Powrót taty

Powrót taty – analiza i interpretacja ballady Adama Mickiewicza.
Zobacz informacje o epoce romantyzmu i biografię poety w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
“Pójdźcie, o dziatki, pójdźcie wszystkie razem
Za miasto, pod słup na wzgórek,
Tam przed cudownym klęknijcie obrazem,
Pobożnie zmówcie paciórek. 

Tato nie wraca; ranki i wieczory
We łzach go czekam i trwodze;
Rozlały rzeki, pełne zwierza bory
I pełno zbójców na drodze”.

Słysząc to dziatki biegą wszystkie razem,
Za miasto, pod słup na wzgórek,
Tam przed cudownym klękają obrazem
I zaczynają paciórek.

Całują ziemię, potem: “W imię Ojca,
Syna i Ducha świętego,
Bądź pochwalona, przenajświętsza Trójca,
Teraz i czasu wszelkiego”.

Potem: Ojcze nasz i Zdrowaś, i Wierzę,
Dziesięcioro i koronki,
A kiedy całe zmówili pacierze,
Wyjmą książeczkę z kieszonki:

I litaniją do Najświętszej Matki
Starszy brat śpiewa, a z bratem
“Najświętsza Matko – przyśpiewują dziatki,
Zmiłuj się, zmiłuj nad tatem!”

Wtem słychać tarkot, wozy jadą drogą
I wóz znajomy na przedzie;
Skoczyły dzieci i krzyczą jak mogą:
“Tato, ach, tato nasz jedzie!”

Obaczył kupiec, łzy radośne leje,
Z wozu na ziemię wylata;
“Ha, jak się macie, co się u was dzieje?
Czyście tęskniły do tata?

Mama czy zdrowa? ciotunia? domowi?
A ot rozynki w koszyku”.
Ten sobie mówi, a ten sobie mówi,
Pełno radości i krzyku.

“Ruszajcie – kupiec na sługi zawoła –
Ja z dziećmi pójdę ku miastu”.
Idzie… aż zbójcy obskoczą dokoła,
A zbójców było dwunastu.

Brody ich długie, kręcone wąsiska,
Wzrok dziki, suknia plugawa;
Noże za pasem, miecz u boku błyska,
W ręku ogromna buława.

Krzyknęły dziatki, do ojca przypadły,
Tulą się pod płaszcz na łonie;
Truchleją sługi, struchlał pan wybladły,
Drżące ku zbójcom wzniósł dłonie.

“Ach, bierzcie wozy, ach, bierzcie dostatek,
Tylko puszczajcie nas zdrowo,
Nie róbcie małych sierotami dziatek
I młodej małżonki wdową”.

Nie słucha zgraja, ten już wóz wyprzęga,
Zabiera konie, a drugi
“Pieniędzy!” krzyczy i buławą sięga,
Ów z mieczem wpada na sługi.

Wtem: “Stójcie, stójcie!” – krzyknie starszy zbójca
I spędza bandę precz z drogi,
A wypuściwszy i dzieci, i ojca,
“Idźcie, rzekł, dalej bez trwogi”.

Kupiec dziękuje, a zbójca odpowie:
“Nie dziękuj, wyznam ci szczerze,
Pierwszy bym pałkę strzaskał na twej głowie,
Gdyby nie dziatek pacierze.

Dziatki sprawiły, że uchodzisz cało,
Darzą cię życiem i zdrowiem;
Im więc podziękuj za to, co się stało,
A jak się stało, opowiem.

Z dawna już słysząc o przejeździe kupca,
I ja, i moje kamraty,
Tutaj za miastem, przy wzgórku u słupca
Zasiadaliśmy na czaty.

Dzisiaj nadchodzę, patrzę między chrusty,
Modlą się dziatki do Boga,
Słucham, z początku porwał mię śmiech pusty,
A potem litość i trwoga.

Słucham, ojczyste przyszły na myśl strony,
Buława upadła z ręki;
Ach! ja mam żonę, i u mojej żony
Jest synek taki maleńki.

Kupcze! jedź w miasto, ja do lasu muszę;
Wy, dziatki, na ten pagórek
Biegajcie sobie, i za moję duszę
Zmówcie też czasem paciórek”.

Ballada rozpoczyna się dwoma strofami monologu matki. Mówi ona do dzieci, że ich ojciec nie wraca. Czeka na niego dość długo i martwi się, ponieważ rozlały rzeki, drogi są trudno przejezdne i grasują bandyci. Namawia ich do pójścia za miasto do kapliczki ze świętym obrazem. Tam mają się modlić o szczęśliwy powrót taty.

Kapliczka

Dzieci posłuchały i poszły za miasto. Uklękły pod cudownym obrazkiem i zaczęły modlitwy , wszystkie, jakie znały. Następnie czytały litanie z książeczki. W pewnym momencie usłyszały stukot kół i nadjechał wóz. Okazało się, iż to ich ojciec właśnie powraca do domu. Przywitali się bardzo serdecznie. W drodze powrotnej jednak, gdy dzieci szły wraz z ojcem bardzo szczęśliwe, napadli na nich zbóje.

Złodzieje chcieli ich ograbić z całego majątku i zabić. Ojciec dzieci błagał ich, aby zabrali cały majątek, ale darowali im życie. Nie mieli takiego zamiaru, gdy odezwał się ich szef słowami: „Pierwszy bym pałkę strzaskał na twej głowie;/ Gdyby nie dziatek pacierze.”. Okazało się, iż bandyci siedzieli wcześniej na wzgórzu i zaczajeni przez kilka dni czekali w ukryciu na swoje potencjalne ofiary. W tym czasie słyszeli błagalne modlitwy do Boga wznoszone przez dzieci, które modliły się w intencji powrotu taty. Szef zbójów rozczulił się tym wydarzeniem, ponieważ sam gdzieś daleko też miał rodzinę i synka. Być może i on modli się za niego?

Akcja kończy się tym, jak zbój puszcza wolno ojca z dziećmi i prosi, aby one czasem pomodliły się za niego, by zmówiły paciorek – modlitwę. Prawdopodobnie ten wielki zbój rozczulił się i zatęsknił do rodziny, odezwały się w nim uczucia.

Narrator opowiada wydarzenia, których osią jest oczekiwanie dzieci na powrót ojca – kupca z pracy. Są tutaj ukazane dwa typy postaci: dobre i złe. Dobre i niewinne są dzieci oraz ich tato. Z kolei zło jest reprezentowane przez zbójców. Punktem kulminacyjnym jest reakcja przywódcy złodziei trzymającego buławę, oznakę władzy. Puszcza on wolno wszystkich okradanych kupców, ponieważ rozczuliły go modlitwy dzieci.

Zbóje z filmu Janosik - prawdziwa historia

Miłość, wiara, modlitwa czynią cuda. To powiedzenie pasuje do interpretacji dzieła Mickiewicza. Religijność i wiara (matki oraz dzieci) w moc próśb skierowanych do Boga uratowały życie ojcu. Nie stała się żadna nadzwyczajna rzecz, jak to bywa w innych balladach Mickiewicza. Nie zapadła się cerkiew, jak w “Liliach” i nie pochłonęła złej żony, wody Świtezi nie ukarały, niewiernego strzelca, jak w “Świteziance”. Tutaj doszło do innego cudownego zdarzenia, mianowicie zagorzały zbój żyjący z napadania, grabienia i mordowania ludzi nagle doznał olśnienia. Wsłuchując się w modlitwy dzieci zanim jeszcze nadjechała karawana kupiecka, przypomniał sobie, że też jest ojcem. Dostrzegł być może fakt, że napadnięty przez jego bandę człowiek żyje nie tylko dla siebie, ale też i dla swoich dzieci. Tylko dzięki pobożności i modlitwie dzieci zatem ich ojcu udało się wrócić do domu.

W każdej balladzie poeta ukrył “prawdy żywe” (zob. “Romantyczność”). Tutaj wydaje się nią być sprawcza moc modlitwy. Dzieci symbolizują czystość, skromność i prawdziwą wiarę. Modlą się do Boga nie o wielkie dary i wygraną w totolotka, ale o to, aby powrócił do nich ukochany ojciec. Bardzo za nim tęsknią. Miłość do ojca i wiara dotarły do serca zbójców. W ten sposób Bóg dał sygnał, że czuwa nad losem ludzi. Nie musiał używać nadzwyczajnych działań lub wydarzeń. “Włączył” w duszy przywódcy empatię i to wystarczyło. Ballada mówi zatem, że szczera i wypływająca z miłość modlitwa zostanie wysłuchana. Mówi także, iż aby być człowiekiem a nie zbójem, wystarczy iskierka empatii, czyli próba wczucia się w emocje drugiego człowieka. Ta nauka jest uniwersalna i ponadczasowa. Zastosuj ją w szkole, a z pewnością przybędzie Ci przyjaciół. Zanim kogoś skrzywdzisz słowem lub uczynkiem, spróbuj wczuć się w jego sytuację i wyhamuj…

Budowa wiersza

Ilość wyrazów w wierszu 447, strof 21 po 4 wersy, wersów 84. Wiersz regularny na przemian 11- i 8- zgłoskowy z rymami żeńskimi przeplatanymi abab. Ballada łączy partie epickie, dramatyczne i liryczne.

Wiara czyni cuda.

Skomentujesz?