Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

kamienie na szaniec streszczenie

Oprac. Słoneczne dniW burzy i we mgleW służbie Małego SabotażuDywersjaPod ArsenałemCelestynówWielka graPlan powieści Mini streszczenie (do zeszytu)

Kamienie na szaniec – Dywersja

W listopadzie 1942 r. Skończyło się pasmo zwycięstw wojsk niemieckich. Zostali zatrzymani pod Stalingradem, w Afryce pod El Alamein, wycofywali się z Egiptu i Libii, alianci zajęli Maroko i Algier. Komenda Sił Zbrojnych w Kraju nakazała wówczas wzmożenia akcji dywersyjnych i zajęło się tym kierownictwo zwane później Kedywem. Mały Sabotaż trwał aż do powstania warszawskiego i zajmowały się nim nie tylko “Wawr“, ale i inne organizacje podziemne. Zośka z kolei miał nowe poważniejsze zadania. Razem z Rudym i Alkiem przeszli do GS – Grup Szturmowych Szarych Szeregów. Działalność rozpoczęli od intensywnych szkoleń, aż w końcu dostali do ręki broń. Mieli na nich wpajane, że nie można prowadzić żadnej akcji bez dokładnego wcześniejszego rozpoznania.

Zośka i Rudy wzięli udział w pierwszej akcji dywersyjnej na Sylwestra 1942/43 r. Mieli wysadzić tory kolejowe koło Kraśnika. Ich przygoda i nauka polegała wówczas na tym, iż zapomnieli wziąć ze sobą kilofów, a ziemia była skuta mrozem. Aby wykopać miejsce pod miny, musieli korzystać ze wszystkiego co pod ręką, nawet z korby samochodowej i scyzoryków. Tuż przed przyjazdem pociągu byli gotowi, ale nie zadziałał włącznik elektryczny, za to ręczny wysadził miny i wykoleili pociąg, a potem podpalili go. Był to pociąg z uzbrojeniem przeznaczonym na front rosyjski. Pierwsze zadanie wykonali na 100%, a powrót do miasta odbył się także z przygodą. Popękały resory i z jechali b. wolno.

Dnia 17 stycznia 1943 r. Niemcy zorganizowali łapankę i wywieźli do Majdanka 5000 mieszkańców stolicy. Alek tego dnia szedł na szkolenie i stanął oko w oko niemieckim uzbrojonym patrolem. W kieszeni miał gazetki, instrukcje dywersyjne. Miał też podrobiony dowód osobisty. Zgromadzeni na wielkim placu byli rozdzielani do ciężarówek. Alek przedostał się do odkrytej, do której chciał się dostać. Podczas jazdy zamierzał uciekać i namawiał do tego innych. Byli niezdecydowani. Gdyby wszyscy zaczęli uciekać. Zdezorientowaliby dwóch niemieckich strażników. Alek sam uciekał i bez przeszkód dostał się do Zośki, ponieważ chciał zdobyć od niego jakieś dokumenty. Wówczas okazało się, że także Rudy wyrwał się z łapanki, a był w trudniejszej sytuacji, gdyż patrole niemieckie chodziły po domach i wyciągały ludzi. Alek w warsztacie, w którym pracował, uchodził za fajtłapę, ponieważ nie chodził z kolegami na piwo, zabawy, nie palił też papierosów. W tym czasie spodobała mu się skórzana kurtka. Taką samą w końcu kupił za zarobione pieniądze. Nosił ją zaledwie kilka razy, ponieważ wpadła w oko chłopakom, którzy pożyczali ją na akcje. Kolejny chłopak w niej zginął.

Rudy podobnie jak inni dokonywał akcji rozbrajania Niemców. Jednego z zimowych wieczorów wraz z kolegami spotkał na ulicy SS-mana, niemieckiego oficera. Przyłożył mu do piersi lufę pistoletu i nakazał oddać broń. Ten nie usłuchał, więc Rudy strzelił do niego, a potem schylił się i zapytał, czy oficer wie o obozach koncentracyjnych. Zabrał broń umierającemu, a stojąca dalej grupa niemieckich żołnierzy nie zauważyła lub nie chciała zauważyć tego zdarzenia. Przez cały czas Rudy był asekurowany przez kolegów idących po drugiej stronie jezdni. Rudy – Jan Bytnar – był  dowódcą hufca “Sad” – Południe Grup Szturmowych Szarych Szeregów. Działał i angażował się w dywersji całym sobą, a jednocześnie był bardzo życzliwy dla wszystkich. Z kolei Alek miał wielki problem moralny. Nie potrafił zabijać z bronią w ręce. Wiedział o wszelkich okrucieństwach Niemców, obozach i eksterminacji Żydów, zbrodniach gestapo, a jednak co innego strzelać w obronie, a co innego zabijać, mordować niczego niespodziewających się przeciwników. Nie pomogła mu spowiedź i całe dnie spędzane w lesie na poszukiwaniu rozwiązania tego dylematu moralnego. Pewnego lutowego wieczoru grupa przeprowadziła ewakuację mieszkania na Brackiej. Alek, Rudy i Zośka dowodzili akcją, trzema grupami.

Rudy został ranny i Zośka draśnięty podczas strzelaniny w bramie, strzelali do nich wezwani przez lokatorów strażnicy z pobliskiej fabryki. Dwaj z nich zginęli. W całym zamieszaniu Zośka i Rudy wsiedli nie do swojego auta, a potem wezwali do rannego Rudego chirurga, który opatrzył go. Następnie Zośka odkrył nazwisko chirurga na liście konfidentów. Nie można było ewakuować Rudego, więc dano mu obstawę.

Oprac. Słoneczne dniW burzy i we mgleW służbie Małego SabotażuDywersjaPod ArsenałemCelestynówWielka graPlan powieści Mini streszczenie (do zeszytu)
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. Słoneczne dniW burzy i we mgleW służbie Małego SabotażuDywersjaPod ArsenałemCelestynówWielka graPlan powieści Mini streszczenie (do zeszytu)

W czerwcu 1942 r. Zośka i Radlewicz zorganizowali akcję łączności z rządem emigracyjnym. Zdobyto niechętnie czytany “Nowy Kurier Warszawski” w ilości 1000 sztuk i umieszczono na stronach znak Polski Walczącej oraz życzenia dla Władysława Sikorskiego, wodza naczelnego i Władysława Raczkiewicza, prezydenta. Następnie sprzedawano te gazety w mieście. Rudy w tym czasie kończył szkołę Wawelberga i był w świetnej formie. Dużo czytał i zajmował się nauką. Jednego razu w 1941 r. Jacek nocą zrywał plakaty niemieckie i został złapany, a później wieziony na Pawiak i do Oświęcimia. Zośka bardzo to przeżywał. Próbował wydobyć Jacka z Pawiaka i potem z Oświęcimia, ale na próżno. Podobnie pierwszy raz Jędrek zorganizował akcję zdobycia flagi czerwonego krzyża. Kiedy z Marianem próbowali ją zerwać, wartownik zauważył ich, a potem odnalazł numerek roweru. Chłopcy pobiegli później do Irki, właścicielki roweru i tam przyszła po nich policja. Zagrożonym udało się uciec z mieszkania, ale Irka przesiedziała kilka miesięcy na Pawiaku. Jędrek dostał później reprymendę od Zośki. W liście Zośka go ganił za brak odpowiedzialności i akcję przeciwko czerwonemu krzyżowi, z którym nie walczą. Z drugiej strony też chwali go za odwagę. Największą aferą “Wawra” i Alka była sprawa pomnika Kopernika, pod którym widniał napis: Mikołajowi Kopernikowi – rodacy. Niemcy zamienili ten napis na nieniemiecki o tej samej treści. Na tydzień przed rocznicą urodzin astronoma.

Alek wszedł nocą na jego pomnik, odkręcił śruby i zdjął mosiężną tablicę. Ta spadła z łoskotem, a chłopak rzucił się do ucieczki. Nikt go jednak nie gonił, więc wrócił i z trudem, po śniegu przeciągnął płytę na sporą odległość, aby kolejnego dnia koledzy wywieźli ją dalej na sankach. Kolejne dni wykazały, iż Polacy potraktowali ten incydent jako zarzut wobec Niemców rozkradających polski dorobek kulturalny. Z kolei gubernator Fischer nakazał w odwecie zlikwidować pomnik Kilińskiego. Alkowi udało się odkupić szablę Kilińskiego z tego pomnika, całego pomnika nie udało mu się odkupić. Szedł za wiezionym pomnikiem, aż doszedł do Muzeum Narodowego. Kolejnego dnia farbą namalował na ścianie muzeum: “Ludu Warszawy – jam tu! Jan Kiliński”. W miejscu pomnika chciał postawić później makietę, ale Zośka nie wyraził na to zgody. Kiedy Alek wrócił na miejsce pomnika Kopernika z aparatem, chciał zrobić zdjęcie. Złapał go żandarm i zabrał mu aparat, następnie do jego domu wpadło gestapo. Jego matka miała ze sobą nielegalną gazetkę, dlatego została aresztowana i później wywieziona do obozu. Alek miał wyrzuty sumienia z tego powodu. Wyjechał na jakiś czas z przydomkiem “Kopernicki” do narzeczonej, Basi mieszkającej w Olesinku koło Góry Kalwarii. Podczas jednodniowej wizyty w Warszawie na zaproszenie Rudego zamalował farbą wiele tabliczek z napisem Adolf Hitler Platz i dokonał wielu innych podobnych sabotaży z malowaniem kotwic Polski walczącej na drzwiach niemieckiego domu wypoczynkowego.

To “Wawr” i Zośka propagowali kotwicę PW – Polska Walczy, aby przytłoczyć znaki hitlerowskie. Rudy zajmował się technicznymi ulepszeniami różnych działań, wymyślił sławne stemple z trupią czaszką i “wieczne pióro”, które mieściło się pod marynarką, a można nim było pisać na murach różne napisy na wysokości kilku metrów bez maczania w farbie. Zośka był mistrzem w rysowaniu kotwic, aż nawet nadano mu przezwisko: Kotwicki. Którejś nocy Rudy z kolegami mieli pomalować kotwicę na pomniku Lotnika na placu Unii Lubelskiej. Pogasili lampy, ale kiedy miał malować kotwicę, pojawił się mistrz od zapalania i gaszenia lamp. Zdziwiony ciemnościami zaczął zapalać lampy. Mimo niebezpieczeństwa i bliskości żandarmów, Rudy wykonał pracę i zbiegł. Kiedy Zośka został komendantem hufca Szarych Szeregów, zorganizował ćwiczenia całego oddziału, a było tam około 100 osób. Zośka zorganizował te manewry precyzyjnie. Oddziały wychodziły do zadań piątkami i wszyscy musieli wykonywać jakieś ćwiczenia.

Niejednokrotnie sytuacje ich zaskakiwały i musieli pokonać przeciwności losu. Wieczorem wszystkie piątki znalazły się w lesie przed wielką polaną i ujawnili się na rozkaz Zośki. Po raz pierwszy od trzech lat działalności i okupacji mogli siebie zobaczyć w tak dużej grupie. Rudy odczytał rozkaz komendanta Kotwickiego, czyli Zośki. Były tam słowa zachęcające do postaw patriotycznych i odwagi w walce przeciwko najeźdźcy. Praca ta nie idzie na marne, mimo że nie mają broni w ręku, ponieważ uczą się walczyć i hartować swojego ducha, wyrabiają swój charakter. Rozkaz zwracał także uwagę na potrzeby przyszłego życia w wolnym kraju, który będzie potrzebował dobrych obywateli. Czas zakończenia wojny zdaniem komendanta już się zbliżał. Zośka i Rudy wrócili potem do miasta, odwiedzili Halę, koleżankę siostry Zośki. Miała dla nich zawsze gorącą herbatę z prawdziwym cukrem. Podobała się też im obu.
[ cz. 1cz. 2 ]

Oprac. Słoneczne dniW burzy i we mgleW służbie Małego SabotażuDywersjaPod ArsenałemCelestynówWielka graPlan powieści Mini streszczenie (do zeszytu)
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. Słoneczne dniW burzy i we mgleW służbie Małego SabotażuDywersjaPod ArsenałemCelestynówWielka graPlan powieści Mini streszczenie (do zeszytu)

Kamienie na szaniec -W służbie Małego Sabotażu

Wawr” nakazał fotografom w Warszawie, aby pościągali z witryn swoich zakładów zdjęcia niemieckich oficerów. Wielu fotografów jednak tego nakazu nie posłuchało, dlatego też wydano rozkaz, aby ich ukarać. Chłopcy przeprowadzali akcję zbijania szyb wystawowych u fotografów, a przodował w tym Alek. Pewnego dnia wpadł na pomysł, aby rowerem (bez numerka) jechać po Marszałkowskiej i rzucać w szyby żelaznymi nakrętkami. Przy trzeciej wystawie zastanowił się chwilę i wpadł na pomysł, aby poczekać na nadjeżdżający tramwaj. Przy huku i hałasie maszyny rzucił w szybę i nikt z przechodniów nie zauważył zdarzenia. Rozbił też kolejne okna wystawowe. Akcja ta trwała kilka miesięcy i okien fotografów całkiem zniknęły zdjęcia niemieckich żołnierzy.

Kolejną akcją było przekonanie Polaków, aby nie odwiedzali kin. Grano tam wciąż propagandowe filmy faszystowskie, a pieniądze z kasy szły do Niemiec. Najlepszy w tej akcji stał się Rudy. Zaczęło się niewinnie od wypisywania kredą haseł na ścianie typu: “Tylko świnie siedzą w kinie”. Rudy, mimo że nie był tak odważny jak Alek, narysował na murze przy Rakowieckiej slogan i dorysował dwie świnki siedzące w fotelach. Były one tematem przez wiele dni różnych plotek i dyskusji w stolicy. Ohlenbusch, szef propagandy miasta, wzywał wszystkich do kin, ale Buki gazowali sale kinowe wiele razy, a także podpalali i detonowali ładunki wybuchowe. Ku zdumieniu wszystkich, właśnie w tych najbardziej gazowanych kinach było najwięcej publiczności. Któregoś dnia Niemcy urządzili w kinach łapankę i to najbardziej trafiło do umysłów widzów. Wkrótce jednak Mały Sabotaż musiał dać za wygraną, ludzie chcieli chodzić do kina i nie było na nich sposobu.

Inne zadania Małego Sabotażu to nauka ludzi, nawracanie kanalii, wyrabianie postawy obywatelskiej wśród mieszkańców miasta. Alek i Rudy zasłużyli się w akcji przeciwko Paprockiemu. Był to właściciel restauracji przy Madalińskiego pośredniczący w kolportażu niemieckich czasopism. Alek i Rudy uprzykrzyli mu życie, aż po dwóch tygodniach zrezygnował i w oknach umieścił ogłoszenie, że już nie pośredniczy w sprzedaży niemieckich czasopism. Chłopcy wybili mu dwukrotnie okna, rozlepiali ogłoszenia, że Paprocki sprzedaje słoninę czy węgiel, o podobnej treści dawali też ogłoszenia do polskich gazet. Zasłynęli również z akcji propagandowej. Rysowali na murach Hitlera i żółwia mającego symbolizować pracę więźniów niemieckich zakładów. Zachęcali ich do tak słabej pracy, aby niszczyć w ten sposób plany okupanta. Jednej nocy Rudy narysował aż 80 żółwi.

Podobnie “Wawr” podchwycił akcję angielską rysowania na ścianach litery V (victory – zwycięstwo). Minister propagandy Niemiec Goebbels wykorzystała ten fakt do rozlepiania plakatów z tą samą literą oznaczającą zwycięstwo Niemiec. “Wawer” odpowiedział “Deutschland verloren” – Niemcy zgubione. Podobnie było z akcją dotyczącą hasła propagandowego “Deutschland siegt…” – Niemcy  zwyciężają na “Liege” – Niemcy leżą na wszystkich frontach. Akcje te przeprowadzano po to, aby przebywająca w Warszawie grupa 20 tys. niemieckich urzędników i tysiące żołnierzy niemieckich wiedziało, iż podbity naród nie złożył

broni. Alek z Rudym bardzo się zaprzyjaźnili i razem chodzili na akcje. Raz poszli do niemieckiego sklepu z mięsem. Rudy zostawił na ladzie ładunek gazowy z palącym się lontem i uciekli. W okresie świąt niemieckich wywieszano na gmachach kilkumetrowe flagi ze swastykami. Alek jako pierwszy zerwał taką flagę, ale Rudy w zazdrości zerwał trzy takie i zaprosił do siebie Alka, aby mu je pokazać. Z kolei Zośka zajmował się nieocenioną pracą planowania wszelkich działań Małego Sabotażu. Był komendantem jednego z 16 rejonów i bardzo dobrze pracował z Bukami, wszystko też planował i wykonywał. Słynął z opanowania i spokoju tym większego, im trudniejsze okoliczności akcji. Jednego razu uratował od zguby dwoje ludzi, ponieważ potrafił natychmiast podejmować decyzję. Wybiegł z domu i biegł przez połowę miasta, aby zatrzymać dwoje ludzi, którzy dzięki temu uniknęli zasadzki. Z tego też powodu wzrastało zaufanie Buków do Zośki i rósł jego prestiż. Akcje “Wawra” pozytywnie były oceniane przez społeczeństwo i to powodowało, iż lgnęło do Buków i do innych grup wielu nowych kandydatów. Weterani nie tworzyli wokół siebie aury elity, ale dzielili się z nowymi przyjaźnią, planowaniem i dowodzeniem. Zośka został dowódcą większego oddziału, Alek i Rudy mieli teraz własne oddziały.

Ślubowanie nowych odbyło się w mieszkaniu Alka. Był obecny komendant “Wawra” Aleksander Kamiński. Podłoga pokoju, w którym odbywała się uroczystość była zasłana hitlerowskimi flagami, a na ścianie wisiał Orzeł Polski i chorągiew biało-czerwona. Po złożeniu przysięgi komendant rozmawiał z nimi, mówił, że najważniejsza jest w działaniu Małego Sabotażu odwaga, planowanie i ostrożność w wykonaniu. Podczas polskich świąt narodowych, 3 maja czy 11 listopada wszyscy malowali na ścianach biało-czerwone flagi. Alek i Rudy postanowili uczyć płócienne flagi zawieszać je na kablach pomiędzy latarniami i tramwajami. Opracowali sposób polegający na wiązaniu do chorągiewki sznurka z kamieniem i zarzucaniu go w ten sposób na przewody elektryczne. Rudy rozdał swoim ludziom klucze do latarni, które po opuszczeniu można było ozdabiać polskimi barwami. Z kole na dzień niepodległości Polski wypisywano na murach hasła: “Polska zwycięży!” w najbardziej ruchliwych miejscach, co było zadaniem bardzo trudnym.
[ cz. 1cz. 2 ]

Oprac. Słoneczne dniW burzy i we mgleW służbie Małego SabotażuDywersjaPod ArsenałemCelestynówWielka graPlan powieści Mini streszczenie (do zeszytu)
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. Słoneczne dniW burzy i we mgleW służbie Małego SabotażuDywersjaPod ArsenałemCelestynówWielka graPlan powieści Mini streszczenie (do zeszytu)

Utwór rozpoczyna się kilkoma zdaniami wstępu od autora, jakby dedykacją, w której zachęca do wysłuchania opowieści o Alku (Maciej Aleksy Dawidowski ur. 3.11.1920, zginął 30.03.1943 r.), Rudym (Jan Bytnar ur. 6.05.1921 r., zginął 30.03.1943 r.), Zośce (Tadeusz Zawadzki ur. 24.01.1921 r., zginął 20.08.1943 r.) i innych “cudownych” ludziach. Jest to opowieść z lat 1939-43, czasów braterstwa i grozy. Młodzi ludzie kierowali się wówczas dwoma ideałami: Braterstwem i Służbą (pisanymi wielkimi literami).

Kamienie na szaniec – Słoneczne dni

Akcja rozgrywa się w jednej z dzielnic Warszawy w środowisku harcerzy. Był tam min. zespół Buków, do którego należał Alek i Rudy. Alek był wysokim, szczupłym chłopcem o niebieskich oczach i jasnych włosach. Nazwa drużyny pochodziła od buków, drzew, bo chłopcy lubili urządzać leśne wyprawy. Działalność w grupie dała Alkowi twardy charakter. Pewnego razu, przebywając na wakacjach był świadkiem, jak syn drwala rozciął sobie nogę siekierą. Wszyscy przerażani uciekali stamtąd, on jeden pomógł zatamować krew chłopca i zrobić opatrunek. Nie bał się widoku krwi. Z kolei Rudy miał rude włosy i piegi na twarzy. Był chłopcem bardzo inteligentnym. Zmuszano go do gotowania wszystkim harcerzom. Bronił się tego, ale z czasem świetnie sobie radził.

Zeus to było przezwisko harcmistrza Leszka Domańskiego, który przyglądał się postępom rozwoju Rudego. To on zauważył, iż Rudy marnuje się w kuchni, bo ma wiele innych talentów nadających się do rozwijania. Dla przykładu był nim zmysł artystyczny i majsterkowanie. To Rudy wyciął oznakę drużyny, numer 23 w trójkącie. Harcmistrz Zawadowski -“Grubas” wróżył chłopcu wielką karierę. Alek świetnie jeździł na nartach i wszyscy go za to podziwiali. Pragnął też wielkich wyzwań i przygód, uważał, że Buki było stać na realizację trudnych wyzwań. W to samo wierzył profesor Domański, starszy od uczniów o 8 lat, który poza szkołą kazał do siebie mówić po imieniu. Wzbudził tym wrogość innych nauczycieli. Chodzili razem do kina, a czasami lekcje kończyli dyskusjami na ulicy.

Alek i Rudy mieli wspaniały dom i rodziców, którzy ich rozumieli, panował tam też pewien poziom kulturalny, a wszyscy domownicy, członkowie rodzin traktowali dom jako swoją ostoję. Dużą uwagę przywiązywano także do rozwoju fizycznego i sportu. Ojciec Rudego pochodził z chłopskiej rodziny, ale porzucił wieś i przybył do miasta w celu pobierania nauki. Alek od dziecka przyciągał do siebie innych kolegów. Gdzie tylko się pojawiał, zaraz znajdowało się koło niego kilku chłopców zainteresowanych współpracą, tym, co Alek robi. Dlatego też od wczesnych lat chłopak miał zdolności przywódcze. Z czasem zgromadził wokół siebie grupę 5-6 kolegów i tak właściwie powstała drużyna, Klub Pięciu. Byli wśród nich w Bukach najlepsi narciarze, miłośnicy górskiej wędrówki i powieści Londona. Wiedzieli, że mogą w przyszłości dokonać wielkich rzeczy, ale nie przypuszczali, co to może być. Rudy nie należał do Klubu i trzymał się z boku. Nie interesował się sportem, za to w dziedzinie techniki był w stanie osiągnąć każdy cel. Kiedy okazało się, że jest jedynym uczniem, który nie potrafi tańczyć, w ciągu 3 miesięcy nauczył się tańca i stał się najlepszym tancerzem. Z kolei innym chłopcem, świetnym organizatorem był Tadeusz Zawadzki, którego nazywali Zośką, ponieważ miał kobiecy typ urody. Świetnie się także uczył i miał wielki umysł, wszystkim się interesował, a czym się zajął, w tym zaraz stawał się najlepszy. Wyróżniał się też w sporcie, był świetny w hokeja, strzelectwie i tenisie, wygrywał wszelkie międzyszkolne zawody. Bywało, że przed konkurencją brał środki uspokajające. Był blondynem o jasnej cerze i niebieskich oczach, miał też długie palce i dziewczęcy uśmiech. Koledzy typowali go zawsze na przewodniczącego klasy. Wszyscy wiedzieli także o jego wielkiej przyjaźni z matką, z którą rozmawiało mu się i przebywało najlepiej. Te cechy fizyczne i charakter, nadany pseudonim sprawiały kłopot kolegom, a także samemu Tadkowi, ponieważ mógł być odbierany nie jak prawdziwy mężczyzna. W dzieciństwie bał się wody, ale któregoś dnia zawziął się i nauczył pływać. Lubił samotność i stronił od towarzystwa, za to towarzystwo lgnęło do niego, ponieważ koledzy wyczuwali w nim wewnętrzną siłę. Ponadto świetnie organizował wszystko, czego sie dotknął i można było mu powierzyć przygotowania do wyjazdów, obozów i biwaków.

W roku 1939 klasa Alka zdała maturę. Alek uczył się średnio, Rudy był prymusem, razem z Bukami mieli wyjechać na 10-dniową wycieczkę do Beskidu Śląskiego. Zwiedzali Baranią Górę, Zaolzie (obecnie w Czechach), Ośrodek Harcerski w Górkach Wielkich (prowadził ją autor powieści A. Kamiński), Równicę, dolinę Wisły. Chłopcy przeżywali tam piękne chwile, planowali też przyszłość, pracę i normalne życie. Zośka twierdził, że krajowi są potrzebni ludzie do pracy, niekoniecznie orły do wielkich zadań, ale też mrówki, czyli zwykli pracownicy, bez których nie ma postępu. RudyAlek i inni pragnęli pracować nad sobą i udoskonalać się. W rozmowie jeden z chłopców zapytał, czy będzie wojna, ale inny uspokajał, że przecież “pan Hitler” nie ruszy na Polskę, Francję i Anglię.

Oprac. Słoneczne dniW burzy i we mgleW służbie Małego SabotażuDywersjaPod ArsenałemCelestynówWielka graPlan powieści Mini streszczenie (do zeszytu)
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. Słoneczne dniW burzy i we mgleW służbie Małego SabotażuDywersjaPod ArsenałemCelestynówWielka graPlan powieści Mini streszczenie (do zeszytu)

Kamienie na szaniec – W burzy i we mgle

We wrześniu 1939 roku wybuchła II wojna światowa, Niemcy napadły na Polskę. Społeczeństwo polskie nie było przygotowane na tak miażdżącą klęskę. Zośka, Alek, Rudy i ich koledzy nie mogli w to wszystko wierzyć. Pod dowództwem Zeusa wszyscy harcerze wymaszerowali w jednym batalionie w kierunku Mińska Mazowieckiego. Buki pod dobrym przywództwem wolno maszerowały wśród tysięcy uchodźców. Mieli rozkaz zniknąć z pola widzenia przeciwnika i uniknąć zagrożenia niewolą. Idąc, rozmyślali o klęsce, która wciąż wydawała się im niezrozumiała i nierealna. Panował smutek. Są świadkami nalotu lotnictwa niemieckiego na wieś. Martwią się o ludność cywilną.

Jednego razu maszerując zatłoczoną polną drogą widzieli mężczyznę wiozącego na plecach, na tobołku maleńkie dziecko. Zośka nie mógł znieść tego widoku, gdy nadleciały samoloty. Zbombardowały one później skład kolejowy, z którego wydostali się cywilni ludzie, było wiele rannych osób, hałas i bałagan. Miejscowość ta nazywała się Dąb Wielki. Alek protestował, nalegał, aby wspomóc tych ludzi i rzeczywiście. Zatrzymał z pomocą kolegów auto i kazał zabrać na nie rannych. Od tego momentu panuje wśród ludzi nastrój wzajemnej pomocy, wszyscy zatrzymują pojazdy i pomagają ładować na nie rannych.
Bardzo przeżyli kapitulację Warszawy. Dostali rozkaz powrotu do stolicy. Wracali bardzo przygnębieni na Pragę. Żałowali, że nie mogli bić się z wrogiem. Ich włóczęgę uznali za bezsensowną. Miasto wyglądało na zniszczone, był październik 1939 roku. Dwa tygodnie po powrocie ojca Alka aresztowało gestapo. Pan Dawidowski zajmował kierownicze stanowisko w wielkim zakładzie. Do mieszkanie weszło 5 gestapowców i przesłuchiwali także Alka. Jeden z nich, mówiący po polsku skierował w stronę chłopca lufę pistoletu. Alek zażądał od niego, aby strzelił, ale pozostawili go w spokoju, zabierając ojca. Młodzieniec postanowił wówczas na okres aresztowania ojca wyrzec się słodyczy, w geście solidarności z ojcem. W 1940 roku jednak bezpodstawnie Dawidowski wraz z 200 innymi działaczami zostali rozstrzelani w Palmirach. Został stracony min. z Maciejem Ratajem, przedwojennym marszałkiem Sejmu.

Po śmierci ojca Alek postanowił włączyć się do walki z okupantem. Miał w pamięci, jak tysiące innych młodych ludzi, powiedzenie Piłsudskiego: “Być zwyciężonym i nie ulec – to zwycięstwo”. Buki rozpoczęły swoją działalność w nowych warunkach i zastanawiały się nad formami walki. Dnia 15.10.1939 roku Zośka zapoczątkował działalność tajnego pisma odbijanego na powielaczu o nazwie “Polska Ludowa”. Było to pismo lewicowe, Polski Ludowej Akcji Niepodległościowej (PLAN-u), propagujące hasła rewolucji socjalistycznej, ale chłopców nie interesowała polityka. Chcieli walczyć z okupantem. Dwie piątki pracowały z powielaczem, dwie inne przeszły do pracy z Kotem, za którym Niemcy wysłali list gończy na plakatach. W piątkach propagandy ulicznej znaleźli się Alek, Zośka i Rudy. Po ogłoszeniu przez gubernatora Franka utworzenia Generalnej Guberni na jego plakatach chłopcy doklejali napisy o treści ośmieszającej gubernatora. To były pierwsze w stolicy nalepki pochodzące z warsztatu Rudego i Masiukiewicza – Małego. Nie zdawali sobie sprawy z wagi i roli psychologicznej, jaką te nalepki odgrywały. Buki w grudniu 1939 r. dokonały ataku na lokal “Adria”, gdzie podrzuciły gaz wywołujący wymioty. Nieco później opuściły PLAN, ponieważ nie pasowali do siebie. Miało to miejsce na miesiąc przed wsypą PLAN-u, kiedy to w styczniu 1940 r. Wielu młodych ludzi wpadło w ręce faszystów wraz z rodzinami, niektórych spotkała śmierć. Buków to nieszczęście nie dotknęło. Przez trzy miesiące poszukiwali miejsca w Polsce Podziemnej. Wszystkie organizacje były głęboko zakonspirowane, więc Buki zajęły się kolportażem podziemnej prasy. Rozprowadzali bardzo dużo różnych gazet, min. “Polska Żyje” oraz bezpartyjne, polityczne, demokratyczne i inne.

Buki zajęły się zimą 1939-40 zajęciami zarobkowymi, aby wspomagać i zarabiać dla swoich rodzin. To była bardzo ciężka zima. Zajęli się szklarstwem, bo byli przyzwyczajeni do poważnych zadań. Nie chcieli handlować żywnością ani alkoholem. To była bardzo ciężka praca, ręce i palce odmarzały, ale chłopcy mieli satysfakcję, kiedy ludzie wracali do mieszkań i mogli je nagrzać, ponieważ okna miały szyby i nie hulał nimi wiatr. Po sezonie szklenia Rudy zaczął udzielać korepetycji, a Alek został rikszarzem na spółkę z małym. Riksza to dwukołowy wózek połączony z rowerem, taka mała taksówka. Kiedy latem na ulicach pojawiły się tumany kurzu, chłopcy zrezygnowali z rikszy. Alek został drwalem na wsi. Tam poznał Jędrka Makulskiego, młodszym i niższym chłopakiem, z którym się zaprzyjaźnili.

Jednego razu podczas spaceru po lesie Alek i Jędrek znaleźli spory skład broni zakopanej w ziemi prawdopodobnie przez kapitulujące wojsko. Przez kilka lat opiekowali się bronią, oliwili i pilnowali jej wraz z kilkoma innymi Bukami, z którymi zaprzyjaźnili się. Z kolei Zośka zasłynął z wyrobu marmolady. Zajmował się tym wraz z szeregiem kolegów w “fabryce” (mieszkaniu) i matką. Zaprzyjaźnił się wówczas z Jackiem Tabęckim, który pasjonował się pisaniem książek i czytaniem ich w dużych ilościach. Prowadził swoje mądre zapiski, w których pisał wiele maksym i odkrywczych myśli. “Fabryka” przyciągała wielu Buków dzięki miłej i życzliwej atmosferze, ale też Zośka miał zdolności przywódcze i coraz bardziej czuł się odpowiedzialny za grupę.

W roku 1940 Zośka dowodził Bukami działającymi w Komórce Andrzeja. Zajmowali się rozwożeniem listów – grypsów z więzienia po całej Warszawie. Byli kurierami, ale nie trwało to długo, ponieważ dowództwo rezygnowało z tej działalności. Pozostałością po tej pracy była przyjaźń z panem Jankiem, przełożonym w komórce więziennej. W sierpniu 1940 roku rozpoczęły się masowe łapanki i wywózki do Oświęcimia, a chłopcy zapalili się do nauki. Zadawali sobie i odrabiali zadania, dużo dyskutowali i spędzali czas, ucząc się. W tym czasie Hitler zajmował Paryż, a chłopcu urządzali poranki szopenowskie. Alek, Zośka, Rudy i inni wstąpili do Szkoły Budowy Maszyn. Była lepsza niż tajne kuplety.

W marcu 1941 roku związali się z akcją Małego Sabotażu, a była ona prowadzona przez organizację “Wawer” jawnie walczącej z okupantem. Z kolei Zeus nie brał w tym udziału, z rozkazu Głównej Kwatery Szarych Szeregów wyjechał do Wilna, aby nawiązać kontakty z tamtejszym harcerstwem.

Oprac. Słoneczne dniW burzy i we mgleW służbie Małego SabotażuDywersjaPod ArsenałemCelestynówWielka graPlan powieści Mini streszczenie (do zeszytu)
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close