Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki
oprac.Przyg./Prolog/Akt 1-2 Akt 3/Interpr.Improwizacja Kordiana

AKT III

Spisek koronacyjny. Plac przed zamkiem królewskim w Warszawie. Koronacja cara na króla polskiego.

Scena 1

Bohaterami jest lud obserwujący pałac, w którym odbywa się ceremonia koronacji. Niektórzy skandują na cześć króla, cara Rosji, inni narzekają, żołnierz przypomina Maciejowice, szewc ucisza go, inni się przeciskają, rozchodzą.

Scena 2

Wnętrze kościoła, katedry, prymas koronuje cesarza, a ten przysięga.

Scena 3

Plac przed zamkiem, lud Warszawy.

Ludzie rozmawiają o carze, Mikołaju I, który koronował się na króla polskiego. Koronacji dokonał Jan Paweł Woronicz, arcybiskup warszawski. Plotkują o obiadach i posiłkach królewskich. Jeden zauważył księcia, który najechał koniem na starszą kobietę z dzieckiem. Kobieta nakryła ciałem zabite dziecko, kobietę zabrali żandarmi i pozamiatali plac z krwi. Orszak królewski przejeżdża, ludzie rzucili się na sukno pokrywające estradę. Nieznajomy śpiewa pieśń o weselu w Kanie, na którym był Chrystus, a wino trzeba w krew przemienić- chodzi o zamach na cara. Ludzie rozglądają się za nim.

Scena 4

Loch podziemia kościoła św. Jana, są tam trumny Królów Polski.

Prezes siedzi w masce i rozmyśla o spisku przeciwko carowi. Wchodzą następni, podając hasło „Winkelried”. Rozmawiają o zamachu. Prezes nakazuje wstrzymać spiskowców. Ksiądz krzyczy, iż oni ostrzą szable. Prezes jest zbulwersowany, że na grobach królów ostrzą. Przychodzi zamaskowany Podchorąży. Schodzą się następni. Podchorąży opowiada o Winkelriedzie i jego oddaniu dla powstania w Szwajcarii. O godzinie dziesiątej dzwonią dzwony i Prezes rozpoczyna naradę.

Niektórzy z zapałem wyciągają sztylety i piszą nimi znaki zemsty. Prezes uspokaja ich. Podchorąży mówi, iż należało już dawno dokonać zemsty na carze, a dzisiaj mewy lecące z Sybiru znają liczby Polaków pomordowanych i pracujących w kopalniach. Zachęca wszystkich, by szli na murach wypalili znak i zemsty, uwolnili Polskę od tyrana. Naród zapewne ucieszy się. Prezes boi się tych słów, zapału młodego i innych. Ostrzega przed karą. „A co powie Europa?”- pyta Prezes, to wielka hańba królobójstwo. Ksiądz także jest przeciwko zabójstwu ze względów honorowych, opinii Zachodu. PodchorążyKordian nalega i kłóci się z Księdzem, że miał przygotowane złe kazanie na koronację. Należało cara zgładzić i zmusić inne narody do respektu przed ojczyzną. Ksiądz wyklina go, ten nie pozostaje mu dłużny. Kapłan straszy konsekwencjami zabójstwa. Spiskowcy liczą, ile trzeba zabójstw, aby oswobodzić kraj. Wymieniają cara, żonę, dzieci i dalszą rodzinę. Pięć zabójstw potrzeba i Starzec bierze ich krew na siebie. Mówi o cierpieniach, na jakie jest skazany naród, mordach i bezprawiu. Kordian żąda, aby starzec pobłogosławił go. Ksiądz protestuje. Ucisza go Kordian.
Głos zabiera Podchorąży i wyznaje wielką miłość do narodu. Gryzie go robak, żal wielki, nie może żyć w kraju zniewolonym. Rozpacza, pragnąłby mieć lutnię, która zagrzałaby wszystkich do walki. Porównuje się do kadzidła, stanie przed tronem cara i spali się doszczętnie i nie pozostanie po nim nawet imienia. Potrzebuje czuć siłę narodu, ale nie chce nim kierować. Chce odzyskać także religię dla narodu. Składa przysięgę wierności wszystkim obecnym. Pragnie zbawienia duszy. Prezes nie może mówić, głos mu zatkało. Kordian ofiaruje się, że to on dokona zamachu. Wszyscy wstają. Prezes ogłasza, iż umywa ręce od krwi i nie popiera zabójstwa. Kordian pyta pozostałych, co sądzą o jego zamierzeniach. Milczą.

Przy wejściu tymczasem jeden z wchodzących nie podał hasła, dlatego został zamordowany przez spiskowców. Kordian każe zakopać go w kącie. Prezes nakazuje rozejście się. Podchorąży zatrzymuje go. Ksiądz radzi, aby głosować. Przeciwnicy zamachu mają rzucić pieniądza, zwolennicy kule.

Prezes podlicza przy wszystkich głosy oddane przez spiskowców. Podchorąży wydał wyrok. Prezes tłumaczy, że za zbrodnią było tylko pięciu, oddano pięć kul. Podchorąży oskarża Prezesa o strach, o to, iż zapomina o ofiarach, o tysiącach ludzi, których rodziny zostały skrzywdzone. Zachęca pozostałych do walki, oskarża ich o małość i strach, z pogardą zdejmuje maskę i rzuca im pod nogi. Pozostawia zapisana kartkę i klęka przed ołtarzem. Pierwszy ze spiskowych czyta „Narodowi/Zapisuję, co mogę… krew i życie,/ I tron do rozrządzenia próżny”. Kordian modli się i wygania pozostałych spiskowców. Prezes chce z nim rozmawiać, ten mówi jakby obłąkany, prosi o modlitwę za swoją duszę. Wyrzuca Prezesowi, że uważa Polskę za niegodną ofiary. Prezes rozpoznaje u niego gorączkę, Kordian jest zrezygnowany, szubienica będzie jego pomnikiem. Prezes zwraca mu kartkę papieru i zwalnia od przyrzeczenia. Kordian zamienia się w wartownika i sam sobie wydaje komendy. O jedenastej słyszą dzwony i Kordian wybiega. Prezes próbuje iść za nim.

Scena 5

Sala przed komnatą cara. Kordian pełni straż.

Pojawia się Imaginacja (postać fantastyczna, duch) i Strach (duch). Bohater rozmawia sam ze sobą, boi się. Idzie pod drzwi cara. Słyszy odgłosy, ale to strach, pojawiają się Obie władze. Rozgląda się, jest przerażony. Imaginacja pyta, czy widział śpiącego w łożu cara? Boli go głowa, czuje jakby mu ktoś nóż do niej wsadzał. Jest pod drzwiami cały czas wzywa imię Jezus Marja. Pada zemdlony na bagnecie przed drzwiami sypialni cara. Pojawia się car, ponieważ słyszał jakiś stuk. Rozpoznaje polskiego podchorążego i szablą przebija mu dłoń, zmuszając do zeznań. Kordian nieprzytomnie mówi o pochodniach i grobie. Car woła straż i rozkazuje, iż jeżeli leżący żołnierz nie zwariował, mają go rozstrzelać.

Scena 6

Szpital wariatów. Kordian leży w gorączce.

Doktor rozmawia z Dozorcą rozmawiają o metodach leczenia, jakie stosuje Doktor. Zapala cygaro od dukata, Dozorca jest przestraszony, Doktor to Szatan. Rozmawia z bohaterem. Nieprzytomnie pyta o naród, dlaczego umiera? Aby wieszcz miał o czym pisać- powiada Szatan. Diabeł przedstawia swoja wizję świata i jego stworzenie. Szóstego dnia stworzył Napoleona, a obecnego dnia odpoczywa, nikogo nie stworzył. Kordian twierdzi, że każdy człowiek oddający się dla ojczyzny to nowe stworzenie Boga. Doktor woła dwóch wariatów. Pierwszy mówi, iż był krzyżem, na którym zmarł Chrystus. Drugi twierdzi, że podtrzymuje niebo ręką i chroni ziemię przed ulewą i potopem. Obaj podważają religię i możliwości człowieka. Doktor znika, gdy w sali pojawia się książę Konstanty. Każe zabrać go na plac Saski strażnikom na męki i śmierć.

Scena 7

Plac saski.
Wojsko, Car, Wielki Książę.

Wielki Książę formuje wojsko. Następnie mówi do Kordiana, że podniósł rękę na cara i za to zginie. Car podejrzewa, iż chłopak działał w zmowie z jego bratem Księciem. Uderza młodzieńca w pierś. Każe przygotować konia dla niego i ustawia żołnierzy w piramidę. Rozkazuje przeskoczyć Kordianowi szpaler wojska i bagnetów. Car ostrzega, jeśli nawet przeskoczy szpaler, kule go nie miną. Ten prosi o konia. Przeskoczył. Wojsko cieszy się. Ludzie także to widzą. Konstanty ściska go za odwagę i prosi cara o litość dla żołnierza. Car poza jego plecami wydaje rozkaz zwołania sądu wojennego i rozstrzelania Kordiana. Konstanty wydaje rozkaz do parady wojska.

Scena 8

Izba klasztorna.

Kordian skazany na śmierć rozmawia z Księdzem i Grzegorzem. Prosi Grzegorza, aby modlił się za jego duszę. Ksiądz pyta, czy chciałby coś światu przekazać? Nikomu nie ma nic do powiedzenia. Ksiądz obiecuje posadzić różę na jego grobie. Chłopak dziękuje. Mówi z pogardą o ludziach, niech się rozmnażają i na ojczyznę plują. Nie chce na to patrzeć. Zapłatą za życie jest jedynie śmierć. Grzegorz opowiada, iż szedł po lesie i jakiś głos go wołał. Zobaczył małe dzieciątko na wrzosach i krew czerwoną jak rubiny. Śmierć to kara dla niego za próbę zabicia siebie. Prosi o słowa, które przekaże pisarzowi i położy w grobie obok siebie. Okazuje się, że sługa ma syna, żonatego. Młodzieniec o to rozpytuje. Grzegorz będzie płakał, gdy na wnuczka zawoła „Kordianie!”. Sługa płacze wspominając dzieciństwo młodzieńca, którego wychował jak własnego i bardzo się z nim zżył. Kordian zastanawia się, że w tym dziecku będzie żyła część jego wraz z imieniem, chociaż najpierw nie chciał, by nie nazywać tak wnuka.
Wchodzi Oficer. Kordian pyta, jaki rodzaj śmierci mu będzie zadany? Rozstrzelanie. Grzegorz pada na kolana. Skazaniec bierze w dłonie jego siwą głowę, całuje i żegna się, nazywając go ojcem. Odchodzi. Grzegorz pędzi za nim.

Scena 9

Pokój w Zamku królewskim

Car mówi sam do siebie o zabawach i Polsce. Nudzi się. Rozmyśla o przyszłości. Zdobył już Polskę i ma ochotę zdobyć Europę. Część ziemi oddał mu Szach. Wbiega Konstanty. Pyta, czy prawda, że kazał zabić podchorążego? Prosi, aby odwołał wyrok i to szybko. Car chce spać i rozmowa go nudzi. Podejrzewa go zdradę i wyprasza. Lecz konstanty ostrzega, aby nie igrał z tygrysem. Przypomina, że to on może wezwać na pomoc lud, ponieważ to jemu należał się tron Rosji. Car z kolei opowiada, iż faktycznie tak było, ale że sam zrzekł się tronu za pieniądze, ponieważ matka orzekła, że jest za głupi i przekonała Konstantego do oddania korony bratu. Konstanty przypomina śmierć ich ojca Pawła, którego zabili spiskowcy na rozkaz Mikołaja. Chce rzucić na Mikołaja przekleństwo. Skazańcy, których wywożą mogliby zabrać Mikołaja ze sobą, bo jest mordercą i popełnił jeszcze inne zbrodnie. Car przypomina mu pewną 16-letnia Angielkę, po której ślad zaginął. Konstanty krzyczy, aby przestał o tym mówić. Przypomina trupa dziewczyny zamkniętego w szafie i gnijącego. Konstanty rzuca się w jego stronę i ostrzega, iż jest silniejszy, jak tygrys i może go pokonać. Patrzą na siebie. Konstanty oddaje mu szpadę. Car podpisuje ułaskawienie Kordiana i razem ze szpadą podaje bratu. Konstanty wzywa adiutanta i rozkazuje pędzić na plac, biada mu, jeśli włos spadnie z głowy Kordiana. Car powiada do siebie, że jego brat już zamienił się w Polaka.

Scena ostatnia

Plac marsowy. Widzimy Kordiana przed plutonem egzekucyjnym. Ludzie przyglądają się wydarzeniom i jeden drugiego pyta, co się dzieje. Z ich ust dowiadujemy się, iż skazaniec nie pozwolił zawiązać sobie oczu. Już ma paść komenda, ale z dala słychać rozkaz: „Stój!”, to krzyczy pędzący adiutant. Nie widzi go jednak oficer plutonu egzekucyjnego.

INTERPRETACJA

„Kordian” Juliusza Słowackiego to dramat romantyczny przedstawiający kilka problemów. W Przygotowaniu widzimy diabły, które kreują przywódców polskiego powstania listopadowego. Są to osoby zupełnie nieodpowiednie do działalności wojskowej i politycznej, niedojrzałe, przestraszone, zbyt ugodowe, niedoświadczone i teoretyzujące. Jest to manifest Słowackiego, który obwinia niektóre postaci historyczne o upadek powstania i niewolę narodu- Chłopicki, Czartoryski, Skrzynecki, Niemcewicz, Lelewel i Krukowiecki. Drugi problem dostrzegamy w Prologu. Słowacki dyskutuje na temat sposobu działania Mickiewicza. Z jego dzieł zrozumiał, iż mistrz zaleca bierną postawę mesjanistyczną wobec zaborcy, Polacy są jakoby ofiarą na ołtarzu wolności kontynentu. Koncepcja autora „Kordiana” polega na podsycaniu i zagrzewaniu do walki o wolność ojczyzny, a wzorem do naśladowania stanie się nie Pielgrzym z „Dziadów” a szwajcarski wojownik o wolność Winkelried. Trzecia kwestia tematyczna dzieła to działanie Kordiana jako spiskowca.

Ukazane środowisko patriotów nie chce morderstw na carze i jego rodzinie. W głosowaniu tylko pięć osób poparło ideę zamachu. Prezes wstydziłby się za Polskę przed całą Europą. Zapomina o tysiącach pomordowanych Polaków na Syberii. Car został koronowany na króla polskiego, oprawca narodu. Tego Prezes nie musi się wstydzić przed światem. Problem czwarty to ukazanie świata wartości bohatera romantycznego. Kordian to młody chłopak, który nie ma żadnych ideałów. Jest młodziutkim hrabią toczonym przez „chorobę wieku”. Podobnie jak Gustaw i Werter chce dokonać samobójstwa. Dopiero z wiekiem i zdobywanymi doświadczeniami przemienia się w patriotę. Problem ostatni to materializacja świata i wzrost znaczenia pieniędzy we wszystkich płaszczyznach życia człowieka, od uczuć po karierę polityczną i religię. Jako wędrowiec młodzieniec odkrywa prawdę o ludziach, każde stanowisko można kupić, można też kupić miłość ukochanej kobiety.

CHARAKTERYSTYKA POSTACI

Kordian– młodzieniec 15- letni w I akcie, w pozostałych starszy o kilka lat, romantyk, idealista, zakochany w Lurze, nieszczęśliwy w miłości, samobójca, wędrowiec, patriota, honorowy, prometejski, odważny, zaangażowany, buntowniczy.
Laura– młoda rozkapryszona dziewczyna, 17-letnia, rozmarzona, ironiczna, sarkastyczna, nieczuła.
Grzegorz– sługa Kordiana, mądry, pracowity, niedoceniony, wierny, czuły, opiekuńczy, odważny, patriota.
Car Mikołaj I- tyran, morderca, ojcobójca, bez wyższych uczuć, zachłanny na władzę, despotyczny, zdemoralizowany władzą.
Wielki Książę Konstanty– zadufany w sobie, naiwny, niedorozwinięty, morderca, energiczny, nadpobudliwy, rozkapryszony, zdemoralizowany władzą.

oprac.Przyg./Prolog/Akt 1-2 Akt 3/Interpr.Improwizacja Kordiana

Skomentujesz?

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close