Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki
Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki

Rozdział XVI „Ona”- „On”- i ci inni

Do Warszawy przyjechał Rossi- wielki aktor włoski. Poznał Izabelę w Paryżu. Odwiedził hrabinę i pytał o Izabelę. Umówiła się u ciotki z nim, ale nie przyszedł, była załamana. Wcześniej kochała się w nim. W tym czasie Łęcki myślał o Wokulskim jako o plenipotencie, gdyby go miał wcześniej, nie byłby zrujnowany. Liczył majątek, jaki będzie miał po sprzedaniu kamienicy, liczył na 50 tys. nawet, jakie pozostaną mu po zwrocie 60 tys. długów. Odda te pieniądze pod zarząd Wokulskiemu i będzie żył z procentów. O tym też powiedział Wokulskiemu, kiedy do nich wreszcie przyszedł. Spodziewał się 110 tys. za kamienicę i wszystkie pieniądze odda Wokulskiemu. Stanisław obiecał mu 20% zysku, chociaż komu innemu dałby najwyżej 15%. Nie mógł też kupić kamienicy za więcej niż 90 tys., bo naruszyłby tym swój kredyt.

Rozpoczął się obiad. Rozmawiają o wyjeździe do Paryża na wystawę, na którą wybiera się Wokulski. Izabela żałuje, że nie będzie mogła też pojechać. Wokulski przy stole mimowolnie w myślach przeliczał na ruble sukienkę, koronki i biżuterię Izabeli na ok. 200 rubli. Jedli rybę i Wokulski pomagał sobie nożem. To był temat do rozmowy, ponieważ etykieta nie przewiduje jeść rybę nożem. Wokulski bronił się przed etykietą, znał bowiem lordów angielskich jadających baraninę z ryżem rękami i pijących rosół prosto z garnka. Zaimponował tym Izabeli, która pomyślała, że mógłby zostać jej powiernikiem, mogłaby z nim rozmawiać o Rossim.

Przeszli do salonu tylko we dwoje, bo Łęcki dostał list od hrabiny i musiał odpisać, a Florentyna źle się poczuła. Wokulski ucałował jej dłonie. Podziękowała mu za sprawy z Krzeszowskim, których nie zapomni, chciała się odwdzięczyć. Ofiarował jej swoje usługi we wszystkich sprawach. Wszedł Tomasz Łęcki i razem jeszcze posiedzieli, mówili też o przyjeździe Rossiego i wspólnym wyjeździe do Paryża.

Rozdział XVII Kiełkowanie rozmaitych zasiewów i złudzeń

Wokulski wracał do domu pełen optymizmu i nadziei. Zobaczył światło w sklepie i wszedł. Oberman, inkasent zgubił 400 rubli. Krzyczał na niego Rzecki. Wokulski był w dobrym nastroju i darował mu, zlitował się nad nim. Poszedł do siebie i uczył się angielskiego. Następnie zaplanował wizytę u Krzeszowskiego na kolejny dzień. Czytał później korespondencje z poprzednich dni. Maria, prostytutka mieszkająca u Magdalenek, pisała, że już jego pomoc nie jest jej potrzebna, ponieważ zarabia uczciwie na siebie a ludzi potrzebujących jego pomocy jest więcej. Nazajutrz wezwał Wysockiego, wynajął u niego pokój dla Marii, która jest szwaczką. Brata przeniesiono do Skierniewic, jak chciał Wokulski i za to są obaj wdzięczni. Przyszła do niego Maria, całkiem odmieniona, powiedział jej o planach i pracy dla niej, o mieszkaniu obok Wysockich, którzy będą się nią opiekowali.
Baron Krzeszowski nie przyjął go. Był obrażony, że taki kupiec zarobił na jego żonie 200 rubli. Krzeszowaki sprzedał żonie klacz za 800 rubli a Wokulski, milioner, wykorzystał histerię kobiety i zapłacił o 200 rubli mniej.

W biurze dostał Wokulski dwa listy, od pani Meliton i adwokata. W kancelarii spotkał Szlangbauma. Żyd miał kupić kamienicę Łęckich za 90 tys. rubli. Pieniądze miał pożyczyć od Wokulskiego. Gdyby do końca 1879 roku nie oddał pieniędzy, kamienica przejdzie w całości w ręce Wokulskiego. Wokulski pędził po rozmowie prosto do Łazienek, gdzie miały być Bela z hrabiną. Izabela mówi o Rossim. Ten wielki tragik nie znajduje oklasków w Warszawie ani kwiatów, ubolewa nad barbarzyństwem kraju. Wokulski gwarantuje jej, iż to się zmieni. Tomasz rozmawia z hrabiną o zapatrzeniu Wokulskiego w Izabeli, zyskuje na tym ochronka. Łęcki jest spokojny o Izabelę. Wokulski wezwał Obermana- zaplanował dla niego wizyty w teatrze, kwiaty, wieńce dla Rossiego.

Rozdział XVIII Zdumienia, przywidzenia i obserwacje starego subiekta

Pewnego dnia Wokulski wręczył Ignacemu album Warszawy i bilet do teatru. W teatrze zauważył pewną zbieżność, kiedy Łęcka bardzo przeżywa występ, wówczas Wokulski ociera czoło i rozlegają się wielki oklaski. Rzecki przysiągłby, iż słyszy głos Obermana. Wokulski kieruje klakierami. Po przedstawieniu Rzecki poszedł do gospody i za dużo wypił. Wracał pijany i czekał potem, aż stróż otworzy bramę. Obudził się za późna, ale zdążył do pracy. Dostał na przywitanie list adresowany do Wokulskiego, na którym napisano „bardzo pilno”. Był to list zaklinający, aby Wokulski nie kupował kamienicy za 90 tys., skoro nie jest warta 70 tys. Chciał porozmawiać ze Szlangbaumem, ale ten nic o transakcji ojca nie wie, przynajmniej tak mówi. Do sklepu przyszedł Mraczewski, który opowiedział o przekonywaniu Wokulsiego przez Suzina, żeby z nim jechał do Paryża. Miałby darmową podróż i zarobiłby z 10 tys. rubli, ale nie chce jechać. Kolejnego dnia Rzecki idzie zobaczyć licytację kamienicy. Widzi spanikowaną, rozdrażnioną Krzeszowską, która wygraża wszystkim dokoła i Łęckiego, który zatrudnił ludzi, aby podpowiadali wszystkim cenę domu na 120 tys.

Łęcki sprzedał dom wart 71 tys. za 90 tys. i jeszcze miał wielkie pretensje do kupca Szlangbauma. Ten kupował dla Wokulskiego. (serial TVP, 1977)

Łęcki sprzedał dom wart 71 tys. za 90 tys. i jeszcze miał pretensje do kupca Szlangbauma. Ten kupował dla Wokulskiego. (serial TVP, 1977)

Licytacja była ostra i kupił dom Szlangbaum za 90 tys. rubli przy omdlewaniach Krzeszowskiej. Niezadowoleni byli Krzeszowska i Łęcki. Rzecki dowiedział się od ludzi o romansie Wokulskiego. Ustalił jednak, iż to nie Stach kupił dom, ale Żyd.

Rozdział XIX Pierwsze ostrzeżenie

Mraczewski czekał 3 godziny w sklepie Rzeckiego, aby ten wpłynął na Wokulskiego. Miał jechać z Suzinem do Paryża za darmo i zarobiłby nie 10 a 50 tys. rubli. Tylko że Wokulskiemu nie chce się. Przyszedł list z domu Łęckich i Ignacy idzie z nim do Wokulskiego. Namawia go na wyjazd, ale ten każe mu czytać list Izabeli, która zaprasza na obiad i chce z nim jechać do Paryża. Wokulski jest szczęśliwy. Rzecki krytykuje go, myślał, że skoro narażał życie i zarobił tyle pieniędzy, to uczynił to dla jakiegoś ważniejszego celu. Wokulski ma dosyć poświęceń dla ogółu, chce być szczęśliwy. Ignacy nigdy nie mówił mu tego, ale dla kobiety nie warto tak się angażować. Też kiedyś zakochał się, wymieniał spojrzenia, tymczasem jego ukochana flirtowała z innymi i zdradzała go.

Wszedł Łęcki. Załamany. Twierdzi, że okradziono go, bo nawet na sali słyszał jakoby jego dom był wart 120 tys., a Szlangbaum kupił go za 90 tys. Wokulski zbladł. Adwokat Łęckich to złodziej, ale adwokat księcia dostarczy Wokulskiemu 30 tys. rubli, to dla Łęckich oznacza nędzę, tylko 6 tys. rubli rocznie. Wokulski wpada na pomysł lepszego interesu, ma jakąś niby okazję i da Łęckiemu 10 tys. rocznie. Ktoś zapukał i wszedł Henryk Szlangbaum, na jego ojca Łęcki klął w sklepie przy ludziach i ten domaga się satysfakcji. W dodatku mówi, iż jego ojciec gotów jest oddać Łęckiemu kamienicę za 90 tys. a może nawet za 70 tys. Wokulski odprawia Łęckiego swoim powozem. Ten zrozpaczony żali się w domu Belci, że stracił 30 tys. przez Żydów. Uratował ich Wokulski, opiekował się nim, gdy dostał ataku bliskiego apopleksji. Wokulski to jedyny człowiek, który mógłby się nią opiekować, gdyby Łęcki zmarł. W dodatku dał im 10 tys. od tej kwoty, to jest 33%. Izabela tłumaczy ojcu, że 10 tys. to 10%, nie zna się na matematyce. Szpigelman to Żyd, jeden z dłużników, który przyszedł upomnieć się o 800 rubli długu.

Przyjęła go Izabela i obiecała, że spłacą długi kolejnego dnia. Zdradziła również, że będą mieli 10% od 30 tys. rocznego dochodu. Żyd wytłumaczył jej, że nie jest możliwy tak wysoki zysk, najwyżej 3 tys. Łęcki potem przyznał, że poza Szpigelmanem mają jeszcze inne długi i niespłacone weksle, będzie tego ponad 5 tys. lub więcej.

Przyjechała do nich hrabina Joanna. Mówi prawdę o cenie domu, że powinni dziękować temu Żydowi, że przepłacił co najmniej 20 tys., dzięki czemu posag Beli jest uratowany. Przyjechała jej powiedzieć, że Kazio Starski wrócił. Aktualnie był w Anglii, ale wcześniej był w Chinach. Ponoć babka ma oddać mu swój majątek. Jest jak zwykle piękny i uroczy pytał o nią. Umówiła go, aby przyszedł nazajutrz do nich. Izabele zarumieniła się z radości. Mówi o planach wyjazdu do Paryża. Ciotka zachęca ją do pobytu na wsi u niej, gdzie będzie też Starski, będą mogli codziennie się widywać i może dojść do jakiegoś konkretu.

Izabela zwierza się Florci, że Starski jest. Florcia jest pewna, iż całkiem zapomniał o ranach, jakie mu Izabela zadała i pewnie jest zadłużony. Życzyłaby jej, aby wyszła za niego za mąż, ale co powiedzą baronowie, marszałek i Wokulski. Izabela ocenia, iż Wokulskiemu wystarczy uścisk ręki. Florentyna nie jest taka pewna.

W nocy śniła o Starskim jako mężu, Rossim i Ochockim jako platonicznych kochankach, a Wokulskim jako plenipotencie majątku. Rano dostała listy. Sama musiał napisać do Wokulskiego, aby przyjechał wcześniej, ponieważ miałby załatwić sprawy długów z Żydami zanim przyjedzie Starski. Flora jest pewna, że Starski bardzo dobrze zna zdenerwowanych wierzycieli. Hrabina informowała w liście, że po południu przyjdą do jej ojca lekarze. Informowała, iż Kazio Starski wyjeżdża wieczorem i może wpaść do nich lada chwila. Drugi list był od Krzeszowskiej. Zdaniem baronowej dom Łęckich kupił Wokulski przez podstawionego Żyda, w dodatku 20 tys. ponad cenę. Prosi Belę, aby uprosiła Wokulskiego o przedłużenie jej najmu mieszkania, w którym zmarła jedyna jej córeczka. Izabela była w szoku.

Pojawili się Żydzi- wierzyciele. Narobili hałasu. Wkrótce jednak przyszedł Wokulski i umówił się z nimi do swojego kantoru na 18.00. Potem poszedł do Łęckiego, który użalał się nad sobą i prosił o kredyt na 7%. Przeszedł do salonu i Izabeli, która zapytała, dlaczego kupił kamienicę podstawiając Szlangbauma i dlaczego od kwietnia ich prześladuje? Wokulski zdenerwowany zapytał, czy mają wierniejszego psa od niego, który od dwóch lat pragnie usuwać im wszelkie kłody spod nóg i ich ratuje? Wszedł Starski. Wokulski zajął miejsce przy drugim stoliku. Bela po angielsku rozmawiając ze Starskim przedstawiła Stanisława jako pełnomocnika ojca. Miał dość tej sytuacji i na szczęście Łęcki go poprosił. Także zapytał go o kupno kamienicy, Wokulski może mu dom odsprzedać. Lekarze kazali Łęckiemu uciekać na wieś i nici z Paryża. Wokulski wszedł pożegnać się z Łęcką. Była zdziwiona, że on ich opuszcza. Zapraszała go nazajutrz na pożegnanie Rossiego, lecz on w nocy wyjeżdża do Paryża. Poinformował ją i wyszedł. Poszła zapytać ojca, dlaczego wyszedł. Możliwe, że się obraził, bo Izabela zapytała o sprzedaż domu. I kto by pomyślał, że się obrazi „Taki sobie zwyczajny kupiec!”

Rozdział XX Pamiętnik starego subiekta

Rzecki jest zły na Wokulskiego, że tak bez słowa pojechał do Paryża. Wprawdzie wezwał go do siebie, ale o nic nie pytał. Powiedział, żeby poszedł do nowo kupionej kamienicy i ponaznaczał nowe czynsze. Krzeszowskiej może podnieść kilka rubli, a reszta ma płacić tyle, ile może, ale regularnie. W banku mają 120 tys., więc niech pilnuje sklepu. Rzecki próbował wyciągnąć od niego jakieś informacje, zwierzenia, ale Wokulski był opryskliwy i nie miał zamiaru się tłumaczyć. Na stacji kolejowej spotkali Szumana. Lekarz powiedział Wokulskiemu, iż tym samym pociągiem jedzie do Paryża Starski, bankrut i obieżyświat, były konkurent do ręki Izabeli. Na pytanie, kiedy Wokulski wraca, ten odpowiedział, że wolałby nigdy. Potem Szuman z Rzeckim mówili o miłości i niesprawiedliwości, on Żyd nie miał prawa kochać katoliczki, Wokulski kupiec nie ma prawa kochać arystokratki, Rzecki nie ma pieniędzy, więc nie może kochać żadnej kobiety i taka to cywilizacja.

Rzecki przypomina sobie pierwsze spotkanie z Wokulskim i jego ojcem. Utyskiwał na młodego chłopca w piwnicy u Hopfera, bo ten wydał 20 zł. na książki. Ojciec Stacha potrzebował pieniędzy na adwokata, aby powrócić do dawnej świetności rodu. Pochodzili ze szlachty, a dziadek z matki Stacha był kasztelanem. Wtedy to dowiedział się, iż Wokulski jest konstruktorem i bardzo chce się uczyć. Zrobił maszynę, która ciągnęła wodę na górę i zwabiała gości Hopferowi. Poza tym Hopfer miał córkę Kasię, a ta podkochiwała się w Stachu. Liczył też na majątek po dziadku Wokulskiego. W roku 1861 Stach rzucił pracę, zamieszkał u Rzeckiego i rozpoczął studia jako wolny słuchacz. Symboliczna scena pożegnania z Hopferem, kiedy to Stanisław wszedł do piwnicy, a koledzy podciągnęli drabinę i nie mógł z niej skorzystać. Podciągnął się jednak na rękach i wyszedł ku zdziwieniu wszystkich. Dla Rzeckiego to symbol wspinania się po szczeblach nauki, losu, życia czy kariery. Wokulski sam doszedł w życiu do wszystkiego.

Dużo czasu poświęcał Stach książkom i nauce, zajmował się też balonami. Kasia Hopfer często odwiedzała sklep Mincla w nadziei na spotkanie z Wokulskim. Rzecki zachęcał go do niej, ale Wokulski twierdził, że to nie dla niego dziewczyna. Zainteresowała się nim Minclowa, żona Jana i też zapraszała ich obu na herbatę, aby nawracać 28-letniego Stacha na drogę miłości. Powstały z tego powodu kłótnie pomiędzy nią a mężem, który coraz częściej znikał z domu. Z kolei rozpoczęło się powstanie i Wokulski poszedł się bić. Zniknął z oczu Rzeckiemu, aż dwa lata później dopiero dał znać z Irkucka i prosił o swoje książki. W roku 1870 wrócił z zesłania. Wtedy stała się dziwna rzecz, kupcy nie dali mu pracy, bo był uczonym, a uczeni bo był eks-subiektem. Przeżył dzięki pomocy Ignacego. Po śmierci Jana Mincla wezwała go Minclowa i zaproponowała, aby Wokulski zamieszkał u Ignacego.

Stanisław bardzo kochał swoją żónę, wdowę po Minclu i właścicielkę sklepu. (serial TVP, 1977)

Stanisław bardzo kochał swoją żónę, wdowę po Minclu i właścicielkę sklepu. (serial TVP, 1977)

Pół roku później Stach ożenił się z Minclową. Zabrał się też za pracę i nawiązał kontakty z moskiewskimi kupcami. W ciągu roku potroił dochody sklepu. Minclowa była o niego bardzo zazdrosna i często dawała mu dowody miłości. Zrobiła z niego pantoflarza. W czwartym roku zaczęła się malować. Usłyszała o płynie, który ma ponoć odmładzać, nasmarowała się nim od stóp do głów. Dostała zakażenia krwi i nie pomogli wezwani lekarze. Imała jednak tyle przytomności, że wezwała rejenta i zapisała majątek Wokulskiemu. Po tym wydarzeniu Stach osowiał i zamknął się w sobie. Wrócił do nauki. Pewnego razu Rzecki wprost wypchał go do teatru. Od tej pory chodził na wszelkie przedstawienia, odczyty i koncerty. Stara plotkara pani Meliton powiedziała wtedy Rzeckiemu, iż Wokulski jest zakochany, lecz nie chciał w to wierzyć.

Rozdział XXI Pamiętnik starego subiekta

Rzecki zajął się kamienicą. Jest tam ogólny bałagan. Poznaje lokatorów. W rozmowie z zarządcą, Wirskiego, byłego szlachcica, który musi sam dorabiać, aby opłacać lokum, dowiedział się, iż są dwa rodzaje lokatorów. Jedni nie płacą w ogóle, inni sądzą się o piwnicę lub o wyzwiska, dach zacieka, mają zaległe opłaty za wywóz śmieci, a stróż w więzieniu. Wirski okazał się bliski Rzeckiemu, gdyż widział w 1859 roku, jak Włosi przeganiają Szwabów pod Magentą. Ignacy przedstawił się jako porucznik piechoty węgierskiej i musiał usłyszeć wszystko o wydarzeniach związanych z Magentą.
Poszli poznać lokatorów. Weszli do studentów, którzy kpili sobie ze wszystkich i wszystkiego. Ich podejście do opłat i umów jest symboliczne: jeżeli społeczeństwo chce, aby oni płacili, niech społeczeństwo najpierw im płaci za korepetycje. Jeśli jego ojciec miąłby kupić taką kamienicę za 90 tys. rubli, musiałby pracować przez 300 lat. Nie wierzą w to, aby aktualny nabywca kamienicy pracował tyle lat. Nie zapłacą, nawet od października, o co prosi Rzecki.

Weszli do Krzeszowskiej, zastali tam Maruszewicza, jak całował ją ręce i brał pieniądze na msze za duszę dziecka. Miała siedem pokoi i płaciła 700 rubli rocznego czynszu. Mniejsza o czynsz, ale ona żąda usunięcia studentów deprawujących służące. Gorsza od nich jest Stawska. Krzeszowska twierdzi, iż Stawska utrzymuje się z nierządu, bo przecież mąż oskarżony o zabójstwo uciekł za granicę, a ta się stroi. Wirski tłumaczy, iż Stawska haruje jak wół. I Stawska ma córkę, którą wychowuje dla piekła, a jej córeczka zmarła.

Stawska zrobiła największe wrażenie na Rzeckim. Była piękną kobietą, mieszkała z matką i córeczką. Żyła z lekcji gry na pianinie. Jej mąż został oskarżony i mimo że oskarżenie wycofano zaginął za granicą. Nie ma jednak funduszy, aby go poszukiwać, ani znajomości.

Mieszkają w kamienicy 5 lat i płacą za 3 pokoje 300 rubli rocznie. Rzecki w imieniu Wokulskiego obniża im do 200 – tak mu się spodobała Stawska. Ludwik, jej mąż, zaginął przed dwoma laty. Zdaniem teściowej ona go już nie kocha, ale wróciłaby do niego, gdyby ją wezwał. Trzeba go odnaleźć. Rzecki obiecuje, iż zajmie się poszukiwaniem i w ciągu roku dowiedzą się o Stawskim.

Nie był zadowolony ze swojego rozpoznania kamienicy. Właśnie spowodował spadek wpłat o 300 rubli. Być może dzięki temu Stanisław jak najszybciej sprzeda kamienicę.

Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki

Skomentujesz?

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close