Namuzowywanie

Analiza i interpretacja wiersza Mirona Białoszewskiego “Namuzowywanie”.
Zobacz informacje o epoce współczesności i biografię poety w Wikipedii.

tekst interpretacja
Muzo
Natchniuzo
Miron Białoszewski to reprezentant poezji XX wieku, nurtu lingwistycznego – językowego, popularnego w latach 1959-1965. Twórcy skupiali się na wieloznacznościach językowych i dokonywali swoistych eksperymentów. Dlatego podczas analizy wiersza musimy odwołać się do terminologii z nauki o języku.

Namuzowywanie – to neologizm, wyraz nowy, stworzony przez poetę. Po co? Najpierw kilka słów o budowie. Przypomina rzeczowniki typu “nawlekanie” (nitki na igłę) lub nakładanie (posiłku na talerz). Jest zrostem przyimka na z rzeczownikiem muza i końcówki rzeczownika odczasownikowego typu czytanie, śpiewanie, ale najbardziej pasuje do rzeczowników zakończonych na “–wywanie” oznaczających zwykle procesy rozciągnięte w czasie jak obudowywanie, opanowywanie, umocowywanie.

Zatem na|muzo|wywanie analogicznie do innych tego typu oznacza mniej więcej nawlekanie muzy na pióro poety, aby mógł pisać więcej i więcej. Z kolei wiemy, iż muza to termin oznaczający poszukiwanie natchnienia twórczego.

Na pytanie: “Po co poeta stworzył neologizm, wyraz oznaczający poszukiwanie natchnienia?”, odpowiemy: żeby zainteresować czytelnika, zaintrygować, zmuszając do refleksji nad wieloznacznością języka.

Wobec powyższego łatwo teraz wyobrazić sobie znaczenie pozostałych neologizmów: “Muzo/ natchniuzo” to apostrofa, zwrot do osoby dającej poecie natchnienie, aby pomogła mu zapełnić wiersz treścią.

W drugiej części widzimy tylko dwa neologizmy – “końcówkuję/ z niepisanowości” oznaczające, iż poeta potrafi jedynie wymyślać końcówki, rymy do wersów wiersza, ale zupełnie nie wie, do czego mógłby ich użyć. Dlatego prosi muzę: “Natreść/ mi/ ości/ i/ uzo” zapisane rozdzielnie i podzielone na wersy oznacza właśnie, iż są to ewentualne końcówki wyrazów, ale nie wiadomo jakich, bo podmiot liryczny nie może lub też nie ma natchnienia, aby ów wiersz napełnić treścią.

Białoszewski pokazał czytelnikom proces twórczy. W grze słów i podziałów wyrazów na części widzimy trud tworzenia. „Namuzowywanie” to zabawa słowami uzmysławiająca, jak ciężką pracę wykonuje poeta. Najłatwiej jest mu odnajdywać rymy i końcówki wyrazów, ale aby powstał wiersz, musi być jeszcze jakaś ważna treść. Tym razem treści nie ma wiele, bo podmiot czuje pustkę i czeka na natchnienie. Ma mu w tym pomóc wiara w starożytne muzy, boginie, z których pomocy korzystały pokolenia literatów.

tak
ci
końcówkowuję
z niepisaniowości
natreść
mi
ości
i
uzo

Do przemyślenia

Być może wiersz jest żartem słownym wymyślonym wyłącznie dla zabawy językowej? Znamy takie zabawy z poezji barokowej, gdzie liczył się koncept a nie treść, ilość porównań, anafor czy epitetów a nie przesłanie. Tutaj przesłanie jest “dostępne” tylko dla wprawionych i doświadczonych badaczy słowa pisanego, którzy nie boją się popuszczać wodzy fantazji, nawykli do głębszych analiz czy otwartych na eksperymenty językowe. Czy poecie udało się zrobić na nas wrażenie? Tak, jak najbardziej. Białoszewski i inni lingwiści to mistrzowie i wielcy buntownicy. Mistrzowie słowa i neologizmów zbuntowani przeciwko znanym zasadom pisania wymagającym od twórców doskonałej znajomości wersyfikacji i zasad posługiwania się wierszem regularnym, a także rymami.

Euterpe – muza poetów. (foto: fandowm.com)

„Namuzowywanie” można odczytać jako wiersz osobisty, autotematyczny, ale też jako manifest poetycki mówiący wprost: “Dajmy sobie spokój z rymami i wersyfikacją, skupmy się na treści”. Czy łatwo wypowiadać się 13-zgłoskowcem? Jeśli znasz „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza czy też fragmenty „Iliady” Homera, wiesz, że nie jest to sprawa prosta. Ale też trzymanie się rygorów określonego rodzaju wiersza ogranicza poetę i jego sposób wyrażania treści. Niestety, współcześnie staje się też barierą nie do przejścia dla czytelników odrzucających i nierozumiejących języka zapisanego w wersach. Widzimy to po czytelnictwie wspomnianego „Pana Tadeusza” nowe pokolenia czytelników nie rozumieją ich bez opracowań. Jest to tym dziwniejsze, że przecież mamy dzisiaj hip-hop i rap, doskonałe gatunki muzyczne, gdzie wypowiedź artysty polega właśnie na rymowaniu, czyli zamykaniu tekstu w rytmiczne ciągi wersów, aby lepiej wyrażać treści i dopasować ją do “bitów”.

“Namuzowywanie” to czekanie na natchnienie, gdy chcesz mówić o ważnych rzeczach, ale wyraźnie coś cię ogranicza.

Życiowe inspiracje

Mieli romantycy swoją „Odę do młodości” a pozytywiści „Do młodych”, mieli moderniści „Koniec wieku XIX”, Kolumbowie “Pokolenie” i “Ocalonego”, współczesność Pana Cogito, lingwiści mogą więc mieć swoje „Namuzowywanie” – chciałoby się powiedzieć. Spróbujmy popatrzeć na lingwistów niczym na nowe pokolenie twórców skupionych na chęci wprowadzania zmian w literaturze. Inni poeci XX w. jak Zbigniew Bieńkowski, Edward Balcerzan, Witold Wirpsza i później Stanisław Barańczak, Adam Zagajewski, Ryszard Krynicki, Julian Kornhauser także próbowali odnajdywać nowe przestrzenie językowe, neologizmy i skojarzenia, tematy godne poezji. Jest ona zupełnie inna niż ta znana nam z poprzednich epok.

Każdy z nas widzi świat na swój sposób. Od czego ów obraz zależy? Od doświadczenia: przeżytych chwil, analizowanych sytuacji życiowych, okoliczności, przeczytanych książek i ich analiz, a także doświadczeń ludzi, z którymi stykamy się na co dzień i jakimi dzielą się z nami.

Czytelnicy tęsknią za namuzowaną literaturą.