Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki
Oprac. R. 1-5R. 6-11 R. 12-19 R. 20-27Int./char.Plan/mini

Zobacz artykuł o bohaterach “Granicy” – Mężczyzna umiera niespełniony

XII

Dwa dni później przyszedł do redakcji sam hrabia Tczewski, który Zenonowi kojarzył się wszak z ziemią i Boleborzą. To dla niego pracował ojciec Zenka i chłopi w polach. Przybył do niego teoretycznie, aby prosić o wsparcie „Niwy” dla lokalnego teatru wypieranego przez kino, w rzeczywistości jednak chodziło o wsparcie dla Luci Wasłowskiej, młodej aktorki. Zdaniem hrabiego panna ta miała wielki talent i należało to jakoś zauważyć.
Z kolei Czechliński poprosił Zenona o wydrukowanie sprawozdania z otwarcia Agencji Gospodarczej Koła Pań. Odrzucił zaś list mówiący o oszczędnościach w majątkach Tczewskiego. Przyglądając się swojej pracy, stwierdził, iż w zasadzie służy Tczewskim i Czechlińskim, a nie tak sobie to wyobrażał. Obecne życie brał jednak w cudzysłów, ponieważ musiał odpracować stypendium udzielone mu przez Czechlińskiego.

Popołudnia spędzał u Elżbiety. Chodzili razem na zakupy do miasta lub siedzieli na tarasie. Elżbieta opowiadała mu o wszystkich poczynaniach w administracji kamienicą. Założyła w niej centralne ogrzewanie, ale nie dotyczyło to poddasza. Z kolei ludzie mieszkający w piwnicy nie mieli nawet wodociągu. Jeśli chodzi o ich relacje, to Zenon powstrzymywał swoje potrzeby seksualne, a raczej zaspokajał je w tym czasie z Justyną. Do Elżbiety odnosił się zaś z wielkim szacunkiem i wystarczało mu całowanie jej po rękach.

Któregoś dnia zebrał w końcu kwotę pieniężną potrzebną do spłacenia długu rodziców wobec Justyny i zamierzał jej oddać pieniądze, a także rozstać się na zawsze. Kiedy jednak przyszła do niego, oświadczyła, iż jest w ciąży i wcale nie boi się problemów, jakie ją w związku z tym czekają. Zenon zaniemówił, był zły na siebie i zaskoczony, nie chciał wiązać się z Justyną, ani mieć z nią dziecka. Nie powiedział jej tego, ale pozostawił decyzję odnośnie przyszłości jej samej. Dał jej pieniądze i stwierdził, że nie chce mieć dziecka i żeby zastanowiła się nad wszystkim racjonalnie. Przed wyjściem, nawet nie zauważyła pieniędzy, powiedziała mu, aby o nic się nie martwił, bo wszystko może się zmienić.

XIII

Elżbieta bardzo martwiła się, ponieważ Zenon nie zjawiał się już od pięciu dni. Zajmowała się ciotką, opiekowała i myła staruszkę, sprzątała jej pokój tak, aby jej nie urazić, ale wciąż myślała o swoim mężczyźnie. Analizowała ostatnie spotkanie, wszystkie pocałunki i pomyślała, że powinna pozwolić mu na więcej, gdyż może od niej odejść do innej. Bała się tej jego nieobecności, chociaż podawał powody swojej niemożności bycia u niej. W rozmowie z ciotką powiedziała, iż ma z Zenonem poważne plany na przyszłość. Ponadto była bardzo zajęta pracą w kamienicy, podobnie jak redakcyjną pracą w tym czasie był pochłonięty Zenon. Spędził też trzy dni u Olgierdowej Tczewskiej w Pieszni na jej zaproszenie. Miały z tego powstać artykuły do „Niwy”.

XIV

W końcu pojawił się u Elżbiety któregoś wieczora. Krótko opowiedział, co robił, że Czechliński zmusza go do picia i swojego towarzystwa. Relacjonował też pobyt w Pieszni, któremu przysłuchiwała się Kolichowska. Wyszli razem do ogrodu i tulili się do siebie. Potem mówili o Justynie i o tym, kiedy i jak Zenon ją poznał, a także o szczegółach znajomości po powrocie z Paryża. Na koniec przyznał, że Justyna jest w ciąży. Elżbieta była na niego bardzo zła, ale nie wypędziła go. Nie broniła się także przed fizycznym zbliżeniem z nim i potwierdziła, że go kocha, gdy ją o to zapytał. Pytała o nazwisko tej dziewczyny i adres mieszkania.

XV

Narrator opisuje rozstanie się Justyny z pracodawczynią. Była to schorowana kobieta, którą mąż zdradzał. Bogutówna zajmowała się nimi i ich dwojga synami. Miała dosyć niezadowolenia pani ze wszystkiego, co ona robi. Chciała też odejść ze względu na ciążę, bo praca była ciężka i dziewczyna bywała głodna. Zbita filiżanka i utyskiwania na małe oszczędności pani dopełniły czary goryczy. Justyna zabrała swoje rzeczy i wyprowadziła się z tego domu, zdając się na łaskę losu. Zamieszkała u Jasi Gołąbskiej. Dowiedziała się o tym Elżbieta, która nakazała zameldowanie się i w końcu poznała Justynę, kochankę swojego narzeczonego. Podczas rozmowy nagle, może nawet wbrew sobie zaczęła wypytywać Justynę o Zenona i o to, czy dziewczyna go kocha? Justyna rozpłakała się i mówiła o tym, że nigdy ja mężczyźnie nie interesowali, Zenon też, ale on traktował ją inaczej i myślała o innym życiu. W końcu przyznała, że go kocha i obiecywał jej spotkanie po powrocie ze szkół. Elżbieta obiecała jej pomóc, ale Justyna dziękowała, ponieważ sama da sobie radę. Z kolei Ela powiedziała, iż nie wyjdzie za Zenona i jest on wolny. Justyna krzyknęła ze zdziwienia, może zrozumiała, z kim rozmawia, a potem powiedziała jeszcze, że nie potrzebuje od nikogo łaski i pomocy.

XVI

Tego dnia Zenon rozmawiał ostatni raz z Justyną. Okazało się, iż ona miała pretensje do niego. Nie powiedział jej o narzeczonej, którą ona poznała. Mówiła też o swoim pragnieniu pracy w sklepie. Pytała, czy Zenon kazał powiedzieć Elżbiecie, że Justyna musi urodzić to dziecko? Zenon zaprzeczył i nakłonił ją do opuszczenia pokoju. Nie chciał z nią już rozmawiać ani znać. Po jej wyjściu pobiegł zadzwonić do Elżbiety. Służąca poinformowała go jednak o wyjeździe Bieckiej do Warszawy. Bardzo się zdziwił, ale po głębszym namyśle doszło do niego znaczenie słów Justyny. Prawdopodobnie Elżbieta nie wyjdzie za niego. Potwierdzał to tez list otrzymany przez posłańca Chąśbę. Pisała w nim, że Justyna ma do niego większe prawa i aktualnie wyjeżdża na dłużej do Warszawy. Lepiej będzie dla nich obojga, twierdziła, gdy nie będą się już widywali.

XVII

Elżbieta przyjechała do Warszawy i zastanawiała się nad swoim postępowaniem oraz zachowaniem Zenona. Któregoś dnia spotkała się z matką. Rozmawiały o Kolichowskiej. Do pokoju weszła Tczewska z Pieszni. Rozmawiały o wszystkim, a także o Zenonie, który gościł w Pieszni kilka dni. Do pokoju wszedł także jakiś młody mężczyzna i znały go obie panie. Elżbieta wyszła stamtąd, aby wieczorem wybrać się z matką do teatru, a potem na kolację. Niewieska dowiedziała się od córki o zerwanych zaręczynach z Zenonem. Matka skwitowała to myślą o życiu, w którym zawsze trudno coś stworzyć i wytrzymać, a najłatwiej zerwać czy zniszczyć.

XVIII

Od dwóch miesięcy Justyna przebywała w Warszawie i nie otrzymała od Zenona żadnego listu. Życie bez niego wydawało jej się teraz bezsensowne. Bardzo za nim tęskniła i wytłumaczyła sobie jego postępowanie niechęcią do wspólnego życia z Bogutówną. Była przekonana, iż za wcześniej podjęła decyzję o zerwaniu i ucieczce do Warszawy. W mieście dużo czasu spędzała z matką i przekonała się, iż ona w ogóle się nie zmieniła. Wciąż otacza się mężczyznami i są na każde jej zawołanie. W oczekiwaniu na męża nie mogła usiedzieć samotnie, spotykała się z Sobosławskim, ale miała jeszcze innych dwóch do towarzystwa. W każdym razie nie mogła z matką porozmawiać na temat dla niej najważniejszy. Nie mogła zadać pytań, jakie ją od zawsze nurtowały.

Któregoś dnia wracała do domu i zobaczyła Zenona. W końcu do niej przyjechał. Była bardzo szczęśliwa, a on wyjaśnił, iż chciał mieć pewność, że zakończy wszystkie sprawy i nic nie będzie stało na przeszkodzie ich szczęściu. Chciał się z nią ożenić jak najszybciej. Poszli razem do hotelu, do jego pokoju.

Kolejnego dnia przedstawiła Zenona swojej matce i swojemu ojczymowi, który był starszym panem, a Niewieska zaprosiła ich na raut. Podczas rautu Elżbieta zobaczyła całkiem innego Ziembiewicza. Okazał się miłym i rozmownym, kulturalnym i otwartym człowiekiem. Znał towarzyszącego Niewieskiej i mężowi Sobosławskiego z Paryża, a także rozmawiał z Tczewską. Słowem był dusza towarzystwa i Biecka była trochę o niego zazdrosna. Następnego dnia w teatrze poprosił ją oficjalnie o rękę i dał Eli pierścionek zaręczynowy.

XIX

Elżbieta po powrocie z Warszawy pomogła Justynie otrzymać pracę w sklepie bławatnym Torucińskiego. Prosił ją o to Zenon, czym była zaskoczona. Myślała bowiem, że sprawa Justyny jest zakończona i dziewczyny po prostu nie ma w mieście. Zenon cieszył się z pomocy Eli. Martwiła go Justyna, która wciąż o coś prosiła i stawiała coraz nowe wymagania, robiła sceny. Tymczasem Zenon odnawiał już jeden z domów w mieście zajmowany niegdyś przez magnatów. W dzieciństwie Ela biegała oglądać ten dom z koleżankami i zastanawiały się wówczas, kto może tam mieszkać? Teraz to ona właśnie miała tam zamieszkać po ślubie z Zenkiem. Dostała ona od ciotki kilka mebli, wzięła też obraz pierwszej żony Kolichowskiego. Od matki dostała sznur pereł i jedno z futer. Matka zapraszała ją też do willi wynajętej przez Niewieską na Południu.

W okresie przedślubnym pojechali do Boleborzy. Zenek chciał przedstawić rodzicom swoją narzeczoną i przyszłą żonę. Bardzo spodobała się rodzicom i oni, szczególnie pani Żańcia przypadła Eli do serca. Kiedy odjeżdżali, matka Zenona dała Bieckiej sygnet z herbem Ziembiewiczów i obiecała przesłać bieliznę i obrusy, których solidnością dziwiła się Elżbieta. Zenon pamiętał, że te obrusy przed dwoma laty haftowała w ogrodzie Justyna.
Od początku grudnia Zenon miał objąć stanowisko prezydenta miasta, dlatego skorzystali z zaproszenia Niewieskiej i wyruszyli w podróż. Zatrzymali się w jednej ze stolic, ponieważ Ziembiewicz chciał obejrzeć budownictwo mieszkaniowe w dzielnicach robotniczych. Przeżyli wspaniałe chwile nad morzem i Elżbieta zaszła w ciążę.

Oprac. R. 1-5R. 6-11 R. 12-19 R. 20-27Int./char.Plan/mini

Skomentujesz?

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close