu pomiędzy nimi można było zrozumieć, iż on przybył na jej prośbę, bo ona sama chce. Zuta nie wnikała już w to, tylko wpuściła go do środka. Wówczas rozległo się kolejne pukanie do okna. Znów podbiegła do okna i zobaczyła Pimkę. W trakcie powitania prosił, aby zwracała się do niego po imieniu. Wtedy to właśnie Józio wszczął alarm, krzycząc: „Złodzieje! Złodzieje!”.

Znalezienie Kopyrdy w szafie Zuty Młodziakowie jakoś znieśli, gorzej z odkryciem Pimki. (TVP. 1985)

Znalezienie Kopyrdy w szafie Zuty Młodziakowie jakoś znieśli, gorzej z odkryciem Pimki. (TVP. 1985)

Do pokoju Zuty wbiegli po chwili jej rodzice. Zastali śpiącą córkę i skwitowali wydarzenie jako pomyłkę. Józio jednak wszedł do pokoju Zuty i otworzył szafę z Kopyrdą w środku. Młodziakowie zareagowali radością i pobłażaniem. Dopiero poirytował ich widok Pimki odnalezionego w drugiej szafie. Profesor tłumaczył się, że wszedł do ogrodu Młodziaków za potrzebą i Zuta zaproponowała, aby wszedł do nich. Dostał w twarz od wściekłego inżyniera. Następnie Młodziak rzucił się w stronę Kopyrdy, ale ten nie stał bezczynnie i nie zamierzał pozwalać na bicie go po twarzy, dlatego nastała szarpanina. Młodziakowa chciała pomóc mężowi. Do bijących się na podłodze dołączyli rozdzielający i bijący się z nimi Zuta i Pimko. Nastała chwila wielkiego chaosu. Wówczas to właśnie Józio wpadł na pomysł, Abu stamtąd uciec.

Wyszedł wreszcie od Młodziaków, z którymi prowadził wojnę przeciwko nowoczesności i chyba hipokryzji. Wydaje się, iż to była rodzina robiąca wiele rzeczy na pokaz. Teraz Józio ich zdemaskował, pokazując, że co innego mówią, a co innego robią.

Nie ma dwóch moralności, nowoczesnej i starej, zatęchłej, ale jedna. W związku z jej zasadami można myśleć i dużo mówić, udając nowoczesność. Gdy jednak przychodzi do weryfikacji zasad, to Młodziakowie wykazali, że jednak stare zasady są ważne. Nie przeszkadzało im znalezienie Kopyrdy w pokoju córki, ale Pimki owszem, zatem ich nowoczesność miała stare granice, normy znane sprzed przyjęcia przez Młodziaków nowoczesności. Józio zastanawiał się nad samym sobą. Dochodził do wniosku, iż jest nijaki.

Wychodząc z mieszkania, natknął się na Miętusa, który co dopiero współżył ze służącą. Nie omieszkał się tym nie pochwalić Józiowi. Bohater namówił go, aby poszli razem na wieś w poszukiwaniu prawdziwych parobków. Tak też się stało.

Wychodząc przez kuchnię, zastał tam ubierającego się Miętusa, siedzącego na dyszącej służącej. Ten, ujrzawszy kolegę, oznajmił mu, żeby na niego poczekał. Gdy wyszli na ulicę, świtało. Miętus powiedział, że zgwałcił pracownicę Młodziaków i chętnie ucieknie z Józiem. Zamierzali iść na wieś, do parobków, co niewymownie cieszyło przywódcę szkolnej grupy.

Rozdział XI – PRZEDMOWA DO FILIBERTA DZIECKIEM PODSZYTEGO

W rozdziale tym nie ma akcji. Są natomiast rozważania na temat formy dzieła literackiego. Zależy ona od przyczyn powstania utworu, jakimi kierują się autorzy. Jest tych powodów bardzo wiele. Generalnie powodują jakiś rodzaj bólu, a sztuka powstaje właśnie w oparciu o ból, męki ludzkie.

Rozdział XII – FILIBERT DZIECKIEM PODSZYTY

Jest tutaj opowieść o pewnym meczu tenisowym. Jej bohaterem jest przybyły z Paryża wieśniak, mistrz w tej dyscyplinie sportu. Podczas meczu jakiś pułkownik strzelił do piłki tenisowej, która rozsypała się w powietrzu. Mimo to zawodnicy przez jakiś czas machali rakietkami do tenisa, jakby widzieli piłkę. Gdy zdali sobie z tego sprawę, rzucili się na siebie i zaczęła się bójka. Ponadto kula z broni pułkownika przebiwszy piłkę, uderzyła w siedzącego na widowni mężczyznę i trafiła go w tętnicę. Zaczęła z niego buchać krew. To poirytowało pewną kobietę, które uderzyła siedzącego obok w twarz. Nie wiedziała, że mężczyzna ten jest znerwicowanym epileptykiem i wpadnie w szał. To wywołało łańcuch innych podobnych zdarzeń i wkrótce cała widownia zamieniła się w arenę walki. Mężczyźni wskakiwali na kobiety i na ich plecach walczyli pomiędzy sobą.

W którymś momencie pojawił się markiz Filibert i rzucił wyzwanie każdemu, kto chciałby zranić lub obrazić jego żonę. Wyjął z kieszeni plik wizytówek i rzucił je w tłum. Kilkudziesięciu mężczyzn podjechało w jego kierunku na swoich kobietach. Byli gotowi stawić czoła markizowi. Jego kobieta słysząc to, poroniła, a on sam ze strachu musiał się wycofać ze swoich postanowień stoczenia walki z każdym chętnym. „Podszyty dzieckiem”, czyli lękliwy i przerażony, oprzytomniał i wolał zejść z pola walki.

Oprac. R. 1-2R. 3-5R. 6-9 R. 10-12 R. 13-14Int./Char.PlanMini

Skomentujesz?

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close