Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

bajka

Autor: Jakub Grimm

Gatunek: bajka
Miejsce akcji: Na dalekim wschodzie
Bohaterowie: Rózia (Kopciuszek), zła macocha, dwie przybrane siostry, książę Krasnolicy, król Ćwieczek, Baba-Dziwo czarnoksiężniczka.
Za górami, za lasami, na wsi mieszkał Kopciuszek (Rózia), a wraz z nim zła macocha i dwie przybrane siostry. Cały czas tylko stroiły się i bawiły, a Kopciuszka traktowały jak służącą. Matce brakowało pieniędzy na nowe ubrania, buty  i u córek wywoływało to zły humor, więc zaczęły się znęcać nad Kopciuszkiem.
Rózia była bardzo ładną i zgrabną dziewczyną. Od kopcia (sadze z pieca), jaki czernił jej buzię przez ciągłe przebywanie w kuchni, siostry przezwały ją Kopciuszkiem i nazwa ta się z nią zrosła. Rózia sama zapomniała własnego imienia, ale nie godziła się z losem służącej. Miała  złote serce, z pokorą znosiła przykrości. Opiekowała się też domowymi zwierzętami.
Czarodziejska wróżka – Baba-Dziwo potajemnie zajmowała się Kopciuszkiem. Któregoś  dnia miał odbyć się festyn na królewskim dworze. Król Ćwieczek zorganizował bal dla  syna. Krasnolicy miał sobie znaleźć ukochaną podczas balu. Przy wysyłaniu zaproszeń na festyn nie pominięto macochy i córek.

Selena Gomez - jako kopciuszek

Selena Gomez

Kopciuszek musiała zostać w domu, ponieważ macocha jej nie wzięła na bal a siostry z niej kpiły i kazały wybierać mak z popiołu. Gdy już wszyscy pojechali na bal, gołębie pomogły wybrać z popiołu mak, a Baba-Dziwo wyczarowała dziewczynce piękną suknię i pantofelki wysadzane diamentami. Powiedziała, że o północy to wszystko zniknie i przywróci jej stary wygląd. Wysłała ją na bal z tą przestrogą, aby wyszła z pałacu przed północą.
Tak też się stało. Rózia poszła na bal pięknie ubrana przez wróżkę. Gdy weszła do pałacu, Książę się na nią popatrzał. Następnie poprosił ją do tańca i z nikim się nie bawił, tylko z nią. Czas szybko mijał i zbliżała się północ.
Dziewczyna przypomniała sobie zapowiedź wróżki i chciała natychmiast uciec z pałacu. Tak szybko pobiegła bez pożegnania, że zgubiła pantofelka na schodach.
Książę wybiegł za nią i wziął pantofelek, ale Kopciuszka nie dogonił.
Przez następne dni królewski goniec jeździł po całym miasteczku od domu do domu w poszukiwaniu właścicielki bucika. W pewnym momencie zapukał do domu Kopciuszka. Wszystkie panie przymierzały pantofelka bez skutku. Na żadną z nich nie pasował, a obie siostry chciały zostać żonami królewicza.  Goniec zauważył także Rózię i nakazał przymiarkę. Okazało się, że pantofelek pasuje na nogę Kopciuszka. To ona była tą tajemniczą panienką, z którą Książę tańczył na balu w pałacu. Oświadczył się jej później. Żyli długo i szczęsliwie.

Kopciuszek” to bajka o uczciwości i pracowitości, skromności człowieka. Są to cechy pozytywne bohaterki, które zasługują na pochwałę i nagrodę. Natomiast macocha i jej córki to postacie godne krytyki. Zajmowały się tylko sobą, były zarozumiałe i zawistne. Z nikim się nie liczyły i nie miały szacunku dla Rózi. To z tego powodu przegrały, a zaszczyty i wspaniała nagroda w postaci miłości Księcia stała się udziałem Kopciuszka. W każdej bajce wygrywa zawsze dobro.

Zobacz film

Bambo – analiza i interpretacja wiersza Juliana Tuwima. Zobacz informacje o epoce międzywojnia i biografię poety w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a

Murzynek Bambo?

Murzynek Bambo w Afryce mieszka,
czarną ma skórę ten nasz koleżka.

Uczy się pilnie przez całe ranki
Ze swej murzyńskiej pierwszej czytanki.

A gdy do domu ze szkoły wraca,
Psoci, figluje – to jego praca.

Aż mama krzyczy: “Bambo, łobuzie!’
A Bambo czarną nadyma buzię.

Mama powiada: “Napij się mleka”
A on na drzewo mamie ucieka.

Mama powiada: “Chodź do kąpieli”,
A on się boi że się wybieli.

Lecz mama kocha swojego synka.
Bo dobry chłopak z tego murzynka.

Szkoda że Bambo czarny, wesoły
nie chodzi razem z nami do szkoły.

Dawno, dawno temu… wierszyk o Murzynku Bambo rozpoczynał polski elementarz – książkę do nauczania języka polskiego dla najmłodszych i wszystkie dzieci znały to dzieło na pamięć.
W kolejnych dwuwersowych strofach poznajemy sympatycznego czarnoskórego malca z Afryki. Mógłby on być kolegą każdego dziecka na świecie.

Bambo jest dla dzieci wzorem pracowitości. Całe ranki bowiem spędza przy książce. Po powrocie ze szkoły psoci i figluje, jak dziecko. Czasem denerwuje swoim zachowaniem mamę. Nazywa go ona “łobuzem”. Gdy prosi, aby chłopiec napił się mleka, wtedy on ucieka na drzewo. Nie lubi pić tego napoju, a dorośli, wiadomo, uznają mleko za źródło potrzebnego do rozwoju kości dzieci białka.

Bambo ma problemy z kąpielą. Nie chce się myć z obawy o to, aby się nie wybielić. To oczywiście żart i dowód na to, iż chłopiec potrafi używać wielu argumentów, aby postawić na swoim. Dzieci generalnie uwielbiają wodę, pluskanie w niej i zabawy, ale… nie lubią się myć. Dawniej bały się bardzo mydła, które po dostaniu się do oka lub oczu, potrafiło strasznie piec. Dzisiaj maluchy mają specjalne mydła i szampony, kosmetyki i nie muszą się obawiać, ale… i tak często wiele dzieci o myciu zapomina.

Mama bardzo kocha swojego synka i twierdzi, że jest dobrym chłopcem. Wiersz kończy puenta wyrażająca żal, że Bambo nie chodzi z nami – czyli z dziećmi czytającymi ten utwór – do szkoły. Mogłoby być bardzo wesoło w jego towarzystwie, a dzieci uwielbiają się śmiać i nie cierpią nudy.

Budowa wiersza

Wiersz składa się z 8 dwuwersowych strof napisanych 10-zgłoskowcem o rymach żeńskich sąsiednich. Generalnie dotyczy on uroków dzieciństwa i wskazania, że dzieci na całym świecie są takie same, robią i zachowują się podobnie, a rodzice bardzo je kochają.

Murzynek Bambo?

Bambo to każde dziecko, każdy z nas i kolor skóry nie ma tu znaczenia

Lokomotywa – analiza i interpretacja wiersza Juliana Tuwima. Zobacz także informacje o epoce międzywojnie, w której tworzył poeta oraz biografię w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa –
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Buch – jak gorąco!
Uch – jak gorąco!
Puff – jak gorąco!
Uff – jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.
Wagony do niej podoczepiali
Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
I pełno ludzi w każdym wagonie,
A w jednym krowy, a w drugim konie,
A w trzecim siedzą same grubasy,
Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy.
A czwarty wagon pełen bananów,
A w piątym stoi sześć fortepianów,
W szóstym armata, o! jaka wielka!
Pod każdym kołem żelazna belka!
W siódmym dębowe stoły i szafy,
W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy,
W dziewiątym – same tuczone świnie,
W dziesiątym – kufry, paki i skrzynie,
A tych wagonów jest ze czterdzieści,
Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I każdy nie wiem jak się natężał,
To nie udźwigną – taki to ciężar!Nagle – gwizd!
Nagle – świst!
Para – buch!
Koła – w ruch!Najpierw
powoli
jak żółw
ociężale
Ruszyła
maszyna
po szynach
ospale.
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to,
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana,
Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha?
Że pędzi, że wali, że bucha, buch-buch?
To para gorąca wprawiła to w ruch,
To para, co z kotła rurami do tłoków,
A tłoki kołami ruszają z dwóch boków
I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,,
I koła turkocą, i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!…

Lokomotywa z bajki

Podmiot liryczny wiersza niczym reporter przekazuje obraz ze stacji kolejowej. Stoi oto na niej lokomotywa z doczepionymi wagonami. Zafascynowany tym widokiem poeta biegnie wzdłuż wagonów, aby na bieżąco przekazać, jak wielki i różnorodny skład ludzi, zwierząt i przedmiotów ma przed sobą. Wszystko niczym arka biblijnego Noego rusza z miejsca i podmiot nie jest w stanie dotrzeć do każdego przedziału, wagonu, aby dokładnie odnotować ich zawartość. Powiada w końcu, iż wagonów jest ze czterdzieści – to jak na czasy powstania dzieła (międzywojnie) ilość ogromna. Podobnie lokomotywa jawi się jako osiągnięcie cywilizacji i wynik postępu technicznego. Człowiek może i powinien być dumny z tego widoku.

W wagonach siedzą wielcy – ciężcy – ludzie (atleci, grubasy), ogromne i ciężkie zwierzęta (konie, krowy, słonie, żyrafy), a także ciężkie meble dębowe, fortepiany czy armaty. To nie jest przypadek, że ci wszyscy ludzie, zwierzęta i przedmioty są najcięższe z możliwych. To hiperboliczne wyolbrzymienie, pean na cześć możliwości lokomotywy, która wiezie niczym blaszana zabawka cały świat naprzód. Dla niej takie wielotonowe ładunki to fraszka i błahostka. Człowiek, który ją skonstruował, czasy, jakie ona zapowiada z pewnością będą wielkie, jak ciężar przez nią wieziony. Fascynacja pracą tej maszyny i jej możliwościami jest sensem całego wiersza, główną ideą interpretacyjną i celem powstania dzieła.

Budowa wiersza

Dzieło zachwyca nagromadzeniem środków stylistycznych i budową, bogactwem języka, soczystym stylem wypowiedzi, pełnym emocji i zaangażowania. Utwór składa się z 6 części o różnej ilości wersów: 27, 4, 4, 12, 10, 10. Wersy mają różną liczbę zgłosek – 10, 5 lub 3. Ciekawostką może być graficzny zapis. Wydruk wiersza obrócony o 90 stopni w lewo da kontury przypominające właśnie lokomotywę połączoną z wagonem przeznaczonym na skład opałowy.
Na uwagę zasługuje bogactwo środków stylistycznych:
* personifikacje czynią z lokomotywy (nad)ludzką postać: pot z niej spływa, sapie, dyszy i dmucha, z jej brzucha bucha, ociężale, ospale, zziajana, zdyszana, gnają, pchają;
* onomatopeje dają wrażenie oglądania lokomotywy na stacji, a potem w ruchu: uch, puff, uff, gwizd, świst, buch, dudni, stuka, łomoce, pędzi, do taktu turkoce, puka, stuka;
* powtórzenia tworzą niezwykłą atmosferę ruchu pociągu, którego zasięg jest nieograniczony: a dokąd, po torze, przez góry…;
* anafory i wyliczenia, nagromadzenie rzeczowników zwracają uwagę na fakt, iż w zasadzie maszyna ta może przewieźć niezliczone ilości ciężarów z punktu A do dowolnego punktu B: „A w jednym…”, „A w drugim…”, krowy, konie, grubasy, kiełbasy, banany, fortepiany, armata, belka, stoły, szafy, niedźwiedzie, żyrafy, świnie, skrzynie, paki.
* epitety eksponują wagę całego pociągu i mimo wszystko lekkość, z jaką się porusza ten cud techniki lat dwudziestych XX wieku: ciężka, ogromna lokomotywa; rozgrzany brzuch; wielkie, ciężkie wagony; tłuste kiełbasy; żelazna belka; wielka armata i inne.

Statystyka

Wiersz składa się z 389 wyrazów zapisanych w 67 wersach (1674 liter).

“Lokomotywa” Juliana Tuwima to pean – utwór pochwalny, pełen zachwytu nad rozwojem techniki. Jego treść przepełnia podziw dla geniuszu ludzkiej myśli i wynalazku, jakim dawno, dawno temu była kolej żelazna. Podobne emocje wzbudza dzisiaj Pendolino (z j. wł. wahadełko) – najnowocześniejsza “ciuchcia”. Lokomotywa parowa – “bohaterka wiersza” – osiągała prędkość do 140 km/h, Pendolino potrafi rozwinąć prędkość rzędu 250 km/h, a są szybsze.

Pendolino - lokomotywa, a właściwie pociąg współczesny

Pendolino – lokomotywa, a właściwie pociąg współczesny

“Lokomotywa” Juliana Tuwima to arcydzieło literackie, wiersz łączący elementy kunsztu poetyckiego, języka z dźwiękiem, emocjami, ruchem i obrazami. Można twierdzić, iż mamy do czynienia z romantycznym i modernistycznym emblematem określającym rozwój ludzkiego umysłu.

Lokomotywa z czasów Tuwima

Lokomotywa musiała(musi) wykazywać się ogromną mocą, aby ciągnąć za sobą wiele ciężkich wagonów. Dlatego też rzeczownik “lokomotywa” jest potocznie używany jako metafora postępu. Na przykład w zdaniach: “Informatyka jest lokomotywą rozwoju”, “Prace Marii Skłodowskiej- Curie nad radem stały się lokomotywą rozwoju radioterapii”.

Zobacz/posłuchaj interpretację Piotra Fronczewskiego

Zobacz interpretację Artura Barcisia

Analiza i interpretacja wiersza Aleksandra Fredry “Bajeczka o osiołku”. Zobacz informacje o epoce romantyzm i biografię poety w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
Osiołkowi w żłoby dano,
W jeden owies, w drugi, siano.
Uchem strzyże, głową kręci.
I to pachnie, i to nęci.
Od któregoż teraz zacznie,
Aby sobie podjeść smacznie?
Trudny wybór, trudna zgoda –
Chwyci siano, owsa szkoda.
Chwyci owies, żal mu siana.
I tak stoi aż do rana,
A od rana do wieczora;
Aż nareszcie przyszła pora,
Ze oślina pośród jadła –
Z głodu padła.
Bohaterem bajeczki jest osiołek. Żłób to korytko służące do karmienia zwierząt. Osiołek miał dwa żłoby. Nasypano mu do jednego owies, a do drugiego siano. Zwierze miało problem, ponieważ nie wiedziało, od czego zacząć posiłek.Gdy chwytał siano, żal mu się robiło owsa i odwrotnie. Nie potrafił rozwiązać swojego problemu samodzielnie, więc stał do rana i był głodny. Sten niezdecydowania przedłużył się jednak na dłuższy okres i pomimo obfitości jedzenia osiołek zmarł, w dodatku z głodu.

Każda decyzja to wielkie wyzwanie dla człowieka

Do przemyślenia

Najsławniejszy osiołek Kłapouchy

Wiersz jest metaforą zachowań ludzkich. Zwierzęta nie mają dylematów w rodzaju opisanego w wierszu, człowiek owszem. Nie musi to zjawisko dotyczyć wyłącznie jedzenia, bo problem z podejmowaniem właściwej decyzji jest wszechobecny i dotyczy wszystkiego.
PRZYKŁAD I Andrzej dostał od babci pieniążka. Miał kupić sobie loda. Stojąc w kolejce w cukierni, nie potrafił się zdecydować czy kupić loda z polewą czekoladową, czy też z cytrynową – uwielbiał oba smaki. Gdy sprzedawczyni zapytała, jakiego loda podać, zawahał się i stwierdził, że przyjdzie później.
PRZYKŁAD II Ewa postanowiła zrzucić kilka kalorii, bo chciała latem ubrać swój wspaniały strój do pływania. W ubiegłym sezonie bardzo dobrze się w nim czuła i wszystkim się podobał. Codziennie zastanawiała się, od kiedy zacząć ograniczać zjadania łakoci. Mijał czas, przyszło lato i koleżanki zabrały Ewę na basen. Musiała ubrać całkiem inny strój, nowy. Odkrywał te jej części ciała, które chciała zakryć. Czuła się w nim fatalnie.
PRZYKŁAD III Marcin bardzo chciał zostać siłaczem, jak Pudzianowski. To był jego największy idol. Problem w tym, że chłopak nie mógł się zdecydować, którego dnia rozpocząć treningi. Analizował i myślał w ten sposób: “W poniedziałek mam dodatkowe zajęcia z niemieckiego, we wtorek basen i pływanie, we środę kółko teatralne, a w czwartek znów dodatkowe zajęcia z niemieckiego” – Marcin uwielbiał ten język. Pozostawał więc piątek, aby zacząć ćwiczyć. Ale w piątek zaczyna się już weekend i organizm oczekuje relaksu – myślał młodzieniec. Ten sposób myślenia doprowadził go do pełnoletniości, gdy było już za późno na ćwiczenia i siłownię.
PRZYKŁAD IV Ania szła do domu z zamiarem poświęcenia całego popołudnia na naukę. Kolejnego dnia miała sprawdzian z chemii, ale też lekcje, na których mogła być pytana, mianowicie historię i matematykę. Po obfitym obiedzie i zabawie z młodszą siostrą położyła się wygodnie na łóżku obłożona książkami. Nie mogła się zdecydować, z jakiego przedmiotu zacząć się uczyć najpierw. Gdy tak się zastanawiała nad wagą i objętością materiału, znużona zasnęła i wstała na kolację. Do szkoły poszła przygotowana w 20%…

Człowiek często waha się i nie potrafi podjąć stanowczej decyzji. Z czego to wynika? Szczególnie w młodości postępujemy wg zasady: “Zjeść jabłko i mieć jabłko”, a przecież nie można mieć jabłka, kiedy się je zje i nie można trzymać go w nieskończoność, mimo że jest ładne, bo zgnije. Cóż, trzeba pamiętać, że życie jest jedno i odłożona na później decyzja, praca, przyjemność, obowiązek mogą być zupełnie niepotrzebne po czasie. Kto pije słodzoną herbatę, ten wie, że cukier jest mu potrzebny przed wypiciem tego napoju. Kto je na obiad kiełbaski z musztardą, temu musztarda jest potrzebna przed obiadem. “Musztarda po obiedzie” to znany związek frazeologiczny, powiedzenie, które charakteryzuje właśnie człowieka spóźnionego ze swoimi decyzjami. Z kolei powiedzenie “Nie odkładaj na jutro tego, co możesz zrobić dzisiaj” sugeruje, aby człowiek pracował i podejmował decyzje wówczas, gdy są one niezbędne do życia. Odkładanie ich na kolejny dzień, tydzień, miesiąc, rok może skończyć się nieszczęściem, jak w powyższej bajeczce. Czasami każdy z nas łapie się na tym, że jest takim właśnie niezdecydowanym osiołkiem.

Analiza i interpretacja wiersza Julian Tuwim “Ptasie plotki”. Zobacz informacje o epoce międzywojnia i biografię poety w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
Przyszła gąska do kaczuszki,
Obgadały kurze nóżki.
Do indyczki przyszła kurka,
Obgadały kacze piórka.

Przyszła kaczka do perliczki,
Obgadały dziób indyczki.

Kaczka kaczce wykwakała,
Co gęś o niej nagęgała.

Na to rzekła gęś, że kaczka
Jest złodziejka i pijaczka.

O indyczce zaś pantarka
Powiedziała, że plotkarka.

Teraz bójka wśród podwórka,
Że aż lecą barwne piórka.

Wiersz w formie bajki przedstawia zwyczaj plotkowania. Gąska przyszła do kaczuszki, aby poplotkować na temat nóg kury. Z kolei kura przyszła do indyczki, aby poplotkować na temat piór kaczki. Kaczka plotkowała z perliczką na temat dziobu indyczki. I tak plotki trwałyby spokojnie, gdyby nie jedno zdarzenie.

W strofie czwartej jedna kaczka powiedziała innej o tym, co gęś naplotkowała o niej. Gęś nie wytrzymała i wyzwała kaczkę od złodziejek i pijaczek. Pantarka (perliczka) nazwała indyczkę plotkarką i tak zaczęła się bójka na podwórku, aż lecą piórka.

Budowa wiersza

Utwór został napisany w 7 strofach 8-zgłoskowcem o rymach żeńskich sąsiednich.

Plotki rodzą kłótnie, kłótnie kończą się bijatyką, bijatyka niszczy wszelkie więzi

Życiowe inspiracje

Ptasie/ludzkie plotki

Dzieło porusza problem złej cechy człowieka, jaką jest plotkowanie. Plotka to według słowników niesprawdzona lub kłamliwa pogłoska, powodująca utratę dobrego wizerunku osoby. Płeć nie odgrywa w przypadku tego zjawiska żadnej roli, bo zarówno dziewczęta, kobiety lubią plotkować, jak i chłopcy czy mężczyźni. Zatem plotkowanie dotyczy wszystkich ludzi. Czasami bywa pasją lub nawykiem bardzo szkodliwym, którego nie sposób wykorzenić.

Julian Tuwim pod postaciami ptactwa ukrył charaktery ludzkie. Wiersz jest więc przestrogą i ostrzeżeniem, do czego może doprowadzić proceder plotkowania. W szkole mamy z tym do czynienia nagminnie, ale też w każdej pracy znajdą się ludzie rozpowiadający niestworzone plotki, które szkodzą innym.




Strona główna:
Do egz. gim. 18.04.2018 r. zostało:
days
9
1
hours
0
9
minutes
4
5
seconds
2
8

fan realnej codzienności

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close