Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

grudziński

Oprac. Str. 1Str. 2Str. 3Int./Char.

Sianokosy

Grudzińskiemu bardzo podobało się bardzo koszenie. Kiedyś uczył się tej czynności po Kielcami. Pracowało im się dobrze w upalnym słońcu. Podczas odpoczynku jedli chleb z jagodami lub jarzębiną i zapadali w głęboki sen. Zaprzyjaźnił się wtedy z bolszewikiem Sadowskim, polubił go za wewnętrzną prawość, solidarność więzienną i inteligencję. Trzeba go było poznać, aby zobaczyć, że komunizm jest religią- komentuje Grudziński. Następnie brygada została wysłana do tzw. birży drzewnej, gdzie piłowała kloce i ładowała jodły na wagony. Gustaw zachorował na cyngę, a jej objawem okazało się rozchwianie zębów i czyraki na nogach, że nie był w stanie zdejmować spodni, dopadła go też kurza ślepota i Iganow zaprowadzał go do zony. Sadowski również zapadł na głodowe szaleństwo. Nie dochodziła do narratora decyzja o amnestii, chociaż w baraku tranzytowym spotykał zwolnionych z katorgi Polaków. Był załamany. Jeszcze większym załamaniem było, gdy dowiedział się, że Machapetian denuncjuje go u Struminy współpracującej z Trzecim Oddziałem. Opowiedział mu o tym szewc, który podsłuchał rozmowy zdrajcy.

Męka za wiarę

Pod koniec listopada 1941 roku minęło 4 miesiące od ogłoszenia amnestii dla Polaków. Grudziński załamany sytuacją zdrowotną i niesprawiedliwością rozpoczął protestacyjna głodówkę. Z 200 Polaków w Jercewie zostało tylko 6. Był w ostatnim stadium cyngi i doświadczeni więźniowie dawali mu najwyżej pół roku życia. Głodówka mogła zostać odczytana jako sabotaż i zakończyć się rozstrzelaniem. Namawiał gorąco do tego czynu pozostałych, ale bali się. W końcu jednak dołączyli do niego. Bali się bardziej odmówienia wyjścia do pracy, groziła za to kula w łeb. Został wezwany na rozmowę do Samsonowa, byli tam wszyscy. Pytano go o to, dlaczego głoduje i kto go namówił? Grudziński domagał się widzenia z ambasadorem i dotrzymania amnestii dla Polaków. Po przesłuchaniu Zyskind zaprowadził ich do izolatora. Bali się bardzo. Pierwszy dzień minął i noc. Grudziński kontaktował się przez ścianę z kolegami T. i Gorbatowem. Przypomniała mu się historia trzech sióstr zakonnych, które odmówiły pracy dla szatana i siedziały dwie cele dalej. Męka za wiarę- określił postawę sióstr T. to samo pomyślał o sobie narrator.
Zyskind przynosił im pokarm i wodę. Grudziński głodował. Imał w celi szpicla, który miał go obserwować. Czwartego dnia osłabł całkiem, nie mógł zejść z łóżka. Około południa drzwi otwarły się i stanął w nich oficer NKWD. Chciał wymusić na nim przerwanie głodówki i zagroził sądem wojennym. T. poinformował go, że pani Z., ich głodująca koleżanka została zabrana do szpitala. kolejnego dnia obudził się z bólem. Ręce i nogi zaczęły mu puchnąć z głodu. Gorbatow poinformował, że wieczorem wychodzi, a siostry zabrano z celi. O północy usłyszał trzy strzały. Zastrzelono siostry.
Levenstein odwiedził go i ostrzegł, że mimo zdrowego serca, nie może liczyć na długą pracę pompowania w tak opuchnięte ciało krwi. Miał sen, że rezygnuje z głodówki, a T. stwierdza, że nie. Ósmego dnia wieczorem Zyskind kazał mu przygotować się do wyjścia. Zobaczył T. Mieli złe przeczucia, ale nie było widać strzelców, jak w przypadku sióstr.
Umieszczono ich w małym szpitaliku. Kazano podać normalne porcje jedzenia. Uratował ich stary Polak z Ukrainy Zabielski, który zamiast jedzenia wstrzykiwał im mleko. Uniknęli skrętu kiszek.

Trupiarnia

„Kresem wędrówki ziemskiej w obozie była Trupiarnia”- zaczyna ten rozdział Grudziński. Trupiarnia to wielki barak pomiędzy kuchnią a pomieszczeniem dla kobiet ciężarnych. Kierowano tam ludzi niezdolnych do pracy. Największe choroby północy cynga i pelagra pustoszyły zonę. Były wywołane przez awitaminozę, niedożywienie i wycieńczenie organizmów. Tylko mocne organizmy mogły stawić im opór. Chorych dzielono tam na dwie grupy, pierwsi mieli szansę na powrót do pracy, drugą nieuleczalni w warunkach obozowych. Tym drugim pozostało tylko czekać na śmierć. Spędził tam pięć dni. Spotkał się z Dimką, który uścisnął mu rękę i spytał o chleb, który powinni zwrócić Gustawowi za osiem dni. Chleb ten jednak wrócił do kuchni. Spotkał w trupiarni Sadowskiego, który był w ostatniej fazie głodu, miał tylko przebłyski świadomości. Dimka dostał się obozu w 1936 roku za to że był popem w Wierchojańsku, a żona do innego z dziećmi. Od 5 lat nie wiedział i nie chciał wiedzieć, co z nimi.
Przed Bożym Narodzeniem wszyscy Polacy dostali do przeczytania i podpisania pismo, mówiące iż zostali zatrzymani w obozie na mocy rozkazu NKWD w Moskwie. Załamali się. W dzień Wigilii wszyscy Polacy spotkali się w Trupiarni, aby przełamać się opłatkiem. Pani Z. każdemu z nich dała chusteczkę z wyhaftowanym orzełkiem, gałązką jedliny, datą i monogramem. Nie wiadomo, jak dokonała cudu zdobycia na ten cel potrzebnych nici. Wówczas też więzień B. Opowiedział, jak wyglądały jego przesłuchania.

Opowiadanie B.

Pewnej nocy obudził go zastępca Samsonowa. W kancelarii czekała na niego Strumina z dwoma żołnierzami. Kazała mu się przyznać do powtórnej zdrady ZSRR. Nie zgodził się. Zaprowadzono go do izolatora. W celi był sam, ale zaczęła się zapełniać coraz większą liczbą więźniów, a byli to raczej wyżsi oficerowie i profesorowie. Jeden nawet podawał się za nauczyciela Stalina. Rozpoczęły się śledztwa. Przesłuchiwani wracali pobici i wymęczeni. W końcu jego przesłuchiwali. Był oskarżony o to, że był nauczycielem gimnazjalnym w Polsce i opowiadał o Zachodzie współwięźniom w celi. Nie przyznał się, kopnięto go, kazano przysiąść i znowu kopano. Kazano cały czas być w przysiadzie, do siódmej rano. Został wezwany ponownie i znowu nie przyznał się. Po dwóch tygodniach znów wezwano go do podpisania protokołu. Tym razem byli tam czterej inni więźniowie, z których dwóch nigdy nie widział na oczy. straszyli, że i bez podpisania zastrzelą go jak psa. Zabrano wszystkich z jego celi. Pewnej nocy zastrzelono na placu prawdopodobnie tych, którzy się przyznali i podpisali protokoły. Po kilku tygodniach obudzono go i zaprowadzono do szkoły jercewskiej na rozprawę sądową. Sędzia wstał i powiedział, iż na podstawie umowy przez rządu polskiego w Londynie w ogóle nie będzie sądzony. Wywieziono go do Drugiej Aleksiejewki, do obozu izolacyjnego. W zonie tej silniejsi mordowali słabszych i zabierali im chleb. Złożył podanie o przeniesienie do zony wolnej. Znalazł tam barak zamieszkały wyłącznie przez 123 Polaków. Któregoś dnia postanowili wszyscy nie wychodzić do pracy, żądając zwolnienia w myśl amnestii. Rozesłano wszystkich do Kruglicy, jego odesłano do Jercewa.
W styczniu Grudziński ponownie zaczął puchnąć. Pewnego dnia więzień z Kaługi zszedł z pryczy i ogłosił nadejście Chrystusa i wybawienie wszystkich. Podobnie Sadowski zwariował i któregoś dnia udając komisarza kazał wszystkich rozstrzelać.

Ural 1942

Grudziński został zwolniony z obozu 19 stycznia 1942 r. Żegnał go przy wartowni Dimka i pani Olgę. Opuścił zonę i dojechał koleją do Wołogdy. Nie wysłał kartki pocztowej od Iganowa do jego rodziny – bał się powrotu do obozu. Nocował na dworcu w Wołogdzie, dokąd dojechał pociąg. Było tam wieli amnestionowanych więźniów. W dzień żebrał o pożywienie w mieście. Kolejny etap to stacja Buj. Noc przespał na dworcu, rano zwiedzał miasteczko. Kolejna stacja to Swierdłowsk, gdzi dojechał dnia 30.01.1942 roku. Tam kupił sobie ołówek i notes, aby zapisywać wszystko zanim zapomni. W wagonie przechowały go moskiewskie robotnice jadące na Ural. W Swierdłowsku odwiedził rodzinę generała Krugłowa, gdzie pozwolono mu się umyć, nakarmiono, ale nie przenocowano. Miał do zakomunikowania przykrą wiadomość, że generałowi zmieniono zaocznie wyrok z 7 na 15 lat. Na dworcu poznał Gruzinkę Fatimę Sobolewą, podróżującą z biletem partyjnym, która wracała od rannego męża kaleki.
Spodobał się jej i chciała zabrać Gustawa do siebie do Magnitogorska. Opowiadał jej o życiu obozowym, ale nie uwierzyła. Na dworcu spotkali oficera polskiego wojska, który powiedział o ostatniej dywizji polskiej w Kazachstanie, także o misji wojskowej w Czelabińsku. Tam spotkał współwięźniów z Jercewa oprócz L. i pani Z. Stamtąd przez Orsk, Orenburg, Aktiubińsk, Aralsk, Kyzył Orda, Arys, Czimkent, Dżambuł do Ługowoje. Dnia 12 marca wstąpił do dziesiątego pułku artylerii lekkiej, dziesiątej dywizji piechoty w Ługowoje. Jego pułk przewieziono pociągiem do Krasnowodzka nad Morzem Kaspijskim. Dnia 2 kwietnia znalazł się w Pahlevi z dala od nieludzkiej ziemi.

Epilog: upadek Paryża.

Motto: Naturę ludzką można skazić.
Grudziński wspomina celę w Witebsku, gdzie poznał niewysokiego Żyda. Poinformował go wtedy o upadku Paryża. Obecni w celi byli załamani tą wiadomością. Zaprzyjaźnili się. Był synem bogatych Żydów i w 1935 roku pojechał na studia do Paryża. Był tam komunistą i chciał przedostać się walczącej Hiszpanii. W 1939 roku zdał dyplom inżyniera i wrócił do Polski. Po wkroczeniu wojsk sowieckich do Grodna nakazano mu wyjazd dobrowolny w głąb Rosji. Nie chciał, dlatego znalazł się w więzieniu. W 1945 roku Gustaw spotkał go w Rzymie w 1945 roku. Zabrano go miesiąc po Grudzińskim. Dostał10 lat. Pracował w łagrze pod Peczorą. Amnestia ominęła go za to, że odpowiedział na pytanie o narodowość: „Żyd”. Uratował go fakt, że przypomniano sobie w obozie o jego kwalifikacjach zawodowych i został dziesiętnikiem. W baraku technicznym wrócił do zdrowia. W 1944 roku nagle został zwolniony z obozu i wcielony do Armii Czerwonej. Został ranny w bitwie pod Budapesztem. Zdemobilizował się w Warszawie i przez zieloną granicę uciekł do Włoch.
Po powrocie do kraju nie spotkał nikogo żywego ze swojej rodziny. Nie mógł też nikomu się zwierzyć z tego, co przeszedł. Chciał przed wyjazdem do ameryki opowiedzieć swoją historię Grudzińskiemu i aby ten powiedział: rozumiem. Opowiedział, że gdy był dziesiętnikiem Trzeci Oddział wymusił na nim zeznania obciążające czterech niemieckich więźniów. Rozstrzelano ich za zoną dwa dni później. Poprosił Grudzińskiego o wybaczenie w zamian za ten haniebny czyn. Narrator stanął w oknie i nie wypowiedział tego słowa, na którym zależało znajomemu Żydowi.
Patrzył przez okno za znajomym, który wyszedł i wyglądał jak ptak z przetrąconym skrzydłem.
Powieść kończy się notatką: Lipiec 1949- lipiec 1950.

 

INTERPRETACJA

Głównym wątkiem dzieła jest udokumentowanie zbrodni reżimu Stalina, największego ludobójcy, jakiego poznał świat. Wybudował on państwo socjalistyczne jako system terroru, podporządkował sobie setki milionów obywateli różnych narodowości skupionych w jednym nienaturalnym Związku Sowieckim. Stworzył system łagrów na Syberii, gdzie zsyłał w większości niewinnych ludzi, aby w pozostałych wzbudzać strach i sobie ich podporządkować. W kilkunastu rozdziałach  ukazuje losy niektórych ofiar reżimu, jakich podczas swojego zesłania poznał Grudziński. Wstrząsające lektura i prawda o człowieku.

CHARAKTERYSATYKA POSTACI

Gustaw Herling-Grudziński – młody mężczyzna w wieku 20-22 lat, Polak, niewinnie skazany, ofiara reżimu Stalina i jego reżimu.

Dimka– kaleka, niewinnie skazany za bycie popem, ofiara reżimu Stalina, dobry duch i przyjaciel Grudzińskiego.

Sadowski– bolszewik i komunista, dobry człowiek, ofiara reżimu Stalina, oszalał z głodu.

Kostylew– ofiara reżimu Stalina, idealista i romantyk, wychowany w duchu komunistycznym zdradził te ideały na rzecz wolności, kiedy poznał literaturę francuską, ofiara reżimu Stalina.

Pamfiłow– ofiara reżimu Stalina, skazany za posiadanie ziemi, wierzył, że syn Sasza go kocha, wybaczył mu obojętność, dobry człowiek i ojciec.

Samsonow– dowódca obozu w Jercewie, bezduszny urzędnik, bolszewik, bezkrytyczny wykonawca ideologii i rozkazów Stalina.

Levenstein– ofiara reżimu, naukowiec, przyjaciel narratora.

Machapetiana– skazaniec, człowiek wykształcony, zdradza współwięźniów, denuncjator,.

Stiepanowicz W.– wielki aktor skazany za nadmierny idealizm w jego rolach, ofiara reżimu Stalina.

Kowal– jeden z urków, przykład pospolitego przestępcy, który dobrze się czuje w roli skazańca.

Strumina– bezlitosna, pracownik Trzeciego Oddziału, reprezentuje reżim Stalina.

Zyskind– skazaniec, denuncjator, zdrajca

Zabielski– lekarz, który uratował życie głodującym Polakom, w tym Gustawowi.

Oprac. Str. 1Str. 2Str. 3Int./Char.
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. Str. 1Str. 2Str. 3Int./Char.

Ręka w ogniu

Motto mówi o tym, iż żyć bez nadziei nie można.
Grudziński opowiada o trudach przesłuchań i tortur, o tym, że cały system łącznie z procesem przesłuchań i obozów jest nastawiony na ekonomiczne wykorzystanie więźniów. Mówi o przesłuchaniach i systemie łamania więźniów fizycznym bólem. Nie było takiego, który by nie przyznał się po serii tortur do tego, czego nawet nie popełnił. Nie ma litości, bez której można żyć. Dowiaduje się tego w obozie pracy. Po dziesięciu latach katorgi można go z powodzeniem posadzić za stołem sędziowskim i będzie wymierzał kary innym. Polaków z kresów wschodnich zmuszano do podpisywania fikcyjnych aktów oskarżenia. Stalin chciał uczynić z nich kartę przetargową, zastaw, który najpierw trzeba wykorzystać.
Narrator opowiada historię Aleksiejewicza Kostylewa. Miał on 24 lata, gdy z polecenia partii opuścił politechnikę w Moskwie i wstąpił do Akademii Morskiej we Władywostoku. Pochodził z Woroneża z rodziny o przekonaniach komunistycznych. Ojciec umierając kazał mu słuchać matki i wierzyć w rewolucję. Nauczył się języka francuskiego i oczytał się w literaturze. Znalazł małą wypożyczalnię Bergera we Władywostoku i zapominał o całym świecie. Z literatury poznał prawdę o Zachodzie tak krytykowanym przez komunistów. Odwrócił się od partii. W roku 1937 Berger został aresztowany i potem Kostylew. Bito go i katowano, zmuszano do przyznania się do szpiegostwa. Odmawiał przyznania się.
Potem zmieniono taktykę wobec Kostylewa i sędziego śledczego. Przesłuchani przypominały rozmowy koleżeńskie, a Kostylew zżył się z nimi. Potem znowu go bito i kazano przyznać się do agitacji w szkole morskiej. Pokazano mu zeznania trzech kolegów i zdanie, które wypowiedział, gdy oni krzyczeli o wyzwoleniu Zachodu: „Wyzwolić Zachód! Od czego? Od takiego życia, jakiego myśmy nigdy nie oglądali na oczy?” Za próbę obalenia komunizmu przy pomocy zachodnich mocarstw dostał 10 lat. Po paru dniach w Jercewie odesłano go do Mostowicy w 1939 roku. Pełnił tam funkcję inżyniera, miał łagodniejszą pracę i zezwolenie wejścia na teren zony. Miano go za świętego, pomagał biednym, zanosił talony żywności do trupiarni, dzielił się witaminami i żywnością. Obliczał więźniom wyższe normy wydajności niż w rzeczywistości i to go zgubiło. Skazano go na pracę fizyczną, która go dobijała, musiał walczyć o chleb, aby przeżyć. W 1941 roku dostał się do Jercewa z ręką na temblaku. Pewnego razu Grudziński zobaczył, jak Kostylew podpala sobie ramię nad ogniskiem. Potem nie musi pracować i leży w szpitalu. Nie chciał pracować dla komunistów. Pewnego dnia miano dowiedziano się, iż będzie etap na Kołymę, na pewną śmierć. Kostylew znalazł się na liście. W łaźni oblał się wrzątkiem i znalazł się w szpitalu. Zmarł. Po jakimś czasie dopiero jego matka chcąc go odwiedzić, dowiedziała się na wartowni, że jej ukochany syn nie żyje.

Dom Swidanij

To był nowy barak obok wartowni, gdzie rodzina mogła porozmawiać z więźniem. Wchodziło się do niego od strony zony, a wychodziło na wolności. Widzenie z rodziną było obarczone rygorami. Więzień tylko raz w roku mógł mieć spotkanie i musiał się o nie bardzo starać. Niektórzy przez lata nie uzyskiwali pozwolenia. Należało się wykazać pracą na poziomie drugiego kotła i świadectwem zdrowia. Na spotkanie z rodziną myto i ubierano więźniów po to, by rodziny nie nabrały podejrzeń. Narrator opisuje, iż nierzadko żywe trupy ubierano w nowe ubrania i wystarczyło im dodać do dłoni różaniec, aby wyglądali jak zwłoki w trumnie. Wszyscy bardzo to przeżywali. Niektórzy bali się tych spotkań, inni cieszyli, jedni rozstawali się z żoną w zgodzie, inni kłócili i rozwodzili. Byli też wykpiwani przez kolegów, kiedy wracali do codziennego życia i pracy. Grudziński nie miał jako obcokrajowiec żadnych widzeń.

Zmartwychwstanie

To rozdział poświęcony szpitalowi obozowemu. Mieścił się on koło Domu Swidanij i był urządzony jak domy w Jercewie. Tylko tam można było dostać bardziej kaloryczne i uzupełnione witaminami pożywienie, można było odpocząć w lepszych warunkach. Niektórzy więźniowie chcąc dostać się do szpitala, okaleczali sami siebie. Kierownikiem był tam wolny lekarz z miasta, a lekarzami byli Loevenstein, Zabielski i Pawłowa. O zwolnieniu więźnia ze szpitala decydował lekarz wolny. Ich asystentami byli agenci Trzeciego Oddziału, który często wykorzystywał podstawionych pacjentów, aby sprawdzać lekarzy. Gdyby lekarz pozostawił pacjenta z wysoką gorączką w zonie, nie naraziłby się na karę. Gdyby jednak z za niską temperaturą pomógł mu zostać w zonie, mógłby zakończyć karierę lekarza i stać się zwykłym więźniem. Ponadto istniało prawo mówiące, iż nie może być zwolnionych więcej niż 5% stanu więźniów, pod żadnym pozorem. W szpitalu panowały wspaniałe warunki. Już przy wejściu więzień dostawał talon do łaźni, pozostawiał łachy i pobierał czystą bieliznę, a niezależnie od wyrabianej normy dostawał trzeci kocioł, dwie kostki cukru, sałatkę przeciwko awitaminozie i kostkę margaryny.
W 1941 roku Grudziński był przez dwa tygodnie w szpitalu. Leżał pomiędzy Niemcem S. i rosyjskim aktorem M. Stiepanowiczem. Wspaniale wtedy odpoczywał, nudził się, a gdy pobyt się kończył z zazdrością i zawiścią myślał o tym, kto kolejnego dnia zajmie jego łóżko. Aktor została zesłany w 1937 roku za przesadne zagranie jednego z bojarów Iwana Groźnego. Wyszedł później wyleczony i biedny sam uwierzył w swoją winę, za coś, czego nie popełnił. Z kolei Niemiec S. chorował na pelagrę i leżał dwa miesiące w szpitalu. Niesety, wyrwano go potem z sali i etapem wysłano do oddalonej 25 kilometrów Alieksiejewki Drugiej. Ponoć zamarzł na 10-tym kilometrze. Niektórzy mówili, iż usłyszeli kilka strzałów już na pierwszym kilometrze marszu. On i dwóch innych Niemców zginęło.

Jest tu jeszcze historia miłości siostry Jewgenii Fiodorownej. Zakochała się w aresztowanym w 1934 roku studencie. Spodobała się jednak lekarzowi Jegorowi, który wykorzystywał ją seksualnie podczas pracy. Zgłosiła się pewnego dnia na etap, aby uciec stamtąd. Podążył za nią ów student. Jegorow natomiast zrezygnował z pracy w Jercewie i nie wiadomo dokąd się udał. Fiodorowna zmarła później przy porodzie, miała dziecko z miłością swego życia.

Wychodnoj dień

„Wychodnoj dień” był to wolny dzień przewidziany co dziesięć dni. Zarządzano go w obozie średnio co 3-4 tygodnie, bowiem GUŁAG zawierał umowy z przemysłem na siłę roboczą i to było najważniejsze, a nie więźniowie. W wolne dni więźniowie śpiewali i pisali listy do bliskich. Grudziński opowiada historię Pamfiłowa, Kozaka znad Donu. Został on niesłusznie skazany za kułactwo i jedno tylko miał marzenie, aby jego syn Sasza mu wybaczył. Ten jednak jako oficer wojska radzieckiego nie mógł znieść kary ojca i uważał go za winnego. Koleje losu sprawiły jednak, że po latach Sasza również został skazany na katorgę i spotkał ojca w Jercewie. Mimo iż Sasza źle go potraktował, ojciec wszystko mu wybaczył i padli sobie w ramiona. Dowiadujemy się o próbie ucieczki Fina Karinena z obozu. Podjął się on tego w 1940 roku. W ogóle nie słusznie skazano go za sprawy związane z zabójstwem Kirowa, był aresztowany i zwalniany, później skazany na katorgę. Uciekł 15 kilometrów od obozu. Do obozu odwieźli go wieśniacy, a w obozie go niemal zakatowano. Od tamtej pory uważał, iż nie można uciec z obozu. Nawet jeśli strażnicy nie dogonią więźnia, dopadnie go mróz.

Część druga

Głód

W tym rozdziale narrator koncentruje się na etyce życia więźniów. Stwierdza, że aby przeżyć kobiety i inni więźniowie są skłonni do wszystkiego. Kobiety ciężej znoszą głód niż mężczyźni. Przykładem była piękna młoda Polka, która przyszła etapem w 1941 roku. Urkowie ocenili ją bardzo wysoko i nazwali „generalską doczką”. Chodziła do pracy dumnie i nigdy po zmroku nie wychodziła z baraku. Stawiano nawet zakłady, że dziewczyna nie ulegnie. Grudziński zaproponował Polce fikcyjny ślub, który mógł ją na jakiś czas uchronić od łapanki. Nie chciała. Założył się z Polenką, że dziewczyna nie ulegnie. W miesiąc później Polenko przyniósł mu jej majtki na znak, że dziewczyna została wzięta głodem. Od tego czasu nie śpieszyła się z pracą, oddawała się każdemu. Grudziński spotkał ją w 1943 roku w Palestynie, była wrakiem kobiety.
Ciekawa była też sprawa Tani, moskiewskiej śpiewaczki operowej. Przydzielono ją do lesorubów, oczyszczała drzewa z kory. Wpadła w oko małemu urkowi Wani. Miała pierwszy kocioł. Pewnego razu dostała gorączki, ale lekarz, przyjaciel Wani nie zwolnił jej z pracy. Wtedy sama przyszła do baraku mężczyzn i weszła do łóżka brygadzisty. Pełniła rolę markietanki, oddając się każdemu do czasu, aż nie została przydzielona do pracy w biurze, bo spodobała się naczelnikowi. To głód doprowadzał do takich postaw. Można było dopiero w łaźni zobaczyć skutki głodu.
Wielki głód spadł na obóz w 1941 roku, nawet trzeci kocioł niewiele jadł. Zapanowała kurza ślepota i szkorbut. Wraz z innymi Grudziński dokonywał cudów, aby przeżyć. Na przykład przemycał mąkę okleiwszy nią piersi Olgi. Potem gotowali z tego kluski.

Krzyki nocne

Motto: Ludzie bici krzyczą w nocy.
Po ciężkiej pracy wieczorem mieli jeszcze ze dwie godziny wolnego. Niektórzy, trzeci kocioł, chodzili do sklepiku. Mieli prawo z niego korzystać. Raz na trzy miesiące była tam kiełbasa końska. Próbowano naśladować życie na wolności. Narrator opowiada o starym czeczeńskim góralu, który został skazany za kułactwo. Zabrano mu ziemię i aresztowano w 1936 roku. Odmówił oddania worka pszenicy i zabił dwa barany a mięso zakopał w ziemi. Rodzinę wywieziono w nieznanym kierunku. Skatowano go tak, że jeszcze w 1941 roku miał widoczne ślady pobić. Chciał umrzeć i czekał na śmierć, ponieważ stracił sens życia.
Byli bezradni wobec śmierci. Wokół nich umierali ludzie, bali się, ale śmierć przychodziła. Każdy z więźniów uważał siebie za ofiarę, ale jednocześnie za współwinnego śmierci wielu ludzi. Nie wiadomo, gdzie chowano zmarłych i to też napawało strachem.

Zapiski z martwego domu

Któregoś dnia dowiedzieli się z czerwonej tablicy, że będzie pokaz filmu „Wielki walc”. Rok wcześniej oglądali film z Michałem Stiepanowiczem W., który oglądał go razem z nimi wycierając łzy. Mieli też biblioteczkę- „Kaweczkę”, nad którą pieczę miał człowiek wolny Kunin. Były tam polityczne książki Stalina i Lenina, także relacje biura politycznego i inne broszury tego typu. Kunin pracował nad likwidacją analfabetyzmu, wystawiał teatrzyki. Oglądali film kostiumowy i pytali, czy kiedykolwiek będą jeszcze żyć normalnym życiem. Narrator płakał. Natalia Lwowna, pracująca w biurze rachmistrzów poznał Grudzińskiego i wręczyła mu książkę Dostojewskiego. Czytał ją i później ją oddał.
Autor przedstawia losy artystów przygotowujących kolejny spektakl: tancerkę Tanię, która miała śpiewać piosenki, wytatuowanego postaciami cyrkowymi Wsiewołoda i Żyda – skrzypka Zelika Lejmana. Wsiewołod odwiedzał baraki i popisywał się swoimi żeglarskimi wspomnieniami, miał się za największy baryton, ale nie dał się namówić do śpiewania. Opowieści o sobie zaczynał zawsze od dzieciństwa. Opowiadał o Marsylii i poznanej tam prostytutce, która pozostawiła mu syfilis i katorgę. Na całym ciele miał tatuaże akrobatów cyrkowych, klownów, tancerki, przeszkody itp. Zelik Lejman był innym artystą. Całe życie spędził w Warszawie, ale nie chciał rozmawiać po polsku. Po wybuchu wojny uciekł przed krematorium do ZSRR przez linię demarkacyjną. W obozie był donosicielem i awansował na fryzjera. Klientów zabawiał przemówieniami. Pięknie grał też na skrzypcach.
Próbowała popełnić samobójstwo. Odratowaną ją jednak i przeniesiono do pracy w kuchni i do cerowania worków.

Na tyłach otieczestwiennoj wojny

Partia szachów

Motto: Donosiciel to osoba etyczna, nie można go oceniać negatywnie w warunkach obozu.
W roku 1941 w czerwcu Grudziński został przeniesiony do nowej brygady 57 do sianokosów, a potem miała to być brygada pomocnicza w tartaku i okorowania jodeł. Wybuchła wojna z Niemcami. Przysłano posiłki wojska, podwojono straże. Zmieniło się nastawienie do Niemiec i Niemców, którzy stali się wrogami, ale dla więźniów potencjalnymi oswobodzicielami, a także do Anglii, która stała się sojusznikiem. Wysłuchali przemówienia Stalina, była to mowa załamanego starca, który się zacinał. W więźniach jednak narastała radości, nadzieja, że Stali przegra i Niemcy ich wyzwolą. Więźniów politycznych odsunięto od odpowiedzialnych stanowisk, obcokrajowców z brygad żywnościowych ze strachu przed zatruciem, Niemców nadwołżańskich z biur do lasu, gdzie współwięźniowie traktowali ich jako sojuszników, podwojono wyroki wszystkim więźniom podejrzanym o szpiegostwo, wstrzymano zwalnianie więźniów politycznych po wyrokach, zamknięto kilku polskich oficerów podejrzewanych o sympatie proniemieckie, powrócił na dawne miejsce sowiecki patriotyzm. Grudziński wyliczył, iż przyjmując, że 20 milionów ludzi na katorgach oznaczało 1 milion żołnierzy bezużytecznych dla frontu.
Sytuacja Grudzińskiego i innych Polaków zmieniła się po pakcie Sikorski-Majski i amnestii dla Polaków. Odwrócili się od nich więźniowie Rosjanie i inni, ponieważ teraz okazało się, iż Polacy to sojusznicy. Wspomina, jak znienawidzony dozorca Rosjanin klepał go po ramieniu, ciesząc się, iż będą razem bić Niemców. Wspomina drugie przemówienie Stalina, kiedy front został zatrzymany pod Moskwą i Leningradem, a wódz dziękował za zwycięstwo.
Bywał i najlepiej odpoczywał w baraku technicznym, gdzie grał w szachy i rozmawiał z ludźmi wykształconymi. Tego pragnął najbardziej. Uważali oni, iż to, co dzieje się wokół nich to kiepska farsa, gdzie bandyci grają rolę policjantów, a policjanci siedzą w więzieniach. Grał z Weltmanem w szachy, kiedy rozległy się wiadomości o ilości samolotów strąconych przez Sowietów. Młody technika zapytał, dlaczego nie podają ilości strąconych samolotów sowieckich? Zapadło milczenie. Jedynie Zyskind zamknął książkę i wyszedł z baraku. Po chwili do baraku wpadli dwaj oficerowie Trzeciego Oddziału. Zabrali podpitego młodzieńca i Machapetiana, z którym Grudziński grał w szachy. Wrócił tylko Machapetian, młodzieńca rozstrzelano.
Lovenstein i Mironow grali dalej w szachy. O pierwszej wrócił Zyskind i powrócił do swojej lektury.

Oprac. Str. 1Str. 2Str. 3Int./Char.
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. Str. 1Str. 2Str. 3Int./Char.

Część pierwsza

Witebsk- Leningrad- Wołogda

Akcja rozpoczyna się więzieniu w Witebsku, którego dziedziniec widzimy. W jednej z cel więźniowie czekali w kolejce na przesłuchanie lub na oko strażnika w judaszu, które oznaczało posiłek. Siedzieli półnadzy na betonowej posadzce. Na kolację dostawali podobnie jak na obiad jakąś ciecz. Jedyną rzeczą, jaką robili w celi to rozmowy. Skupiali się grupami, katolicy wokół księdza, żydzi wokół rabina. Pewnego razu do celi dostał się Jewrij z Grodna i powiedział im, że Niemcy wzięli Paryż. Wtedy zrobiło im się żal. Gdy na dworze ciemniało, do celi wpadało światło wielkich lamp z wieżyczek. Narrator siedział wraz z innymi bez procesu i wyroku, nie wiedział, z jakiego powodu go zamknięto.
Był koniec sierpnia. Miano ich przewieźć gdzieś, ale z transportem nie spieszono się. Pewnej nocy zaspanego i z pełnym pęcherzem przesłuchiwano go w świetle żarówki. Oskarżono go na podstawie dwóch faktów, miał na nogach oficerki, co świadczyło, iż jest majorem wojsk polskich, po drugie jego nazwisko Gerling było bardzo podobne do niemieckiego Gering, do niemieckiego generała. W związku z tym był na usługach wojsk niemieckich, wywiadu wrogiego państwa. próbował przekroczyć granicę Związku Radzieckiego i Litwy w celu walki ze Związkiem Sowieckim. Kiedy próbował coś powiedzieć, otrzymywał cios dłonią w twarz.
Dostał pięć lat i odczytano mu wyrok. Nastała jesień i padały deszcze. Przeniesiono go do innej celi, w której było kilkunastu chłopców w wieku 14-16 lat. Opowiada o kradzieżach, jakie dokonywali więźniowie małoletni, którzy sypiają na ulicach, dworcach, przemieszczają się z miasta do miasta na gapę i tworzą grupę „bezprizornych”, obok „urków” (zbrodniarze i bandyci) wielką mafię. Zabierano ich czasem na naukę, gdy wracali, rozmawiali i narzekali na kontrrewolucjonistów i nacjonalistów. Pewnego dnia poznał w więzieniu biednego mężczyznę, starego Żyda, który zapytał, czy w Polsce jego syn mógłby zostać kapitanem? Żył on myślą o tym, iż stanowisko syna pomoże mu wydostać się z więzienia. On wykształcił syna na kapitana lotnictwa. Syn napisze podanie i jego zwolnią przedterminowo. Miał też w podszewce marynarki zdjęcie syna i bardzo się nim chwalił. Kiedy mówił to Grudzińskiemu, jeden z młodych zdradził treść ich rozmowy strażnikowi i po chwili była rewizja. Znaleziono zdjęcie kapitana lotnictwa i zabrano je ojcu.
Grudziński wraz z wieloma więźniami został przeprowadzony miastem na stację kolejową. Idąc miastem miał wrażenie, jakby ze wszystkich okien ludzie patrzyli na nich.
W Leningradzie podzielono ich na mniejsze grupy i wieziono ciężarówkami bez okien i wentylacji do tak zwanej Pieriesyłki- więzienia. Starzy więźniowie opowiadali mu, iż w owym czasie w więzieniach leningradzkich przebywało 40 tys. ludzi. Po raz pierwszy spotkał się tam z szacunkowymi danymi na temat liczby więzionych i zesłanych w Związku Radzieckim, mianowicie była to cyfra 18 lub 25 milionów więzionych. Od jednego z więźniów pracujących przy radiu dowiedział się, iż w Pieriesyłce odsiadują wyroki pełnoprawni obywatele Związku Radzieckiego skazani za drobne kradzieże. Najgorsze warunki bytu mają więźniowie polityczni, ale to zrozumiałe, bo im lepiej byłoby im w więzieniu, tym mocniej buntowaliby się przeciwko władzy- twierdził. „Bytownicy” to więźniowie skazani za drobne przestępstwa, „urkowie” zaś to przestępcy pospolici, którzy kilkakrotnie zostali skazani, recydywiści. Wychodzą oni z więzienia zazwyczaj na kilka dni po to, by dokonać jakiegoś przestępstwa i wrócić z powrotem do więzienia. W celi nr 37 poznał starego Polaka, potomka zesłańców z 1863 roku, Szkłowskiego, który wcześniej dowodził pułkiem artylerii w Puszkinie. Został zamknięty za to, że jego pułk za mało był indoktrynowany politycznie, z kolei pozostali generałowie w celi zostali aresztowani za zbyt duże zainteresowanie polityką. Poznał też oficera wywiadu, który pamiętał wszystko, co dotyczyło wojska polskiego sprzed 1939 r., nawet pamiętał kresowe miasteczka. Opowiadał on Grudzińskiemu, że większość generałów to ofiary prowokacji niemieckiego wywiadu, który podrzucił sfabrykowane materiały, aby zniszczyć sowiecki sztab. Podejrzenie rzucono na oficerów przebywających w jakim czasie za granicą. Wierzyli oni, iż wojska radzieckie są w stanie wygrać z niemieckimi 1940 roku i wojna nie rozegra się na terenie sowieckim. Jednej nocy zabrano ich w drogę. Był w przedziale ze Szkłowskim. Urkowie grali w karty i zabrali Szkłowskiemu płaszcz, jeden z urków przegrał go w karty. Kolejnego dnia dojechali do Wołogdy, gdzie zostali rozdzieleni i pożegnali się z życzeniem, aby Gustaw wrócił kiedyś do ojczyzny przodków. Grudziński spędził noc i kolejnego dnia dotarł do stacji Jercewo pod Archangielskiem.

Nocne łowy

Znalazł się w obozie kargopolskim z kilkunastoma innymi więźniami. Warunki były złe, minus 40 stopni zimna, 300 gramów czarnego chleba i jeden talerz gorącej zupy na dobę, mieszkanie w szałasach z gałęzi jodłowych. Zaczęli pracę od wyrębu drzewa i postawienia małego baraku szpitalnego. Wtedy okazało się po raz pierwszy, iż samookaleczenie daje przywilej pobytu w szpitalu Niandoma kilkadziesiąt kilometrów dalej. Zwiększyła się liczba okaleczonych, szybko rosła liczba zgonów. Najpierw umierali komuniści polscy, którzy przybyli do Związku dla ochrony życia. Kolejno umierali Niemcy i mieszkańcy Azji. Konwojenci nie prowadzili dokładnych ewidencji skazańców. W roku 1940 Jercewo było już dużym ośrodkiem przemysłu drzewnego z własną bazą żywnościową, dwiema bocznicami kolejowymi i miasteczkiem. Wszystko to zbudowali więźniowie. Urkowie proklamowali w obozie od zmierzchu do rana „republikę więźniów”.
Żaden strażnik nie pojawiał się między barakami nawet wtedy, gdy mordowano jakiegoś więźnia politycznego. Tak było do roku 1940. pozostałością były nocne polowania urków na nowo przybyłe kobiety. W 1941 roku NKWD ukróciło ten proceder. Po przyjeździe do obozu skierował się do lazaretu, aby dostać skierowanie do szpitala, należy się po więzieniu odpoczynek zanim pójdzie do pracy. Dostał się do lazaretu, gdzie rządziła miła Tatiana Pawłowa, starsza pani. Zmierzyła mu temperaturę i skierowała do szpitala. Jedną noc przeleżał tam na korytarzu, a potem dwa tygodnie na sali z pościelą. To były jedne z najpiękniejszych chwil w jego życiu. Za radą Dimki postanowił złożyć podanie do pracy 42 brygady tragarzy. Dostał ciepłe ubranie i miejsce w baraku. Byli tam też urkowie z bandytą ukraińskim Kowalem. Pewnej nocy urkowie z Kowalem „upolowali” dziewczynę, Marusię i zgwałcili ją. Potem ona wybrała Kowala za swego opiekuna i codziennie wieczorem do niego przychodziła. Pewnego wieczoru zażądali od niej seksu. Początkowo Kowal bronił jej. Przeważyła jedność grupy i musiała oddać się wszystkim po kolei. Po kilku dniach Marusia odjechała do innego obozu na własną prośbę, a u urków już nigdy nie pojawiło się żadne ludzkie uczucie.

Praca

Dzień po dniu

Narrator opisuje, jak wygląda dzień z życia skazańców. Rano wstają i jeszcze chwilkę mogą poleżeć. Jest to ich poranna modlitwa. Następnie zaczyna się praca. W zależności od tego, jaką kto ma wydajność, tak był karmiony, dostawał inne racje żywnościowe. Więźniowie schorowani i mało wydajni dostawali rzadką kaszę bez żadnych dodatków. Trzy łyżki gęstej kaszy dostawali więźniowie najciężej pracujący z dodatkiem chleba. Chleb był także dla wyrabiających normę, dzielono go w relacjach 400, 500 i 700 gram wg wyrabianej normy. Najmniej pracujący, najmniej jedli. W południe najlepsi dostawali łyżkę gotowanej soi i 100 gramów chleba. Reszta w przerwie południowej nie dostawała nic. Niektórzy mieli jeszcze siłę, by kraść miski innym, czy też wyrywać sobie żywność. Pracowali bardzo ciężko przy wyrębie lasów, jako cieśle w miasteczku, na bazie żywnościowej, przy budowaniu dróg, na stacji pomp, przy pracach ziemnych i w elektrowni. Wracali z pracy wieczorem i rzucali na jedzenie. Narrator pracował przy wyrębie. Najważniejszą osobą w brygadzie był dziesiętnik, który stemplował belki. Normy pracy były zawyżone i potwierdzali to nawet Finowie, najlepsi z drwali. Czasami brygada dokonywała przeróbki kloca drewna, odcinała część z pieczęcią, aby oszukać dziesiętnika. Wyglądali nędznie i byli przygarbieni. Najciężej pracowali w lesie, ponieważ warunki pogodowe były ciężkie do zniesienia. Z reguły na wycinkę maszerowali po 6 km od obozu i już sam marsz ich męczył, po pracy musieli jeszcze wrócić. Pracujący w lesie dłużej niż dwa lata z reguły odchodzili do trupiarni, baraku bez ogrzewania, gdzie umierano powolną śmiercią. Czas pracy we wszystkich brygadach wynosił zasadniczo po 11 godzin.
Na bazie przeładunkowej na kolei pracował tyle czasu, ile trzeba było, aby rozładować wagony i opróżnić bocznicę. W ten sposób Grudziński oblicza, iż z powodu samych nadgodzin ich praca przekraczała 150% normy. 25 więźniów musiało wyładować zapasy żywności dla 30 tys. więźniów i była to praca b. ciężka. Jednak praca ta była wyróżnieniem i każdy chciał tam pracować z powodów możliwości kradzieży kilku kartofli czy też kawałka ryby. Każdy brygadier po powrocie z pracy wykonuje podliczenia i zanosi je do biura rachunkowego, gdzie zliczane są dane i wysyłane dalej do administracji, następnie przeliczane na kotły i jedzenie, a także zarobki więźniów. 1.05.1941 roku do baraku przyszedł płatnik i okazało się, iż za pół roku pracy Grudziński zarobił 10 rubli, potrącono mu wszelkie opłaty, za konserwację baraków, odzież, jedzenie, koszty administracyjne a nawet opłatę strażników i za Trzeci Oddział, który pilnie śledzi, czy za to co mówi więzień nie zasłużył na przedłużenie wyroku. Wielu miało minusowe zarobki i narrator nie wie, czy musieli spłacać dług wobec łagru, będąc na wolności.

Ochłap

Grudziński opowiada losy więźnia Gorcewa, który został zamordowany pracą zimą 1941 roku. Był to młody i silny mężczyzna. Od razu skierowano go do brygady na „lesopował”. Prawdopodobnie był on wcześniej enkawudzistą. Nie mówił wiele o sobie i ciężko pracował w lesie, w brygadzie lesorubów. Z jego poglądów wiedziano, iż jest zażartym komunistą. Kiedyś w przypływie szału, gdy wziął za łachmany jednego z Uzbeka wygadał się, iż takich jak oni zabijał tuzinami. Jednego razu do obozu przybył etap idący do Kruglicy, jeden z więźniów idąc obok pryczy Gorcewa okazał się jego ofiarą, rozpoznał go. Wypomniał mu łamanie palców i wpychanie igieł pod paznokcie, życzył mu, aby go zabili.
To wystarczyło, aby pewnego razu na znak Dimki zamknięto drzwi i zlinczowano Gorcewa. Najpierw narzucono mu na głowę szmatę, aby nie widział, skąd padają razy. Dostał kila razy metalowym prętem, a potem bito, kopano, torturowano. Zamęczono go dając najcięższą pracę bez pomocy i bez zmienników, bez przerw. Nie wyrabiał normy, ale brygada dawała mu trzeci kocioł. Po miesiącu takich męczarni zasłabł w pracy. Na saniach wiózł go woziwoda. Ciało Gorcewa zsunęło się i zamarzł na mrozie.

Zabójca Stalina

Jednym z więźniów był mały milczący człowiek. To były wielki urzędnik państwowy, który pewnego dnia upił się i założył z kolegą, że trafi w oko portretu Stalina. Wygrał zakład, ale przegrał życie. Kiedy już zapomniał o tym zajściu, pokłócił się z przyjacielem, a ów zadenuncjował go na NKWD. Dostał za to 10 lat, z czego 7 już odsiedział i na własną prośbę przyszedł do oddziału narratora. Podczas pracy spisywał się dobrze, po zmierzchu jednak zwolnił pracę i się ukrywał w latrynie. Wściekli koledzy w końcu kazali mu nieść worek mąki. Upadł z nim na tory i musiał wybierać mąkę. Następnego dnia nakazano mu pójść do lasu, do wyrębu. Oznaczało to dla niego powolną śmierć. Dostał obłędu i ostatni raz narrator widział go wygłodzonego, oddał mu część swojej zupy i odprowadził do baraku krzyczącego, przyznającego, że zabił Stalina.

Drei Kameraden

Grudziński opowiada o Andrzeju K., który wracał po odsiadce z Aleksijewki przez Jercewo i barak tranzytowy. W obozie owego znajomego nie było nawet w połowie takich warunków jak w Jercewie. Więźniowie żyli tam w powalonych barakach i nikt z nich nie jest w stanie przekroczyć normy drugiego kotła. Mają zdziczałego naczelnika. Nie ma tam też szpitala, wszyscy odchodzą do trupiarni. Jedynie latem mogą zerwać jakieś jagody czy jarzębinę w lesie, aby zmienić dietę złożoną z wody i chleba.

W baraku tranzytowym spotykał wielu ludzi różnych narodowości. W roku 1940 było dużo Polaków, Białorusinów, Ukraińców i Bałtów. W 1941 r. poznał tam trzech Niemców. Byli to komuniści, którzy uciekli z Niemiec z powodu szerzącego się nazizmu i w obawie więzienia po spaleniu Reichstagu. Niestety. Hans, Otto i Stefan  przerzuceni przez europejskie siatki komunistyczne do Związku Sowieckiego zostali tam oskarżeni o szpiegostwo i skazani na 10 lat więzienia. Wcześniej pracowali w Charkowie w fabryce maszyn, Hans i Otto, natomiast Stefan w Kijowie zajmował się pracą w komitecie studenckim. Doszło do tego w pamiętnym 1937 roku, roku Wielkiej Czystki. Najpierw aresztowano cudzoziemców, wzięto ich bez żadnych wyjaśnień, bez możliwości pożegnania się z rodzinami i podawania przyczyn. Przesłuchiwano i bito, szczególnie Ottona, który po pijanemu źle się wyraził o Sowietach. Przygarnęli Stefana siedząc w celi w kilkuset niemieckich komunistów. Po ataku Niemców na Polskę wyszedł na jaw pakt Związku z Niemcami i więźniowie zażądali wizyty ambasadora niemieckiego w więzieniu, urządzili też głodówkę. Po kilku miesiącach przyszła decyzja o repatriacji więźniów niemieckich do Rzeszy z wyjątkiem tych, których wskaże ZSRR. Trzej przyjaciele zostali i odczytano im wyroki, posłano do Jercewa. Następnego dnia po spotkaniu odesłano ich do Niandomy. Hans pisał później list do narratora. Prawdę o powrocie komunistów z niemieckich więzień potwierdził Grudziński w roku 1947. Oddano ich w ręce Niemców na moście na Bugu. Opierających się żydów niemieckich oddano w ręce gestapo.

Oprac. Str. 1Str. 2Str. 3Int./Char.
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Str. 1Str. 2Str. 3Int./Char.

EPOKA

Literatura po 1939 r.

BIOGRAFIA AUTORA

Gustaw Herling-Grudziński żył w latach 1919-2000. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Podczas wojny złapany przez Rosjan i skazany na 10 lat katorgi. Przebywał w łagrze w Jercewie, a wspomnienia z tego okresu zapisał w „Innym świecie” wydanym w 1951 roku na Zachodzie. Po wojnie przebywał na emigracji, pracował w paryskiej „Kulturze”, Radiu Wolna Europa, mieszkał w Neapolu. Debiutował w 1945 roku opowiadaniami „Żywi i umarli”, na pisał także zbiór opowiadań „Wieża i inne opowiadania” (1988), „Dziennik pisany nocą” (1972-2000) i inne dzieła.

GENEZA DZIEŁA

Utwór powstał po doświadczeniach Herlinga-Grudzińskiego z pobytu na katordze w Jercewie na Syberii w Związku Radzieckim. Powstał w latach 1949-1950.

BUDOWA UTWORU

Utwór jest rodzajem pamiętnika z wydarzeń, których narrator doświadczył lub był świadkiem. Jest to proza dokumentująca pracę systemu totalitarnego w Związku Radzieckim za rządów Stalina,

G. Herling-Grudzinski

Grudzinski – foto NKWD

Jercewo

Jercewo – czytaj Archipelag GUŁAG Sołżenicyna

ludobójcy posługującego się rozbudowanym aparatem terroru. Utwór składa się z dwóch części podzielonych na tematyczne rozdziały. Część pierwsza i druga mają po 7 rozdziałów oraz epilog.


CZAS I MIEJSCE AKCJI

Akcja dzieła to lata 1940-1942. Miejscem akcji jest przejściowo Witebsk, Leningrad, Wołogda, którędy bohater-narrator jest wieziony do Jercewa, miejsca katorgi, gdzie rozgrywa się 90% akcji. Także droga powrotna to między innymi Swierdłowsk i Czeliabińsk, miejscem zakończenia akcji w epilogu jest Rzym.

 BOHATEROWIE

Gustaw Herling-Grudziński – młody mężczyzna w wieku 20-22 lat, Dimka, Sadowski, Kostylew, Samsonow, Zyskind, Kowal, Pamfiłow, Stiepanowicz W., Machapetiana, Struminy, Levenstein, Zabielski i inni.

STRONY Z OPRACOWANIEM

Część pierwsza

Witebsk- Leningrad- WołogdaNocne łowyPracaDzień po dniuOchłapZabójca StalinaDrei KameradenRęka w ogniuDom SwidanijZmartwychwstanieWychodnoj dień

Część druga

GłódKrzyki nocneZapiski z martwego domuNa tyłach otieczestwiennoj wojnyPartia szachówSianokosyMęka za wiaręTrupiarniaOpowiadanie B.Ural 1942Epilog: upadek Paryża

Opracowanie:

InterpretacjaCharakterystyka postaci

Str. 1Str. 2Str. 3Int./Char.
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Święto Niepodległości Polski za:
dni
2
1
godz.
1
6
min.
5
2
sek.
0
7
Powtarzaj i sprawdzaj się! Przejdź na:




Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close