Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzeczą główną

Analiza i interpretacja wiersza Jana Lechonia “Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzeczą główną”.
Zobacz informacje o międzywojniu i biografię twórcy w Wikipedii.

tekst interpretacja
Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzeczą główną,
Powiem ci: śmierć i miłość – obydwie zarówno.
Jednej oczu się czarnych, drugiej – modrych boję.
Te dwie są me miłości i dwie śmierci moje.
Wiersz pochodzi z tomiku “Karmazynowy poemat” wydanego w roku 1920.

Rozpoczyna się apostrofą do potencjalnego odbiorcy, w którym zawarte jest pytanie do poety będące też tytułem dzieła: “Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzeczą główną?”. Użyto tu mowy zależnej, podmiot liryczny cytuje zadane mu pytanie, aby na później na nie odpowiedzieć. Skraca je jednak, wyrzucając łącznik orzeczenia imiennego, pozostawiając jedynie orzecznik z przydawką: “rzeczą główną”. Brakuje czasownika: “jest” – “jest rzeczą główną”. Gdyby znalazł się tam, zakłóciłby regularność, zwiększając liczbę zgłosek z 13 na 14.

“Śmierć i miłość” – to najważniejsze i równe sobie pojęcia w życiu podmiotu, taka jest jego odpowiedź. Śmierć ma czarne a miłość modre – ciemnoniebieskie oczy. Obie pary oczu kocha, pragnąc miłości i śmierci.

Przez niebo rozgwieżdżone, wpośród nocy czarnej,
To one pędzą wicher międzyplanetarny,
Ten wicher, co dął w ziemię, a ludzkość wydała,
Na wieczny smutek duszy, wieczną rozkosz ciała.
Rozgwieżdżone niebo, czarna noc, wicher międzyplanetarny, wieczny smutek duszy, wieczna rozkosz ciała – to skojarzenia z miłością i śmiercią. Nie są optymistyczną wersją świata, życia, raczej pokazują zagubienie człowieka w przestrzeni kosmicznej. “Wieczna rozkosz ciała” symbolizuje przyjemności, jakich doznajemy w życiu. Z kolei “wieczny smutek duszy” jest zaprzeczeniem sensu dążeń i radości, jaką człowiek powinien czerpać z życia.
Na żarnach dni się miele, dno życia się wierci,
By prawdy się najgłębszej dokopać istnienia –
I jedno wiemy tylko. I nic się nie zmienia.
Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.
Żarna to podstawa funkcjonowania młyna, służą do mielenia zboża na mąkę, z której piecze się tzw. “chleb powszedni”, codzienny pokarm dla ciała. Podmiot liryczny zestawia je z “żarnami mielącymi dni” – symbolizują one codzienność, ich powtarzalność, jednostajność, a także nieskończoność, bo przecież życie będzie trwać.

“Dno życia się wierci” – mówi dalej podmiot liryczny, jakby pragnąc uświadomić sobie, iż za moment wpadnie ono między żarna. Epitet “dno życia” może symbolizować wygasającą w nim ochotę do życia, zmagania się z codziennością wydającą się bezcelową i zanikającą chęć odnajdywania sensu istnienia.

Podmiot liryczny podsumowuje swoje refleksje prawdą, że w zasadzie tylko jedno w życiu jest pewne: “śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci”. Można to zinterpretować jako metaforę mówiącą o trudnej miłości, pełnej cierpienia, nieodwzajemnionej, która paradoksalnie chroni przed śmiercią. W człowieku nadzieja na miłosne spełnienie daje motywację do życia. Utrata tej motywacji może spowodować pragnienie śmierci.

Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.

Budowa wiersza

To wiersz sylabiczny zbudowany z 3. strof po 4 wersy w każdej. Poeta użył 13-zgłoskowca z rymami żeńskimi sąsiednimi w pierwszej i trzeciej strofie, a także okalającymi w drugiej.

Środki stylistyczne

  • epitety – rzeczą główną; oczu czarnych; dwie śmierci; rozgwieżdżone niebo; czarna noc; wicher międzyplanetarny; wieczny smutek duszy; wieczna rozkosz ciała; i inne.
  • metafory – Jednej oczu się czarnych, drugiej – modrych boję.; Na wieczny smutek duszy, wieczną rozkosz ciała.; Na żarnach dni się miele, dno życia się wierci,; prawdy się najgłębszej dokopać istnienia.
  • wyliczenia – Jednej…, drugiej – modrych boję.; Te dwie są… i dwie śmierci moje.; i inne.
  • paradoks, puenta – Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci…

Do przemyślenia

Wiersz Jana Lechonia, genialnego twórcy polskiego międzywojnia (1918-1939), tematyką i formą przypomina barokowy sonet “Do trupa” Jana Andrzeja Morsztyna. Próbuje on porównać sytuację trupa do nieszczęśliwie zakochanego mężczyzny. Konkluduje, iż realnie trup jest w lepszej sytuacji, gdyż nie cierpi. Podmiot liryczny Lechonia także cierpi. Być może właśnie z powodu nieszczęśliwej miłości, co sugeruje ostatni wers będący puentą. Czy mamy do czynienia z nawiązaniem i kontynuacją motywu nieszczęśliwej miłości? Lechoń posłużył się konceptem, dawkując nam prawdę o życiu, zestawiając szarą codzienność i jej monotonność z żarnami młyńskimi a na koniec ujawnił pomysł na wyłuskanie sensu istnienia. Tak właśnie robili poeci barokowi acz nie tylko oni. Jakby prowadząc monolog wewnętrzny w obecności odbiorców poezji, na koniec pytali, doprecyzowując: “Czy aby dobrze się rozumiemy?”. Taką funkcję wyjaśniającą i podsumowującą niczym w rozprawce wnioski mają ostatnie wersy.

Nastrój wiersza jest melancholijny i minorowy (smutny). Można odnieść wrażenia, że podmiot liryczny jest rozczarowany życiem, znudzony brakiem realizacji celów, z których być może najważniejszym jest odnalezienie miłości.

Życiowe inspiracje dla dojrzałych*

Skamandryci na pogrzebie Stefana Żeromskiego w 1925 r. Przed harcerzami od lewej: Kazimierz Wierzyński, Jan Lechoń i Jarosław Iwaszkiewicz. (foto: wyborcza.pl)

Wyobraź sobie – mówię odo ucznia klasy 7. lub 8., że obok Ciebie na zajęciach siedzi Jan Lechoń, który tak naprawdę nazywał się Leszek Serafinowicz (ur. 1899). Dlaczego o to proszę? Bo akurat “dzieciak” w Twoim wieku lub nawet młodszy zadebiutował, mając 14 lat! Gigant! W  1912 r. opublikował tomik wierszy “Na złotym polu” a później, gdy skończył studia polonistyczne, dosłownie jego wiersze pojawiały się wszędzie, każda gazeta w młodej, dopiero co kształtującej się Polsce chciała go drukować. Założył z kolegami grupę poetycką Skamander i to on wymyślił jej nazwę. Jeśli słuchasz dzisiaj rapu, znasz geniuszy w rodzaju Gedz, Szpaku, Taco Hemingway, PlanBe, Kartky, Quebonafide, Tymek, Jan-Rapowanie, Paluch i innych z topu, to możesz wyobrazić sobie wszystkich razem w jednej grupie na jednym koncercie, na jednym tracku… Taką popularnością cieszyli się Skamandryci.

Przykre, ale przy okazji analizy tego wiersza, musisz do swojej wiedzy dodać fakt, że Leszek (Jan Lechoń) od początku “miał pod górkę” sam ze sobą. W 1921 r. jako 22-latek próbował popełnić samobójstwo, ale odratowano go. Kilka lat później, w 1924 r. wydał drugi tomik wierszy pt. “Srebrne i czarne”. Debiut i drugi tomik zawyżyły poziom jego wymagań wobec siebie. Zajmował się też prozą i publicystyką, był tytanem pracy.

Bezskuteczne poszukiwanie szczęścia i miłości w życiu czasami zniechęca człowieka do ponawiania starań. W “Pytasz, co w moim życiu…” widzę duszę młodego zagubionego chłopaka…

Skomentuj...