Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

oświecenie

Boże coś Polskę – analiza i interpretacja wiersza Alojzego Felińskiego. Zobacz informacje o epoce oświecenia i biografię poety w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
Boże! coś Polskę przez tak liczne wieki
Otaczał blaskiem potęgi i chwały,
I tarczą swojej zasłaniał opieki
Od nieszczęść, które przywalić ją miały;

Ref.
Przed twe ołtarze zanosim błaganie.
Naszego Króla zachowaj nam Panie!

(zob. “Historia powstania dzieła” poniżej)

Ty, coś ją potem, tknięty jej upadkiem.
Wspierał walczącą za najświętszą sprawę,
I chcąc świat cały mieć jej męstwa świadkiem,
Wśród samych nieszczęść pomnożył jej sławę:

Przed twe ołtarze…

Ty, coś na koniec nowymi ją cudy
Wskrzesił, i sławne z klęsk wzajemnych w boju
Połączył z sobą dwa braterskie ludy,
Pod jedno berło Anioła pokoju:

Przed twe ołtarze…

Wróć nowej Polsce świetność starożytną
I spraw, niech pod Nim szczęśliwą zostanie;
Niech zaprzyjaźnione dwa narody kwitną,
I błogosławią Jego panowanie;

Przed twe ołtarze…

 

Wiersz i każda strofa rozpoczyna się inwokacją do Boga, który przez wiele wieków otaczał Polskę “blaskiem potęgi i chwały”. Jest to nawiązanie do realnej potęgi, jaką była Polska w “złotym wieku” – renesans aż po oświecenie. Śpiewający tę pieśń Polacy dziękują Bogu za łaski i jednocześnie proszą w refrenie, aby Pan “zachował im” króla – w domyśle: w zdrowiu i szczęściu.

W strofie drugiej zawarte są podziękowania do Boga za wsparcie w trudnych chwilach walki Polaków o “najświętszą sprawę” – w domyśle chodziło o walki prowadzone w XVII i XVIII wieku z różnymi wrogami i obronę Jasnej Góry przed szwedzkim najeźdźcą.

W trzeciej i czwartej strofie mowa jest o wskrzeszeniu Polski w ramach Królestwa Polskiego i pojednaniu bratnich narodów słowiańskich. Występuje tu prośba do Boga o błogosławieństwo dla Polaków i Rosjan mających błogosławić panowanie cara Aleksandra I.

Budowa wiersza

Utwór został napisany w 4 strofach z dwuwersowym powtarzającym się refrenem. W każdej strofie są 4 wersy (oprócz refrenu) pisane 11-zgłoskowcem z rymami żeńskimi przeplatanymi.

Środki stylistyczne

epitety: liczne wieki, blaskiem potęgi, tarczą opieki, najświętszą sprawę, męstwa świadkiem, nowymi cudy, braterskie ludy, Anioł pokoju, zaprzyjaźnione narody.
metafory: blask potęgi, tarcza opieki i in.

Pierwotnie: “Naszego Króla zachowaj nam Panie!”, później: “Naszą ojczyznę racz nam wrócić, Panie”, “Ojczyznę wolną racz nam (z)wrócić Panie!”, “Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”…

Historia powstania dzieła

zob. Rzeczpospolita obojga narodów (Polska-Litwa)

Zaborca rosyjski, książę Konstanty, zamówił dla swojego brata cara Rosji Aleksandra I. u polskiego poety Alojzego Felińskiego hymn pochwalny, aby Polacy czcili Aleksandra jak Anglicy swego króla. Aleksander I bowiem koronował się na króla ogłoszonego w 1815 roku Królestwa Polskiego. Pieśń Felińskiego opublikowano w „Gazecie Warszawskiej” 20 lipca 1816 r. i ma ona formę czterech strof plus refren – jak wyżej. Melodię zapożyczono ostatecznie z pieśni “Serdeczna Matko”. Pomysł napisania hymnu pochodzi z angielskiego “God save the king (obecnie: queen)”.

Pieśń ta jednak przeszła wielką ewolucję. Już rok później stała się nie tylko dziełem religijnym śpiewanym w kościołach, ale też i patriotycznym. W miejscu drugiego wersu refrenu “Naszego Króla zachowaj nam Panie!” śpiewano: Naszą ojczyznę racz nam wrócić, Panie” i stała się manifestem patriotycznym zakazanym w zaborze rosyjskim w 1862 r. Do dwóch zwrotek Felińskiego Antoni Górecki dodał dwie kolejne ze swojego wiersza “Hymn do Boga o zachowanie wolności”. Anonimowi autorzy w XIX w. dodawali kolejne zwrotki i w 1860 roku było ich 11 – zobacz “Boże coś Polskę”.

Z wiersza pochwalnego na cześć cara Rosji, dzieła łączącego dwa narody słowiańskie pod jego berłem, powstał utwór o zupełnie innym charakterze – patriotycznym, wzywającym do walki o niepodległość. Był śpiewany nie tylko w kościołach, ale traktowano go jako hymn Polski. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku pieśń ta konkurowała z “Mazurkiem Dąbrowskiego”. W latach 70 i 80-tych XX wieku, po powstaniu Solidarności śpiewano: “Ojczyznę wolną racz nam (z)wrócić Panie!”, ponieważ po II wojnie światowej Polska znalazła się pod panowaniem stalinowskiego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich i nie można było mówić o wolności. Z kolei po 1989 roku słowa te zmieniono na “Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”.

Hymn powstał w ciekawych historycznie czasach. Aleksander I był tym cesarzem Rosji, który pokonał Napoleona I Bonapartego. Z Napoleonem Polacy wiązali nadzieje na wyzwolenie. Legenda głosi, iż w 1825 roku Aleksander I upozorował swoją śmierć, resztę życia spędzając na modlitwach w klasztorze. Rosja stała się mocarstwem europejskim, z którym inne kraje musiały się liczyć.

A. Feliński przemycił do “Boże coś Polskę” informacje o Polsce i jej dawnej potędze. Treść dzieła wskazuje, że oto Aleksander I przejmuje władzę nad narodem nie byle jakim, ale starożytnym i w przeszłości wielkim, jak sama ówczesna Rosja. Na więcej aluzji autor prawdopodobnie nie mógł sobie pozwolić. Dzieło powstało na zamówienie księcia Konstantego, a współpraca z nim dla Polaka oznaczała podejrzenia o zdradę. Mimo wszystko jednak pieśń Felińskiego do dzisiaj jest śpiewana i symbolizuje ogromną tęsknotę za świetnością Polski, jest dowodem patriotyzmu Polaków i wiary w Boga, Jego ochronę, a także elementem mesjanizmu – Polska miała wywalczyć wolność nie tylko sobie, ale pomagać też innym narodom. Przypomina o związkach pomiędzy Polską i Litwą, o dawnej potędze obu naszych krajów. W skład Rzeczpospolitej Obojgu Narodów wchodziły także inne narody.

W 1825 roku, po śmierci Aleksandra I, miejsce na tronie carskim zajął Mikołaj, jego młodszy brat. Wątek koronacji Mikołaja i sylwetkę księcia Konstantego wykorzystał w “Kordianie” Juliusz Słowacki – zob. oprac.: rozmowa cara Mikołaja z Konstantym o podziale władzy w ich rodzinie.

Epoki literackie w tabeli

Geneza i nazwa

Jest to epoka ukształtowana przez Anglię i Francję, gdzie trwa w II połowie XVIII wieku do początków wieku XIX. Nazwę czasom nadali ludzie wówczas żyjący. Byli w pełni świadomi etapu historycznego, na którym znalazła się cywilizacja Europy. Owa świadomość wynikała z wagi, jaką przywiązywano do wartości intelektualnych człowieka, do jego myśli i postępu w dziedzinie rozwoju nauki tak przecież zaniedbywanej w epoce poprzedniej. Ludzie oświecenia sami siebie nazywali oświeconymi, a okres, w którym żyli: wiekiem rozumu.
Są to czasy Wielkiej Rewolucji Francuskiej (1789), krytyki ustroju feudalnego, istniejącego porządku i niesprawiedliwości społecznej. Wszystko co stare, barokowe, musi ulec zmianie, bo jest przestarzałe. Oświecenie to epoka postępu walczącego z zacofaniem intelektualnym, naiwnością i głupotą ludzką, a także religią jako czynnikiem hamującym rozwój.

Polskie oświecenie

Znana jest również inna chronologia epoki, która wyróżnia trzy etapy rozwoju oświecenia: wczesną od lat czterdziestych po rok 1764, dojrzałą 1764-95 oraz schyłkową 1795-1822.

W Polsce oświecenie przypada na lata panowania ostatniego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego: 1764-1795 i trwa do 1822 roku.

  • W 1740 roku powstało Collegium Nobilium, uczelnia dla młodzieży szlacheckiej w Krakowie.
  • Rok później Stanisław Konarski wydał dzieło “O poprawie wad wymowy”, pierwszy podręcznik do gramatyki języka polskiego.
  • W 1743 roku Stanisław Leszczyński opublikował dzieło reformatorskie “Głos wolny wolność ubezpieczający”,
  • a cztery lata później powstała pierwsza publiczna biblioteka w Europie braci Załuskich w Warszawie, której zbiory po 1795 roku przewieziono do Petersburga (po I wojnie światowej odzyskano, a podczas II wojny światowej prawie w całości spalono).

Powyższe wydarzenia kulturalne, literackie i polityczne były zapowiedzią rozkwitu myśli oświeceniowych, jaki miał miejsce po wstąpieniu na tron Stanisława Augusta, wielkiego mecenasa sztuki i propagatora reform społecznych. Za czasów jego panowania rozwijała się publicystyka głosząca reformy w dwóch pierwszych czasopismach polskich, w “Monitorze” i “Zabawach przyjemnych i pożytecznych”. Powstała Szkoła Rycerska zwana też Korpusem Kadetów (1765 r.), Komisja Edukacji Narodowej (1773 r.) jako pierwsze w Europie ministerstwo, które zreformowało Akademię Wileńską i Krakowską, nadano im też nowe nazwy: Szkoła Główna Litewska i Szkoła Główna Koronna.

Największe osiągnięcie reformatorskich dążeń ludzi skupionych wokół króla Poniatowskiego to: Konstytucja 3 maja (1791 r.), pierwsza konstytucja europejska.

Wielki postęp zawdzięczamy właśnie czasom oświecenia, którego zmierzch dla Polski przypada po fakcie ostatniego rozbioru Polski w 1795 roku, ale nowa, zupełnie inna epoka zacznie się dla literatury dopiero w 1822 roku, kiedy to pojawi się w wileńskich księgarniach tomik wierszy “Ballady i romanse” młodego Adama Mickiewicza.

Filozofia epoki

Krytycyzm to idea towarzysząca pojawieniu się najważniejszych prądów umysłowych epoki. Polegał on na dokładnej analizie i odrzucaniu tradycji życia politycznego i społecznego, dotyczyło to również nauki, kościoła i życia religijnego ludzi. Słowem krytyce został poddany cały dotychczasowy system wartości, a zaowocowało to pojawieniem się racjonalizmu, którego twórcą był Kartezjusz (filozof francuski), autor maksymy tych czasów:

“Myślę, więc jestem” – hasło oświecenia.

Racjonalizm

Był głównym nurtem ideowym oświecenia, a polegał na odrzucaniu w procesie dochodzenia prawdy wszystkiego, czego nie da się wyjaśnić rozumem (z łac. ratio- rozum), to znaczy: tylko to jest prawdziwe, co możemy racjonalnie uzasadnić za pomocą nauki i rozumu. Racjonaliści przeciwstawili się dogmatom kościelnym i fanatyzmowi religijnemu. Od nich wywodzą się światopoglądy zwane deizmem i ateizmem. Pierwszy zakłada, iż Bóg jest stwórcą świata, lecz nie wpływa na losy ludzkie, drugi, ateizm odrzuca istnienie Boga w ogóle.

Empiryzm

To kolejny kierunek epoki. Jego twórcą był F. Bacon (filozof angielski). Odrzucał on z pola zainteresowań człowieka wszystko to, czego nie da się zbadać doświadczalnie i udowodnić; prościej: prawdziwe jest tylko to, co można uzasadnić przy pomocy naukowego doświadczenia. Podobnie jak w przypadku racjonalizmu: reszta jest nieistotna lub jest fałszem, który należałoby wyplenić z umysłów ludzkich. Temu celowi może służyć literatura, która powinna pełnić funkcję utylitarną, to znaczy użyteczną społecznie. To zadanie miała spełniać francuska “Encyklopedia”, pierwsza w Europie i na świecie, której autorami były największe umysły epoki, między innymi Diderot, d’Alambert, Voltaire, Rousseau, Montesquieu. Prace nad tym epokowym dziełem trwały dwadzieścia lat.

Literatura polska

W literaturze polskiej widoczne są trzy kierunki literackie oświecenia:

  • Pierwszy z nich to klasycyzm, który rozumiany był w kategoriach użytecznej społecznie roli całego piśmiennictwa, a zatem literatura powinna spełniać funkcję nauczyciela, winna być dydaktyczna i moralizatorska. W oświeceniu klasycyzm pojmowany jest podobnie jak w renesansie, a rolą literatury ma być “oświecanie” narodu.
  • Drugi kierunek literacki oświecenia to sentymentalizm, który nawiązywał do tradycji folkloru, ukazywał człowieka z jego wewnętrznymi przeżyciami, na nich skupiał swoją uwagę pomijając kwestie racjonalizmu. Literatura sentymentalna odbiegała od haseł i tendencji oświeceniowych, podkreślała sferę duchowych wartości życia człowieka, mówiła o przyjaźni i miłości, o zagubieniu ludzkim w świecie obłudy i zakłamania.
  • Rokoko jako trzeci kierunek literatury oświeceniowej był kontynuacją stylu barokowego i zyskał sobie miano późnego baroku. Najlepiej odzwierciedlił się w architekturze.

Wszystkie trzy powyższe kierunki artystyczne współistniały w epoce oświecenia, a ich przedstawiciele nie prowadzili między sobą walki ideowej. Największą jednak rolę odegrał klasycyzm. Ich wpływ jest widoczny w poniżej w przykładach dzieł oświecenia.

I. Krasicki “Monachomachia”, “Pieśń V”

I śmiech niekiedy może być nauką,
Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa,
I żart dowcipną przyprawiony sztuką
Zbawienny, kiedy szczypie, a nie kąsa;
I krytyk zda się, kiedy nie z przynuką,
Bez żółci łaje, przystojnie się dąsa.
Szanujmy mądrych, przykładnych,
chwalebnych,
Śmiejmy się z głupich, choć i
przewielebnych…

F. Karpiński “Do Justyny tęskność na wiosnę”

Już tyle razy słońce wracało
I blaskiem swoim dzień szczyci,
A memu światłu cóż to się stało,
Że mi dotychczas nie świeci?
Już się i zboże do góry wzbiło,
I ledwie nie kłos chce wydać;
Całe się pole zazieleniło:
Mojej pszenicy nie widać !…

Na pierwszy rzut oka widać różnice tematyczne obu przytoczonych fragmentów dzieł. Pierwszy ma przedstawiać wady ludzkie i z nich się “natrząsać”, drugi jest skupiony na wyrażaniu uczucia tęsknoty za tytułową Justyną. Podmiot liryczny tęskni za miłością swej ukochanej, którą porównuje w pierwszej strofie do słońca, w drugiej do pszenicy. Pierwszy fragment ma znamiona dydaktyczne i moralizatorskie, drugi nie zwraca uwagi na oświeceniowe hasła głoszące potrzebę użyteczności społecznej literatury.

Publicystyka

Dydaktyczną rolę społeczną odgrywa publicystyka oświeceniowa za sprawą Stanisława Staszica, Hugona Kołłątaja i Franciszka Salezego Jezierskiego.

Publicystyka to inaczej czasopiśmiennictwo zajmujące się sprawami bieżącymi, społecznymi, politycznymi, gospodarczymi i też kulturalnymi; jest to publikowanie w gazetach ważnych społecznie sądów i opinii, które spełniają rolę informacyjną i pouczającą.

Poniżej fragmenty artykułów publicystycznych dla przykładu i porównania ich z dzisiejszą publicystyką.

S. Staszic “Uwagi nad życiem Jana Zamoyskiego”, “Wolne obieranie królów”.

(..)”Polsko! wyrzekaj się czym prędzej tych wszystkich okoliczności, przez które obce narody do twego rządu mieszać się łatwość będą miały. Dziś twój stan jest taki, że im mniej sposobów do wpływania w rządy twoje cudzoziemcom zostawisz, tym dłużej i lepiej sobie wewnętrzną spokojność upewnisz.”(..)

H. Kołłątaj “Do Stanisława Małachowskiego”, “Oddajmy chłopu wolność”.

(…)”Niech będzie rolnik co do osoby i rąk swoich zupełnie wolny, lecz niech będzie poddany prawu, które własna na niego wkłada potrzeba. Nie ma on ziemi, ale ma pracowite ręce, którymi i siebie wyżywić, i pana zbogacić zdoła. Niech będą obowiązani panowie podług swojej potrzeby uczynić kontrakty z rolnikami, jak każdy lepiej dla siebie rozsądzi: (…) “

F. S. Jezierski “Katechizm o tajemnicach rządu polskiego”, “Wyznanie rządu polskiego”

“Wierzę i wyznaję wolność stanu szlacheckiego w Polszcze, stworzycielkę nierządu, ucisku, ohydy, która wyzuła chłopów z prawa człowieka, a mieszczanina z prawa obywatela, z której poczęło się możnowładztwo panów, wyrządzające niezgodę, podłość i podział szlachty na partie,”(…)

Wszystkie trzy przedstawione powyżej fragmenty dzieł publicystyki polskiego oświecenia mają tę samą cechę wspólną.

Publicyści dążą do zreformowania systemu politycznego i społecznego w Polsce, nadaniu równych praw wszystkim obywatelom. Podczas gdy narody Europy walczą o wolność, Polacy walczą z wolnością, wolnością i sobiepaństwem szlacheckim i jest to proces o tyle chybiony, iż przeprowadzany zbyt późno.

Przed Polską czasy rozbiorów, a przed literaturą emigracja i konspiracja…

Galeria postaci

Krasicki I.

Krasicki I.

Staszic S.

Staszic S.

Karpiński F.

Karpiński F.

Zabłocki F.

Zabłocki F.

S. Leszczyński

Leszczyński S.

Niemcewicz J.U.

Niemcewicz J.U.

Naruszewicz A.

Naruszewicz A.

Kościuszko T.

Kościuszko T.

Konarski S.

Konarski S.

Katarzyna II

Katarzyna II

Kartezjusz

Kartezjusz

Rousseau J.J.

Rousseau J.J.

Kołłątaj H.

Kołłątaj H.

Bacon F.

Bacon F.

Diderot D.

Diderot D.

Poniatowski A.

Poniatowski A.

Voltaire

Voltaire

Konstytucja3 Maja

Konstytucja3 Maja

II rozbiór traktat

II rozbiór traktat

Kościuszko na Rynku Krakowskim

Kościuszko na rynku krakowskim

Przedstawiciele i lektury

Przedstawiciele polskiej literatury oświeceniowej byli zwykle stronnikami reform społecznych.

Stanisław Konarski – prekursor oświecenia, reformator systemu edukacyjnego, “O skutecznym rad sposobie”.
Stanisław Leszczyński – prekursor oświecenia, dwukrotnie obierany na króla Polski, “Głos wolny”.
książę Ignacy Krasicki – najwybitniejszy przedstawiciel literatury oświecenia, biskup warmiński, autor “Bajek”, “Satyr”, “Poematów heroikomicznych”, pierwszej polskiej powieści “Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki”.
Adam Naruszewicz – poeta, autor pieśni, satyr, sielanek, dramatów.
Julian Ursyn Niemcewicz – dramaturg i historyk, autor pierwszej polskiej komedii politycznej “Powrót posła”.
Franciszek Karpiński – twórca poezji sentymentalnej, “Laura i Filon”.
Franciszek Zabłocki – komediopisarz, “Fircyk w zalotach”
Wojciech Bogusławski – aktor, reżyser, dyrektor Teatru Narodowego, dramatopisarz, “Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale”. Publicyści
Stanisław Staszic – “Uwagi nad życiem Jana Zamoyskiego”, “Przestrogi dla Polski”.
Hugo Kołłątaj – “Do Stanisława Małachowskiego Anonima listów kilka”.
Franciszek Salezy Jezierski– “Katechizm o tajemnicach rządu polskiego”.

Przedstawiciele literatury obcej

Denis Diderot – pisarz i filozof, “Kubuś fatalista”.
Jean Jacques Rousseau – twórca sentymentalizmu, uważany za prekursora romantyzmu, “Nowa Heloiza”.
Voltaire (Wolter) – pisarz i filozof francuski, “Kandyd”.

Słownik terminów literackich – ważne pojęcia z teorii literatury

Popularność w oświeceniu zyskały sobie klasyczne gatunki literackie: bajka, satyra, poemat heroikomiczny, także nowe gatunki publicystyki, esej i felieton; sentymentalizm preferował sielankę, pieśń liryczną, elegię.

empiryzm, racjonalizm, sensualizm, klasycyzm, sentymentalizm, rokoko, artykuł, bajka, felieton, ironia, komizm, parodia, poemat heroikomiczny, powiastka, filozoficzna, powieść, publicystyka, satyra.

Galeria architektury

Pałac Staszica klas.

Pałac Staszica klas.

Sala rokoko

Sala rokoko

Pałac Jabłonowskich klas.

Jabłonowskich klas.

Łazienki królewskie

Łazienki królewskie

Konin klas.

Konin klas.

Koło rokoko

Koło rokoko

Ciazen klas.

Ciazen klas.

Queluz rokoko

Queluz rokoko

Poznań klasycyzm

Poznań klasycyzm

Pałac Czapskich klas.

Pałac Czapskich klas.

Historia Polski

1764 – Na tronie królewskim zasiada Stanisław August Poniatowski, ostatni król Polski. Został wybrany przez szlachtę przy protekcji carycy Katarzyny II.
1768 – 1772 – Szlachta zawiązała w Barze na Podolu konfederację, której celem było utrzymanie przywilejów katolicyzmu i szlacheckich zachwianych próbami reform i tolerancją religijną.
1772 Pierwszy rozbiór Polski, rosyjsko – prusko – austriacki. Zwołali też rok później sejm polski i wymusili na nim podpisanie konwencji rozbiorowej mimo protestów patriotów polskich z Rejtanem na czele.
1788 – 1792 – Król zwołał sejm, aby zatwierdzić przymierze z Rosją. Chodziło o pomoc Rosji w wojnie z Turcją za cenę licznych ustępstw Katarzyny II wobec Polski. Jednak obrady przeciągnęły się na cztery lata i miały całkiem inny przebieg. 3 maja 1791 roku zaprzysiężono nową konstytucję, która miała charakter reformatorski.
1792 – Przeciwko konstytucji zawiązała się konfederacja w Targowicy złożona ze zdrajców Polski o orientacji prorosyjskiej. Na ich prośbę do Polski wkroczyła stutysięczna armia carska.
1793 Drugi rozbiór Polski, rosyjsko-pruski.
1794 – Powstanie przeciwko zaborcom, na którego czele stał Tadeusz Kościuszko (insurekcja kościuszkowska).
1795 Trzeci rozbiór Polski, rosyjsko – prusko – austriacki, oznaczał likwidację państwa polskiego. We Włoszech (Lombardia) powstały Legiony Dąbrowskiego, zalążek przyszłej armii polskiej.

Analiza i interpretacja wiersza Franciszka Karpińskiego “Do Justyny tęskność na wiosnę”.
Zobacz informacje o epoce oświecenia i biografię poety w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
Już tyle razy słońce wracało
I blaskiem swoim dzień szczyci;
A memu światłu cóż to się stało,
Że mi dotychczas nie świéci?Już się i zboże do góry wzbiło,
I ledwie nie kłos chce wydać;
Całe się pole zazieleniło;
Mojej pszenicy nie widać!

Już słowik w sadzie zaczął swe pieśni,
Gaj mu się cały odzywa.
Kłócą powietrze ptaszkowie leśni;
A mój mi ptaszek nie śpiewa!

Już tyle kwiatów ziemia wydała
Po onegdajszej powodzi;
W różne się barwy łąka przybrała;
A mój mi kwiatek nie schodzi!

O wiosno! Pókiż będę cię prosił,
Gospodarz zewsząd stroskany?
Jużem dość ziemię łzami urosił:
Wróć mi urodzaj kochany!

Jest to wiersz o miłości. Podmiot liryczny stwierdza, że minęło wiele dni, a jego światło nie świeci. Światło to porównanie jego ukochanej do słońca. Chodzi o tytułową Justynę i wyrażenie tęsknoty za nią. Bardzo by chciał ja zobaczyć.W drugiej strofie poeta obserwuje zboże. Jest ono dojrzałe, wyrosło i może już wydać plony. Całe pole jest już zielone, ale jego – podmiotu pszenicy nie widać. Tutaj porównuje Justynę do pszenicy.

Śpiew słowika w sadzie i odgłosy natury przypominają, jakie życie, świat jest piękny. Wszędzie słychać odgłosy wiosny, lecz jego ptaszka nie słychać. Poeta porównuje Justynę do ptaszka.

Kolejny obraz to ziemia pełna kwiatów. Była niedawna powódź, ale teraz widać już wszędzie na łące kwiaty. Kwiatka podmiotu nie widać.

Apostrofa do wiosny, personifikacja. Poeta porównuje siebie do gospodarza zajętego i martwiącego się o zasiewy i zbiory plonów. Mówi o łzach, jakie wylał na tę ziemię, aby urodzaj powrócił i wszystkiego było pod dostatkiem. Chodzi również i tutaj o porównanie urodzaju do Justyny.

Budowa wiersza

Wiersz składa się z 5 strof, w każdej jest po 4 wersy 10-cio i 8-zgłoskowe z rymami żeńskimi przeplatanymi.

Miłość uczy tęsknić.

Do przemyślenia

Polska szlachta

Wiersz Karpińskiego ma charakter miłosny. Poeta posługuje się jeszcze konceptem barokowym. Koncentruje się bowiem na mnożeniu i zestawieniu porównania swojej ukochanej z różnymi zjawiskami przyrody. Prawdopodobnie jest także szlachcicem ziemianinem, czyli gospodarzem ujawniającym się w ostatniej strofie. Stąd słownictwo i porównania nie są dworskie jak w baroku u Jana Andrzeja Morsztyna, lecz właśnie gospodarskie i przyrodnicze czy też związane z naturą. Mówi o Justynie, że jest jak promienie słoneczne, jak zboże, słowik czy kwiat. Próbuje patrzyć na miłość pomiędzy nimi jak gospodarz patrzy na ziemię i plony, które sieje i zbiera. Jest to taki sam rodzaj wielkiej miłości. Skoro piękno natury wydaje mu się podobne do urody jego ukochanej, to miłość pomiędzy kobietą a mężczyzną traktuje jako część natury.

Kierunek zajmujący się w epoce oświecenia eksponowaniem uczuć i duchowości w literaturze nazywał się sentymentalizmem. Z kolei korzystanie z konceptu barokowego określano mianem rokoko.  Sentymentalny to inaczej uczuciowy, skupiony na sferze emocji, wnętrza człowieka. Wiersz, nie tylko ten, Karpińskiego łączy w sobie oba nurty, sentymentalny i rokoko.

Analiza i interpretacja satyry Ignacego Krasickiego “Żona modna”. Zobacz informacje o epoce oświecenia i biografię poety w Wikipedii.

t e k s t s t r e s z c z e n i e  /  b u d o w a
“A ponieważ dostałeś, coś tak drogo cenił,
Winszuję, panie Pietrze, żeś się już ożenił”.
– “Bóg zapłać”. – “Cóż to znaczy? Ozięble dziękujesz,
Alboż to szczęścia swego jeszcze nie pojmujesz?
Czyliż się już sprzykrzyły małżeńskie ogniwa?”
– “Nie ze wszystkim; luboć to zazwyczaj tak bywa,
Pierwsze czasy cukrowe”. – “Toś pewnie w goryczy?”
– “Jeszczeć!” – “Bracie, trzymaj więc, coś dostał w zdobyczy!
Trzymaj skromnie, cierpliwie, a milcz tak jak drudzy,
Co to swoich małżonek uniżeni słudzy,
Z tytułu ichmościowie, dla oka dobrani,
A jejmość tylko w domu rządczyna i pani,
Pewnie może i twoja?” – “Ma talenta śliczne:
Wziąłem po niej w posagu cztery wsie dziedziczne,
Piękna, grzeczna, rozumna”. – “Tym lepiej”. – “Tym gorzej.
Wszystko to na złe wyszło i zgubi mnie sporzej;
Piękność, talent wielkie są zaszczyty niewieście,
Cóż po tym, kiedy była wychowana w mieście”.
– “Alboż to miasto psuje?” – “A któż wątpić może?
Bogdaj to żonka ze wsi!” – “A z miasta?” – “Broń Boże!
Źlem tuszył, skorom moją pierwszy raz obaczył,
Ale, żem to, co postrzegł, na dobre tłumaczył,
Wdawszy się już, a nie chcąc dla damy ohydy,
Wiejski Tyrsys, wzdychałem do mojej Filidy.
Dziwne były jej gesta i misterne wdzięki,
A nim przyszło do szlubu i dania mi ręki,
Szliśmy drogą romansów, a czym się uśmiechał,
Czym się skarżył, czy milczał, czy mówił, czy wzdychał,
Wiedziałem, żem niedobrze udawał aktora,
Modna Filis gardziła sercem domatora.
I ja byłbym nią wzgardził; ale punkt honoru,
A czego mi najbardziej żal, ponęta zbioru,
Owe wioski, co z mymi graniczą, dziedziczne,
Te mnie zwiodły, wprawiły w te okowy śliczne.
Przyszło do intercyzy. Punkt pierwszy: że w mieście
Jejmość przy doskonałej francuskiej niewieście,
Co lepiej (bo Francuzka) potrafi ratować,
Będzie mieszkać, ilekroć trafi się chorować.
Punkt drugi: chociaż zdrowa, czas na wsi przesiedzi,
Co zima jednak miasto stołeczne odwiedzi.
Punkt trzeci: będzie miała swój ekwipaż własny.
Punkt czwarty: dom się najmie wygodny, nieciasny,
To jest apartamenta paradne dla gości,
Jeden z tyłu dla męża, z przodu dla jejmości.
Punkt piąty: a broń Boże! – Zląkłem się. A czego?
“Trafia się – rzekli krewni – że z zdania wspólnego
Albo się węzeł przerwie, albo się rozłączy!”
“Jaki węzeł?” “Małżeński”. Rzekłem: “Ten śmierć kończy”.
Rozśmieli się z wieśniackiej przytomni prostoty.
A tak płacąc wolnością niewczesne zaloty,
Po zwyczajnych obrządkach rzecz poprzedzających
Jestem wpisany w bractwo braci żałujących.
Wyjeżdżamy do domu. Jejmość w złych humorach:
Czym pojedziem?” “Karetą”. “A nie na resorach ?”
Daliż ja po resory. Szczęściem kasztelanie,
Co karetę angielską sprowadził z zagranic,
Zgrał się co do szeląga. Kupiłem. Czas siadać.
Jejmość słaba. Więc podróż musiemy odkładać.
Zdrowsza jejmość, zajeżdża angielska kareta.
Siada jejmość, a przy niej suczka faworyta.
Kładą skrzynki, skrzyneczki, woreczki i paczki,
Te od wódek pachnących, tamte od tabaczki,
Niosą pudło kornetów, jakiś kosz na fanty;
W jednej klatce kanarek, co śpiewa kuranty,
W drugiej sroka, dla ptaków jedzenie w garnuszku,
Dalej kotka z kocięty i mysz na łańcuszku.
Chcę siadać, nie masz miejsca; żeby nie zwlec drogi,
Wziąłem klatkę pod pachę, a suczkę na nogi.
Wyjeżdżamy szczęśliwie, jejmość siedzi smutna,
Ja milczę, sroka tylko wrzeszczy rezolutna.
Przerwała jejmość myśli: “Masz waćpan kucharza ?”
“Mam, moje serce”. “A pfe, koncept z kalendarza,
Moje serce! Proszę się tych prostactw oduczyć!”
Zamilkłem. Trudno mówić, a dopieroż mruczyć.
Więc milczę. Jejmość znowu o kucharza pyta.
“Mam, mościa dobrodziejko”. “Masz waćpan stangryta?”
“Wszak nas wiezie”. “To furman. Trzeba od parady
Mieć inszego. Kucharza dla jakiej sąsiady
Możesz waćpan ustąpić”. “Dobry”. “Skąd?” “Poddany”.
“To musi być zapewne nieoszacowany –
Musi dobrze przypiekać reczuszki, łazanki,
Do gustu pani wojskiej, panny podstolanki.
Ustąp go waćpan. Przyjmą pana Matyjasza,
Może go i ksiądz pleban użyć do kiermasza.
A pasztetnik?” “Umiał ci i pasztety robić”.
“Wierz mi waćpan, jeżeli mamy się sposobić
Do uczciwego życia, weźże ludzi zgodnych,
Kucharzy cudzoziemców, pasztetników modnych,
Trzeba i cukiernika. Serwis zwierściadlany
Masz waćpan i figurki piękne z porcelany ?”
“Nie mam”. “Jak to być może? Ale już rozumiem
I lubo jeszcze trybu wiejskiego nie umiem,
Domyślam się. Na wety zastawiają półki,
Tam w pięknych piramidach krajanki, gomółki,
Tatarskie ziele w cukrze, imbier chiński w miodzie,
Zaś ku większej pociesze razem i wygodzie
W ładunkach bibułowych kmin kandyzowany,
A na wierzchu toruński piernik pozłacany.
Szkoda mówić, to pięknie, wybornie i grzecznie,
Ale wybacz mi waćpan, że się stawię sprzecznie.
Jam niegodna tych parad, takiej wspaniałości”.
Zmilczałem, wolno było żartować jejmości.
Wjeżdżamy już we wrota, spojźrzała z karety:
“A pfe, mospanie, parkan, czemu nie sztakiety?”
Wysiadła, a z nią suczka i kotka, i myszka;
Odepchnęła starego szafarza Franciszka,
Łzy mu w oczach stanęły, jam westchnął. W drzwi wchodzi.
“To nasz ksiądz pleban!” “Kłaniam”. Zmarszczył się dobrodziej.
“Gdzie sala?” “Tu jadamy”. “Kto widział tak jadać!
Mała izba, czterdziestu nie może tu siadać”.
Aż się wezdrgnął Franciszek, skoro to wyrzekła,
A klucznica natychmiast ze strachu uciekła.
Jam został. Idziem dalej. “To pokój sypialny”.
“A pokój do bawienia?” “Tam, gdzie i jadalny”.
“To być nigdy nie może! A gabinet ?” “Dalej.
Ten będzie dla waćpani, a tu będziem spali”.
“Spali? Proszę, mospanie, do swoich pokojów.
Ja muszę mieć osobne od spania, od strojów,
Od książek, od muzyki, od zabaw prywatnych,
Dla panien pokojowych, dla służebnic płatnych.
A ogród?” “Są kwatery z bukszpanu, ligustru”.
“Wyrzucić! Nie potrzeba przydatniego lustru,
To niemczyzna. Niech będą z cyprysów gaiki,
Mruczące po kamyczkach gdzieniegdzie strumyki,
Tu kiosk, a tu meczecik, holenderskie wanny,
Tu domek pustelnika, tam kościół Dyjanny.
Wszystko jak od niechcenia, jakby od igraszki,
Belwederek maleńki, klateczki na ptaszki,
A tu słowik miłośnie szczebiocze do ucha,
Synogarlica jęczy, a gołąbek grucha,
A ja sobie rozmyślam pomiędzy cyprysy
Nad nieszczęściem Pameli albo Heloisy…”
Uciekłem, jak się jejmość rozpoczęła zżymać,
Już też więcej nie mogłem tych bajek wytrzymać,
Uciekłem. Jejmość w rządy. Pełno w domu wrzawy,
Trzy sztafety w tygodniu poszło do Warszawy,
W dwa tygodnie już domu i poznać nie można,
Jejmość w plany obfita, a w dziełach przemożna,
Z stołowej izby balki wyrzuciwszy stare,
Dała sufit, a na nim Wenery ofiarę.
Już alkowa złocona w sypialnym pokoju,
Gipsem wymarmurzony gabinet od stroju.
Poszły słojki z apteczki, poszły konfitury,
A nowym dziełem kunsztu i architektury
Z półek szafy mahoni, w nich książek bez liku,
A wszystko po francusku: globus na stoliku,
Buduar szklni się złotem, pełno porcelany,
Stoliki marmurowe, zwierściadlane ściany.
Zgoła przeszedł mój domek warszawskie pałace,
A ja w kącie nieborak, jak płacę, tak płacę.
To mniejsza, lecz gdy hurmem zjechali się goście,
Wykwintne kawalery i modne imoście,
Bal, maszki, trąby, kotły, gromadna muzyka,
Pan szambelan za zdrowie jejmości wykrzyka,
Pan adiutant wypija moje stare wino,
A jejmość w kącie szepcząc z panią starościną,
Kiedy ja się uwijam jako jaki sługa,
Coraz na mnie pogląda, śmieje się i mruga.
Po wieczerzy fejerwerk. Goście patrzą z sali;
Wpadł szmermel między gumna, stodoła się pali.
Ja wybiegam, ja gaszę, ratuję i płaczę,
A tu brzmią coraz głośniej na wiwat trębacze.
Powracam zmordowany od pogorzeliska,
Nowe żarty, przymówki, nowe pośmiewiska.
Siedzą goście, a coraz więcej ich przybywa,
Przekładam zbytni ekspens, jejmość zapalczywa
Z swoimi czterma wsiami odzywa się dwornie.
“I osiem nie wystarczy” – przekładam pokornie.
“To się wróćmy do miasta”. Zezwoliłem, jedziem;
Już tu od kilku niedziel zbytkujem i siedziem.
Już… ale dobrze mi tak, choć frasunek bodzie,
Cóż mam czynić? Próżny żal, jak mówią, po szkodzie”.
Dama francuska z XVII wieku

Dama francuska z XVII wieku

Satyra ta została napisana wierszem i ma formę dialogu. Przysłuchujemy się rozmowie dwóch kolegów, Piotra i przyjaciela Piotra. Ten drugi gratuluje mu ożenku. Piotr nie jest za bardzo szczęśliwy. Pomimo wielu zalet swojej żony, a także majątku, który otrzymał z jej posagu – 4 wsie – narzeka na jej miejskie wychowanie i maniery. Prześledźmy wszystko szczegółowo.

Piotr przed ślubem jeździł do swojej wybranki serca, aby z nią romansować i zdobywać jej serce. Już wówczas nie podobały mu się jej maniery, ale postawił sobie zdobycie jej za punkt honoru. Przeważyły jednak owe wioski, jakie miała wnieść w wianie, bowiem ziemie te graniczą z jego ziemiami.

Przed ślubem też spisano intercyzę, czyli umowę prawną. W niej młoda pani zagwarantowała sobie, że będzie miała francuską damę do towarzystwa i ilekroć będzie chora, zamieszka w mieście. Ponadto zimę będzie spędzała w mieście, będzie miała swój powóz i wynajmą w mieście skromny dom, gdzie mąż będzie miał pokój osobny. Rodzina śmiała się z niego i z tej umowy.

Pierwszego dnia po ślubiezaczęła się jego męka. Wraz z żoną miał jechać na wieś. Żona zażyczyła sobie karety na resorach w miejsce zwykłego powozu. Dlatego on musiał kupić karetę angielską. Wówczas pani zachorowała i musiał odłożyć podróż. Z kolei gdy wyzdrowiała, wsiadła do karety, ale zabrała ze sobą tyle niepotrzebnych rzeczy i wszystkie swoje zwierzęta, że zabrakło miejsca siedzącego dla męża. W końcu wziął na kolana psa a pod pachę klatkę z kanarkiem i tak ruszyli w drogę.

Podczas drogi żona zaczęła wypytywać go o wszystko. Gdy on udzielił pierwszej odpowiedzi, zakończył określeniem “Moje serce” wypowiedzianym pod adresem żony. Ofuknęła go za to bardzo i prosiła, aby więcej takich prostackich zwrotów nie używał. Następnie spytała o stangreta, poprosiła, aby zatrudnił nowego od parady, a także kazała mu zwolnić kucharza i przyjąć niejakiego, potem spytała o pasztetnika. Piotr stwierdził, że kucharz potrafi robić pasztety, ale żona poprosiła, aby wziął ludzi modnych zza granicy. Powinien także zatrudnić cukiernika, zdaniem żony. Zapytała o zastawy stołowe z porcelany i bardzo się zdziwiła, gdy mąż odpowiedział, że takowych nie posiada. Wyśmiała zwyczaj podawania deserów na półkach, na których poustawiane są różnego rodzaju przysmaki. Ona na to nie wyraża zgody.

Wjeżdżali już w bramę jego dworu, gdy zauważyła parkan, płot drewniany i ofuknęła go za to. Następnie wysiadając, nie podała dłoni Franciszkowi, służącemu, który pomagał gościom wysiąść z powozów, nie uszanowała też księdza, nawet na niego nie patrząc. Weszła od razu do jadalni i zaczęła ją krytykować. To była za mała jadalnia, aby pomieścić co najmniej 40 osób. Służba przestraszyła się jej i zaczęła uciekać.

Weszli do sypialni i tutaj też nie podobało się żonie, bo domagała się osobnej niż mąż sypialni, a ponadto pokojów do muzyki, bawialni, dla pokojówek, dla potrzeb garderoby. Następnie przeszli do ogrodu. Nakazała przerobić go na modę francuską. Zasadzić inne krzewy, dodać wanny, strumyki, gaje cyprysów, klateczki dla ptaków i mały salonik dla niej. Tam miała zamiar czytać o losach Pameli i Heloizy… Piotr miał dosyć tego gadania żony i uciekł z ogrodu.

Gdy żona zaczęła w domu swoje rządy, zaczął się hałas i rozkazy. W tygodniu do Warszawy jeździli kurierzy trzykrotnie, robiąc tam zakupy. Wkrótce dom szlachecki zamieniła niemal w pałac, wszędzie i wszystko przerabiając na modę francuską. Sypialnia i inne pokoje tonęły w ozdobach, w gabinecie pojawiły się barokowe gipsowe wykończenia i malowidła na suficie. Piotr zamienił się w sponsora wszelkich wymagań żony i siedział cicho, aby nie narażać się żonie.

Ich dwór zaczął tętnić życiem. Na zaproszenie żony pojawiło się mnóstwo gości. Odbywały się bale i przyjęcia. Któregoś dnia ktoś podpalił stodołę fajerwerkami. Mąż rzucił się gasić pożar, a pozostali dowcipkowali i śmiali się z niego. Żona zrobiła z niego po prostu służącego. Któregoś dnia w końcu powiedział żonie, odważył się, że w takim tempie ich majątek szybko zniknie i nie wystarczy nawet osiem wiosek. Wówczas żona namówiła go, aby wyjechali do miasta. Tak też zrobili. Właśnie Piotr opowiada, jak to siedzą w mieście od czterech dni i wydają pieniądze, a on nie ma nic do powiedzenia, bo żona z jego zdaniem się nie liczy. Wszytko to jednak jego wina i ma, czego chciał. Również w jego przypadku sprwadziło się powiedzenie, że mądry Polak po szkodzie.

Budowa wiersza

Satyra została napisana w formie dialogu. Poeta zastosował wiersz ciągły. Składa się on ze 172 wersów i w każdym występuje 13 zgłosek. Są tu rymy żeńskie sąsiednie, np.: cenił – ożenił, dziękujesz – pojmujesz.
Środki stylistyczne
– epitety: małżeńskie ogniwa, czasy cukrowe, talenta śliczne, dziwne gesta, misterne wdzięki i in.
metafory: „Modna Filis gardziła sercem domatora”, „tak płacąc wolnością niewczesne zaloty”, „Jejmość w plany obfita, a w dziełach przemożna” i in.

Życie na pokaz to domena żony modnej i próżnych ludzi

I n t e r p r e t a c j a

Dama francuska w XVIII w.

Dama francuska w XVIII w.

Poeta przedstawia rozmowę, z której wynika, że główna postać żony to osoba pełna pomysłów na kreowanie świata, ale posiada także wady. Kobieta ta dysponuje dużą wiedzą o modzie, bywała na dworach magnackich i pragnie wprowadzać wszystkie swoje pomysły w życie. Wyszła jednak za mąż za nieco mniej zamożnego szlachcica, czego zdaje się nie zauważać. Pani ta ma tylko dwie wady: nie zna wartości pieniędzy i pracy, jaką trzeba włożyć, by zyskać środki finansowe na zaspokojenie jej “artystycznych potrzeb” związanych z modą, a drugą wadą jej charakteru jest brak skromności i chęć dominacji nad otoczeniem. Ze swojego domu pragnie uczynić dwór magnacki. Ważny jest dla niej efekt i rozgłos w towarzystwie, a nie dobro rodziny. Bardzo chce przez to być modna, ale czy moda zawsze i we wszystkich okolicznościach jest ważna? Czy bycie modnym i związane z tym koszta to priorytet małżeństwa?

Tytułowa żona modna jest osobą zaborcza i stanowczą.  Z męża zrobiła pantoflarza, czyli kogoś, z czyim zdaniem nie trzeba się liczyć. Pragnie mieć osobną służbę i pokoje, a także apartamenty w mieście, ponieważ nie lubi się nudzić i pragnie żyć intensywnie. Nie znosi wiejskiego życia i marzy, aby jej dom stanowił regionalne centrum mody, kultury czy też obyczajów. Wszystkie swoje pomysły na organizację życia pobiera z mody francuskiej, tak chętnie w oświeceniu kopiowanej przez polską szlachtę. Ponadto żona Piotra jest osobą zarozumiałą, ponieważ nie liczy się z jego zdaniem, a także rozrzutną i nieskromną, pyszną i zadufaną w sobie, gdyż nie liczy się z kosztami stawianych przez siebie żądań, pragnie sławy i poklasku, chce olśnić okoliczną szlachtę i “zadać szyku”, robi wszystko na pokaz. Jest typem naiwnego człowieka, który uważa, że może być lub powinien stać się wzorem do naśladowania dla innych.

Piotr ukazany przez Krasickiego to przykład mężczyzn wyrachowanego i naiwnego. Z rozmowy z przyjacielem wynika, iż pewnie porzuciłby chęć połączenia swojego życia z przyszłą żoną, gdyby nie piękne wioski, majątek, jaki ona posiada. Przeważył fakt, iż ziemie narzeczonej i późniejszej małżonki leżą tuż przy jego posiadłościach. Kierował się w wyborze żony sprawami materialnymi. Dał się zmanipulować i wykorzystać żonie już podczas pisania intercyzy. Wszystkie jej wymagania przyjmował z pokorą, włącznie z pragnieniem samodzielnego domu w mieście i osobnych pokojów dla siebie i męża. Wszystkie też zachcianki żony wypełniał skrupulatnie, ponieważ liczył się dla niego tylko majątek. Był w swoim myśłeniu bardzo naiwnym człowiekiem i wkrótce stał się pantoflarzem, mężem zupełnie zależnym od decyzji żony.

Związek małżeński stworzony przez bohaterów satyry Ignacego Krasickiego nosi znamiona złego i zepsutego. Oboje małżonkowie raczej nie kierują się w życiu miłością wzajemną do siebie. Kobieta wyszła za mąż za Piotra, gdyż gwarantował jej wysoki status społeczny i wygodne życie. Z kolei Piotrowi zależało na powiększeniu majątku ziemskiego. Żona żyła na pokaz, robiąc wszystko, aby zasłynąć z modnego życia w okolicy. Mężowi zależało na opiniach największego właściciela ziemskiego. Nie było między nimi dialogu partnerskiego, tylko wymagania żony i jej żądania. Ani Piotr, ani jego żona nie mogli cieszyć się wspólnym życiem na łonie rodziny, ich oczekiwania względem siebie bardzo się rozmijały.

Satyra krytykuje zaślepienie modą, ale nie tylko. Zmorą – wadą czasów oświecenia było kopiowanie francuszczyzny. Wszystko, co pochodziło z Francji, polska szlachta przyjmowała jako dogmat w dziedzinie mody i konwenansów. Zanikała polska tradycja, narodowa kultura i język. Szlachta i arystokracja rozmawiała ze sobą po francusku. “Żona modna” więc to satyra na “małpowanie” wzorców kulturowych od Francuzów, ale też poeta wyraźnie przedstawia wady ludzkie typu: próżność, wyrachowanie, naiwność, pychę i głupotę ludzką. Pokazuje konsekwencje związków małżeńskich, których siłą łączącą jest majątek a nie uczucia.

 

Życiowe inspiracje

Modnisia

W polskiej i europejskiej kulturze od najmłodszych lat kobiety są wychowywane w kulcie urody, piękna i mody. Dlatego też małe dziewczynki stroją się przed lustrem i są wówczas w swoim żywiole. W klasach starszych, 5-6 uczennice przynoszą ze sobą do szkoły kosmetyki i zaczynają się malować. W szkole nie ma mody na ubieranie się, dominują raczej trendy dżinsowe, a dziewczęta (chłopcy także) są granatowe w różnych odcieniach. Gdy jakiś uczeń wyróżnia się ubiorem od pozostałych, ma poczucie, że nie pasuje do otoczenia i kolejnego dnia woli się przebrać w rzeczy przeciętne.

W starszych klasach gimnazjum i w szkole średniej dziewczęta używają kosmetyków i farb do włosów, szamponów, odżywek i wszystkiego, co jest modne na rynku, włącznie z wizytami u kosmetyczek i fryzjerów. Nie dotyczy to ubrań, bo zasada skromnego dżinsowego szkolnego przebrania dominuje i tutaj. Co by się jednak stało, jak wyglądałaby szkoła, gdyby dziewczęta zaczęły postępować tak, jak żona bohatera satyry Krasickiego? Szkoła zamieniłaby się w… wybieg, czyli miejsce pokazu mody. Czy to byłoby złe? Z pewnością nie dla samopoczucia dziewcząt z natury obdarzonych poczuciem piękna i estetyki. Nauka jednak zeszłaby na plan drugi. Co robiliby chłopcy, którzy z kolei z natury stronią od luster i mody? Chodziliby na siłownie trenować mięśnie? Raczej na komputery ćwiczyć kciuki i palce na myszkach i joystickach.

Zarówno w odniesieniu do mody jak i charakteru płci ważne jest, aby zachować umiar. Postępowanie żony modnej dowodzi, iż ludzie potrafią zapomnieć o realnym świecie i poddać się ideom, które po pierwsze nie są stosowne do okoliczności, po drugie ich realizacja przekracza możliwości finansowe konkretnych idealistów. To dobrze, gdy ma się jakieś ideały, wzorce, pasje, chce się być modnym i na bieżąco iść za trendami światowymi. Jednak należy pamiętać, co jest celem głównym w życiu i w związku dwojga ludzi. W szkole zaś najważniejsza jest nauka i nie ma ocen za modne ubiory czy fryzury.

Być modnym, wyróżniać się z tłumu, mieć teatr i scenę, na której się gra… Każdy tego pragnie.

Analiza i interpretacja wiersza Ignacego Krasickiego “Przyjaciele”. Zobacz informacje o epoce oświecenia i biografię poety w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
Zajączek jeden młody
Korzystając z swobody
Pasł się trawką, ziółkami w polu i ogrodzie
Z każdym w zgodzie.
A że był bardzo grzeczny, rozkoszny i miły,
Bardzo go inne zwierzęta lubiły.
I on też, używając wszystkiego z weselem,
Wszystkich był przyjacielem.
Raz gdy wyszedł w świtanie i bujał po łące,
Słyszy przerażające
Głosy trąb, psów szczekania, trzask wielki po lesie.
Stanął… Słucha… Dziwuje się…
A gdy się coraz zbliżał ów hałas, wrzask srogi,
Zając w nogi.
Wspojźrzy się poza siebie; aż tu psy i strzelce
Strwożon wielce,
Przecież wypadł na drogę, od psów się oddalił.
Spotkał konia, prosi go, iżby się użalił:
“Weź mnie na grzbiet i unieś!” Koń na to: “Nie mogę
Ale od innych będziesz miał pewną załogę”.
Jakoż wół się nadarzył. “Ratuj, przyjacielu!”
Wół na to: “Takich jak ja zapewne niewielu
Znajdziesz, ale poczekaj i ukryj się w trawie,
Jałowica mnie czeka, niedługo zabawię.
A tymczasem masz kozła, co ci dopomoże”.
Kozieł: “Żal mi cię, niebożę!
Ale ci grzbietu nie dam, twardy, nie dogodzi:
Oto wełniasta owca niedaleko chodzi,
Będzie ci miętko siedzieć”. Owca rzecze:
Ja nie przeczę,
Ale choć cię uniosę pomiędzy manowce,
Psy dogonią i zjedzą zająca i owcę.
Udaj się do cielęcia, które się tu pasie”. –
“Jak ja ciebie mam wziąć na się,
Kiedy starsi nie wzięli?” – cielę na to rzekło;
I uciekło.
Gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły,
Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły.
Był sobie śliczny zajączek, który wszystkim się podobał i ze wszystkimi zwierzętami żył w zgodzie, był ogólnie lubiany. Uważał, że jest ich przyjacielem, a oni jego przyjaciółmi. Pewnego razu wyszedł na łąkę i usłyszał ujadania psów myśliwskich. To groźna sfora zbliżała się do niego, odbywało się polowanie i zajączkowi groziło śmiertelne niebezpieczeństwo. Zaczął uciekać, gdy zobaczył myśliwych i psy.
Oddalił się od nich i spotkał konia. Poprosił o pomoc, ale koń powiedział, że nie może wziąć go na grzbiet i unieść w bezpieczne miejsce. Polecił mu natomiast zwrócić się z prośbą do innych.
Zajączek pobiegł do wołu. Ten nie mógł mu pomóc, gdyż był umówiony na randkę z jałówką/krową. Pocieszył zajączka, mówiąc, że zaraz wróci, a tymczasem zając niech się schowa w trawie lub poprosi o pomoc kozła…
Kozioł nie wziął na grzbiet zająca, tłumacząc, że nie będzie biedakowi wygodnie. Odesłał go do owcy, bo ona ma miękkie futro z wełny.
Owca odmówiła pomocy zajączkowi, ponieważ bała się, iż psy dogonią ich i zabiją oboje. Odesłała go do cielaka. Z kolei cielę/młoda krówka nie odważyła się wziąć go na grzbiet, bo starsi nie wzięli i cielę uciekło.
Bajka kończy się puentą, która uzmysławia czytelnikowi prawdę, że wśród przyjaciół zając zginął.

Przyjaźń to prawdziwe wyzwanie

Do przemyślenia

Bajka została napisana wierszem ciągłym, 13-zgłoskowcem, z rymami żeńskimi ąsiednimi/dokładnymi. Polskie przysłowie mówi, iż “prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. “Bieda” z tego powiedzenia to zły los, który czasami dotyka każdego. Problem w tym, że największe nawet cierpienie człowiek może przetrwać, gdy może liczyć na pomoc innych życzliwych mu ludzi. W bajce obserwujemy zwierzęta, ale ich zachowania odzwierciedlają one ludzkie charaktery. Zauważ: koń nie może (nie chce) pomóc – doradza, wół ma inne sprawy na głowie, kozioł odmawia, uważając swój grzbiet za niewygodny i poleca owcę, a ta bojąc się o swoje życie, odsyła zająca do cielaka, cielak po prostu ucieka. Cały łańcuch znajomych i potencjalnych przyjaciół ignoruje sytuację i prośby ściganego zająca. Gdzie podziała sie przyjaźń?

Zagrożenie sforą i myśliwymi może symbolizować niebezpieczeństwa, jakie spotykają ludzi. Wówczas oczekujemy pomocy od przyjaciół i bliskich, a nie porad i to jest bardzo charakterystyczne dla ludzi: radzą potrzebującemu (zającowi), myśląc, że pomagają, ale w istocie nic nie robią dla niego. Wręcz mówią mu: “Radź sobie sam”. To oznacza, iż nie są przyjaciółmi, ale w zasadzie wrogami. Wymienione zwierzęta zostały zaprezentowane przez poetę w swoistej kolejności: wg wielkości. Te największe nie boją się psów i polowania, gdyż są zwierzętami hodowlanymi i “przyjaciółmi” człowieka. To oznacza, że bohaterów bajki można podzielić na dwie grupy – przyjaciół, znajomych myśliwych i nieznajomych, wrogów psów i myśliwych. Zapach zwierząt hodowlanych psy znają z chlewa i obory, zapachu zająca nie znają i dlatego tylko jego atakują.

Życiowe inspiracje

Przyjaciele…

Szkoła gimnazjalna i średnia to okres zawierania przyjaźni trwających całe życie. Przyjaźń to uczucie bardzo ważne i wielu z młodych czytelników tej bajki to potwierdzi: bez przyjaźni, wsparcia i oparcia koleżanek, kolegów nie potrafimy żyć. Jakkolwiek w młodszym wieku szkolnym związki przyjaźni są bardzo luźne. Środowiska klasowe tworzą różne grupki wzajemnego wsparcia, często nastawione wobec siebie wrogo. Jedni obgadują innych, naśmiewają się z byle powodu.

Prawdziwa przyjaźń to związek ludzi nacechowany pozytywnym ładunkiem poznawania świata i rozwoju, a nie krytyki innych czy chęci dominacji. Jeśli razem z przyjaciółmi potraficie grupować się na przerwach jedynie po to, aby “niszczyć” innych uczniów swojej klasy, to tego co was łączy, nie można nazwać przyjaźnią. To raczej choroba wieku, pycha, egoizm i narcyzm. Prawdziwa przyjaźń ma rozwijać i doskonalić ludzi, a nie różnić i odpychać.

W wypowiadanych głośno opiniach ludzie bywają bardzo okrutni wobec innych. To nie ma nic wspólnego z przyjaźnią.

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close