Śmierć powstańca

opracowanieMatura na TargowejPożegnanie z MariąChłopiec z BibliąU nas w AuschwitzuLudzie, którzy szliDzień na HarmenzachProszę państwa do gazuŚmierć powstańcaBitwa pod Grunwaldem

Opowiadanie z tomu “Pożegnanie z Marią” Tadeusza Borowskiego

W roku 1944 r. więźniów z Oświęcimia przewieziono do Rzeszy. Borowski znalazł się w miejscowości Dautmergen filii obozu Natzweiler-Struthof a później w Dachau. Tam też wysłano powstańców warszawskich, których wzięto do niewoli. Tadeusz wraz z Romkiem, dywersantem spod Radomia, został zagnany do pracy przy poprawianiu rowu, w którym Norwegowie układali rury.

Mieli zbierać metalowe szyny i pręty. W kopaniu rowów doszli do wprawy. Kiedy zaczynali kopać rów, było ich z tysiąc. Teraz nie wiadomo czy pozostała połowa. Rozmawiali na temat chleba, który wydzielano im za dobrą pracę. Romek wolał nie pracować i mało jeść niż ciężko pracować i dostać w nagrodę parę skórek od chleba.

Tadeusz poszedł ukraść z pola kilka buraków. Mijał więźniów z powstania warszawskiego. Prosili, aby i dla nich przyniósł buraka. Rozmawiali też o przywilejach, jakie zarzucali Tadeuszowi, widzieli, jak dostał dodatkową miskę zupy. Otrzymał ją za miotłę, którą sprzedał, ale najpierw sam zrobił. W końcu dotarł do pola z burakami i zerwał dwa. W drodze powrotnej powstańcy prosili, by dał im jednego, ale nie dał.

Komora gazowa 2 km od obozu głównego w Natzweiler-Struthof. (foto: en.wikipedia.org)

Romek opowiadał mu, jak to w jednej wsi zabili sołtysa w łóżku. Nie chciał wyjść z nimi i leżał z kobietą. Zastrzelili go aż pierze latało w powietrzu. Potem zabrali z jego domu kiełbasę.

Wymienili jednego buraka na chleb. Jedli z apetytem. Tadeusz mówił, że nie nosi jedzenia, tylko zjada od razu. Rozmawiali też o przyszłości. Tadeusz nie wie, czy będzie mógł się dostosować po tym, jak widział te wszystkie tragedie i cierpienia. Romek chce wracać do żony i dziecka, na pewno będzie mu lepiej niż w obozie.

Nagle majster zwrócił uwagę na jednego powstańca, który nie pracował. Tadeusz podbiegł do niego do rowu. Był to starszy pan, który najwyraźniej najadł się buraków i teraz nie mógł się ruszyć. Tadeusz w rozmowie z Romkiem dawał powstańcowi niewielkie szanse na przeżycie do wieczora.

Rozmawiali i wyliczali, co jedli dzisiaj i poprzedniego dnia. Majster Batsch rzucił im zawinięte w gazetę skórki od chleba.

Streszczenie

opracowanieMatura na TargowejPożegnanie z MariąChłopiec z BibliąU nas w AuschwitzuLudzie, którzy szliDzień na HarmenzachProszę państwa do gazuŚmierć powstańcaBitwa pod Grunwaldem

Skomentuj...