Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki
Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki

Rozdział X Damy i kobiety

Izabela bawiąc się na balach była stała się gwiazdą sezonu. Kochali i wyznawali jej miłość Szastalski, Niwiński i Malborg. Dostrzegła jednak pewne zależności, że wszyscy konkurenci mieli jakieś interesy z Wokulskim i jakby poprzez nią chcieli zbliżyć się do niego. Podobnie Łęcki przyjmował pełne salony ludzi, mających cele ekonomiczne, inwestycyjne związane ze Stanisławem. Książę obraził się na niego, gdyż wydawało mu się, iż Wokulski powinien zrzec się samego siebie, a dogadzać tylko planom i potrzebom księcia. Nie sprzedał baronowej kamienicy za 90 tys. i nie dał pieniędzy na biedaków dla fundacji księcia. Pewnego razu Łęcki zapytał księcia, co myśli, aby Izabela wyszła za Wokulskiego. Książę po kilku tygodniach wywiadów wśród znajomych dowiedział się, iż Wokulski to wielki człowiek kierujący się własną polityką i rozumem, chwali go szlachta, są pogłoski, że sponsoruje rzemieślników i kramarzy, a nawet wyrwał z objęć zła prostytutkę i umożliwił jej normalne życie. Do Izabeli powiedział, że trzyma w rękach wielkiego ptaka i nie powinna go puszczać.

Pewnego razu odwiedziła Izabelę Wąsowska i przekazała złe wieści o zdrowiu prezesowej. Izabela zdradziła jej plan „ułożenia” Wokulskiego: sprzedaż sklepu i rezygnacja ze spółki, chociaż przychody z niej są tak ogromne, że waha się. Wąsowska przekazała jej obawy Zasławskiej, że Izabela igra z Wokulskim, a doceni go dopiero po stracie.

Izabela w tym czasie jest już zdecydowana wyjść za niego, a Wokulski jest nią oczarowany i pokazuje swoje uwielbienie. Mówi jej wprost, że cierpi, kiedy jej nie widzi. Chciałby z nią być także na wakacjach. Łęcka stwierdza, iż możliwy jest jej wyjazd do Krakowa do chorującej ciotki. Stanisław chciałby bardzo pojechać z nią. Musi sobie jednak na to zasłużyć.

Wokulski często po wizytach u Izabeli ma złamane serce i sam nie wie, co o niej myśleć. Dlatego odwiedza Stawską, w której towarzystwie czuje się najlepiej. Pewnego dnia Misiewiczowa płakała, bo odwiedziły ją dwie koleżanki i twierdziły, że Stawska jest kochanką Stanisława, nie chodzi do sklepu, lecz do niego. Zdenerwowana Stawska odpowiedziała, że nie jest kochanką Wokulskiego, bo on jeszcze tego nie zażądał. Opowiedziała potem wszystko Wokulskiemu, a ten załamał się. Podobnie załamał się w sklepie Rzecki na wieść usłyszaną od Szlangbauma, że Stanisław utrzymuje Stawską jako kochankę. Informację tę usłyszał od Maruszewicza. Ignacy splunął mu z pogardą pod nogi. Poszedł do Misiewiczowej i dowiedział się prawdy. Musiał to skonsultować z Szumanem.

Rozdział XI W jaki sposób zaczynają się otwierać oczy

Rzecki naradzał się z Szumanem, zajętym badaniem włosów. Dla doktora Wokulski to niepoprawny marzyciel, który zmierza do ruiny materialnej i moralnej. Gdyby to Żyd był finansistą, nie kochałby się na oślep, ale wziął bogatą żonę. Gdyby wziął biedną, musiałaby wspomagać jego interes, przyjmować gości i przysparzać klientów. Cała klasa społeczna jest przeżarta lenistwem, dziad Łęckiego trwonił majątek, jego ojciec i on sam, zostało mu 30 tys. i córka. W tym czasie Szlangbaumowie oszczędzali i zbierali pieniądze, a jutro będą potęgą. Książę tylko rozpacza nad losem Polaków, ale nic nie robi, Dalski czuwa, aby żona go nie zdradzała, Krzeszowski kłóci się z żoną, wysyła Maruszewicza po kolejne pożyczki, Starski ślęczy nad Zasławska, aby podsunąć jej sfabrykowany testament. Żydzi w tym czasie mocno pracują i dorabiają się fortun, Szlangbaum kupi sklep Wokulskiego i za rok będzie potęgą handlową. Wokulski sprzeda sklep, wyjdzie ze spółki, a udziałowcy już biegają za Szlangbaumem. Obniży ich zyski co najmniej o 5%, przewiduje Szuman, także młody Szlangbaum wygoni z pracy ze sklepu starych subiektów.

Rozpoczął się Wielki Post. Wylała Wisła i grano przedstawienia po salonach, w których udział brała Izabela i jej konkurenci. Szastalski zwierzył się w towarzystwie, iż tego jeszcze roku będzie musiał popełnić samobójstwo z powodu nieszczęśliwej miłości. Izabela zyskała przydomek okrutnej. Wokulski widział to wszystko i słyszał plotki, lecz cierpiał z pokorą. Pewnego dnia do Warszawy przyjechał Molinari, sławny skrzypek. Izabela bardzo się ucieszyła, a Wokulski stwierdził, iż widział go w Paryżu i krzesło na jego występ kosztowało 2 franki. Obraziła się na niego. Kolejnego dnia poprosiła listem, aby umożliwił jej zbliżenie się do Molinariego, ponieważ chciała, aby koncertował dla ochronki hrabiny. Zaszedł do Włocha do hotelu, a tam dowiedział się od służby, iż to zwyczajny blagier i bawidamek. Nie spotkał się z nim, tylko zdenerwował. Po powrocie do domu zastał Węgiełka. Zapytał czy może wracać do Zasławia, bo ukończył nauki. Wokulski da mu 600 rubli na narzędzia. Węgiełek pyta o Mariannę, czy może się z nią żenić, bo słyszał od Wysockiego, że mógłby tym zrobić przykrość Wokulskiemu? Ten zaprzecza jakoby coś ją z nim wiązało i da na jej posag 500 rubli.

W końcu marca odbył się u państwa Rzeżuchowskich wielki raut na cześć Molinariego. Po koncercie Łęcka siedziała obok skrzypka i w ogóle nie zwracała uwagi na Wokulskiego, za to jego cierpienie widzieli Wąsowska i Ochocki, żal im się go zrobiło. Książę wydał wyrok na Molinariego, kiedy Wąsowska zapytała, czy będą przyjmować go, odpowiedział, że owszem, w przedpokoju. Wiadomość obiegła wszystkie sale. Idąc do obiadu z Izabelą powiedział jej, iż jest najpiękniejszą kobietą na świecie, a przy stole dotykał jej dłoni. W końcu powiedział, że za kilka nocy z nią spędzonych oddałby życie i dlatego odeszła od stołu, nazwała go impertynentem. Potem jednak ją przeprosił i siedzieli razem przy stoliku. Wokulski wyszedł olśniony myślą, że to całkiem inna Izabela, jaką znał do tej pory. Hrabina wezwała Izabelę do wyjścia, twierdząc, że Molinari zrobił niedobre wrażenie. Przez tydzień nie pokazywała się światu. Dowiedziała się od Pieczarkowskiego i Rydzewskiego, adoratorów, że Molinari to prymitywny człowiek, a jego renoma to blaga.

Izabela zapatrzona w Molinariego zapomniała o Wokulskim. Wąsowska próbuje jej uświadomić błędy. (serial TVP, 1977)

Izabela zapatrzona w Molinariego zapomniała o Wokulskim. Wąsowska próbuje jej uświadomić błędy. (serial TVP, 1977)

Wokulski był załamany. Wrócił z koncertu i długo rozmyślał nad życiem i śmiercią. Wieczory spędzał u Stawskiej. Żałował, że nie został w Paryżu, być może miałby już broń do wytępienia „potworów z ludzką twarzą”. Poza tymi wieczorami Wokulski trwał w stanie apatii. Raz Rzecki poinformował, że Milerowa wścieka się na Stawską z zazdrości o Wokulskiego. Ten doradził, aby Stawska otworzyła sklep i pracowała na swoje konto, biorąc od nich pożyczkę.

Wokulski spotkał Wąsowska, która nakazywała mu pojednanie z Izabelą, od 10 dni u niej nie był. Dla zakochanego mężczyzny kochana kobieta jest jak ołtarz. Gdy jednak byle kto traktuje ją jak krzesło a ona tym się cieszy, to być może nie jest ołtarzem a właśnie krzesłem. Wąsowska podpowiedziała, że może Izabela zachowuje się tak dla zemsty z powodu jego zainteresowania Stawską? Przekonała go. Popędził do Izabeli, która przyjęła go natychmiast z rumieńcem. Zaczął ją przepraszać, ponieważ miał podejrzenia i w ogóle zaczął sypać popiół na głowę. Przebaczyła mu i kazała siadać. Podszedł do okna i zdjął z szyi medalion. Był w nim zamknięty metal przywieziony od Geista. Pracy nad tą ideą chciał się poświęcić i wyjechać z Warszawy. Ona zawiesiła sobie ten talizman na szyi. Chwilę potem kazał Rzeckiemu winszować sobie zaręczyn z Izabelą. Przyszedł list z Lyonu od Mraczewskiego, a w nim informacja: Stawski żyje pod nazwiskiem Ernest Walter w Algierze i handluje winem. Zachorowała Stawska, a 1200 rubli pożyczył jej Rzecki. Stawska ma zamiar opuścić Warszawę.

Wąsowska dowiedziała się od Izabeli, że Wokulski został przyjęty jako narzeczony. Przekonało ją ostatecznie to, iż nie tylko że nie jest zazdrosny, ale jeszcze przeprasza za podejrzenia.

Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie

Krzeszowski wrócił do baronowej, bo już nikt nie chciał pożyczyć mu pieniędzy, a nie spłacił starych długów. Jego kamerdyner Leon przybył do pokoju na górze z wieloma walizkami, baron miał zaledwie podręczną torbę. Już pierwsza rozmowa baronostwa to kłótnia o procesy i narażania na szwank nazwiska barona. Wszak Krzeszowska ma w sądach kilka spraw, ale baron 17 procesów o 39 tys. długów, ale nigdy nie sądził się o lalkę. Zarzut baronowej: Stawska była jego kochanką. Owszem, ubiegał się o jej względy, lecz jest najuczciwszą kobietą pod słońcem. Wszyscy z arystokracji odwiedzili ich. Baronowa po cichu zaczęła spłacać długi męża. Akurat wtedy Rzecki wysłał notatkę do baronowej o długach w sklepie zrobionych przez barona. Odpowiedziała inwektywami, wracając jeszcze do zakupu klaczy, którą baron sprzedał za 800 żonie, a od Wokulskiego dostał tylko 600.
Kolejnego dnia Ignacy przyszedł do barona z wekslami wypisanymi przez Maruszewicza i przez niego podrobionym podpisem barona. Baron bardzo przepraszał, został wprowadzony w błąd i wszystkim opowie, jak to okradł go Maruszewicz.

Rzecki opowiedział o wszystkim Wokulskiemu. Kilka dni później baron osobiście stawił się u Wokulskiego z przeprosinami, zwalając winę na Maruszewicza i prosząc, by Wokulski zamknął go w więzieniu. Zwracał się przy tym do niego per kuzynie, bo wkrótce miał się Stanisław żenić z jego kuzynką. Chwilę później był u niego Maruszewicz z oświadczeniem, iż ma zamiar popełnić samobójstwo z powodu utraty honoru. Ppodarł przy nim weksle podrobione przez Maruszewicza. Po jego wyjściu zastanawiał się, czy dobrze postąpił. Mógł uwolnić świat od tego hultaja, ale z drugiej strony nie chciał nikogo zamykać do więzienia.

Rozdział XIII Tempus fugit, aeternitas manet

(tytuł z łac. Czas ucieka, wieczność trwa)
Od kiedy Wokulski zaręczył się, chciał wszystkich uszczęśliwiać. Poza zapisem dla Rzeckiego po 4 tys. zapisał Lisieckiemu i Klejnowi tytułem odpraw związanych ze sprzedażą sklepu. Węgiełkowi urządził huczne wesele i dołożył kilkaset rubli. Wysocki chrzcił córkę, a że dał jej na imię Izabela, Stanisław ofiarował 500 rubli na jej posag. Chciał kupić pod Warszawą mały folwark, pobudować wille i nazwać miejsce Izabelinem. Zmarła Zasławska, ale Wokulski nie pojechał na pogrzeb, nie mógł zostawić swojej ukochanej nawet na kilka dni.

Wezwał go do siebie Łęcki i poinformował o chorobie ciotki Hortensji. Muszą jechać do Krakowa. Izabela powiedziała, że pojedzie z nimi Starski, biedny chłopiec, któremu prezesowa zostawiła 2 tys. renty i 10 tys. gotówki. Izabela radziła mu ożenić się bogato, ale on najpierw wyrusza do Wiednia. Wokulski nie ma nic przeciwko, aby jechał z nimi, wynajmą cały wagon.

W wagonie Starski korzystając z ciemności i tego, że Wokulski siedział tyłem do nich, rozmawiał z Izabelą. Mówili po angielsku, sądząc, że nikt nie rozumie i nie słyszy. Widział ich w szybie odbijającej światło jak lustro. Starski dobierał się do Izabeli, kpił z talizmanu, ona bała się, że Wokulski odkryje prawdę o nich. Zgubili blaszkę z talizmanu szukając razem medalionu. Musiał wpaść jej kiedyś za dekolt. Izabela boi się, ale nie może być obojętna na cynizm i dotyk Starskiego, gdyż ona tego potrzebuje jak szampana od czasu do czasu. Starski określa się mianem demona. Stach już nie może tego znieść. Na szczęście pociąg zatrzymuje się w Skierniewicach. Wokulski wypada na stację, prosi konduktora o odczytanie przed ich wagonem fikcyjnego telegramu. Udaje, że musi wracać do Warszawy choćby na lokomotywie. Starskiemu mówi, że on nie jest żadnym demonem, a tylko starym serem co podnieca chore żołądki. Starski pyta, czy żąda satysfakcj? Stanisław odpowiada, że to raczej on może domagać się satysfakcji od Wokulskiego, który nieopatrznie wszedł do jego ogródka. Może mu służyć, owszem, o każdej porze. Kiedy pociąg odjeżdża do Izabeli zwraca się po angielsku „Farewell, miss Iza, farewell”. Błąkał się później po stacji i poza nią, określił Izabelę mianem Mesaliną. Nie miał do nich żalu, znalazł swój swego.

Wokulski przejrzał na oczy, odkochał się w Izabeli w kilka ciężkich dla siebie minut. (serial TVP, 1977)

Wokulski odkochał się w kilka minut, gdy Izabela ze Starskim zapomnieli o świecie. (serial TVP, 1977)

Wokulski źle się czuł, miał halucynacje. Zapytał człowieka, który zdjął czapkę, kiedy jest pociąg do Warszawy i z Warszawy? Trzy kwadranse. Szedł torami w kierunku stolicy. Potknął się i upadł. Leżąc wydawało mu się, że kamienie do niego wołają: „Dosyć!” Niby miał oddać miejsce innym. Jakiś czas później nadjechał pociąg. Stanisław bardzo cierpiał, miał złamane serce.

Nagle poczuł, że czyjeś ręce porywają go z torów przed nadjeżdżającym pociągiem. To Wysocki, któremu załatwił pracę dróżnika właśnie w Skierniewicach. Płakał, żalił się Bogu, omdlał i obudził się dopiero nad ranem, a Wysocki pilnował go. Kiedy wstał, zapytał czy długo spał? Może kwadrans lub pół godziny. Dał Wysockiemu dla dzieci kilka banknotów sturublowych dla dzieci i kazał zapomnieć, co się stało, że był pijany. Wysocki myślał, że Wokulski wszystko stracił, ten odrzekł, wszystko oprócz majątku. Polecił mu, aby kiedy spotka człowieka chcącego stanąć przed Bogiem ze swoimi krzywdami, niech go nie ratuje, nie zatrzymuje.

Rozdział XIV Pamiętnik starego subiekta

Rzecki pisze w roku 1879 o dwóch koalicjach: Rosji z Turcją i drugiej Niemiec, Austrii i Anglii. Podejrzewa wybuch wojny, która będzie rozstrzygać o ważnych kwestiach.

Narzeka na swoje zdrowie, nie może chodzić. W sklepie załatwia tylko sprawy Stacha, Szlangbaum ma go całkiem spłacić, a od Wokulskiego ma 1500 rocznej renty. Czasami myśli, że gdyby nie Stach i Napoleon, mógłby zrobić to co Katz. Od 20 lat nie wyjeżdżał z Warszawy, więc chętnie gdzieś mógłby pojechać.

Szlangbaum poprzez Maruszewicza poznał środowisko arystokracji. Jeszcze tylko książę mu pozostał, który z Żydami jest grzeczny, ale z dystansem.
Szlangbaum bardzo się zmienił. Wobec subiektów jest impertynentem, hipopotamem depczącym ich, wobec klientów, szlachty uniżony.
Rzecki zaczął starać się o paszport, aby wyjechać na Węgry. Myślał, że przygotowania potrwają z miesiąc, a Wirski spakował go w kilka godzin i powiedział „Jedź”. Rzecki nie dał się jednak wygonić.

Baron z chęci posiadania pieniędzy wynajął pokój elegantowi, który później okazał się Patkiewiczem. Tym razem studenci wzięli na celownik drwin Maruszewicza. Zresztą to Maruszewicz doradzał brać kogokolwiek, byleby zapłacił z góry za lokal.

Rzecki wspomina wyjazd do Krakowa Wokulskiego, który zapowiadał, że nie zna terminu powrotu, a wrócił następnego dnia. Miał ponoć list od Suzina i planował wyjazd do Moskwy, ale nie pojechał. Leżał u siebie i nie chciał z nikim rozmawiać. Rzecki posłał Szumana, ale niczego się nie dowiedzieli, podejrzewali jednak, iż w Skierniewicach musiało dojść do poważnych spraw. Możliwe, iż Wokulski zerwał z Izabelą, a potem pijany spał w polu.

Przyjechał Mraczewski, opalony i grubszy niż dawniej. Był wcześniej w Częstochowie, pomagał Stawskiej w założeniu sklepu. Wcześniej podróżował po Europie w interesach Suzina. Mraczewski zakochał się w Stawskiej, a nawet oświadczał, lecz ona była obojętna.
Rzecki wyruszył w wymarzoną podróż, ale wysiadł z pociągu zanim odgwizdano odjazd.

Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki

Skomentujesz?

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close