Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

dostojewski

Oprac. Cz. 1-2 Cz. 3-5 Cz. 6 Int./Char. Plan

INTERPRETACJA

Jest to powieść psychologiczna i obyczajowa. Wątkiem wiodącym są losy Rodiona Raskolnikowa i historia jego zbrodni. Po raz pierwszy poznajemy sposób myślenia zbrodniarza, który zabija dwie osoby. Przez miesiąc układa plan i szczegóły zabójstwa. W końcu doprowadza swój czyn do końca i przypadkowo zabija Lizawietę, czego nie planował. Uzasadniając swoje postępowanie wypowiada szereg myśli, głównie pasożytniczy charakter życia Alony, lichwiarki, znienawidzonej staruchy żyjącej z nieszczęścia innych ludzi. Za zrabowane kobiecie pieniądze Rodia chciałby uszczęśliwić ludzi biednych.Po zbrodni poznajemy także proces wewnętrznego strachu i dochodzenia do próby oddania się w ręce sprawiedliwości. W końcu bohaterowi pomaga wyznać prawdę Sonia, późniejsza ukochana i towarzyszka niedoli na zsyłce. Gdyby nie ona, Rodion nie przyznałby się do zbrodni i nie poniósłby kary. Uważał swoje postępowanie za usprawiedliwione, gdyż nie zabił Alony dla pieniędzy, lecz chciał naprawiać świat.
Drugim wątkiem są sprawy obyczajowe i realia życia w XIX-wiecznej Rosji. Poznajemy losy siostry Rodiona, guwernantki oskarżonej przez swoich pracodawców, o uwiedzenie Swidrygajłowa. Jego żona, Marfa Pietrowna odkrywszy prawdę, zrehabilitowała dziewczynę wśród znajomych. Poleciła ją także swojemu kuzynowi Łużynowi, który zaproponował Duni ślub. Czynił to nie z miłości, ale z wyrachowania. Wątek Duni zakończył się szczęśliwym małżeństwem z kolegą Rodiona Razumichinem.

CHARAKTERYSTYKA POSTACI

Rodion Raskolnikow – zdolny młodzieniec, były student prawa, idealista próbujący ratować świat, dokonując selekcji ludzi i mordując “tych złych”. Ich uosobieniem jest w jego mniemaniu Alona Iwanowna, stara lichwiarka, bardzo skąpa i nieludzka dla swojej przyrodniej siostry Lizawiety. Każda ideologia stosująca narzędzie zbrodni do rozwiązywania problemów jest zła, a zachowanie Rodion zasługuje na potępienie. Niezależnie od tego, jakimi przesłankami kierował się Raskolnikow, zabił dwie osoby i powinien ponieść za to karę. Nawet na zesłaniu i katorżniczej pracy przez pierwsze 1,5 roku wewnętrznie nie miał wyrzutów sumienia. Wręcz przeciwnie, wyrzucał sobie, iż przyznał się do zbrodni, chociaż policja nigdy nie znalazłaby dowodów na jego winę. Zmienił się po chorobie i po tym, jak przestała go odwiedzać Sonia – ona także zachorowała i dlatego nie mogła być przy nim. Gdy w końcu wyleczyła się i odwiedziła Rodiona, zastała całkiem innego człowieka.
Pulcheria Aleksandrowana Raskolnikowa – matka Rodiona, bardzo wyrozumiała dla swoich dzieci, wciąż dbająca o ich życie, wrażliwa na los Rodiona wysyłała mu pieniądze, chociaż sama żyła bardzo ubogo. Przybyła do Petersburga wraz z Dunią i przeżyła załamanie po tym, jak Rodion oświadczył, że żegna się nią na jakiś czas i po wyjściu na jaw jego zbrodni. Umarła podczas podczas pobytu Rodiona na zesłaniu, o czym dowiedziała się z listu od Duni Sonia i przekazała tę wiadomość Rodii. Nie zrobiło to na nim wrażenia.
Sonia (Zofia) Marmieładow – niespełna 18-letnia dziewczyna skazana przez los na bycie prostytutką. Mimo tej haniebnej dla kobiety pracy polegającej na sprzedawaniu swego ciała, Sonia była uosobieniem dobra. Zakochałą się w Rodionie, przystojnym bezrobotnym studencie, któy ujął ją swoją dobrocią, gdy ojciec Soni a potem macocha Katarzyna zmarli. Podążyła za Rodionem na Sybir, w jego przyznaniu się do winy miała największy udział.
Dunia (Awdotia) Romanowna Raskolnikowa – siostra Rodiona, mądra i wykształcona, pracująca jako guwernantka u Swidrygajłów, padła ofiarą intrygi swego pana, który zakochał się w niej do szaleństwa. Podczas jej wizyty w Petersburgu Swidrygajłow przybył tam, aby ją szantażować i zniewolić. Nie uległa mu jednak. Była wspaniałomyślną siostrą wspomagającą edukację brata. Wraz z matką żyły bardzo skromnie i wysyłały do Petersburga pieniądze dla Rodiona. Jest to dziewczyna uczciwa i skromna, zakochała się w koledze Rodiona Dmitrze Razumichinie, a potem wzięli ślub.
Dymitr Prokoficz Razumichin – przystojny i mądry młodzieniec, kolega z okresu studiów Rodiona, podobnie biedny jak on. Rodion odnowił znajomość z nim po zabójstwie lichwiarki, a Dymitr widząc, w jakim jest stanie opiekował się nim. Dorabiał na każdy sposób, Rodionowi zaproponował tłumaczenia tekstów, z czego także i on utrzymywał się. Za przesłane przez Pulcherię, matkę Rodiona ruble, zakupił koledze nowe ubranie i jedzenie. Po przyjeździe do Petersburga matki i siostry Rodii, zaopiekował się także nimi, ulegając urokowi Duni. Ożenił się później z Dunią i został szwagrem Raskolnikowa przebywającego wówczas na katordze.
Arkadiusz Swidrygajłow – to około 50-letni mężczyzna reprezentujący bogatszą klasę ziemiańską. Ożenił się z Marfą Pietrowną dla pieniędzy. Oświadczył jej po ślubie, iż nie zamierza rezygnować z przyzwyczajenia zaspokajania swoich potrzeb seksualnych z innymi kobietami. Zakochał się do szaleństwa i bez wzajemności w Duni, guwernantce, którą zatrudnił dla swojego dziecka. Nie powiedział prawdy żonie, czym naraził Dunię na utratę pracy i honoru. Po śmierci Marfy, którą prawdopodobnie otruł, przybył do miasta, aby spotkać się z Dunią. Popełnia samobójstwo w Petersburgu, po tym, jak jego miłość i pieniądze definitywnie odrzuciła Dunia. Przed śmiercią daje Duni 3 tys. rubli jako zapis w testamencie od żony, wspomaga Sonię i dzieci Katarzyny Marmieładow, umieszczając je w sierocińcach.
Piotr Pietrowicz Łużyn – 45-letni bogaty prawnik, krewny Marfy Swidrygajłow, poprosił o rękę Dunię. Z rozmowy z Rodionem dowiadujemy się, iż wolał wziąć biedną dziewczynę, aby ta przez całe życie była mu wdzięczna za luksus, jakim ją otoczy i będzie. Jest to człowiek bez skrupułów wykorzystujący swoją przewagę społeczną.
Alona Iwanowna – to niewysoka i drobna kobieta, która Rodion określa mianem staruchy. Zajmuje się lichwą, czyli pożyczaniem pieniędzy pod zastaw na bardzo wysoki procent. Dlatego też i z powodu złego stosunku do przyrodniej siostry Lizawiety, której nie zostawiła wiele w testamencie, wszystko przepisała na monastyr, Raskolnikow postanowił ją zabić.
Lizawieta Iwanowna – przyrodnia siostra Alony, wysoka i smukła, bardzo pracowita i miła dla wszystkich, uczynna i podporządkowana siostrze, u której mieszka, służąc jej we wszystkich czynnościach. Ginie z ręki Rodiona, wróciła do mieszkania, podczas gdy Raskolnikow dokonywał zbrodni Alony.Siemon Zachary Marmieładow – mężczyzna po 50-tce, były radca tytularny i poważany urzędnik, który rozpił się i stoczył. Po śmierci żony, mając córkę Sonię, ożenił się z Katarzyną. Niestety, przyniósł jej same zmartwienia, ponieważ wszystkie pieniądze przepijał, a potem nawet brał pieniądze od Sonie, skazanej przez niego i biedę na nierząd. Ginie pijany potrącony przez dorożkę.
Katarzyna Iwanowna Marmieładow – druga żona Marmieładowa, macocha Soni, matka trójki dzieci z poprzedniego małżeństwa, wysoka i wychudzona, wyniszczona chorobą płuc, ciężko pracująca. Pochodziła z dobrego oficerskiego domu, była wykształcona i tego chciała dla swoich dzieci. Podczas stypy po mężu wpada w szał, kłóci się z właścicielką kamienicy, która chce ją eksmitować. W końcu dostaje pomieszania zmysłów, zabiera dzieci na ulicę, aby śpiewały wraz z nią i w ten sposób zarabiały na chleb. Przerażona podczas ucieczki przed policją pada na twarz i dostaje krwotoku. Umiera w mieszkaniu Soni, w ostatnich słowach prosząc ją o opiekę nad swoimi dziećmi.
Andrzej Siemionowicz Lebiezatnikow – jeden z lokatorów kamienicy, w której mieszkali Marmieładowowie. Stronnik komunistów i ślubów cywilnych, uznawany za niemądrego. Wynajął pokój Łużynowi, gdy ten był w Petersburgu. Podczas stypy po Marmieładowowie staje po stronie Soni i wyjaśnia, że to Łużyn wepchał jej do kieszeni banknot 100-rublowy, niesłusznie oskarżając ją o kradzież. Demaskuje go i wyrzuca z mieszkania.

Oprac. Cz. 1-2 Cz. 3-5 Cz. 6 Int./Char. Plan
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. Cz. 1-2 Cz. 3-5Cz. 6Int./Char. Plan

PLAN POWIEŚCI

  1. Rodion Raskolnikow spacerował ulicami Petersburga.
  2. Przyszedł do Alony Iwanowny, lichwiarki, aby zastawić srebrny zegarek z globusem na kopercie. Zapowiedział, że przyjdzie jeszcze z papierośnicą.
  3. Bohater poznaje w restauracji radcę tytularnego Marmieładowa (alkoholika) i poznaje historię jego życia włącznie z losem córki Soni – zmuszonej do prostytucji.
  4. Odprowadza Marmieładowa do domu, pozostawia Katarzynie Iwanownej, drugiej żonie byłego urzędnika i jej dzieciom, drobne uzyskane z zastawu zegarka.
  5. Rodia czyta list od matki Pulcherii. Dowiaduje się o oskarżeniu jego siostry Awdotii (Duni) o współżycie z pracodawcą Swidrygajłowem. Historia kończy się szczęśliwie, gdy Marfa Pietrowna (żona Swidrygajłowa) odkrywa prawdę.
  6. Z listu matki wynika, iż Piotr Pietrowicz Łużyn (45 lat) – krewny Marfy Pietrowny – poprosiło rękę Duni. A także, że ma on otworzyć w Petersburgu biuro adwokackie i przyjedzie niebawem do miasta wraz z paniami – matką i siostrą Rodii.
  7. Raskolnikow śni o biednym koniu, którego właściciel i jego kompani zaćwiczyli na śmierć.
  8. Przypadkowo podsłuchuje rozmowę na targu pomiędzy Lizawietą i handlarzem. Jest to przyrodnia siostra Alony – starej lichwiarki. Ma być nieobecna w domu następnego dnia około 19.00.
  9. Wspomnienia dotyczące pierwszej wizyty i zastawu pierścionka u Alony. Podsłuchanie rozmowy oficera ze studentem w kawiarni na temat lichwiarki i jej wyzyskiwaniu biedoty oraz siostry Lizawiety. Rodion przyszywa sznurek do trzymanie siekiery wewnątrz marynarki.
  10. Dzień zbrodni. Raskolnikow budzi się wieczorem i śpiesznie wychodzi do lichwiarki. Po drodze kradnie stróżowi siekierę.
  11. Rodion wchodzi na czwarte piętro i puka do Alony, która otwiera mu i interesuje się zawiniątkiem. Gdy odwraca się plecami do gościa, ten używa siekiery i zabija ją.
  12. Zbrodniarz wchodzi do sypialni Alony i okrada jej kuferek. Słysząc hałasy w kuchni, wraca tam i zabija siekierą Lizawietę. Następnie wraca do siebie.
  13. Rodion nieprzytomny śpi u siebie. Otrzymuje wezwanie na policję.
  14. Bohater wynosi ukradzione przedmioty i zakopuje je pod kamieniem.
  15. Odwiedzają go w pokoju Dymitr Razumichin, jego kolega ze studiów i Anastazja – kucharka. Razumichin przyprowadza także znajomego lekarza Zosimowa. Policja ma już podejrzanego o zbrodnię lichwiarki.
  16. Do pokoju przychodzi Łużyn. Rodion kłóci się z nim i wypędza.
  17. Odziany w nowe ubranie kupione przez Razumichina Rodion odwiedza kamienicę lichwiarki – miejsce zbrodni, w którym chce wynająć mieszkanie. Stróże wyrzucająco stamtąd.
  18. Pod dorożkę wpada Marmieładow i potem umiera. Świadkiem wszystkiego jest Rodion, który daje Katarzynie 20 rubli na pogrzeb i stypę.
  19. Do Petersburga i pokoju Raskolnikowa przybywają Pulcheria – matka i Dunia – siostra Rodiona.
  20. Razumichin opowiada rodzinie o chorobie kolegi i krytykuje decyzję Duni o wyjściu za mąż za Łużyna. Poznaje ją i zakochuje się ze wzajemnością.
  21. Łużyn donosi Pulcherii i Duni, iż Rodion opłacił pieniędzmi od nich prostytutkę.
  22. Sonia przychodzi do pokoju Rodiona i zaprasza go na pogrzeb i stypę. Raskolnikow po raz pierwszy prosi Dymitra o zaprowadzenie go do śledczego Porfirego Pietrowicza.
  23. Swidrygajłow przyjeżdża do Petersburga i wynajmuje pokój obok mieszkania Soni.
  24. Porfiry przesłuchiwał Rodiona i nakazał mu stawienie się na komisariat kolejnego dnia.
  25. Nieznajomy wyzywa Rodiona od morderców.
  26. Arkadiusz Swidrygajłow odwiedza Rodiona. Chce odszukać Dunię, bo ją kocha. Informuje go, iż jego zmarła żona Marfa Pietrowana zapisała Duni trzy tys. rubli i on dołoży kolejne dziesięć, jeśli Awdotia zrezygnuje z ożenku z Łużynem.
  27. Rodion, Dymitr, Pulcheria i Dunia spotykają się w hoteliku. Dochodzi do kłótni i zerwaniem zaręczyn.
  28. Raskolnikow żegna się z najbliższymi, ponieważ musi gdzieś wyjechać. Razumichin cieszy się z zerwania zaręczyn Duni z Łużynem.
  29. Rodion odwiedza Sonię w jej pokoju. Zapowiada, iż odwiedzi ją wkrótce i opowie więcej o sobie. Pod drzwiami pokoju podsłuchuje ich Swidrygajłow, mieszkaniec sąsiedniego pokoju.
  30. Porfiry po raz drugi przesłuchuje Rodiona, ale nie stawia mu zarzutów. Mikołaj, malarz, robotnik z kamienicy Alony, przyznaje się do popełnienia podwójnej zbrodni.
  31. Odbywa się pogrzeb i stypa po Marmieładowie. Łużyn rozmawia z Sonią w swoim pokoju, następnie na stypie oskarża ją o kradzież 100 rubli. Lebiezatnikow demaskuje jego działania.
  32. Katarzyna Iwanowna, wdowa po Marmieładowie, oszalała i następnie zmarła.
  33. W atmosferze miłości i przyjaźni Rodion ujawnia prawdę o zamordowaniu Alony i Lizawiety. Podsłuchiwał ich Swidrygajłow.
  34. Kolejna rozmowa z Porfirym. Tym razem śledczy jest gościem w pokoju Rodiona. Domyśla się, iż to młodzieniec jest mordercą, lecz nie ma jeszcze dowodów. Radzi, aby Rodia sam przyznał się do wszystkiego.
  35. Raskolnikow ostrzega Swidrygajłowa, że nie pozwoli zrobić krzywdy Duni i nie chce od niego pieniędzy na ucieczkę do Ameryki.
  36. Arkadiusz Swidrygajłow zwabia do siebie Dunię. Pragnie jej i wyznaje miłość. Daje jej także pistolet i dziewczyna dwa razy, nie trafia we wdowca. Ucieka od niego.
  37. Swidrygajłow daje Soni trzy tys. rubli, a potem popełnia samobójstwo na ulicy.
  38. Rodion rozmawia z Sonią. Podjął decyzję o przyznaniu się do zbrodni. Idzie na komisariat wraz z dziewczyną.
  39. Sąd skazał Rodiona na osiem lat katorgi drugiego stopnia na Syberii. Podąża z nim Sonia.
  40. Dunia i Dymitr pobierają się. Umiera Pulcheria Raskolnikow.
  41. Rodion zamyka się w sobie na katordze i nie dostrzega starań Soni, współwięźniowie nie lubią go.
  42. Choroba Raskolnikowa i samotność w szpitalu zmieniają skazańca, doznaje nawrócenia i zaczyna doceniać swój los.
Oprac. Cz. 1-2 Cz. 3-5Cz. 6Int./Char. Plan
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. Cz. 1-2Cz. 3-5 Cz. 6 Int./Char.Plan

CZĘŚĆ SZÓSTA

I

Rodion nie był na pogrzebie Katarzyny. Wałęsał się po mieście i rozmyślał, co ma zrobić? Myślał przez cały czas o Porfirym i Swidrygajłowie, który dotrzymał obietnicy zajęcia się pogrzebem Ktarzyny i umieszczeniem jej dzieci sierocińcu. Rozchorowała się pani Pulcheria z tęsknoty za synem, którego nie mogli zastać w domu. O tych odwiedzinach opowiedział Dymitr. Podobnie o tajemniczym liście, który dostała Dunia. Gdy chciał wyjść z domu, odwiedził go śledczy Porfiry Pietrowicz.

II

Rozmowa z Porfirym była długa i męcząca dla Rodiona. Śledczy analizował możliwości Mikołki jako zabójcy, mówił też o innych potencjalnych mordercach. Malarza wykluczył z kręgu podejrzanych. Doszedł do wniosku, iż ten uczciwy człowiek przyznał się z powodów religijnych, aby odpokutować za winy. Nie mógł jednak zabić Alony i Lizawiety. Na pytanie bezpośrednie Radkolnikowa, „kto jest zabójcą?” – Porfiry wskazał Rodiona i dał mu dwa dni na przyznanie się do winy. Nie mógł postawić mu otwartych zarzutów, ponieważ nie miał dowodów. To była tylko hipoteza wynikająca z analizy wydarzeń, ale śledczy miał drobiazg wskazujący na zbrodniarza, jakim był Rodia. Chłopak nie przyznał się, a nawet zauważył, iż domysły i poszlaki to nie są żadne dowody. Po rozmowie obaj wyszli z pokoju.

III

Rodion udał się na spotkanie ze Swidrygajłowem. Doszło do niego w traktierni (kawiarenka). Raskolnikow ostrzegł wdowca, iż zabije go, gdy tylko spróbuje wyrządzić jakąkolwiek krzywdę Duni. Nie bał się o swój los i fakt, że Swidrygajłow może donieść na niego na policję wszystko to, co podsłuchał w momencie gdy Rodion zwierzał się Soni. Gdy młodzieniec chciał opuścić lokal, gdyż wdowiec zwierzył się, iż przybył do miasta, aby oddać się rozpuście, Swidrygajłow zatrzymał go. Ropozczął opowieść o swoim życiu i dziewczynie, która chciała go ratować – o Duni. Został, aby tego wysłuchać.

IV

Swidrygajłow powiedział starszej od siebie żonie Marfie, że nie może być jej wierny. Ustalił z żoną, iż będzie ją informować w przypadku, gdy się zakocha w innej kobiecie. Wtedy pojawiła się w ich domu Dunia. Marfa miała w końcu przyjaciółkę, której zwierzała się z mężowskich zdrad. Opowiedział prawdę o posądzeniu Marfy i roli Duni w jego życiu. Wyuzdany wdowiec kończył swoją opowieść w momencie, gdy miał ożenić się z jakąś szesnastoletnią panienką. Dla ich rodziców partia ze Swidrygajłowem to prawdziwa okazja pozbycia się córki. Rodion nie mógł tego słuchać i opuścił towarzystwo wdowca. Ten z kolei również wstał i wyszedł.

V

Rodion wrócił jednak do Swidrygajłowa, dogonił go na ulicy i powiedział całą prawdę, że podejrzewa go o niecne zamiary wobec Duni i zagroził mu. Potem towarzyszył mu w drodze do domu, ponieważ zmierzał do mieszkania Soni. W drodze pokłócili się o to, że wdowiec podsłuchiwał rozmowę. Swidrygajłow zaskoczył go propozycją dania mu pieniędzy, aby mógł uciec do Ameryki. Tę propozycję odrzucił. Domyślał się być może, że mężczyzna chce się go pozbyć z kraju, aby dotrzeć do Duni. W drodze do domu Swidrygajłow wynajął dorożkę, ale Rodia do niej nie wsiadł. Szedł na most, a w tym czasie wdowiec wysiadł z dorożki i szedł za nim. Raskolnikow zamyślił się i nawet nie zauważył idącej naprzeciwko Duni. Minęli się, ale Dunia szła na spotkanie z Arkadiuszem Swidrygajłowem, który wcześniej zaprosił ją na spotkanie w ważnej sprawie. Gdy zniknęli z pola zasięgu, jej były pracodawca i niedoszły kochanek powiedział Duni o podwójnym morderstwie brata. Podsłuchał te fakty wprost z ust jej brata i może je potwierdzić Sonia. Szli do jego mieszkania.
Gdy znaleźli się na miejscu, Swidrygajłow zaprowadził ją do swego mieszkania i pokazał drzwi, pod którymi podsłuchiwał Sonię i Rodiona. Oświadczył też, że rozmowa z Sonią nie jest możliwa, gdyż jej nie będzie tego dnia w pokoju. Dunia zrozumiała, iż to był podstęp, aby ją zdobyć i posiąść. Swidrygajłow nie ukrywał zamiarów. Uległość Duni miała być gwarancją, że Arkadiusz nie zadenuncjuje Rodiona na policji. W zachowaniu Awdotii upatrywał pomyślność losów jej całej rodziny. W końcu doszło do tego, iż stali naprzeciwko siebie w odległości ramion. Zaborczy i obsesyjnie zakochany wdowiec zamknął pokój na klucz a w dowód swoich zamiarów i uczciwości pokazał Duni, a potem podał pistolet. Poprosił, że jeśli nie czuje nic do niego, to niech strzeli. Zbliżał się do niej i ona nie wytrzymała, strzeliła. Trafiła w ścianę. Zachęcał, aby lepiej wycelowała i ona strzeliła raz jeszcze, ale pistolet zaciął się. Rzuciła go więc na podłogę. Wówczas Swidrygajłow rzucił Siena nią i ją objął. Wyznał swoją miłość i zapytał, czy ona nie czuje do niego żadnego uczucia. Gdy zaprzeczyła, dał jej klucz, aby odeszła z pokoju i jego życia. Wziąwszy ze sobą pistolet z dwoma nabojami Arkadiusz wyszedł z mieszkania.

VI

Swidrygajłow dobrze bawił się w knajpie, a potem wrócił do domu i wszedł do pokoju Soni. Ofiarował jej trzy tysiące rubli w obligacjach i zalecał, aby powierzyła zarządzanie tym majątkiem Dymitrowi Razuimchinowi. Potem poszedł do swojej szesnastoletniej narzeczonej i dał jej piętnaście tysięcy rubli. Wrócił do domu, gdzie zajął się pomocą dla małej dziewczynki. Kolejnego dnia poszedł w kierunku Małej Newy. Gdy wreszcie znalazł się na miejscu, wyjął broń, z którego strzelała do niego Dunia i strzelił sobie w głowę, zabijając się na miejscu. Byli przy tym obecni zupełnie obcy ludzie.

VII

Tego dnia, gdy Swidrygajłow popełnił samobójstwo, Rodion odwiedził matkę. Nie powiedział jej prawdy, a tylko kłamał, że musi wyjechać na długo. Razem z nią płakał i pożegnali się. Po powrocie do pokoju zastał w nim Dunię. Ona już wszystko wiedziała, mówiły o tym jej oczy. Rodion przyznał się do wcześniejszych myśli samobójczych. Obiecał Duni przyznanie się do tego, co zrobił. Zabił z miłości do ludzi – twierdził, chciał zmienić świat i nie okazywał żalu.

VIII

Rodion odwiedził Sonię. Dała mu cyprysowy krzyżyk i poszła wraz z nim do cyrkułu (komisariatu). Przed wejściem tam odganiał ją i prosił, aby odeszła, lecz ona nie posłuchała. Nadal nie okazywał skruchy, martwił się tylko o męczące przesłuchania, podczas których policjanci będą zadawać mu dziesiątki głupich pytań. Chciał też przyznać się do winy przed swoim znajomych porucznikiem Prochem a nie przed Porfirym. Na posterunku przywitał go porucznik Proch, który poinformował go o samobójstwie Swidrygajłowa. Rodion wyszedł z posterunku. Czekała na niego Sonia i popatrzyła w taki sposób, że Raskolnikow nie miał wątpliwości, co powinien zrobić. Wrócił zatem i przyznał się przed policjantem do zbrodni na Alonie i Lizawiecie.

EPILOG

I

Akcja przenosi się do miejscowości na Syberii, w której już od dziewięciu miesięcy Rodion odbywa karę katorgi. Jego proces był krótki, ponieważ ze szczegółami opowiedział sędziom, jak przebiegały wydarzenia pamiętnego wieczoru. Skazano go na osiem lat katorgi drugiej kategorii (lżejszej). Wyrok był niski z kilku powodów. Pierwszym było uzasadnienie wyroku, że zbrodnia została dokonana w okresie chwilowego obłąkania. Zdaniem sądu chopak dokonał zbrodni dla samej zbrodni, a nie dla zysku. Ukradł lichwiarce ponad trzysta rubli a majątek ten porzucił, w ogóle do niego nie zaglądając. Drugim ważnym argumentem w procesie stały się zeznania i przyznanie się do winy Rodiona oraz zeznania świadków. Gospodyni i doktor Zosimow twierdzili, iż cierpiał na hipochondrię. Dodatkowo Raskolnikow miał dobrą reputację, ponieważ okazało się, iż będąc na studiach za ostatnie pieniądze utrzymywał i leczył chorego na gruźlicę kolegę. Gdy ów zmarł, zaopiekował się także jego ojcem, opłacając szpital, a później pogrzeb.

Gdy Rodion udał się na zesłanie, pojechała z nim Sonia. To ona utrzymywała kontakty z Dunią i opowiadała o wszystkim Raskolnikowi. Także o cichym małżeństwie Duni i Dymitra. Niewiele go obchodził cały świat. Nawet informacja o śmierci matki nie wywarła na nim wrażenia. Zamknął się w sobie i nie rozmawiał z innymi więźniami. Stawał się coraz bledszy. Tak zachował się przez półtora roku.

II

Któregoś zimowego dnia zachorował i dostał się do szpitala. Przeżywał tam wielki ból swojej dumy i godności. Żałował, że w taki głupi sposób zaprzepaścił swoje życie. Nie żałował zabójstwa kobiet, ale tego, iż miał słabą psychikę i przyznał się do popełnionego czynu. Odnosił się arogancko do Soni. Wreszcie przestała go odwiedzać, ponieważ sama ciężko zachorowała. Dopiero w Wielkim Tygodniu stał się cud. Gdy do niego przyszła, rzucił się jej do nóg i gorzko zapłakał. Przyznawał się do miłości do niej i ona tak to odebrała. To wszystko zmieniało. Z dnia na dzień na ich twarzach zagościło szczęście. Raskolnikow chyba zrozumiał jednak, co zrobił i jaką rolę w jego życiu odegrała Sonia. Planowali wspólną przyszłość. Jego współwięźniowie zaczęli na niego patrzeć inaczej, bardziej życzliwie. Sonia podarowała mu Ewangelię i zaczął ją czytać.

Oprac. Cz. 1-2Cz. 3-5 Cz. 6 Int./Char.Plan
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. Cz. 1-2 Cz. 3-5 Cz. 6Int./Char.Plan

CZĘŚĆ TRZECIA

I

Razumichin opowiedział o sytuacji i chorobie Rodiona. Pani Pulcheria bardzo dziękowała Dymitrowi. Ten z kolei odprowadził je do hotelu Bakalejewa i wyznał Duni, iż podobnie jak jej brat bardzo negatywnie ocenia narzeczonego dziewczyny Łużyna – włącznie z wyzwiskami pod jego adresem. Spodobał się on Duni i wcale nie obraziła się na niego za obelgi wobec narzeczonego.

II

Kolejnego dnia Razumichin odwiedził obie damy i wstydził się za to, co mówił poprzedniego dnia. Dowiedział się, iż Łużyn nie przyjechał po nie na stację i zapraszając na kolację, zażyczył sobie, aby nie przyprowadzały go. Ponadto poinformował je o losach pieniędzy, jakie przesłała Pulcheria synowi. Powiedział, że opłacił nimi prostytutkę.

III

Pulcheria i Dunia z Dymitrem odwiedziły Rodiona, u którego był Zosimow. Rozmawiali między innymi o Marfie Pietrownie, żonie Swidrygajłowa, którą prawdopodobnie mąż otruł. Gdy opuścił ich Zosimow, Rodion prosił Dunię, aby nie wychodziła za mąż za Łużyna. Dunia z kolei zapraszała brata i Dymitra na wspólny poczęstunek organizowany przez Łużyna.

IV

W trakcie spotkania do pokoju przyszła Sonia. Ubrana w żłobie przyszła podziękować dobroczyńcy swojej rodziny za pieniądze, dzięki którym możliwy jest pogrzeb i stypa. Na tę uroczystość przyszła właśnie zaprosić Rodię. Przyglądając się jej, zauważył, iż mimo 18 lat wyglądała o wiele młodziej. Rozmawiając na boku z Razumichinem prosił, aby przyjaciel zaprowadził go do Porfirego, policjanta prowadzącego śledztwo w spawie o zabójstwo lichwiarki. Razumichin przyznał, iż Profiry to jego daleka rodzina. Raskolnikow chciał spotkać się, aby odzyskać utracone zastawy – tak przynajmniej twierdził.
Wyszli z pokoju we trójkę, Rodion i Dymitr poszli w inną stronę na policję, natomiast Sonia ruszył szybkim krokiem do wynajmowanego pokoju. Śledził ją prawdopodobnie Swidrygajłow, który wynajął pokój w tym samym domu madame Resslich, gdzie mieszkała Sonia.

V

W mieszkaniu Porfirego był także Zamiatow. Porfiry przesłuchiwał Rodiona rzeczowym językiem i młodzieniec znów zaczął panicznie się bać. Wyobrażał sobie, iż policja jest na jego tropie i lada chwila prawda wyjdzie na jaw. Porfiry przypomniał artykuł z pisma „Słowo Periodyczne” autorstwa Rodiona sprzed bodajże roku. Jako student jeszcze poruszał on kwestie podziału i klasyfikacji zbrodni na dobrą i złą. Usprawiedliwiał na przykład zbrodnie popełniane w dobrej wierze na ludziach, którzy zawadzają społeczeństwu w dążeniu do szczęścia. Ponadto analizował stan psychiczny zabójcy, któremu zazwyczaj towarzyszy choroba. Według tej teorii państwo godziłoby się na śmierć obywateli uznawanych za przeszkodę, czemu sprzeciwiał się Razumichin. Rozmowa z Porfirym zakończyła się tym, iż policjant śledczy nakazał stawienie się Rodionowi do gabinetu na kolejny dzień. Nie powiedział jednak, w jakim celu i charakterze, więc Raskolnikow bardzo się przestraszył.

VI

Po rozmowie ruszył do domu Marmieładowa, natomiast Razumichin zniechęcony postawą swojego krewnego wobec Raskolnikowa, postanowił odwiedzić jeszcze Dunię i Pulcherię. Wyraźnie Dunia bardzo przypadła mu do serca i wykorzystałby każdy argument, aby ją zobaczyć.
Wrócił później nękany przeczuciem, że w pokoju za tapetą są jeszcze jakieś kosztowności Alony. Szybko ustalił stan faktyczny i uspokojony wyszedł z domu z zamiarem odwiedzenia w hoteliku matki i siostry. Na dworze było już ciemno i tak się złożyło, iż dozorca wskazywał jakiemuś mężczyźnie na Rodiona. Zaintrygowany tym śledził nieznajomego. Gdy w pewnej chwili tamten odwrócił się i wyzwał Raskolnikowa od morderców, chłopak prawie zemdlał, w każdym razie nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Wrócił zatem do pokoju i położył się do łóżka. Śniły mu się koszmary, a obudziła go wizyta nieznajomego mężczyzny przedstawiającego się jako Arkadiusz Swidrygajłow.

CZĘŚĆ CZWARTA

I

Swidrygajłow informował, iż jego zmarła żona zapisała Duni 3 tys. rubli. Chciał też dorzucić Duni jeszcze 10 tys. pod warunkiem, że nie wyjdzie za mąż za Łużyna. Rodia odmówił przyjęcia drugiej kwoty pieniężnej. W głębi podejrzewał też, że Swidrygajłow przyjechał do Petersburga, aby odnaleźć Dunię, ponieważ ją kocha. Testament żony był tylko pretekstem.

II

W hoteliku Bakalejewa odbyło się spotkanie Łużyna z Pulcherią i Dunią, na które przybyli także Rodion i Dymitr, co zdziwiło narzeczonego. Doszło do kłótni pomiędzy Rodionem i Łużynem o wszystko, o to, że Łużyn nie wynajął pokoju i nie wyjechał po kobiety na dworzec, że szpieguje Rodiona i nie jest godzien miłości Duni. Łużyn odpowiedział na zaczepki warunkiem w stronę Duni. Powiedział wyraźnie, że musi ona wybrać pomiędzy nim i bratem. Dunia jednoznacznie stwierdziła, iż nie będzie więcej spotykała się z narzeczonym i odwołuje swoją zgodę na ślub z nim. Wówczas zdenerwowany Łużyn zaczął wyliczać, na jakie to koszta naraziły go swoją podróżą i zerwanymi zaręczynami. Obraził tez Dunię, dając obecnym do zrozumienia, że żeniąc się z panną o tak zachwianej jak Dunia reputacji, czyni dziewczynie olbrzymią łaskę. Tych słów i insynuacji nie mógł wytrzymać. Wyrzucił Łużyna za drzwi. Następnie Raskolnikow opowiedział siostrze, że odwiedził go Swidrygajłow, którego poszukiwał Łużyn.

III

Razumichin wyraźnie ucieszył się odprawą Łużyna i nie mógł ukrywać zauroczenia Dunią. Ta z kolei zaczęła wypytywać Rodiona o szczegóły wizyty Swidrygajłowa. Według niego to bardzo podejrzany człowiek, który knuje coś bardzo złego przeciwko Duni. Swidrygajłow wspominał o tym, że nie ma pieniędzy, a potem chęcią ofiarowałby Duni dziesięć tys. Chwalił się też swoim ślubem, jaki ma niedługo wziąć, a potem wyjawia jakieś plany o wyjeździe, zapominając o ślubie. Słowem plącze się w opowieściach i sam nie wie, jaką prawdę chowa przed światem. W każdym razie jest bardzo niebezpieczny. Rodion w imieniu Duni przyjął dar od Marfy Pietrowny. Razumichin z kolei zastanawiał się głośno, jak zainwestować te pieniądze. Robił wszystko, aby zmienić temat na lżejszy, a ponadto chciał jak najdłużej cieszyć się obecnością Duni w mieście. Podejrzewał, iż postanowią szybko wracać na prowincję. Proponował także pomoc w wynajęciu mieszkania dla całej rodziny Raskolnikowów.
Rodia zakończył wizytę z matką i siostrą zapewnieniem, że bardzo je kocha, ale teraz musi pozostać sam. Nie wiedział, co się z nim stanie, czy zginie lub nie, co by nie było, mają dać mu spokój. Przerażone tego typu zdaniami kobiety posłały za nim Razumichina. Ten jednak, gdy stanęli oko w oko i spojrzeli sobie głęboko w oczy, wszystko zrozumiał. To spojrzenie Rodii zapamiętał na całe życie. Zostawił go samego i wrócił do Duni i jej matki. Stał się dla nich teraz członkiem rodziny.

IV

Rodion odwiedził Sonię. Dużo rozmawiali o jej macosze Katarzynie, która była chora i bliska obłędu. Zdaniem dziewczyny wszystko to przez nędzę i wieczne problemy z mężem. Zadawał jej pytania, co będzie z dziećmi Katarzyny, a Sonia miała tylko jedną odpowiedź, że Bóg nie pozwoli im wszystkim zginąć. Młodzieniec pytał jednak, czy Bóg w ogóle istnieje? Schylił się do jej nóg i pocałował ją w nogę. Miał to być niby symbol cierpienia w jej życiu: całował nie ją, lecz jej cierpienie.
Następnie zobaczył na komodzie Nowy Testament i poprosił Sonię, by przeczytała fragment o wskrzeszeniu Łazarza z XI Księgi św. Jana. Posłuchała go. Gdy przeczytała, obiecał jej, iż ona pierwsza dowie się, kto zabił Lizawietę, jej przyjaciółkę, od której pożyczyła świętą książkę. Za drzwiami pokoju Soni siedział Swidrygajłow i wszystko podsłuchiwał.

V

Następnego dnia Rodion stawił się na komisariacie. Porfiry chciał potwierdzenia, czy znaleziony zegarek należy do Raskolnikowa. Ponadto policjant przesłuchujący go nie zadawał pytań, lecz sam dużo mówił o rzeczach nie związanych ze śledztwem. Dziwił się, że nie aresztowano go i mężczyzna, który nazwał go mordercą nie doniósł prawdy na policję. W końcu wybuchł, żądając, aby śledczy określił się, czy chce aresztować go lub nie, w każdym razie powinien przestać się nad nim pastwić. W końcu Porfity oznajmił, że ma dla Rodiona niespodziankę.

VI

Do sali wprowadzono aresztanta Mikołaja. Był to mężczyzna malarz przyznający się do podwójnego zabójstwa Alony i Lizawiety. Chętnie też opowiadał o szczegółach tego przestępstwa. Następnie Porfiry odprowadził do drzwi Rodiona, obiecując, iż jeszcze się spotkają, ponieważ chciałby mu zadać jeszcze kilka pytań.
Młodzieniec zastanawiał się nad tym, co go spotkało i nad Mikołajem. Ten człowiek prawdopodobnie stracił zmysły, ale przecież i tak będzie musiał zeznać, gdzie są ukradzione łupy. Wówczas prawda wyjdzie na jaw i z pewnością go zwolnią. Idąc na pogrzeb, spotkał człowieka udającego ducha. Powiedział prawdę młodzieńcowi. Był jednym ze stróżów, których zadziwiło postępowanie Raskolnikowa kilka dni po śmierci kobiet, gdy przyszedł oglądać mieszkanie do wynajęcia. Wtedy także złożyli zeznania na komisariacie i opowiedzieli o nim Porfiremu. Na posterunku miało dojść do konfrontacji pomiędzy nim a Rodionem, ale do zbrodni przyznał się Mikołaj. Poszedł spokojnie na pogrzeb i na spotkanie z Sonią.

CZĘŚĆ PIĄTA

I

Łużyn mieszkał w tej samej kamienicy, w której mieszkała wdowa Katarzyna Marmieładow z dziećmi. Wezwał do siebie Sonię, która zaprosiła go na stypę. Jego zdaniem urządzanie stypy dla wszystkich było zbędnym wydatkiem, podczas gdy Katarzyna nie ma na nic pieniędzy. Ofiarował dziesięć rubli Soni i propozycję zbiórki pieniędzy wśród lokatorów. Sonia podziękował mu i wyszła. Łużyn wycofał się także z propozycji comiesięcznej emerytury dla Katarzyny.

II

Podczas stypy Rodion siedział obok Katarzyny, która bardzo utyskiwała na swoją sytuację. W duchu żałowała też, że na organizację stypy wydała aż 10 rubli. Zastawione stoły znalazły wielu biednych w większości konsumentów. Nie pojawili się jednak najbogatsi lokatorzy. Sonia przekazywała przeprosiny z ich strony dla Katarzyny. Z czasem coraz bardziej pijana Katarzyna kłóciła się z Amalią i w pewnym momencie nawet rzuciła się na nią, gdy pojawił się Łużyn.

III

Piotr Pietrowicz Łużyn, okazało się, pojawił się z Lebieziatnikowem (u niego wynajął pokój) tylko po to, aby oskarżyć Sonię o kradzież banknotu sturublowego. Oświadczył, iż po jej wizycie tak ogromna kwota zniknęła z jego pokoju i jeśli się natychmiast nie znajdzie, on zawiadomi policję. Sonia była niewinna, a Łużyn mścił się najpewniej na Rodionie. Przesłuchiwano ją przy Katarzynie, która nie wierzyła w oskarżenia pod adresem Soni. Łużyn nakazał przeszukanie dziewczyny i Sonia wyjęła dziesięć rubli, które dał jej Łużyn.
Następnie kazano jej wywrócić kieszenie i wypadł jej banknot 100-rublowy. Dziewczyna nie miała pojęcia, jak znalazł się on tam i płakała. Pojęcie o tym, jak banknot ów znalazł się w kieszeni Soni miał uczciwy Lebiezatnikow. Wykrzyczał całą prawdę Łużynowi, bo jego wskazał na sprawcę zamieszania i osobę odpowiedzialną za włożenie do kieszeni dziewczyny banknotu. Pytał jednak Pietrowicza, dlaczego tak postąpił? Wówczas głos zabrał Raskolnikow i opowiedział wszystkim, jak to Łużyn chciał skłócić go z matką i nakłamał jej, że podarowane pieniądze on oddał prostytutce, podczas gdy dał je Katarzynie na organizacją pogrzebu. Opowiedział także o tym, że Łużyn został odrzucony przez jego siostrę Dunię i mści się na nim. Lebiezatnikow zażądał, aby Łużyn natychmiast zabrał swoje rzeczy z jego mieszkania. Z kolei Sonia z emocji wybiegła na dwór.
Opuszczał mieszkanie Marmieładowów, gdy na nowo rozpętała się kłótnia pomiędzy właścicielką kamienicy Amalią a Katarzyną. Amalia strącała i biła wszystkie naczynia, jakie znalazła pod ręką na stole, a Katarzyna wzywała wszystkich na pomoc.

IV

Rodion spotkał się w pokoju u Soni. Dziękowała mu za wstawienie się za nią. W tej atmosferze przyjaźni opowiedział dziewczynie o swojej zbrodni. Zaczął od opisu planowania jej od miesiąca i tłumaczenia, iż zrobił to z nędzy i strachu przed tym, jak nie będzie potrafił zaopiekować się swoimi najbliższymi. Mówił też o zrabowanym majątku i miejscu schowania go, zapewnił, że pieniądze ofiarowane na pogrzeb nie pochodzą stamtąd i że nie wie, co z nimi zrobi. Tulili Siudo siebie, a ona wyznawała mu uczucia.

V

Rozmowę Rodiona z Sonią przerwał Lebiezatnikow. Donosił, iż z Katarzyną Iwanowną stała się straszna rzecz, bo zwariowała. Najpierw biegała po mieście w poszukiwaniu dawnego szefa jej męża, aby się za nią wstawił u Amalii, która nakazała ją eksmitować na ulicę. Następnie pobiła swoje dzieci i powiedziała, że zajmie się grą na katarynce na ulicy, a dzieci będą śpiewały.
Wrócił do siebie i odwiedziła go Dunia. Zapewniała, iż może na nią zawsze liczyć i na matkę. Bardzo jej dziękował i polecał uwadze Razumichina, wychwalając jego zalety. Po tej wizycie wraz z Lebiezatnikowem poszli ratować Katarzynę, która rzeczywiście wraz z dziećmi poszła śpiewać na ulicę, znaleźli ją pod mostem otoczoną grupą wyrostków. Gdy pojawił się policjant nakazujący okazanie pozwolenia na śpiewanie uliczne, przestraszone dzieci zaczęły uciekać, a Katarzyna ruszyła za nimi w pogoń. Nie odbiegła jednak daleko, gdyż straciła siły, potknęła się i przewróciła, a z gardła tryskała jej krew. Umierała w mieszkaniu Soni i poprosiła ją o opiekę nad dziećmi. Pojawił się tam również Swidrygajłow i obiecał zająć się pogrzebem. Dał Rodionowi do zrozumienia, iż wczorajszego dnia poznał jego tajemnicę. Zapewnił, iż da się z nim żyć i Dunia będzie musiała przyjąć jego pieniądze.

Oprac. Cz. 1-2 Cz. 3-5 Cz. 6Int./Char.Plan
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac.  Cz. 1-2 Cz. 3-5 Cz. 6 Plan

CZĘŚĆ PIERWSZA

I

Akcja rozpoczyna się w upalny lipcowy wieczór, gdy bohater spacerował po ulicy S-ej w Petersburgu. Zastanawiał się nad swoim losem i głodem, ponieważ od dwóch dni nic nie jadł. Doszedł do kamienicy, w której mieszkała pewna starsza pani. Ponadto mieszkali w niej różnego rodzaju rzemieślnicy. Wszedł na czwarte piętro i zapukał do drzwi. Otworzyła mu drzwi i wpuściła do przedpokoju. Przedstawił się jako Rodion Raskolnikow, były student, który już raz u niej był. Miało to ją uspokoić. Mężczyzna rozglądał się po pomieszczeniu, aby zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Zwracał się do niej per Alono Iwanowno, a w myślach per „starucho” lub lichwiarko. W mieszkaniu nie było jej siostry Lizawiety, która zajmowała się sprzątaniem i pracami domowymi i zakupami.
Rodion dał Alonie srebrny zegarek z wygrawerowanym globusem na kopercie i stalowym łańcuszkiem. Przypomniała mu, że mija termin wykupu przedmiotu, który zastawił u niej ostatnim razem. Chciała utargować jak najwięcej na zegarku. Nie wzruszyło jej zwierzenie chłopaka, że zegarek jest ostatnią pamiątką po ojcu. Zawyrokowała, iż może dać za przedmiot rubla i piętnaście kopiejek. Następnie wyszła do drugiego pokoju po pieniądze i młodzieniec nasłuchiwał, gdzie trzyma pieniądze. Przed wyjściem zapowiedział jeszcze, iż niedługo pojawi się ze srebrną papierośnicą. Nie zwróciła na to zbytniej uwagi.
Rodion był zły na siebie. Planował zrobić coś złego i miał wyrzuty sumienia. Szedł chodnikiem i ludzie potrącali go. Wszedł do szynkowni (knajpy) i usiadł z boku, zamawiając piwo. Popijając, patrzył na mężczyznę, który wyglądał na alkoholika.

II

Nieznajomy przedstawił się Rodionowi jako radca tytularny Marmieładow. Dość poprawnym i wykształconym językiem opowiadał mu losy swojej kariery, którą przerwało pijaństwo. Wyrzucano go z kolejnych posad, nie potrafił obronić żonę przed napaścią i pobiciem obcych ludzi, gdyż leżał w domu pijany. Nastoletnia córka musiała oddać się prostytucji, bo nie było na chleb. Jest to jego druga żona, oprócz wspólnego potomka mają dzieci z poprzednich małżeństw: żona Katarzyna miała dwójkę dzieci z oficerem piechoty, on zaś córkę Sonię. To ona właśnie musiała wyrobić sobie żółty bilet i nie mogła już mieszkać z rodziną, gdyż takie było prawo dla prostytutek.
Następnie Rodion pomagał pijanemu wrócić do domu. Marmieładow bał się wybuchowego temperamentu żony Katarzyny, mogła go pobić. W domu panowała bieda. Rodia zauważył sześcioletnią dziewczynkę śpiącą na podłodze, rok starszego brata płaczącego w kącie przy dziewięcioletniej siostrze. Katarzyna zrobiła mężowi awanturę z powodu przepitych pieniędzy. Przetrząsała mu kieszenie w poszukiwaniu pieniędzy, do czego namawiali ją sąsiedzi zamieszkujących inne pokoje. Raskolnikow był na jej liście podejrzanych o przepicie wraz z mężem pieniędzy. Zostawił jej kilka miedziaków na parapecie okna, gdy stamtąd wychodził.

III

Rodia miał problemy z Anastazją, która odwiedziła go kolejnego dnia. Miała dla niego ostrzeżenie, bowiem nie płacił czynszu. Mimo wszystko litowała się nad chłopcem, nie wyrzucał ago z pokoju, który bardziej przypominał komórkę niż pokój. Przysłała nawet służącą z herbatą i barszczem, aby cokolwiek zjadł. Ostrzegała, że jeśli nie zapłaci czynszu, poda go na policję.
Raskolnikow dostał od kucharki list. Pisała do niego matka Pulcheria. Mieszkała wraz z córką Dunią na prowincji w guberni r-skiej i żyła z niewielkiej renty. Akonto tej renty zadłużała się, aby wysłać synowi do stolicy pieniądze na utrzymanie. Podobnie Dunia zatrudniła się jako nauczycielka, aby wziąć zaliczkę potrącaną co miesiąc. Zaliczkę tę przesłała bratu. Matka pisała w liście o niemoralnej propozycji Swidrygajłowa, u którego pracowała jako guwernantka Dunia. Jego żona Marfa Pietrowna podsłuchała któregoś dnia ich rozmowę. Wniosła z niej mylne przekonanie o złym prowadzeniu się Duni. Następnie wydaliła ją z domu i obgadała w całej okolicy. Prawda była zupełnie inna, to właśnie Dunia nie chciała ulec naleganiom na romans Swidrygajłowa. Dopiero po miesiącu czasu Marfa odnalazła list, w którym Dunia prosi Swidrygajłowa, aby zaniechał nastawania na jej cześć i aby docenił swoja rodzinę. Po tym fakcie Marfa była na tyle uczciwa, że wstępowała do kościoła i do znajomych, aby wyjaśnić sprawę i wycofać wcześniejsze oskarżenia Duni. Chciała ją oczyścić z bezprawnych oskarżeń. Ponadto matka pisała, że narzeczony Duni Piotr Pietrowicz Łużyc (45 lat), krewny Marfy, wybiera się do Petersburga, aby tam otworzyć biuro adwokackie.
Z listu dowiadujemy się, iż wyjazd Rodiona z rodzinnego domu miał miejsce trzy lata wcześniej i matka nie może się doczekać spotkania go w mieście. Informuje Rodiona, iż niebawem prześle mu kilkadziesiąt rubli. Ta cała sytuacja z dobrocią matki i siostry wywołały w Rodinie uczucia radości i skruchy. Rozpłakał się i musiał się przejść.

IV

Spacerując, Rodia myślał o związku swojej siostry Awdotii (Duni) z Łużynem. Za wszelką cenę chciał do niego nie dopuścić. Domyślał się, iż jest to związek z rozsądku, siostra poświęca się dla niego, aby Rodion mógł jakoś żyć w mieście. W każdym razie z pewnością nie byłby to związek miłości. Pałał do Łużyna nienawiścią.
Siadając na ławce Raskolnikow zauważył może piętnastoletnią pijaną panienkę, którą zaczepiał dobrze ubrany mężczyzna. Rzuciła się na niego, aby ratować dziewczynę. Następnie zawołał policjanta, dał mu 20 kopiejek, aby zadbał o bezpieczny powrót dziewczyny do domu. Ona jednak nie była w stanie powiedzieć swojego adresu, była pijana.
Policjant więc puścił ją i za nią szedł, podobnie pobity przez Rodiona mężczyzna.
Rodion przypomniał sobie swojego kolegę ze studiów Dymitra Razumichina i postanowił go odwiedzić.

V

Rodion uznał, że póki co nie będzie odwiedzał Razumichina, ale wejdzie do baru (jadłodajnia) i coś zje. Wypił kieliszek wódki i zjadł pieroga z nadzieniem, a następnie znalazłszy się na Wyspie Pietrowskiej, zasnął w krzakach. Przyśniło mu się, iż ma 7 lat i mieszka z rodzicami na prowincji. Któregoś dnia szli z ojcem obok szynku, gdzie było wielu pijanych mężczyzn – bardzo się ich bał i ściskał mocno rękę ojca. Zobaczył wówczas wóz do przewożenia beczek i zaprzęgniętego w nim niewielkiego konika. Współczuł mu i bał się o jego los. Z baru wypadło kilku ludzi i właściciel konika zapraszał wszystkich na przejażdżkę, a także do tego, aby bili batem kobyłkę. Właścicielem konia był niejaki Mikołka. Wraz z nim sześcioro mężczyzn i kobieta weszli na wóz i zaczęli bić konia przypominającego raczej szkielet. Mały Rodion wyrwał się ojcu z ręki i stanął w obronie konia. Mikołka nadal go dręczył i śmiał się. Kobyłka nie miała siły ciągnąć wóz. Mikołka zdenerwowany, że ona nie wykonuje poleceń, wziął do ręki ogromny kij i okładał ją po zadzie. Inni przyglądali się temu i również bili konia. W końcu klacz upadła i zmarła. Tylko mały Rodia stanął w jej obronie, nawet rzucił się na Mikołkę, ale ojciec odciągnął go. Wtedy ludzie zaczęli krzyczeć na mordercę. Sen jednak skończył się i nie wiadomo, co było dalej. W każdym razie był bardzo przygnębiający dla Rodiona.
W drodze powrotnej znalazł się na targu na placu Siennym. Przypadkowo podsłuchał rozmowę Lizawiety, przyrodniej siostry Alony, z handlarzem. Wynikało z niej, iż kolejnego dnia Lizawiety nie będzie w domu około siódmej wieczór.

VI

Znajomość Rodiona z lichwiarką Aloną zaczęła się ponad miesiąc wcześniej. Kolega dał mu jej adres i gdy zabrakło Rodionowi pieniędzy, przypomniał sobie o Alonie. Zastawił pierścionek Duni i od razu zrobiło mu się żal wszystkich ludzi zastawiających przedmioty u lichwiarki. Denerwował go jej stosunek do siostry (przyrodniej) Lizawiety. Pewnego razu podsłuchał rozmowę oficera z jakimś studentem i domyślał się, iż oni rozmawiali o Alonie. Ponoć bardzo wykorzystywała Lizawietę i potajemnie nie zapisała jej nic w testamencie poza kilkoma rupieciami (meblami), choć to była jej jedyna krewna. Wszystkie pieniądze przepisała na monastyr guberniany w intencji wiecznego spokoju swojej duszy. Student wyraził nawet myśl, że lichwiarkę ktoś powinien zabić, a za jej pieniądze zrobić wiele dobra dla innych ludzi. Ta rozmowa przeważyła i Rodion podjął decyzję, że on „to” zrobi.
Kolejny dzień niemal przespał, obudził się dopiero wieczorem. Postanowił przyszyć do płaszcza pętlę do przeniesienia siekiery. Wyszedł po siódmej wieczorem. Był spóźniony, a jeszcze musiał zdobyć narzędzie zbrodni, siekierę. Nie zdobył jej u Anastazji w kuchni. Poszedł na podwórko do komórki gospodarza domu i stamtąd wziął siekierę. Miał wyliczone w krokach wszystkie drogi. Poszedł do bloku Alony i przez nikogo niewidziany wszedł na czwarte piętro. Alona otworzyła mu niechętnie. Tłumaczył, że przyniósł obiecaną papierośnicę – miał ze sobą drewniane zawiniątko. Kobieta odwróciła się do okna, aby odsznurować pakunek. W tym momencie Rodion wyciągnął siekierę i kilka razy uderzył w skroń ofiary. Wyjął z jej kieszeni klucze i pobiegł do sypialni. Wyciągnął z kufra kilka woreczków z kosztownościami, które go zadowoliły. Pośpiesznie otworzył jeszcze kilka szufladek i całą zawartość wrzucał do kieszeni.
Gdy usłyszał jakiś głos z kuchni, pobiegł tam. Zastał w pomieszczeniu Lizawietę. Miało jej nie być. Rodion rzucił się na nią z siekierą i zabił ciosem w głowę. Następnie w wiadrze opłukał siekierę i ręce z krwi. Przed wyjściem usłyszał jakieś hałasy na korytarzu i odkrył, że drzwi wejściowe wciąż są otwarte. W ostatniej chwili je zamknął. Ktoś przyszedł do lichwiarki i dobijał się do jej drzwi, za którymi stał Rodion. Nieznajomy postanowił pójść po dozorcę, jasne stało się bowiem, iż ktoś jest w domu, gdyż drzwi są zamknięte od środka. W tym czasie Rodion wymknął się i stanął w mieszkaniu za otwartymi drzwiami piętro niżej. Gdy nieznajomy z dozorcą poszli do góry, weszli do mieszkania Alony, wówczas wybiegł na dół i szybko podążał do swojej kamienicy za rogiem. Na podwórku odłożył umytą siekierę do schowka stróża i wreszcie wszedł do swojego pokoju, gdzie niemal zemdlał, padając na łóżko. Przedtem jednak schował zawiniątka pod tapetą w schowku w ścianie.

 

CZĘŚĆ DRUGA

I

Nie mógł spać, wciąż przewracał się a kolejnego dnia otrzymał wezwanie na policję. Przestraszył się, że zbrodnia wyszła na jaw. Gdy przybył na komisariat, cały drżał ze strachu, niemal mdlał. Nie chodziło jednak o Alonę i Lizawietę, lecz o weksel, którego nie zapłacił. Nieco wówczas ochłonął. Bał się jednak dalej, uspokoił go przybyły komisarz Nikodem Fromicz. Rodia słuchał jednak rozmowy policjantów na temat zabójstwa lichwiarki i w którymś momencie zemdlał. Miał gorączkę i nie spał, był głodny i bardzo się bał. To spowodowało, iż nie wytrzymał psychicznie. Ocuconego komisarz zapytał, co robił poprzedniego wieczoru. Rodion odpowiedział, że spacerował i to zdziwiło komisarza, gdyż chłopak był zbyt chory na spacery. Po wyjściu z komisariatu Rodion czuł nadal na sobie wzrok policji i spodziewał się, iż przyjdą zrewidować jego pokój.

II

Ze strachu, że skarb skradziony lichwiarce Alonie zostanie znaleziony u niego, chciał wyrzucić rzeczy do ścieków. Postanowił jednak znaleźć inne rozwiązanie. Błąkał się po okolicy, aż w końcu znalazł w Alei W-wskiej ogromny głaz. Wykopał więc tam dziurę i włożył w nią drogocenne przedmioty. Wracając z tej wyprawy, przypadkiem zawędrował pod kamienicę kolegi Razumichina. Postanowił odwiedzić go. Okazało się, iż zajmuje się on tłumaczeniami z języka niemieckiego i jakoś sobie radzi. Zaproponował współpracę Rodionowi. Widząc stan jego ubrania, chciał mu dać trzy ruble akonto przyszłej pracy. Rodion nie chciał przyjąć i uciekła z domu kolegi.
Był w fatalnym stanie. Gorączka i wycieńczenie organizmu doprowadziło do tego, iż Rodion idąc, przypominał pijanego. W którymś momencie wszedł nieopatrznie na ulicę, co zezłościło woźnicę i przeciągnął batem po plecach Raskolnikowa. Ludzie widzący to zajście, komentowali jako umyślne dążenie do spowodowania wypadku, aby wyłudzić odszkodowanie. Nadludzkimi siłami wręcz dotarł do domu i zapadł na łóżku. Budził się i mdlał z wycieńczenia i choroby.

III

Dopiero po czterech dniach odzyskał przytomność. Był wówczas w jego pokoju Razumichin i Anastazja. Dodatkowo pojawił się jeszcze reprezentant kantoru, przez który Pulcheria przesyłała mu 30 rubli. Nie chciał przyjąć pieniędzy, ale namówił go do tego Dymitr. Rodion miał teraz wielki problem, mianowicie, czy nie wyznał wszystkiego podczas sennych majaków, bo przyjaciel, który odszukał go przez biuro adresowe, był przy nim i wszystko słyszał. Razumichin przyprowadził wcześniej swojego kolegę, studenta medycyny Zosimowa, aby zbadał Rodię. Kolejnego dnia Dymitr za pieniądze od matki Raskolnikowa kupił mu nowe ubrania.

IV

Z rozmowy z Zosimowem Rodion dowiedział się, iż policja ma podejrzanego zbrodni na lichwiarce i jej siostrze. Miał nim być malarz pracujący piętro niżej. W pokoju, w którym malował, odnaleziono kolczyki skradzione lichwiarce. W dodatku człowiek ten próbował powiesić się w celi. Razumichin stwierdził, że nie wierzy w winę malarza.

V

W trakcie rozmowy o morderstwie kobiet do pokoju wszedł mężczyzna przedstawiający się jako Piotr Pietrowicz Łużyn. O jego wizycie pisała w liście matka. Miał to być narzeczony Duni, siostry Rodiona. Ten nie potraktował go uprzejmie, a wręcz przeciwnie był niegrzeczny i oschły. Rozmowa zeszła na tematy ślubu i wyszukiwania sobie kandydatek do ślubu. Rodion nie brał w tej rozmowie udziału, dopiero gdy Łużyn zabrał głos i mówił swoje zdanie, osłabiony Raskolnikow wpadł w szał i Łużyna wyproszono. Zdenerwowało Rodię zdanie, jakie ten dojrzały przecież mężczyzna wypowiedział na temat brania sobie panien za żony. Otóż zdaniem gościa najlepiej było dla mężczyzny brać za żonę biedną dziewczynę, która przez całe życie będzie wdzięczna za dobra, jakie otrzymała od męża, za wielką łaskę, jaką jej zrobił, wybierając ją za żonę. Rodion domyślał się, iż tego typu myślenie stało u podstaw wyboru Łużyna jego siostry Duni za kandydatkę do ślubu. Z tym nie mógł się pogodzić.

VI

W którymś momencie Rodion obudził się i czuł się zdolny do wyjścia na miasto. Założył nowe ubranie i poszedł na spacer ulicami placu Siennego. Wstąpił później do restauracji na herbatę i poprosił o gazety z ostatnich pięciu dni. Chciał przeczytać artykuły mówiące o zabójstwie lichwiarki i jej siostry. Traf chciał, iż dosiadł się do niego Zamiotow, kancelista z policji, który spisywał słowa Raskolnikowa obietnicy wykupu weksla na komisariacie i ten sam, którego poprosił do Rodiona Razumichin podczas majaków sennych, aby wyjaśnić ich znaczenie. Rozmawiali na temat zbrodni, ponieważ Zamiotow zauważył, jakie artykuły czytał Rodion.
Gdy Rodion wychodził z restauracji, natknął się na Dymitra, któremu zrobił scenę, zarzucając mu, iż ten go szpieguje. Poszedł potem na most „…ski”, gdzie widział kobietę chcącą popełnić samobójstwo. Uratował ją jednak policjant. Następnie Rodion poszedł do kamienicy Alony pod pretekstem, że chciałby wynająć mieszkanie. Bardzo dziwnie jednak zachowywał się i nawet podał swoje dane osobowe, aż w końcu wyrzucono go stamtąd.

VII

Wracając do domu, natknął się na wypadek. Wóz konny potrącił pijanego pieszego, w którym Rodion rozpoznał Marmieładowa i składał zeznanie policjantom. Pomagał przenieść do domu mężczyznę i nawet za własne pieniądze wezwał lekarza, który po oględzinach chorego zalecił wezwanie popa. Marmieładow poprosił o wezwanie córki Soni i tę prośbę spełniono. Prosił ją przed śmiercią o przebaczenie, a następnie zmarł w jej ramionach. Raskolnikow zostawił wówczas wdowie 20 rubli na pogrzeb i wyszedł. Mimo wszystko skorzystał później z zaproszenia Razumichina i wpadł do jego nowego mieszkania. Nie czuł się najlepiej, szczególnie w zakrwawionym krwią Marmieładowa ubraniu, więc poszedł do siebie. W pokoju zastał matkę i siostrę, przyjechały do miasta i Rodiona odwiedziły jako pierwszego.

Oprac.  Cz. 1-2 Cz. 3-5 Cz. 6 Plan
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK




Do wakacji 23.06.2018 r. tylko:
days
2
8
hours
2
3
minutes
5
5
seconds
3
9

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close