Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

gombrowicz

Oprac. R. 1-2R. 3-5R. 6-9R. 10-12R. 13-14Int./Char.Plan Mini

Bohaterem powieści jest Józio Kowalski, trzydziestoletni mężczyzna, który czuje się niedojrzały, ponieważ wszyscy w rodzinie uważają go za dziecko. Są wobec niego nadopiekuńczy, szczególnie ciotki. Dość nieoczekiwanie przybył do jego domu profesor Pimko. Zaczął odpytywać go, jak gdyby Józio był uczniem, a potem nakazał mu, aby się ubrał i poszedł nim do szkoły, w której dyrektorem jest pan Piórkowski. Oświadczył, że zabiera go do szóstej klasy. Jest w niej miejsce na jeszcze jednego ucznia i Józio powinien nadrobić braki edukacyjne. Klasa szósta była podzielona na dwie grupy: zbuntowanych „chłopaków” na czele z Miętusem i grzecznych „chłopiąt” pod wodzą Syfona. Józio był obecny na języku polskim z prof. Bladaczką. Podczas dużej przerwy matki obserwowały swoich synów spacerujących po placu niczym niemowlęta. Gdy uczniowie byli blisko wizytatora Pimki, ten rzucił im karteczkę z zapisanym tekstem: „Na zasadzie moich obserwacji, przeprowadzonych w szkole X podczas wielkiej pauzy, stwierdzam, że młodzież męska niewinna jest! Takie jest moje najgłębsze przekonanie. Dowodem tego – wygląd uczniów oraz ich niewinne rozmowy tudzież ich niewinne i przemiłe pupy. T. Pimko 29. IX. 193… Warszawa”.

Zdenerwowało to Miętusa, a Pylaszczkiewicz zwany Syfonem stwierdził, iż niewinność to jest zaleta a nie wada. Stronnicy Miętusa stwierdzili, iż Syfon powinien dać się uświadomić. To doprowadziło do wielkiej kłótni. Na zajęciach z Bladaczką tylko Syfon wyjął podręczniki i zeszyty. Siedmiu uczniów pokazało Bladaczce zaświadczenia, na których były wypisane powody, z jakich nie przygotowali się do zajęć. Jeden cierpiał na drgawki, drugi konwulsję, kolejni na wysypkę… Nikt z uczniów nie chciał zainteresować się lekcją, poza Syfonem. Jedni ziewali, inni dłubali w ławce scyzorykiem, Myzdral się wiercił, inni dłubali przy guzikach marynarek. Józio pomyślał, że powinien stamtąd jak najszybciej uciekać.

Bladaczka zadał pytanie: Dlaczego poezja Słowackiego zachwyca? i sam odpowiedział: Dlatego, że Słowacki wielkim poetą był!. Poprosił Gałkiewicza o odpowiedź, a ten stwierdził, że poezja Słowackiego nikogo nie zachwyca. Bladaczka wpadł w panikę, ponieważ bał się wizytacji i nie chciał stracić posady. Miętus z Myzdralem przygotowali sznurki, aby związać Syfona. Józio zdradził tę informację Syfonowi. Józio namawiał Miętusa, do ucieczki z gimnazjum i w ogóle daleko od tego świata. Znał słabość kolegi do parobków, próbował go tym przekonać. Kolejną lekcją była łacina. Wszyscy bali się profesora. Postawił 10 niedostatecznych i wziął do odpowiedzi Pylaszczkiewicza, który uratował klasę. Profesor stwierdził, iż przerobił z nimi już tyle wierszy Cezara, a oni nadal nie pojmują „mistycznych bogactw antycznego świata”, nie potrafią jasno myśleć i wysławiać się.

Na przerwie zaczął się pojedynek na miny. Syfona i Miętusa otoczyli członków grup, którym przewodzili. Tylko Kopyrda nie przystąpił do żadnej – wziął swój zeszyt i wyszedł. Arbitrami Syfona zostali Pyzo i Guzek. Miętus nakazał, by wszyscy gapie wyszli. W klasie zostało siedmiu chłopców. Miętus przegrał pojedynek, gdyż zabrakło mu pomysłów. Zaczął bić się z Syfonem. Arbitrzy związali Syfona a Miętus usiadł na nim i „gwałcił go przez uszy”, szepcząc najdziwniejsze słowa. Do klasy wszedł Pimko. Zabrał Józia na stancję. Drzwi otworzyła im 16-letnia córka gospodarzy Zuta, do której obaj zaczęli się przymilać. Rodzicami dziewczyny byli państwo Młodziakowie prowadzący bardzo nowoczesny dom, krytykując stare konwenanse. Młodziak był inżynierem, natomiast jego żona nie pracowała, udzielała się w „Komitecie dla ratowania niemowląt lub zwalczania żebraniny dziecięcej w stolicy”. Jej to powierzył opiekę nad Józiem Pimko.

Józio usłyszał dzwonek telefonu i podsłuchiwał rozmowę Zuty z przyjaciółką. Miały się spotkać w cukierni. Po zakończeniu rozmowy Józio próbował zagaić rozmowę z dziewczyną, ale nie wiedział, od czego mógłby zacząć? Na stancję przyszedł w odwiedziny Miętus. Gdy służąca nie chciała go wpuścić, kopnął ją w brzuch. Następnie pojawił się u Józia z butelką wódki. Józio zwierzył mu się, iż jest zakochany. Młodziakowa odkryła, iż Józio zakochał się w jej córce.

Profesor Pimko często odwiedzał Józia, ale najdłużej rozmawiał z Zutą. Był dziewczyną oczarowany i zalecał się do niej, czym wzbudzał złość Józia. A Zuta nadal go ignorowała.

Któregoś dnia przy obiedzie Młodziakowa zachęcała córkę do tego, by wybrała się gdzieś za miasto na kilka dni z Kopyrdą. Chciała w ten sposób zaszokować nowoczesnymi poglądami Józia. Ten jednak w odpowiedzi przysunął do siebie kompot i począł kruszyć chleb do niego, a następnie wybierać mokre okruchy i je zjadać. Przełamał tym nowoczesność Młodziakowej, udowodnił, że jednak nie są tacy nowocześni. Wieczorem Józio przeczytał listy do Zuty różnych ludzi, kolegów i dojrzałych mężczyzn. Wymyślił podstęp. Napisał dwa listy o treści: „Jutro w czwartek, po 12-tej w nocy zastukaj do okna z werandy, wpuszczę. Z.”, podszywając się za Zutę. Listy wysłał do Kopyrdy i Pimkę. Zapłacił wcześniej 0,50 groszy żebrakowi, aby stał z różą w zębach, patrząc się na okno Młodziaków.

Józio podglądał Młodziakową i Zutę podczas kąpieli porannych w łazience. Młodziakowie bali się Józia i najchętniej pozbyliby się go z domu.
O północy do okna Zuty zapukał Kopyrda, czym bardzo ją zaskoczył, ale wpuściła go. Także był zaskoczony jej pytaniami, bo przecież sama go zapraszała listem. Po jakimś czasie do okna zapukał drugi zalotnik – Pimko. Kopyrda schował się w szafie. Gdy Pimko już wszedł do pokoju podglądający wydarzenia Józio zaczął krzyczeć i budzić Młodziaków pod pozorem złodziei w domu. Młodziakowie odkryli w szafie córki młodzieńca i jakoś to przeboleli, zignorowali. Natomiast w drugiej szafie skrył się Pimko i tego już nie mogli przeżyć, zwymyślali profesora.

Józio postanowił uciec ze stancji. Wychodząc spotkał Miętusa, który co dopiero współżył ze służącą. Postanowił pójść razem z kolegą poza miasto, do majątku Hurleckich, krewnych Józia. Ciotka przedstawiła mieszkańcom dworu Józia i Miętusa, Konstantemu, nazywanego Kocieim, Zygmusiowi i Zosi, wychowanicy wujostwa. Miętus poznał tam parobka Walka i zarzekał się, iż musi się z nim. Gdy Walek przyniósł wodę, Miętus kazał mu zawiązać sobie buty. Z kolei Józio pytał o rodzeństwo i wiek parobka, a także o to, czy dziedzic go bije? W rozmowie ze służącą Marcyśką i parobkiem Miętus dowiedział się prawdy o życiu państwa Hurleckich. Było ono pasożytnicze. Panowie z dworu też bardzo lubili podglądać chłopki. Na rozmowie tej zaskoczył ich kamerdyner Franciszek Zosia też chodziła podglądać parobków. Rozmowę przerwał im kamerdyner Franciszek, który zdradził zapewne ten sekret panu. Pan podejrzewał Miętusa o homoseksualizm, a Franciszek radził wyrzucić z dworu Walka. Plotka o brataniu się Miętusa z Walkiem obiegła całą wieś i wszyscy byli zbulwersowani. W dodatku Miętus przepadł gdzieś z Walkiem i cały dwór zaczął ich szukać.

Józio spoliczkował Walka w kuchni, gdy ten nie chciał zdecydować się na ucieczkę z Miętusem. Schowany później za kotarą widział, jak Franciszek i pan bili Walka. W końcu okazało się, iż przez okna patrzą na ich zachowanie chłopi. Hurleccy wpuścili do domu chłopów i zaczęli się z nimi witać i cieszyć. Korzystając z zamieszania, Józio uciekła na dwór i zaczął oddalać się od zabudowań. Wziął też za rękę Zosię i po prostu ją porwał. Całą noc szli przez pola, aż doszli do stacji kolejowej. Mieli zamiar wracać do Warszawy. Przed stacją Józio wyznaje odruchowo Zosi miłość i ona zgadza się zostać jego żoną. Młodzieniec sam nie wierzy w swoje oświadczyny i nie ma do siebie zaufania, ale zauważa, iż ucieczka z „gęby” jest możliwa tylko w inną „gębę”. Miał nieuświadomioną gębę chłopca, to teraz świat zobaczy jego gębę dojrzałego mężczyzny.

Oprac. R. 1-2R. 3-5R. 6-9R. 10-12R. 13-14Int./Char.Plan Mini
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. R. 1-2R. 3-5R. 6-9R. 10-12R. 13-14Int./Char. Plan Mini

1. Bohaterem powieści jest Józio Kowalski, trzydziestoletni mężczyzna, który czuje się niedojrzały, ponieważ wszyscy w rodzinie uważają go za dziecko. Są wobec niego nadopiekuńczy, szczególnie ciotki.
2. Dość nieoczekiwanie przybył do jego domu profesor Pimko. Zaczął odpytywać go, jak gdyby Józio był uczniem, a potem nakazał mu, aby się ubrał i poszedł nim do szkoły, w której dyrektorem jest pan Piórkowski. Oświadczył, że zabiera go do szóstej klasy. Jest w niej miejsce na jeszcze jednego ucznia i Józio powinien nadrobić braki edukacyjne.
3. Klasa szósta była podzielona na dwie grupy: zbuntowanych „chłopaków” na czele z Miętusem i grzecznych „chłopiąt” pod wodzą Syfona. Józio był obecny na języku polskim z prof. Bladaczką. Podczas dużej przerwy matki obserwowały swoich synów spacerujących po placu niczym niemowlęta.
4. Gdy uczniowie byli blisko wizytatora Pimki, ten rzucił im karteczkę z zapisanym tekstem: „Na zasadzie moich obserwacji, przeprowadzonych w szkole X podczas wielkiej pauzy, stwierdzam, że młodzież męska niewinna jest! Takie jest moje najgłębsze przekonanie. Dowodem tego – wygląd uczniów oraz ich niewinne rozmowy tudzież ich niewinne i przemiłe pupy. T. Pimko 29. IX. 193… Warszawa”.
5. Zdenerwowało to Miętusa, a Pylaszczkiewicz zwany Syfonem stwierdził, iż niewinność to jest zaleta a nie wada. Stronnicy Miętusa stwierdzili, iż Syfon powinien dać się uświadomić. To doprowadziło do wielkiej kłótni.
6. Na zajęciach z Bladaczką tylko Syfon wyjął podręczniki i zeszyty. Siedmiu uczniów pokazało Bladaczce zaświadczenia, na których były wypisane powody, z jakich nie przygotowali się do zajęć. Jeden cierpiał na drgawki, drugi konwulsję, kolejni na wysypkę… Nikt z uczniów nie chciał zainteresować się lekcją, poza Syfonem. Jedni ziewali, inni dłubali w ławce scyzorykiem, Myzdral się wiercił, inni dłubali przy guzikach marynarek. Józio pomyślał, że powinien stamtąd jak najszybciej uciekać.
7. Bladaczka zadał pytanie: „Dlaczego poezja Słowackiego zachwyca?” i sam odpowiedział: „Dlatego, że Słowacki wielkim poetą był!”. Poprosił Gałkiewicza o odpowiedź, a ten stwierdził, że poezja Słowackiego nikogo nie zachwyca. Bladaczka wpadł w panikę, ponieważ bał się wizytacji i nie chciał stracić posady.
8. Miętus z Myzdralem przygotowali sznurki, aby związać Syfona. Józio zdradził tę informację Syfonowi. Józio namawiał Miętusa, do ucieczki z gimnazjum i w ogóle daleko od tego świata. Znał słabość kolegi do parobków, próbował go tym przekonać.
9. Kolejną lekcją była łacina. Wszyscy bali się profesora. Postawił 10 niedostatecznych i wziął do odpowiedzi Pylaszczkiewicza, który uratował klasę. Profesor stwierdził, iż przerobił z nimi już tyle wierszy Cezara, a oni nadal nie pojmują „mistycznych bogactw antycznego świata”, nie potrafią jasno myśleć i wysławiać się.
10. Na przerwie zaczął się pojedynek na miny. Syfona i Miętusa otoczyli członków grup, którym przewodzili. Tylko Kopyrda nie przystąpił do żadnej – wziął swój zeszyt i wyszedł. Arbitrami Syfona zostali Pyzo i Guzek. Miętus nakazał, by wszyscy gapie wyszli. W klasie zostało siedmiu chłopców.
11. Miętus przegrał pojedynek, gdyż zabrakło mu pomysłów. Zaczął bić się z Syfonem. Arbitrzy związali Syfona a Miętus usiadł na nim i „gwałcił go przez uszy”, szepcząc najdziwniejsze słowa.
12. Do klasy wszedł Pimko. Zabrał Józia na stancję. Drzwi otworzyła im 16-letnia córka gospodarzy Zuta, do której obaj zaczęli się przymilać. Rodzicami dziewczyny byli państwo Młodziakowie prowadzący bardzo nowoczesny dom, krytykując stare konwenanse. Młodziak był inżynierem, natomiast jego żona nie pracowała, udzielała się w Komitecie dla ratowania niemowląt lub zwalczania żebraniny dziecięcej w stolicy. Jej to powierzył opiekę nad Józiem Pimko.
13. Józio usłyszał dzwonek telefonu i podsłuchiwał rozmowę Zuty z przyjaciółką. Miały się spotkać w cukierni. Po zakończeniu rozmowy Józio próbował zagaić rozmowę z dziewczyną, ale nie wiedział, od czego mógłby zacząć?
14. Na stancję przyszedł w odwiedziny Miętus. Gdy służąca nie chciała go wpuścić, kopnął ją w brzuch. Następnie pojawił się u Józia z butelką wódki. Józio zwierzył mu się, iż jest zakochany.
15. Młodziakowa odkryła, iż Józio zakochał się w jej córce.
16. Profesor Pimko często odwiedzał Józia, ale najdłużej rozmawiał z Zutą. Był dziewczyną oczarowany i zalecał się do niej, czym wzbudzał złość Józia. A Zuta nadal go ignorowała.
17. Któregoś dnia przy obiedzie Młodziakowa zachęcała córkę do tego, by wybrała się gdzieś za miasto na kilka dni z Kopyrdą. Chciała w ten sposób zaszokować nowoczesnymi poglądami Józia. Ten jednak w odpowiedzi przysunął do siebie kompot i począł kruszyć chleb do niego, a następnie wybierać mokre okruchy i je zjadać. Przełamał tym nowoczesność Młodziakowej, udowodnił, że jednak nie są tacy nowocześni.
18. Wieczorem Józio przeczytał listy do Zuty różnych ludzi, kolegów i dojrzałych mężczyzn. Wymyślił podstęp. Napisał dwa listy o treści: „Jutro w czwartek, po 12-tej w nocy zastukaj do okna z werandy, wpuszczę. Z.”, podszywając się za Zutę. Listy wysłał do Kopyrdy i Pimkę. Zapłacił wcześniej 0,50 groszy żebrakowi, aby stał z różą w zębach, patrząc się na okno Młodziaków.
19. Józio podglądał Młodziakową i Zutę podczas kąpieli porannych w łazience. Młodziakowie bali się Józia i najchętniej pozbyliby się go z domu.
20. O północy do okna Zuty zapukał Kopyrda, czym bardzo ją zaskoczył, ale wpuściła go. Także był zaskoczony jej pytaniami, bo przecież sama go zapraszała listem. Po jakimś czasie do okna zapukał drugi zalotnik – Pimko. Kopyrda schował się w szafie. Gdy Pimko już wszedł do pokoju podglądający wydarzenia Józio zaczął krzyczeć i budzić Młodziaków pod pozorem złodziei w domu.
21. Młodziakowie odkryli w szafie córki młodzieńca i jakoś to przeboleli, zignorowali. Natomiast w drugiej szafie skrył się Pimko i tego już nie mogli przeżyć, zwymyślali profesora.
22. Józio postanowił uciec ze stancji. Wychodząc spotkał Miętusa, który co dopiero współżył ze służącą. Postanowił pójść razem z kolegą poza miasto, do majątku Hurleckich, krewnych Józia. Ciotka przedstawiła mieszkańcom dworu Józia i Miętusa, Konstantemu, nazywanego Kociem, Zygmusiowi i Zosi, wychowanicy wujostwa.
23. Miętus poznał tam parobka Walka i zarzekał się, iż musi się z nim. Gdy Walek przyniósł wodę, Miętus kazał mu zawiązać sobie buty. Z kolei Józio pytał o rodzeństwo i wiek parobka, a także o to, czy dziedzic go bije?
24. W rozmowie ze służącą Marcyśką i parobkiem Miętus dowiedział się prawdy o życiu państwa Hurleckich. Było ono pasożytnicze. Panowie z dworu też bardzo lubili podglądać chłopki. Na rozmowie tej zaskoczył ich kamerdyner Franciszek. Zosia też chodziła podglądać parobków. Rozmowę przerwał im kamerdyner Franciszek, który zdradził zapewne ten sekret panu.
25. Pan podejrzewał Miętusa o homoseksualizm, a Franciszek radził wyrzucić z dworu Walka. Plotka o brataniu się Miętusa z Walkiem obiegła całą wieś i wszyscy byli zbulwersowani. W dodatku Miętus przepadł gdzieś z Walkiem i cały dwór zaczął ich szukać.
26. Józio spoliczkował Walka w kuchni, gdy ten nie chciał zdecydować się na ucieczkę z Miętusem. Schowany później za kotarą widział, jak Franciszek i pan bili Walka. W końcu okazało się, iż przez okna patrzą na ich zachowanie chłopi.
27. Hurleccy wpuścili do domu chłopów i zaczęli się z nimi witać i cieszyć. Korzystając z zamieszania, Józio uciekła na dwór i zaczął oddalać się od zabudowań. Wziął też za rękę Zosię i po prostu ją porwał. Całą noc szli przez pola, aż doszli do stacji kolejowej. Mieli zamiar wracać do Warszawy.
28. Przed stacją Józio wyznaje odruchowo Zosi miłość i ona zgadza się zostać jego żoną. Młodzieniec sam nie wierzy w swoje oświadczyny i nie ma do siebie zaufania, ale zauważa, iż ucieczka z „gęby” jest możliwa tylko w inną „gębę”. Miał nieuświadomioną gębę chłopca, to teraz świat zobaczy jego gębę dojrzałego mężczyzny.

Oprac. R. 1-2R. 3-5R. 6-9R. 10-12R. 13-14Int./Char. Plan Mini
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. R. 1-2R. 3-5R. 6-9R. 10-12R. 13-14 Int./Char. PlanMini

„Ferdydurke” Witolda Gombrowicza to powieść psychologiczna i obyczajowa. W sposób metaforyczny ukazuje problematykę dojrzewania człowieka w świecie wykreowanych przez ludzi dorosłych norm. Każdy uczeń – młody człowiek – musi się tym normom podporządkować. W XXI wieku modne są pojęcia: socjalizacja i  asertywność. Pierwsze z nich jest w swoim znaczeniu zbieżne z konformizmem zarysowanym przez Gombrowicza – uleganiu realnemu wpływowi otoczenia na sposób zachowania się człowieka. Asertywność to z kolei umiejętność opierania się wpływom innych ludzi i wyrażanie własnego zdania.

Akcja powieści Gombrowicza jest osadzona w realiach międzywojnia, w latach dwudziestych XX wieku. Ukazuje młodego mężczyznę Józia, którego profesor Pimko umieszcza w gimnazjum, aby wyrównał braki edukacyjne. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie wiek bohatera, ma on bowiem 30 lat i już dawno powinien był skończyć i pewnie skończył gimnazjum. Ta operacja cofnięcia go do przeszłości może mieć kilka znaczeń.

  1. Józio jest człowiekiem niedojrzałym i zachowuje się nieadekwatnie do swojego wieku i statusu społecznego. Jest to wynik „upupiania” go przez ciotki i otoczenie. “Upupianie” to inaczej, współcześnie: infantylizacja, czyli usilne utrzymywanie dzieci i młodzieży z dala od problemów życiowych na rzecz teorii, książek. Gdy dzieci są małe i naiwne, łatwo nimi sterować i kreować ich świat, ale też podporządkować i indoktrynować (wmawiać różne ważne społecznie prawdy).
  2. Józio wywodzi się ze środowiska ziemiańskiego – szlacheckiego i może być odzwierciedleniem wad wychowania w tym systemie i ustroju społecznym. Młodego panicza przysposabia się tylko teoretycznie do życia, w praktyce jest zupełnie niesamodzielny i trzeba nim wciąż kierować – prowadzić za rączkę. W tej interpretacji Józio jest konformistą, człowiekiem uległym konwenansom i narzucanym wartościom.

Bez względu na interpretację, ocenę postaci Józia (jest niedojrzały lub dojrzały), Gombrowicz ukazuje proces socjalizacji ludzi jako elementów grup społecznych. W większości stanowi ona o być albo nie być jednostki. Każdy człowiek musi podporządkować się zasadom panującym w społeczeństwie, a problem polega na tym, że jedni przyjmują wszystko za własne, inni traktują społeczne normy tylko jako odnośnik do własnych zachowań.

„Na zasadzie moich obserwacji, przeprowadzonych w szkole X podczas wielkiej pauzy, stwierdzam, że młodzież męska niewinna jest! Takie jest moje najgłębsze przekonanie. Dowodem tego – wygląd uczniów oraz ich niewinne rozmowy tudzież ich niewinne i przemiłe pupy. T. Pimko 29. IX. 193… Warszawa”.

To jeden z ważniejszych cytatów. Pimko prowokuje nim młodzież do tego, aby zadeklarowała swoją dojrzałość. Po tym zabiegu uczniowie dzielą się na dwa przeciwstawne obozy: chłopięta i chłopców. Pierwsi są niedojrzali i nieświadomi celu, dla którego żyją, nie są także świadomi swojej płci i seksualności. Grupa druga z dumą podkreśla, że chodzi już na dziewczyny, pije, pali i używa życia. Tak widzą dojrzałość i dorosłość. Przez ten zabieg narrator wskazuje, iż w jego opinii proces dojrzewania i dorastania do poznawania prawdy o człowieku jest zbyt wolny. Naśmiewa się z systemu edukacyjnego, w którym rządzi stara kadra wtłaczająca uczniom do głowy dogmaty typu “Słowacki wielkim poetą był, poezja Słowackiego zachwyca”. Czyli nie jest ważne zdanie ucznia, ale realizowany program. Broń Boże uczeń nie powinien myśleć samodzielnie, ma powtarzać jak papuga wyuczone formułki i koniec. To jest systemowe “upupianie”, czyli udziecinnianie młodych pokoleń, zaniechanie uczenia ich własnych poszukiwań, dochodzenia do prawdy.

Ważnym pojęciem w powieści jest „forma”. Mówi o niej Gombrowicz jako o „gębie”. Jest to rodzaj etykietki nadawanej lub narzuconej człowiekowi przez otoczenie (bliskich, znajomych, szkołę, kościół, państwo, trendy, mody itd.). Postrzeganie nas przez rówieśników, nauczycieli, pracodawców, instytucje państwowe może być zupełnie inne od tego, jak sami siebie widzimy lub chcemy postrzegać. “Jak cię widzą, tak cię piszą” – to takie staropolskie powiedzenie bardzo aktualne tutaj. Są jednak ludzie złośliwi, którzy chcą się dowartościować kosztem innych i bardzo im zależy, aby zawsze być lepszymi. Dlatego wielu lubi przezywać innych i poniżać, aby samemu nosić dumnie “zadarty nos”.

Przejawem formy są także stereotypy myślowe. Na przykład gdy za trumną męża idzie wdowa i płacze, ludzie mówią: “Musiała go bardzo kochać”, a gdy nie wylewa łez: “Na pewno teraz ułoży sobie lepsze życie, miała go dosyć”. Słowem ludzie mają skłonności do ferowania wyroków i stawiania sądów bez znajomości problemów wewnętrznych innych ludzi. Gombrowicz nazywa to przyprawianiem „gęby”, czyli jak to dzisiaj mówimy: “Każdemu można przypiąć łątkę” lub “Każdego można zaszufladkować” (porównaj gwiazdy kina czy muzyki, Ryśka z “Klanu”). Józio zauważa na końcu powieści, że sam sobie zrobił gębę, dokonuje oto skoku w dorosłość z dziewczyną, jak wszyscy dorośli. Mimo zatem oporu i świadomości konwenansów, oporu przed dojrzałością, wpada z gęby w gębę, bo z „gęby jedyną ucieczką jest tylko inna gęba”. Oznacza to, iż człowiek postępuje według już dawno określonych schematów zachowań. Dopiero po latach dochodzi do nas prawda, że  przeżyliśmy życie tak, jak miliony innych ludzi, a przecież każdy pragnie być inny, wyróżniać się z “tłumu”.

Oprac. R. 1-2R. 3-5R. 6-9R. 10-12R. 13-14 Int./Char. PlanMini
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. R. 1-2R. 3-5R. 6-9R. 10-12 R. 13-14 Int./Char.PlanMini

Rozdział XIII – PAROBEK, CZYLI NOWE PRZYCHWYCENIE

Józio i Miętus dotarli do domu, dworu państwa Hurleckich, ciotki Józia. Wędrowali z Warszawy poza jej granice, przy czym Józio niósł walizkę a Miętus kij. W kolejnych wioskach nie mogli niczego zakupić ani nikogo zobaczyć, wszystkie wyglądały na wymarłe. W jednej wiosce dopadli domu i parę chłopów, którzy na nich szczekali jak psy. Nie dało się z nimi rozmawiać, ponieważ niczego nie przyjmowali do siebie, nazywali się tylko psami i bardzo się bali Józia i Miętalskiego. Nie potrafili też uzyskać odpowiedzi na pytanie, dlaczego ci ludzie szczekają na nich. W końcu musieli uciekać, ponieważ z innych chałup też wyszli chłopi szczekając i prąc w ich kierunku. Co gorsza, prowadzili ze sobą prawdziwe psy i szczuli nimi obcych. Na szczęście usłyszeli jadący drogą samochód, który na ich widok zatrzymał się. Wysiadła z niego kobieta, jak się okazało, ciotka Józia, Hurlecka z domu Lin. Serdecznie sie przywitali i zabrała ich do majątku Bilimowo. Po drodze próbowała przypomnieć sobie, jak dawno się nie widzieli i wyszło na to, iż było to 28 lat wcześniej, gdy Józio miał dwa latka i krzyczał, gdy ktoś odebrał mu ogryzek jabłka.

Na miejscu ciotka przedstawiła mieszkańcom dworu Józia i Miętusa, Konstantemu, nazywanego Kocieim, Zygmusiowi i Zosi, wychowanicy wujostwa. Akurat trafili na okres chorób i na ich temat zeszła rozmowa, bo okazało się, iż wuj cierpi na reumatyzm a ciotka na serce, z kolei Zosia ma anemię a Zygmuś ból ucha.

Miętus zwrócił uwagę Józiowi, w pokoju na piętrze, dokąd zaprowadziła ich pokojówka na służącego. Pod drzwiami stał parobek, lokaj, czekając na ich rozkazy.

Józio wezwał go, aby nalał im wody do miednicy i otworzył okno. Po wyjściu parobka chwalił jego chłopską minę i gębę. Nie była to gęba sztuczna, jak Miętusa, ale prawdziwa, zwykła i to sie bardzo Miętalskiemu podobało, wręcz podniecało go. Zapytali też, jak ma na imię chłopak i dowiedzieli się, że jest to Walek. Miętus zarzekał się, iż musi się zbratać z Walkiem, bo inaczej zwariuje. Gdy Walek przyniósł wodę, Miętus kazał mu zawiązać sobie buty. Z kolei Józio pytał o rodzeństwo i wiek parobka, a także o to, czy dziedzic go bije. Gdy Walek odpowiedział, że ma tylko siostrę, służy przy krowach, nie zna swojego wieku i że dziedzic go bije, Józio uderzył go w twarz i kazał odejść. Miętus zaprotestował. Wówczas przyszedł do ich pokoju kuzyn Zygmunt i rozmawiali do północy, a Miętus gdzieś poszedł.

Miętus chciałzaprzyjaźnić się z parobkiem Walkiem. (TVP, 1985)

Miętus chciałzaprzyjaźnić się z parobkiem Walkiem. (TVP, 1985)

Godzinę później wrócił do pokoju Miętus. Opowiadał Józiowi, że zbratał się z Walkiem, a znalazł go w kuchni i kazał mu uderzyć siebie w twarz. Parobek najpierw się zdziwił, ale potem kilkakrotnie powtórzył uderzenia. Przyszła wtedy służąca Marcyśka i zaczęli plotkować o Hurleckich. Głównie widzieli ich wady, przede wszystkich nieróbstwo i lenistwo, które stały się przyczyną licznych chorób państwa. Potrafią jedynie chodzić i doglądać lub oglądać, co robią chłopi. Panowie też lubią podglądać dziewczyny, a najbardziej pan Zygmunt. Ma on we wsi wdowę, z która spotyka się w krzakach koło stawu. Raz podglądał Marcyśkę, a potem dał jej złotówkę, aby nikomu nie mówiła, że niby był pijany. Zosia też chodziła podglądać parobków. Rozmowę Miętusa z parobkiem i Marcysią przerwał kamerdyner Franciszek.

Po rozmowie z kolegą Józio zrozumiał, że kamerdyner doniesie wujostwu prawdę i mogą mieć nieprzyjemności.

Odkrył też inną prawdę dotyczącą gospodarzy, mianowicie, iż Hurleccy z pewnością zdają sobie sprawę z faktu, iż służba wie o nich bardzo dużo i ma na ich temat swoje zdanie. Niemniej jednak szlachta tradycyjnie traktowała chłopów jak zwierzęta, zwykłych chamów i nie pozwalała myśleć chłopom. Tępiła wszelkie oznaki krytyki i myślenia, mówienia prawdy wśród poddanych, bała się wręcz tego. Prawdopodobnie dlatego, iż świadomi swojej niedoli chłopi mogliby przeciwstawić się uciskowi państwa. W ten sposób garstka mogła żerować na pracy niewolniczej chłopów. Co gorsza, z państwa też wychodziły „ślepia chamidłów”, nie różnili się zbytnio od chłopów.

Rozdział XIV – HULAJGĘBA I NOWE PRZYŁAPANIE

Józio miał rację. Ciotka i wuj wiedzieli wszystko o postępowaniu Miętusa. Mówili o tym kolejnego dnia. Wuj Konstantyn podejrzewał Miętusa o homoseksualizm, ale Józio próbował zaprzeczać, mówiąc, iż Miętus chciał się tylko bratać jak chłopak z chłopakiem. Pan chciał uderzyć Walka, ale parobek nie zląkł się, nawet namawiał go, ponieważ Miętusowi podobał się bity parobek jeszcze bardziej. W końcu do rozmowy włączył się Franciszek. Jego zdaniem Walka należało oddalić ze dworu, gdyż zbytnio spoufalił się z państwem i z młodym panem. Franciszek opowiedział też, że nocą przyłapał ich na rozmowie w kuchni i Walek „wszystko im wygadał”. To zabrzmiało, jakby parobek zdradził miętusowi najdroższe tajemnice Hurleckich. Józio miał więc powody do zmartwień. Ponadto plotka o brataniu się panicza z parobkiem obleciała całą wieś i wzburzyła chłopów. Z ich opinią też należało się liczyć.

Z kolei Miętus przepadł gdzieś bez wieści i zaczęło się poszukiwanie go.

Józio wraz z wujostwem i Zygmuntem poszukiwali Miętusa i znaleźli go w końcu na polanie z Walkiem. Młodzieńcy zbliżali się do siebie zachwyceni, a Miętus dawał Walkowi pieniądze. Gdy parobek zobaczył państwa, uciekł do lasu.

Rozmowa z Miętusem w jego błogim stanie nie prowadziła do niczego. Konstanty zapowiedział wyrzucenie Walka z pracy, chciał też uniknąć niepotrzebnego skandalu. W którymś momencie Miętus zaczął uciekać w stronę lasu i wszyscy zaczęli go gonić. Józio dopadł go pierwszy. Miętus potknął się i runął, a gdy mógł mówić do Józia, bąkał coś językiem parobków, że niby jego „kolegę przekabacili”, czyli przeciągnęli na swoją stronę dziedzice. Józio nalegał, by Miętalski wrócił do domu. Była tam już Zosia, która nabawiła się gorączki. Gdy zbierała grzyby i zobaczyła biegnącego Miętusa i Józia, również zaczęła panicznie biec. Walek też wrócił i siedział w kuchni.

Zygmunt zapowiedział, że Józio i Miętus muszą kolejnego dnia opuścić dwór porannym pociągiem do Warszawy. Franciszek drwił z nich określając ich mianem rewolucjonistów bolszewickich. Miętus nie chciał opuścić dworu bez Walka, mówił językiem parobka, ale Józio rozumiał go. Zaplanowali więc nocną ucieczkę, bali się tylko reakcji psów. Te jednak znały parobka i plan mógł się powieść.
Nocą Józio poszedł do kuchni i dał po gębie Walkowi, który nie mógł się zdecydować czy uciekać z nimi, czy też nie? Józio obiecał mu opiekę. Na rozmowie omal nie przyłapał ich Konstanty. Obudził się też Zygmunt i Franciszek, jakby wszyscy czuwali, spodziewając się czegoś złego. Józio z Walkiem schowali się za kotarą w pokoju stołowym.

Franciszek znalezł Walka, gdzie chował się wraz z Józiem, ale obecność Józia przemilczał. Na pytanie Zygmunta, co Walek tam robił, Franciszek odpowiedział, że chciał ukraść srebra. Walek zaprzeczał, nikt nie stanął w jego obronie i Zygmunt zaczął go bić. Dołączył do niego Franciszek i bili Walka, dopóki się nie zmęczyli, a potem kazali mu nakryć do stołu, przynieść jedzenie i wódkę. Przyłączył się do uczty Konstanty. Zaczęli pić i wołali do Walka, że jedzą i piją swoje.

Schowany Józio nie wiedział, co ma robić. Wówczas do pokoju przyszedł Miętus i rzucił się na Konstantego, a Walek stanął w jego obronie. Przez okna widać było innych parobków, którzy przyszli tam kierowani ciekawością i hałasami. Widzieli wcześniej, jak państwo bili Walka i teraz ośmieleni rzucali w szyby kamieniami, wchodzili do dworu. Narrator sugeruje, iż zaczęli wszyscy razem bratać się ze sobą.

Miętus staje w obronie Walka, Walek w obronie Miętusa i bitwa gotowa. (TVP, 1985)

Miętus staje w obronie Walka, Walek w obronie Miętusa i bitwa gotowa. (TVP, 1985)

Józio, korzystając z zamieszania, pobiegł do ciotki i przyprowadził ją do pokoju stołowego. Następnie postanowili uciekać z dworu. Napotkaną Zosię porwał ze sobą. Zatrzymali się na łące, gdzie Józio przeliczył pieniądze i podjął decyzję, iż pojadą do Warszawy. Wyznał też Zosi miłość, a ona była bardzo szczęśliwa.

Kiedy szli w stronę stacji, głośno krzyczał i z kimś jakby rozmawiał. Zosia zwróciła mu uwagę na fakt, iż są sami. Wtedy pocałowali się. Józio musiał pocałować jej „gębę”, ponieważ ona pocałowała „swoją gębą jego gębę”.

Narrator dodaje na zakończenie powieści, iż ucieczka z „gęby” jest możliwa tylko w inną „gębę”, podobnie jak wcześniej twierdził, iż ucieczka z formy jest możliwa tylko w inną formę.

Jak to rozumieć, zobacz w INTERPRETACJI.

Oprac. R. 1-2R. 3-5R. 6-9R. 10-12 R. 13-14 Int./Char.PlanMini
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. R. 1-2R. 3-5R. 6-9 R. 10-12 R. 13-14Int./Char.PlanMini

Rozdział X – HULAJNOGA I NOWE PRZYŁAPANIE

Józio udawał, że wychodzi do szkoły, ale tak naprawdę schował się w pomieszczeniu spiżarnianym za wieszakami. Stamtąd podglądał Młodziaków. Najpierw widział nagą i kąpiącą się Młodziakową. Nie wyszła ona z łazienki nawet wówczas, gdy jej mężowi bardzo śpieszyło się do toalety przed wyjściem do pracy. W końcu Józio doczekał, gdy Młodziakowa wyszła i zobaczył Zutę w pełnej krasie pod prysznicem. Był taki zadowolony widokiem, że naskrobał na ścianie łacińskie powiedzenie „Veni, vidi, vici” – przybyłem zobaczyłem, zwyciężyłem. Tak zależało mu na tym, aby Młodziakowie dowiedzieli się kiedyś, że zostali odkryci, zobaczenie przez niego. Zadowolony z siebie poszedł do szkoły.

Podczas obiadu widać było lęk Młodziaków przed rozmową z Józiem. Inżynierowa chciała mu wręczyć pieniądze na bilet do kina, on jednak nie chciał ich przyjąć. Domyślał się podstępu, chcieli się go pozbyć z domu i bardzo się przy nim krępowali.

To, że ich podpatrzył przy codziennych ludzkich, przyziemnych zajęciach w łazience zdejmowało z nich nimb nowoczesności. Stawali się prości i pospolici – oczach Józia. W każdym razie patrzył na nich już zupełnie inaczej niż wcześniej. Przedtem to oni mieli nad nim przewagę, teraz on czuł się lepszy.

Józio podglądał Zutę przez szparę zrobioną dłutem w drzwiach. Podobnie podsłuchiwał Młodziaków, gdy inżynier opowiadał żonie obleśne dowcipy. W każdym razie po jedenastej Zuta położyła się do łóżka, czytając jeszcze książkę. W którymś momencie chyba domyśliła się, że jest podglądana i wyskoczyła z łóżka pląsając nago po pokoju. Gdy wybiła północ, Józio usłyszał pukanie do okna. Zuta ubrała koszulę i podeszła do okna. Pojawienie się Kopyrdy było dla niej zupełnym zaskoczeniem. Z krótkiego dialogu pomiędzy nimi można było zrozumieć, iż on przybył na jej prośbę, bo ona sama chce. Zuta nie wnikała już w to, tylko wpuściła go do środka. Wówczas rozległo się kolejne pukanie do okna. Znów podbiegła do okna i zobaczyła Pimkę. W trakcie powitania prosił, aby zwracała się do niego po imieniu. Wtedy to właśnie Józio wszczął alarm, krzycząc: „Złodzieje! Złodzieje!”.

Znalezienie Kopyrdy w szafie Zuty Młodziakowie jakoś znieśli, gorzej z odkryciem Pimki. (TVP. 1985)

Znalezienie Kopyrdy w szafie Zuty Młodziakowie jakoś znieśli, gorzej z odkryciem Pimki. (TVP. 1985)

Do pokoju Zuty wbiegli po chwili jej rodzice. Zastali śpiącą córkę i skwitowali wydarzenie jako pomyłkę. Józio jednak wszedł do pokoju Zuty i otworzył szafę z Kopyrdą w środku. Młodziakowie zareagowali radością i pobłażaniem. Dopiero poirytował ich widok Pimki odnalezionego w drugiej szafie. Profesor tłumaczył się, że wszedł do ogrodu Młodziaków za potrzebą i Zuta zaproponowała, aby wszedł do nich. Dostał w twarz od wściekłego inżyniera. Następnie Młodziak rzucił się w stronę Kopyrdy, ale ten nie stał bezczynnie i nie zamierzał pozwalać na bicie go po twarzy, dlatego nastała szarpanina. Młodziakowa chciała pomóc mężowi. Do bijących się na podłodze dołączyli rozdzielający i bijący się z nimi Zuta i Pimko. Nastała chwila wielkiego chaosu. Wówczas to właśnie Józio wpadł na pomysł, Abu stamtąd uciec.

Wyszedł wreszcie od Młodziaków, z którymi prowadził wojnę przeciwko nowoczesności i chyba hipokryzji. Wydaje się, iż to była rodzina robiąca wiele rzeczy na pokaz. Teraz Józio ich zdemaskował, pokazując, że co innego mówią, a co innego robią.

Nie ma dwóch moralności, nowoczesnej i starej, zatęchłej, ale jedna. W związku z jej zasadami można myśleć i dużo mówić, udając nowoczesność. Gdy jednak przychodzi do weryfikacji zasad, to Młodziakowie wykazali, że jednak stare zasady są ważne. Nie przeszkadzało im znalezienie Kopyrdy w pokoju córki, ale Pimki owszem, zatem ich nowoczesność miała stare granice, normy znane sprzed przyjęcia przez Młodziaków nowoczesności. Józio zastanawiał się nad samym sobą. Dochodził do wniosku, iż jest nijaki.

Wychodząc z mieszkania, natknął się na Miętusa, który co dopiero współżył ze służącą. Nie omieszkał się tym nie pochwalić Józiowi. Bohater namówił go, aby poszli razem na wieś w poszukiwaniu prawdziwych parobków. Tak też się stało.

Wychodząc przez kuchnię, zastał tam ubierającego się Miętusa, siedzącego na dyszącej służącej. Ten, ujrzawszy kolegę, oznajmił mu, żeby na niego poczekał. Gdy wyszli na ulicę, świtało. Miętus powiedział, że zgwałcił pracownicę Młodziaków i chętnie ucieknie z Józiem. Zamierzali iść na wieś, do parobków, co niewymownie cieszyło przywódcę szkolnej grupy.

Rozdział XI – PRZEDMOWA DO FILIBERTA DZIECKIEM PODSZYTEGO

W rozdziale tym nie ma akcji. Są natomiast rozważania na temat formy dzieła literackiego. Zależy ona od przyczyn powstania utworu, jakimi kierują się autorzy. Jest tych powodów bardzo wiele. Generalnie powodują jakiś rodzaj bólu, a sztuka powstaje właśnie w oparciu o ból, męki ludzkie.

Rozdział XII – FILIBERT DZIECKIEM PODSZYTY

Jest tutaj opowieść o pewnym meczu tenisowym. Jej bohaterem jest przybyły z Paryża wieśniak, mistrz w tej dyscyplinie sportu. Podczas meczu jakiś pułkownik strzelił do piłki tenisowej, która rozsypała się w powietrzu. Mimo to zawodnicy przez jakiś czas machali rakietkami do tenisa, jakby widzieli piłkę. Gdy zdali sobie z tego sprawę, rzucili się na siebie i zaczęła się bójka. Ponadto kula z broni pułkownika przebiwszy piłkę, uderzyła w siedzącego na widowni mężczyznę i trafiła go w tętnicę. Zaczęła z niego buchać krew. To poirytowało pewną kobietę, które uderzyła siedzącego obok w twarz. Nie wiedziała, że mężczyzna ten jest znerwicowanym epileptykiem i wpadnie w szał. To wywołało łańcuch innych podobnych zdarzeń i wkrótce cała widownia zamieniła się w arenę walki. Mężczyźni wskakiwali na kobiety i na ich plecach walczyli pomiędzy sobą.

W którymś momencie pojawił się markiz Filibert i rzucił wyzwanie każdemu, kto chciałby zranić lub obrazić jego żonę. Wyjął z kieszeni plik wizytówek i rzucił je w tłum. Kilkudziesięciu mężczyzn podjechało w jego kierunku na swoich kobietach. Byli gotowi stawić czoła markizowi. Jego kobieta słysząc to, poroniła, a on sam ze strachu musiał się wycofać ze swoich postanowień stoczenia walki z każdym chętnym. „Podszyty dzieckiem”, czyli lękliwy i przerażony, oprzytomniał i wolał zejść z pola walki.

Oprac. R. 1-2R. 3-5R. 6-9 R. 10-12 R. 13-14Int./Char.PlanMini
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Do Dnia Chłopaka zostało:
dni
0
7
godz.
1
5
min.
4
9
sek.
0
7
Powtarzaj i sprawdzaj się! Przejdź na:




Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close