Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

potop streszczenie

oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka

INTERPRETACJA

Jest to powieść dwuwarstwowa, historyczna i przygodowa. W warstwie historycznej głównym wątkiem jest ukazanie Rzeczpospolitej w okresie najazdu Swedów w latach 1655/56. z kolei wątek przygodowy to ukazanie przemiany bohatera Kmicic/Babinicz i walka Kmicic-Radziwiłł o serce Aleksandry Billwiczówny.

CHARAKTERYSTYKA

Andrzej Kmicic– chorąży orszański, młodzieniec z magnackiego rodu woj. smoleńskiego, przechodzi przemianą wewnętrzną z warchoła i zawadiaki staje się patriotą i wielkim obrońcą Jasnej Góry, króla i Polski. Jest świetnym żołnierzem i dowódcą, ma autorytet, bardzo dobrze walczy i jest odważny. Na początku jest oddanym zdrajcy Radziwiłłowi, ale po rozmowie z Bogusławem Radziwiłłem odkrywa prawdę i postanawia się zmienić. Pod nazwiskiem Babinicza rusza na południe Polskie, aby wyjednać przebaczenie u matki boskiej za grzechy oraz oddać się na służbę króla Jana Kazimierza.
Aleksandra Billewiczówna– młoda i piękna szlachcianka z szanowanej rodziny, jest gorącą zwolenniczką Jana Kazimierza i patriotką, wychowana w rodzinie i tradycjach katolickich, bardzo wrażliwa na krzywdę ludzką, wpływa na Kmicica, aby ten nawrócił się i przestał służyć zdrajcy.
Janusz i Bogusław Radziwiłłowie– Janusz to wojewoda wileński i hetman wielki litewski, Bogusław to książę koniuszy litewski brat Janusza; magnaci litewscy zarozumiali i pyszni, dumni ze swego pochodzenia, pragną oderwać Litwę od Polski za cenę korony, podpisują ugodę z Karolem Gustawem oraz z elektorem Prus, są niemoralni i nielojalni, Bogusław ma się także za zdobywcę serc niewieścich, a ponieważ Oleńka nie odwzajemnia jego uczuć, porywa się na różne sposoby, aby ją zdobyć.
Onufry Zagłoba– szlachcic starszy wiekiem, wolontariusz, wielki patriota, pierwszy rzuca w twarz Januszowi Radziwiłłowi słowo „zdrajca”. Jan Skrzetuski nazywa go ojcem, bo wiele dobrego dla niego uczynił. Ma przydomek Ulissesa (Odys), bowiem potrafi wyjść z każdej sytuacji. Jest także warchołem, potrafi pić na umór i wszczynać burdy, podjudzać szlachtę do wystąpień przeciwko prawu (w Warszawie).
Michał Jerzy Wołodyjowski– młody szlachcic, pułkownik chorągwi laudańskiej, sławny szermierz, chociaż niski wzrostem to wielki sercem patriota i przyjaciel Zagłoby, Skrzetuskiego, Rzędziana. Mimo iż sam jest wybitnym żołnierzem, nie narzuca swoich zdań i opinii, nie robi kariery. Jest skromny i kochliwy, nie ma jednak szczęścia u płci pięknej i w miłości. Pokonuje w pojedynku Kmicica, a także Kanneberga uchodzącego wśród Szwedów za mistrza szpady.
Kulwiecówna– ciotka i opiekunka Oleńki.
Roch Kowalski– szlachcic znany z małego rozumu i ogromnej siły, łamał podkowy w rękach; Zagłoba przekonał go, że jest jego wujem, a w ten sposób uratował siebie i innych pułkowników od śmierci w Birżach; jest odważny i gwałtowny, sam chciał porwać strażników szwedzkich i poprzysiągł zabić króla Karola, co prawie by mu się udało, dwukrotnie.
Rzędzian z Wąsoszy– starosta, kiedyś służył u Skrzetuskiego, jest wyrachowany i wszystko przelicza na pieniądze; jest przyjacielem Zagłoby, Skrzetuskiego i Wołodyjowskiego.
Sakowicz– starosta, szlachcic wielkiego rodu i rzyjaciel Bogusława Radziwiłła, to on podsuwa mu różne pomysły złamania cnoty Oleńki, później sam stracił głowę i chciał się ożenić z Anusią, lecz ta zadrwiła z niego; bardzo silny potrafił zatrzymać powóz w ruchu gołymi rękami.
Jan Kazimierz– prawowity król Rzeczpospolitej, któremu szlachta odmówiła posłuszeństwa, a potem wzywała do powrotu. Jest osobą łagodną i religijną, poświadczają tego śluby złożone we Lwowie i czyniące Matkę Boską królową Polski. W sytuacjach tragicznych jest w stanie wyjąć szablę i walczyć jak zwykły żołnierz.
Tomasz Billewicz– starosta rosieński, stryj Aleksandry, odważny i honorowy, bogaty i nieco naiwny. Po uderzeniu go przez Bogusława jest żądny zemsty, ucieka z Taurogów i zbiera oddział wolontariuszy walczący przeciwko Szwedom.
Anusia Borzobohata-Krasieńska– kobieta 25-letnia, szlachcianka z dworu Wiśniowieckich, słynąca z urody, rozkochiwała w sobie wszystkich mężczyzn, a wszyscy bardzo jej pragnęli. To samo stało się w Taurogach i dzięki miłości Brauna mogły z Oleńką uciec. Rozkochała w sobie Sobiepana i to mogło skończyć się dla niej źle.
Stefan Czarniecki– hetman, kasztelan krakowski, doskonały wódz i strateg, człowiek skromny i małomówny.
Paweł Sapieha– hetman, wielki patriota, który spieniężył cały swój majątek, aby ratować ojczyznę, bardzo dobry wódz, lubił także huczne bale.
Jerzy Lubomirski– marszałek koronny, magnat zadufany w sobie, ale patriota.
Augustyn Kordecki– przeor na Jasnej Górze, którego męstwo i odwaga doprowadziły Szwedów do klęski.
Hieronim Radziejowski– zdrajca, podkanclerz koronny, dzięki któremu wojska szwedzkie wkraczają i skutecznie zajmują Wielkopolską.
Karol Gustaw– król szwedzki, uzurpator, tyran i wybitny polityk, który strachem i obietnicami potrafił podbić tak wielki kraj jak Polska.
Kiemlicze– ojciec, a także synowie Kosma i Damian to uboższa szlachta wierna Kmicicowi, pazerni na majątek i drogocenne rzeczy, są odważni i waleczni, pilnują też aby Andrzejowi nic się nie stało.
Soroka– wachmistrz Kmicica, który kilkadziesiąt lat służył w wojsku, odważny i wierny, skromny wiezie sakiewki Kmicica z Częstochowy mimo przymierania głodem nie kupuje żywności, dlatego Kmicic ratuje mu życie, kiedy Bogusław zaostrzył dla wachmistrza pal.

oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka
oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka

ROZDZIAŁ VIII

Wołodyjowski myślał o Oleńce. Bardzo mu się podobała i zakochał się w niej, chociaż podejrzewał, iż dziewczyna kocha się jeszcze w Kmicicu. Chociaż gdyby go kochała, to przecież nie musiałby jej porywać. Tak się pocieszał, mając nadzieję, że ona go pokocha. Zastanawiał się długo, czy ma iść do Oleńki i prosić o miłość? Głupio tak było, ręka już zdrowa, służba czeka, a ona ma iść w konkury, ale jakoś się przemógł. Na ganku spotkał kozaka grającego na bandurze. Od niego dowiedział się, że Kmicic wziął kozaków z drogi. Wcześniej służyli ono hetmanowi, ale nie było co jeść, więc chorągiew rozsypała się, a ludzie na gościńcu napadali dla pieniędzy i jedzenia. Wołodyjowski myślał wcześniej, iż pochodzili od Trubeckiego i Chowańskiego, najwyraźniej przesadził nazywając Kmicica zdrajcą. Na splecionej grzywie liczył warkocze, aby powróżyć, czy ma jechać w konkury i wypadło, że ma.

Rozmawiali o wszystkim, o komendzie nad laudańskimi podczas ostatniej bitwy, o węgierskim herbie Wołodyjowskiego, o wsi, jaką posiada na Ukrainie obecnie zagarniętej przez wrogów, o wielu bitwach pod różnymi dowódcami. W końcu i o Kmicicu powiedział, że to dumny człowiek. Gdy mu przed pojedynkiem mówił o zdradzie, to nie zaprzeczał, a teraz od ludzi Wołodyjowski dowiedział się, iż owi kozacy to nie od wroga wzięci. Oleńka była bardzo z tego rada.

W końcu Wołodyjowski upadł na kolana i oświadczył się pannie. Odpowiedziała, żę jest mu wdzięczna, odda mu wszystko oprócz ręki. Tego zrobić nie może. Wyszedł stamtąd zbity, ale pocieszał się, iż nie pierwszy to raz został przez los tak potraktowany.

W drodze powrotnej spotkał pana Charłampa, który był jego starym przyjacielem i przywiózł listy zapowiednie i pieniądze dla Wołodyjowskiego i Kmicica. Dał mu też prywatny list od księcia. W liście mowa była o niewielkich pieniądzach na konie, a także o liście zapowiednim dla Kmicica. Książę słyszał jakoby Kmicic ma liczne przewinienia na sumieniu w Upickiem, ale jeśli Wołodyjowski uzna, że można Kmicicowi powierzyć takie zadanie, to niech mu list da.

Rozmawiają z Charłampem o polityce Radziwiłła i Gosiewskiego, który mówi o pierwszy jako zdrajcy. Nie doczekali się pospolitego ruszenia z królem na czele. Chodzą słuchy, iż może ono być potrzebne gdzie indziej. Może wybuchnie nowa wojna, byle nie domowa, ostrzega Wołodyjowski. Widzi on Radziwiłła jako zarozumiałego i wyniosłego pana, który nie dba o kraj a tylko o własne honory i jak najwyższe funkcje.

Dając Kmicicowi list zaciężny, Wołodyjowski ratuje mu karierę i przyszłość jako pułkownika Radziwiłła. (film TVP, 1973)

Dając Kmicicowi list zaciężny, Wołodyjowski ratuje mu karierę i przyszłość jako pułkownika Radziwiłła. (film TVP, 1973)

Kolejnego dnia już cała okolica wiedziała o formowaniu chorągwi przez pułkownika i każdy chciał brać udział w wyprawie. Denerwowali się tylko, iż ma to być przed samymi żniwami, na koniec lipca. Z kolei Wołodyjowski wybaczył rekuzę Oleńce i zastanawiał się nad listem zapowiednim dla Kmicica.

ROZDZIAŁ IX

Wołodyjowski czyni zaciągi i odwiedził Kmicica. Rozmawiali o zdrowiu rannego. Kmicic wychwalał kunszt szermierski pułkownika i nie chciałwierzyć, że jest ktoś, kto mógłby z nim stanąć i wygrać. Wołodyjowski wspomina Podbipiętę, który był tak silny, że nie sposób było się mu zastawić, gdyż ciął człowieka razem z zastawą. Był jeszcze Skrzetuski, przyjaciel, ten sam, który przedarł się ze Zbaraża. To Wołodyjowski zabił też Bohuna. Z takiej ręki nie wstyd po łbie dostać- kończy Kmicic. Żali się na złe przyjęcie go przez szlachtę i jeszcze pułkownik nazwał go zdrajcą. Teraz wie, że źle go posądzał. Wspominali zabitych kompanów Kmicica, ale zabiła ich reputacja i złe zachowanie, jakie ze sobą przywieźli.
Wołodyjowski wyznał, że Oleńka kocha Kmicica, a także że oświadczył się jej i odmówiła. Jeśli go nie zechce, to Kmicic obiecuje rozwalić sobie głowę. Wołodyjowski zachęca go, aby odwrócił złe opinie od swego imienia i by zasłużył sobie na ich zaufanie, odkupił winy.

Daje mu list zapowiedni i od teraz wszelkie sprawy sądowe są mu zawieszone.

Kmicic ma się zająć zaciągiem, ojczyzna go potrzebuje. Andrzej zerwał się i chciał od razu brać się do pracy. Pułkownik pojechał spotkać pannę i jej zanieśc dobre nowiny, nie zastał jej jednak w domu. Spakowała wozy i pewnie pojechała daleko i na długo.

ROZDZIAŁ X

Wiosną 1655 roku rozeszły się wieści, iż Polsce zagraża potęga szwedzka.

Była to kolejna wojna. Na południu działał Chmielnicki, na północy i wschodzie Chowański i Trubecki. W Wielkopolsce rozchodziła się wieść o wojnie. Bogata kraina szykowała się na wojnę i nie szczędziła pieniędzy na wojsko. Pod Piłą, Ujściem i Wieleniem ogłoszono pospolite ruszenie.

Radziejowski zdradził i doradzał Karolowi Gustawowi.

Wojewoda bardzo się martwi, ponieważ nie przysłano im nawet dwóch chorągwi. Cała armia jest na Ukrainie. Wittenberg ma ponoć 17 tys. wojska, które musztruje jeszcze przed atakiem. Mają tylko pospolite ruszenie, ale ile to warte? Szlachta większą wagę przywiązuje do wygód i wcale nie myśli o walce. Kulą u nogi są ich zastawy i wozy pełne towarów, jedzenia i wina, zwierzęta przeznaczone na spyżę (zjedzenie). Jednym słowem jarmark, naprzeciw którego miała stanąć wyćwiczona w bojach i karna armia szwedzka.

Wojewoda wmieszany w tłum słuchał narzekań na króla, który wydał ich wszystkich na śmierć. Nie ma z nich pożytku, tylko gardłują, a do walki wolą posyłać innych. Mają zamiar wracać i zadbać o swoje rodziny i fortuny, które mogą wpaść w ręce wroga. Na zebraniu narady wojewoda narzekał na opieszałość króla. Wystawił on całą Wielkopolskę na śmierć.

Posłano potem po Skoraszewskiego, dowódcę piechoty, a ten radził założenie trzech obozów. Miały udzielać sobie wzajemnej pomocy w razie potrzeby. Gdy się okaże, w jakim miejscu nieprzyjaciel będzie tworzył przeprawy, wówczas razem wyruszą na jego spotkanie ze wszystkich obozów jednocześnie. Z początkiem lipca i pięknej pogody wojewoda osłabiał pragnienie walki wśród szlachty. Bąki i komary cięły konie i było wiele zamieszania. Głośna była też sprawa zwolnienia z walki młodego Zygmunta z Grudnej Grudzińskiego, którego stryj wyprosił u rady, aby skoro on musi oddać głowę, to niech zwolnią syna, aby wielki czyn ojca nie poszedł w zapomnienie. Młodego magnata żegnano wyzwiskami. Tymczasem Skoraszewski dawał sygnały o ruchach Szwedów.

Tworzono narady, a udział w nich brali wszyscy, bo wielu podejrzewało innych o chęć ucieczki z pola bitwy i o dezercję. Niektórzy nocami uciekali. Pojawiały się wieści o ucieczce wojewodów. Zwołano radę z wojewodą i postanowiono wezwać z Czaplinka Skoraszewskiego i mianować go oboźnym.
W tym samym czasie Szwedzi maszerowali już spokojnym krokiem zbliżając się do polskich ziemi, szli na spotkanie przeciwników. Maszerowały kolejne brygady, dobrych, wypróbowanych w bojach żołnierzy. Byli zdyscyplinowani i bardzo dobrze uzbrojeni. Dnia 21 lipca, w lesie pod wsią Heinrichsdorfem zastępy szwedzkie po raz pierwszy zobaczyły słup graniczny polski.

Rozgorzały wiwaty i 17 tys. armia wkraczała do Polski.

Wejście szwedzkiej armii do Wielkopolski. (film TVP, 1973)

Wejście szwedzkiej armii do Wielkopolski. (film TVP, 1973)

Wcześniej, bo 18 lipca, Wittenberg posłał do wojewody list, w którym oznajmia, iż w imieniu króla Szwecji zajmuje Wielkopolskę. Tak jak Radziejowski mu przepowiedział, listy nie zrobią wielkiego wrażenia, a wojewoda odpowie jak Rzymianin i dyplomata. Jego zdaniem wojewodom wystarczy zagwarantować wolność sejmową, a przejdą na stronę Karola Gustawa, za nimi tak samo postąpi szlachta. W polskim obozie natomiast szykowano się w pośpiechu do walki, jak by to już wojna się zaczynała.

Wysłano podjazd ze Skoraszewskim i Skrzetuskim za Noteć. Wrócili z jeńcami. Przybył drugi posłaniec od Wittenberga. Generał prosił szlachtę o poddanie się, gdyż Karol Gustaw przysyła armię swemu kuzynowi Janowi Kazimierzowi do walki przeciwko Kozakom. Dlatego muszą ustąpić. Grudziński uderzył pięścią w stół z nerwów. Nie dawano odpowiedzi. Dnia 24 lipca dano znać, iż wojsko pojawiło się naprzeciw Piły. Niebawem szlachta kaliska pod Ujściem zobaczyła na polu bitwy armię szwedzką posuwającą się w ich kierunku. Kolejnego dnia rano do obozu przybył Radziejowski i Wirtz z orszakiem. Przez cały czas Radziejowski nawoływał szlachtę do oddania się pod protekcję Karola Gustawa. Wołał także, iż oto wiezie przyrzeczenia wolności szlacheckiej, swobód i religii. Zachęcał, aby nie przelewać ludzkiej krwi. Jechał na naradę z wojewodą poznańskim. Z niej to wybiegł Skoraszewski i wołał do wszystkich, że dokonała się zdrada i jesteśmy już Szwecją a nie Polską, wzywał wszystkich do walki. Niewielu za nim poszło.

Przed obóz wyszedł Opaliński i powiedział wszystkim, iż z dniem dzisiejszym oddali się pod protekcję Karola Gustawa, króla. Tylko jeden głos zakrzyknął „veto!”, ale nie przejęto się nim zbytnio. Mają gwarancje wiary i praw, także dla duchowieństwa. Mają obietnicę, że jeśli cała Polska pójdzie za ich przykładem, to wojska szwedzkie pomaszerują na wschód, aby dać wolność polskim ziemiom.

ROZDZIAŁ XI

We wsi Burzec u państwa Skrzetuskich starzec bawił się z dziećmi w Bohuna i księcia Jeremiego. Przekomarzał się z chłopcami i prosił, aby się w to nie bawili, ale prosili o ostatni raz. Potem pytali, kto z nich był najodważniejszy. Zagłoba, ów starzec, był im jak dziadek. Wiele w życiu przeszedł, był wspaniałym rycerzem i wiele wojował. On to poszukiwał i dopomógł Helenie i Janowi odnaleźć się w wojnie na Ukrainie. Lubił go i jego dowcip król, lubili i znali go wszyscy w okolicy.

Przybył do nich Stanisław Skrzetuski (kuzyn Jana) i przywiózł spod Ujścia straszne wieści. Po opowiadaniu o kapitulacji w Wielkopolsce radzili nad tym, kiedy wyruszać do króla. Zagłoba radził, aby zebrać choć chorągiew szlachty, która i tak musi stawić się na pospolite ruszenie i ruszać do Warszawy. Potem jednak przypomniał sobie, iż król już być może opuścił stolicę. Radził więc, aby przyjaciele ruszyli do wojsk księcia Radziwiłła. Tam służy Wołodyjowski i wszyscy spotkają się, jak za dawnych czasów. Będą przez to walczyć w wojsku a nie jako pospolitacy. Jan już powiedział o wojnie i wyjeździe na nią. Nie miała wyjścia, rozumie, że trzeba walczyć. Kolejne 5 dni spędzili w podróży. Całą rodzinę Jan pozostawił w puszczy białowieskiej, do której nikt nigdy nie wchodził i żaden wróg tamtędy przejdzie.

ROZDZIAŁ XII

Po uciążliwej podróży dotarli do Upity i witali się serdecznie z Wołodyjowskim. Pytali o księcia Radziwiłła. Zdaniem pana Michała to znakomity dowódca. Ostatnią bitwę przegrał, ale miał 6 tys. wojska przeciwko 80 tys. wojsk wroga. Wydaje się, iż nie będzie czekał Szwedów, tylko ruszy na Inflanty. Myśli tak z dwóch powodów, bo książę kocha bitwy i po drugie chce zatrzeć pamięć po klęsce. Przeczytał im też list od księcia, który wzywa go do Kiejdan, a chorągiew każe zostawić w Upicie. Może ona być potrzebna na Podlasiu, gdzie kuzyn książęcy koniuszy Bogusław dowodzi większą potęgą. Rozmawiali jeszcze o Bogusławie, o jego podróżach zachodnich i wielu pojedynków z arystokratami różnych krajów. Jest bowiem bardzo zapalczywy i o byle słowo się obraża i wyzywa na pole.

Zagłoba zaproponował, aby nocą wyruszyli do Kiejdan, ponieważ w dzień jest za duży upał. Podczas drogi Michał opowiadał Zagłobie o miłości do Oleńki. Żalił się też na swój stan kawalerski i brak szczęścia do kobiet. Zagłoba pocieszał go. Wołodyjowski wspomina, iż chciał oświadczyć się pannie Schyllingównie w Wodoktach, aby zapomnieć o Oleńce. Jednak gdy pojawił się u niej, powiedziała, że myślała, iż jest pachołkiem Wołodyjowskiego. Więcej nie chciał tam już pojechać.

Dojechali do Kiejdan i Wołodyjowski pokazywał przyjaciołom ulice miasta. Widzieli wiele koni, a także obca szlachtę zjeżdżającą z różnych państw. Kiejdany to miejsce spotkań religijnych protestantów, których pan Michał nazywa heretykami. Najwięcej jest tam żołnierzy, także z zaciągów zagranicznych, Niemców i Szkotów.

Spotkali na placu Charłampa musztrującego oddział. Podjechał do nich konno i poznali się. Potem zaprosił ich do gospody i rozmawiali przy piwie. Książę z niejakim Harasimowiczem się zmawia, ma jakiś problem, bo tylko udaje śmiech i radość. Mają być jacyś ważni goście na wieczornej kolacji. Przed kilkoma dniami był tam pan Judycki i hetman Gosiewski. Głośno o czymś rozmawiali, a nocą pod ich drzwiami stanęła warta. Niektórzy podejrzewali, iż to zdrajcy. Książę się zmienił, chodzi pomiędzy zwykłych żołnierzy i rozmawia z nimi. Onegdaj cały dzień spacerował z młodym Kmicicem, który jest w wielkich łaskach u księcia. Przyprowadził najlepszą chorągiew i jest w stanie wykonać każde polecenie księcia.
Z polecenia księcia przyszedł do nich Harasimowicz. Pytał, kim są goście i Charłamp mu przedstawił.

Dowiedzieli się od niego, że książę całą noc nie spał, Wielkopolska i Poznań zajęte, Szwedzi wchodzą już niemal do Warszawy, Jan Kazimierz uciekł ze stolicy i jedyna nadzieja w księciu. Szwedzi zachowują wszelkie prawa szlacheckie i religijne, dlatego wszyscy poddają się protekcji Karola Gustawa. Skrzetuski mówi o trzech wojnach, jakie prowadzi Rzeczpospolita, a nawet na jedną ich nie stać.

Harasimowicz zaprowadził ich do księcia, pomijając tłumy szlachty. Książę to był mężczyzna wysoki i barczysty, 40kilkuletni, a ubrany w strój szkarłatny polski. Biła od niego duma i władza. Był tam książę Bogusław, który wychodził właśnie i podpisywał jakiś dokument. Janusz żałował, że nie zostanie, bo nigdy nie wiadomo co może się stać. Zaczął od podania dokumentu Wołodyjowskiemu. Był to akt nadania jakiejś wioski. Dziękował za dotychczasową służbę i chwalił męstwo i wyczyny pozostałych rycerzy. Ganił państwo i króla, który nie dał im odpowiedniej gratyfikacji za czyny, których kiedyś dokonali. Obiecywał, że u niego nikt nie zostaje bez nagrody, a kto swoją fortunę przy Radziwiłłów buduje, ten się nie zwiedzie.
Idąc placem Jan zauważył, że książę szuka stronników i wszystkim prawi komplementy. Z pewnością ma jakieś plany i do ich realizacji potrzebuje wspólników. Napotkali dwóch cudzoziemców wiezionych do księcia.

Książę Janusz Radziwiłł upodobałsobie pułownika Andrzeja Kmicica - sławnego chorążego orszańskiego. (film TVP, 1973)

Książę Janusz Radziwiłł upodobał sobie pułkownika Andrzeja Kmicica – słynącego z odwagi chorążego orszańskiego. (film TVP, 1973)

Tokarzewski powiedział o ich szwedzkim pochodzeniu. Ponoć książę ma zamiar najechać Inflanty, więc przyjechali paktować. Podczas przechadzki Zagłoba krzyczał głośno i zachęcał szlachtę do bicia Szwedów i natychmiast przybiegli do niego inni i uspokajali, żeby nie krzyczał i nie robił zamieszania, bo może wielką krzywdę sobie wyrządzić. W pokoju książę słyszał tę wrzawę i wiedział od służby, kto robi zamieszanie, mówił coś szeptem do Ganchofa.

ROZDZIAŁ XIII

Zamek w Kiejdanach został otoczony kordonem oddziałów pod dowództwem obcokrajowców. Wytaczano działa, a książę pokazał się dopiero wieczorem na balu. Mówiono o hetmanie Gosiewskim, że nie chciał połączyć pułków w trokach z książęcymi i dlatego został aresztowany. Szlachta jedząca obiad mówiła o pożarze Wilna i innych wieściach wojennych.
Zagłoba rozmawiał z poznanymi ludźmi i żywo opowiadał, jak to kiedyś bił Szwedów. Przyjaciele spotkali później Andrzeja Kmicica, witali się serdecznie. Kmicic dziękował Wołodyjowskiemu za wszystko i obiecywał bezgraniczną przyjaźń. Dostał rozkaz, aby o północy chorągiew była gotowa. Teraz Harasimowicz przyszedł z rozkazem, aby Kmicic natychmiast stawił się u Radziwiłla. Pan Michał spoglądał za Kmicicem i narzekał, że przy takim młodzieńcu nie ma szans u żadnej dziewczyny.

Stawił się u księcia. Dowiedział się, iż jest w Kiejdanach Oleńka i nakazał miecznikowi rosieńskiemu, aby dwoje młodych się połączyli. Pragnie dać do zrozumienia, iż Kmicic z jego rodem musi zajść daleko. Jest ponadto skoligacony z rodziną Kiszków podobnie jak książę. Andrzej nie wie, jak ma dziękować Radziwiłłowi za to wszystko. Ten każe mu być wiernym i nie opuszczać go, nawet gdy inni to zrobią. Kmicic przysięga, a Radziwiłł każe mu złożyć przysięgę na krzyż. Młodzieniec to czyni.

Weszli na salę i Kmicic zobaczył Oleńkę. Miał wyrzuty sumienia za to, co zrobił i stracił przez swoją głupotę. Hetman przedstawił go miecznikowi rosieńskiemu, krewnemu Oleńki i obiecał, że będzie na ich ślubie. Oleńka widział Kmicica z księciem i podziwiała go, był całkowicie odmieniony. Podszedł do niej z księciem i miecznikiem.

Książę podziwiał jej urodę i prosił o wybaczenie win Kmicicowi. Potem pozostawił ich sobie samym. Przepraszał za swoje wcześniejsze występki i obiecał otrzeć łzy skrzywdzonym. Oleńka nie miała do niego zaufania, dopóki nie zmaże owych grzechów. On prosi ukochaną o danie mu nadziei ze względu na wojnę i możliwość śmierci. Błogosławi go i życzy, aby Bóg go chronił zawsze. Andrzej dziękuje jej bardzo i prosi, aby nie poszła do klasztoru i czekała na niego.

Rozpoczęła się uczta na 300 osób. Stoły były ustawione w podkowę, a wszyscy widzieli, iż książę jest przygnębiony jakby paliła go gorączka.
Przyjaciele rozmawiali a Zagłoba zachęcał wszystkich do walki ze Szwedami. O północy rozległy się wystrzały armat i po nich zabrał głos książę. Był odmieniony i lodowaty.

Wzniósł toast za Karola Gustawa miłościwie panującego króla. Wszyscy zamarli i zapadła cisza. Komorowski czytał ugodę, jaką zawarł książę z Karolem Gustawem. Mieli razem stawać przeciwko wspólnym wrogom, Wielkie Księstwo będzie partnerem Szwecji jak teraz Polski, a szlachta zrównana w prawach ze szwedzką, wolność głosu na sejmach, a także wolność religii i inne prawa.

Wstał wówczas Stankiewicz i pytał, czy można tak ojczyznę i braci porzucać a podpisywać unię z wrogiem? Prosił go o zmiłowanie i zmianę decyzji. Książę odpowiedział, że nie wezwał ich na sejmik i to on bierze odpowiedzialność za wszystko, a oni, żołnierze muszą pilnować się rozkazów. Powiedział także, iż kto nie jest z nim, ten przeciwko niemu.

Niektórzy jeszcze próbowali prosić księcia, a Zagłoba pierwszy nazwał go zdrajcą i oskarżył o układy, korupcję i pieniądze od Szwedów.

Książę rozczarował zebranych arystokratów i pułowników, wznosząc toast za Karola Gustawa. (film TVP, 1973)

Książę rozczarował zebranych arystokratów i pułowników, wznosząc toast za Karola Gustawa. (film TVP, 1973)

Wtedy książę wezwał Ganchofa i Kmicica. Otworzyły się drzwi i oddziały piechoty szkockiej weszły do sali z muszkietami. Książę kazał przejść na prawą stronę sali wiernym sobie ludziom. Charłamp przeszedł i inni zaczęli także przechodzić. Pan Mirski, Stankiewicz, Hoszczyc, Wołodyjowski, Oskierko, a z nimi dwóch Skrzetuskich, pan Zagłoba i wielu innych pozostali na miejscu. Szkocka piechota otoczyła ich.

Kmicic nie wiedział, co się z nim dzieje. Oleńka ostrzegała go, że okryje się hańbą, jeśli pozostanie przy księciu. Ganchof z piechotą wyprowadzili więźniów z sali.

ROZDZIAŁ XIV

Nocą książę hetman długo naradzał się z Korfem i myślał o umowie ze Szwedami. Większość pułkowników odstąpiło od niego, ale nie mógł ich ściąć wszystkich za nieposłuszeństwo. Bał się, że chorągwie upomną się o swoich dowódców, a może przejdą na stronę Sapiehy, wroga Radziwiłłów. Oddał w zastaw Szwedom Birże, osłabiając się tym. Wyobrażał sobie, iż Karol Gustaw potrzebuje go mocnego i wielkiego, a jeśli będzie słaby, to wówczas nikt go nie zechce. Bał się zostać opuszczony, ubogi i zhańbiony. Nie opuszczała go jednak duma i rodowa pycha. W pewnym momencie przysnął i widział wielkie wojska a na ich czele niestety wojewodę witebskiego Sapiehę.

Harasimowicz przyniósł mu list z Nieświeża od Michała Kazimierza Radziwiłła, w którym kuzyn zastrzegał i prosił go, aby zaniechał zdrady i układów ze Szwedami. Namawiał do odstąpienia umów, jakie już podjął, bo jeszcze jest na to czas. Janusz załamany czytał pismo. Pozostał mu Bogusław i Karol Gustaw.

Pyta o Kmicica. Harasimowicz opowiada, iż młodzieniec bił głową w ścianę, a potem chciał jechać za Billewiczami, ale straże go nie puściły. Musieli go związać.

Książę każe go przysłać do siebie. Wyciągnął z pudełka pistolet i przygotował na wszelki wypadek do strzału. Kmicic stanął przed nim zupełnie blady. Książę tłumaczył swoje postępowanie. Nie miał wyjścia, musiał podpisać umowę ze Szwedami, gdyż nie był w stanie obronić kraju. Zdaniem Kmicica miał wyjście, zginąć. To dla Janusza Radziwiłła nie jest wyjście, on musi myśleć o ojczyźnie. Chce ją ratować i dlatego teraz potrzebuje paktu z nieprzyjacielem. Nikt nie broni kraju, ale on chciałby to zmienić. Na pytanie młodzieńca, czego chce? Radziwiłł odpowiada, iż chce korony. Andrzej jest przerażony. Książę wyjaśnia, iż Szwedzi to niewielki naród i nie mogą opanować wielkiej Rzeczpospolitej. Zajmą niewielką część Wielkopolski i Prusy, ale aby to się stało, muszą rozerwać unię Polski z Litwą. Nad porzuconymi ziemiami on będzie panował i doprowadzi do ich rozkwitu, zniszczy z pomocą elektora i Szwedów wszelkich wrogów Polski, naprawi wszystko. Odbuduje potęgę kraju i przysięga na wszystko, że uczyni go lepszym niż był. Jan Kazimierz nie zostawił potomka, więc po jego śmierci to jemu koronę włożą na głowę, gdyż będą chcieli powrotu do unii z Litwą. Wówczas to Szwedzi będą musieli odejść z zajętych przez siebie dzisiaj terenów. Kmicic dał się przekonać i padł na kolana przed księciem, który obiecał mu wielką sławę i nagrody, tytułował go nawet wojewodą wileńskim i wielkim hetmanem.

oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka
oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka

Tom I

Wstęp

Jest tu rodowód głównego rodu Billewiczów. To na Żmudzi jeden z najbardziej znanych i starożytnych rodów. Wywodzący się od Mendoga ród nie doszedł do większych stanowisk. Byli jednak wzorem patriotyzmu i mieli wielki szacunek w całym Rosieńskim. Za Jana Kazimierza patriarchą rodu był Herakliuszt Billewicz, podkomorzy upicki i pułkownik. Prowadził on chorągiew laudańską i siedział w Wodoktach. Był dla szlachty wielkim autorytetem. Kiedy zmarł na apopleksję, dowództwo przejął młody Wołodyjowski, sławny już rycerz.

W testamencie zapisał Lubicz i rękę swojej wnuczki Aleksandry Kmicicowi, chorążemu orszańskiemu. Cztery lata przed śmiercią rozmówił się z ojcem młodego Andrzeja i starodawnym zwyczajem podjęli decyzję za dzieci. Kmicice byli wielką rodziną i mieli też duże majętności rodowe.

Niestety, większość w województwie smoleńskim, które było zajęte wojną i uznane za stracone. Z kolei panna Aleksandra uchodziła powszechnie za piękną i bardzo majętną. Stanowiła dla każdego kawalera dobrą partię, a wszyscy w okolicy mówili o niej „nasza panna”.

ROZDZIAŁ I

Akcja rozpoczyna się w styczniu 1655 roku na Żmudzi (Litwa). Na dworze panowała mroźna zima z głębokimi zaspami. W domu Billewiczów panna Aleksandra wraz ze służbą i krewną Kulwiecówną zajmowały się pracami ręcznymi przy tkaniu. Aleksandra myślała o Orszy, miejscowości, do której pojechał przed śmiercią jej dziadek. Zawarł tam układ z Kmicicem dotyczący małżeństwa Andrzeja z Oleńką. Zamiast jednak do Wodoktów do panienki, młodzieniec wyruszył na wojnę pod beresteczek, a potem pilnował schorowanego ojca. Martwiła się o niego.
Dało się słyszeć jakieś hałasy na dworze. Kulwiecówna myślała, iż to od Gasztowtów przysłano po lekarstwa dla pułkownika, którego tam leczono (Wołodyjowskiego). Ale służący Żmudzin oznajmił, iż przybył kawaler Kmicic.

Panna Oleńka była zaskoczona, zmieszana, ale w końcu jej narzeczony pojawił się. Był to hardy, młody i przystojny rycerz, który oglądał ją w świetle ognia z kominka i głośno zachwycał się legatem (zapisem w testamencie), jaki dziadek Billewicz mu zostawił. Dał mu jeszcze wieś Lubicz, ale tam dopiero pojedzie. Najpierw przybył spotkać się z narzeczoną, hardo stanął przed nią, przedstawił się i spytał o ślub. Wspomina, jak to cztery lata wcześniej był w Orszy jej dziadek i zapisał mu Oleńkę w testamencie. Następnie przedstawiła mi Kulwiecównę jako cioteczkę, a on wspomniał, iż jej krewniak jest u niego w oddziale. Patrząc na Oleńkę, dziękował Billewiczowi, żę zostawił mu taką piękną wnuczkę za żonę. Weźmie ją za żonę, bo jest ona mu przeznaczona i kocha go. Ona odpowiedziała, że tego Kmicic nie może jeszcze wiedzieć.

Przeszli do pokoju z czeladnej izby, w której wszyscy plotkowali o Kmicicu, jego męstwie, jak odważnie postępuje sobie z panną Oleńką. Widzieli, jak bardzo mu się spodobała.

Oleńka z Andrzejem rozmawiali chwilę i on mówił jej komplementy. Następnie gwałtownie upadł jej do nóg, bo tak niby jest w zwyczaju w Smoleńskiem, że kiedy kochasz, padaj do nóg. Następnie wstając przyciskał ją do siebie i całował w dłonie, czego nie wzbraniała. Rozmawiali o działaniach wojennych, w których brał udział Kmicic. Podchodził nieprzyjaciela i naprzykrzał się mu, wpadał w zasadzki i z nich uciekał, a potem bił nieprzyjaciela i znów uciekał ze swoimi 200. dragonami. Potem miał ochotników, a wśród nich wielu łotrzyków. Na pytanie Oleńki, czy przyprowadził do Lubicza całą chorągiew odrzekł, iż książę wojewoda wyznaczył mu odpoczynek zimowy w Poniewieżu. Część hołoty (tak określa Kmicic swoich ludzi) zostawił w Upicie, a godniejszym kazał jechać do Lubicza.

Oleńka wysyłała po niego szlachtę laudańską, ale on i tak w te strony na spoczynek wracał. Chciał zapłacić wysłańcom za fatygę, ale obrazili się na niego. Zażartował, że skoro pieniędzy nie chcieli, kazał ich obić. Na te słowa Oleńka bardzo się przelękła. Kimicic złościł się na szlachtę laudańska, nazywając ich szaraczkami. Dowiedział się, iż szlachtę tę szanował bardzo dziadek Billewicz i ich to mianował na opiekunów Aleksandry. Bardzo się z tego powodu zdziwił i zdenerwował. Skoro on tu jest, żaden szaraczek nie będzie jej opiekunem, a ni Radziwiłł birżański. Oleńka skrytykowała go za dumę. Powiedziała także, iż pół roku trwa żałoba dopiero po niej może nastąpić ślub.

Pierwsze spotkanie Oleńki i Kmicica zapoczątkowało ogromne uczucie obojga. (film TVP, 1973)

Pierwsze spotkanie Oleńki i Kmicica zapoczątkowało ogromne uczucie obojga. (film TVP, 1973)

Kmicic opowiada, że uschnie przez ten czas. Prosi, aby nie gniewała się na niego, bo ma już taki charakter gwałtowny. Kiedy kogoś nie lubi, jest w stanie go rozerwać na części. Gdy mu przejdzie, chciałby tę osobę pozszywać. W jego rejonie to normalne. Nawet kobiety tam hetmanią, a przykładem jest Kokosińska, która poległa kawalerską śmiercią. Kmicic jest tak wychowany, iż kiedy jest czas na wojnę, to on idzie, w czas sejmików gardłuje, a jeśli to nie pomaga, trzeba wziąć szablę w dłoń i walczyć o swoje. Takiego go poznał dziadek Billewicz i takiego jej wybrał na męża. Oleńka odpowiedziała, iż zawsze z wolą dziadka się zgadzała.

Następnie po kolacji Kmicic wyjeżdża do Lubicza po północy. Cały czas całują ją po rękach i pyta, czy miłuje go? Ona chce odpowiedzieć kiedy indziej, za jakiś czas. Po jego wyjeździe poszła pomodlić się, a Kulwiecówna pytała o to, czy podobał się jej kawaler. Westchnęła tylko. W środku myślała, że podobał się jej Andrzej, taki właśnie szczery i męski, odważny i bezpośredni, silny i pewny siebie.

ROZDZIAŁ II

W Lubiczu jeszcze świeciły się światła. Chlebem i solą przywitał swego pana Znikis, a przyjaciele rycerze biesiadowali od trzech godzin i nawet nie słyszeli dzwonków w zaprzęgu. Przywitali się serdecznie z dowódcą i pili do białego rana.

Kokosiński, Ranicki, Uhlik, Kulwiec – Hippocentaurus i Zend, który umiał udawać zwierzęta to przyjaciele Kmicica i kompani. Każdy miał coś na sumieniu i tylko wojna uratowała ich przed prawem i sądami.

Bawili się teraz razem. Byli ciekawi i wypytywali, jak podoba mu się narzeczona. Zachęcali, aby nie czekał, tylko robił dzieci, bo maleństwom śpieszy się na świat. Narzekali, iż są biedni i on ich nie będzie chciał znać. Kmicic zapewnia ich jednak, iż to, co on posiada, to jest również i ich własnością.
Kiedy zdrowo już podpili, Ranicki, świetny fechmistrz, trenował szablą. Pokłócił się z Uhlikiem o mistrzostwo w szabli. W jego opinii nikt nie pokona Kmicica na szable. Natomiast on jest lepszy w strzelaniu. Strzelali idąc o zakład, o dukata, kto trafi między rogi wiszącej czaszce zwierzęcia. Kmicica nie musieli namawiać do tych zawodów. Na koniec Zend zobaczył w oknach dziewczęta czeladne i wszyscy rozbawieni żołnierze za nimi pomknęli.

ROZDZIAŁ III

Przez kilka dni Kmicic odwiedzał Oleńkę w Wodoktach i zakochał się coraz mocniej. Któregoś dnia zaprosił swoich kompanów do złożenia wizyty panience i mieli razem pojechać do Mitrunów, trzeciego majątku pozostawionego im w spadku. Jadąc w cztery sanie uprzedzał przyjaciół, aby nikt nie śmiał Oleńce jakiejś krzywdy zrobić, bo posieka takiego na bigos. Wspominał stare czasy i złą sławę, o którą ich oskarżał, ale Kokoszka nie pozostawał dłużny. Wypomniał Andrzejowi pana Tumgrata, którego sponiewierał na mrozie przy koniu prowadził, a także pobicie Wyzińskich, zabicie koroniarza, rozpędzenie sejmiku. Kmicic powiedział, że Tumgrat wybaczył mu te zajścia na łożu śmierci. Ma wyrzuty sumienia co do swawoli w ostatnich dniach i bałamucenie dziewcząt. Zakazał mówić o tym.

Rozmawiali jeszcze podczas drogi o wyższości rodów Kmicica nad laudańskimi „szaraczkami” (zubożała szlachta zajmująca się rolą). Im to Billewicz powierzył pieczę nad Oleńką i tego nie może zrozumieć Kokoszka i Kmicic. Oni nie będą go słuchać, gdyż mają swego pułkownika Wołodyjowskiego. Kmicic słyszał kiedyś o takim rycerzu. Podziwiali porządek i ład Wodoktów.

Podczas kuligu Oleńka z Andrzejem wyznawali sobie miłość i wszystko zmierzało w stronę szczęścia. (film TVP, 1973)

Podczas kuligu Oleńka z Andrzejem wyznawali sobie miłość i wszystko zmierzało w stronę szczęścia. (film TVP, 1973)

Przywitała ich Oleńka z szacunkiem i uznaniem. Byli umówieni na kulig do Mitrunów, gdzie Kulwiecówna już podążyła, aby przygotować im poczęstunek. Kiedy poszła przebierać się do drogi, Ranicki i Kokosiński kłócili się o urodę panienki i po to, że nie popisali się wymową. Kmicic był dumny z wrażenia, jakie wywarła na nich Oleńka. Razem z podkomorzym często bywali na dworze wojewody w Kiejdanach i tam nabrała ogłady i wykształcenia.

Jechali saniami otuleni ciepłym zdobionym fartuchem i wyznawali sobie miłość. Wywoływali echo i całowali się. Wtem pojawił się wachmistrz Soroka na koniu. W Upicie, gdzie stało wojsko Kmicica, doszło do walki z mieszczanami. Nie chcieli dać żołnierzom jedzenia, ponieważ nie było takiego zamówienia. Wówczas żołnierze napadli na burmistrza i podpalili dwa domy. Kmicic pozostawił wszystkich i ruszył do Upity, żałując, że kulig się nie udał.

ROZDZIAŁ IV

Szlachta laudańska, Pakosz Gasztowt, który gościł u siebie pana Wołodyjowskiego, patriarcha zaścianka, Kasjan Butrym, najstarszy człowiek na Laudzie i Józwa Butrym przybyli do Oleńki pod nieobecność Kmicica. Kluczyli w słowach, aż wreszcie ojciec Kasjan chwalił Kmicica, ale ganił jego kompanów.

Mówił, że na każdym z nich ciążą srogie wyroki, że to pospolici przestępcy, którzy dawno już powinni gnić w wieżach, ale broni ich pan Kmicic, który jest wielkiego rodu. Pierwszego dnia w Lubiczu strzelali do obrazów przodków Billewiczów z bandoletów. Potem z rozpusty do komnat powciągali dworskie dziewki.

Podobnie wojsko w Upicie morduje, kradnie i bije obywateli. Nic tylko stróżować z karabinem trzeba, bo wojsko Kmicica przyjechało. Oleńka nie chciała wierzyć. Postanawia rozmówić się z Kmicicem, aby wygonił bandytów spośród swego grona. W tym celu wysłała Kostka do Lubicza. Płakała, ponieważ Kmicic codziennie wracał od niej do dziewek, a teraz przed uczciwymi ludźmi musiała go tłumaczyć i usprawiedliwiać.

Znikis, włodarz z Lubicza przyjechał powiedzieć, że Kmicica jeszcze nie ma, nie wrócił z Upity. Rozpytywała go o prawdę. Dowiedziała się, iż kompani Andrzeja piją i jedzą, ucztują codziennie i bawią się z dworskimi dziewkami. Wychodzą nawet na wieś polować na dziewczyny. Cała okolica żyje w strachu i on też boi się tam wracać. Oleńka każe mu pozostać w Wodoktach. Dowiaduje się też, że Kokosiński z innymi żołnierzami chcą iść z odsieczą do Upity. Z tego powodu mają zamiar prosić Oleńkę o ludzi i prochy.

Kiedy przybyli do Wodoktów kolejnego dnia, spotkali odmowę z ust Oleńki i oskarżenia o niemoralne warcholstwo. Przypomniała im, że Kmicic rozkazał im siedzieć w Lubiczu i powinni słuchać rozkazów. Wściekli opuszczali Wodokty z zamysłem, aby dotrzeć do Upity na pomoc Kmicicowi.

Po drodze wpadli do gospody w Wołmontowiczach na gorzałkę. Napili się nieco i zobaczyli szlachcianki grzejące nogi przy kominku. Uhlik zaczął grać na czekanie, a reszta sunęła w tany. Wówczas Butrym podszedł do Kulwieca i zagroził im, aby wynosili się z gospody. Rozpoczęła się bitwa.

ROZDZIAŁ V

Tego wieczora wraz z ponad setką ludzi przybył do Wodoktów Kmicic. Miał zamiar odstawić ludzi do Kiejdan. W małym miasteczku nie mogli stacjonować. Patrząc na owych ludzi, można było wnioskować, że gorszych zabijaków i zbieraniny nie można było znaleźć. Nie miał on listów zapowiednich i pieniędzy od Rzeczpospolitej, dlatego brał i rabował nieprzyjaciół, ale i swoich. Bali się go wszyscy i on nad żołnierzami panował. Kiedy wrócił do Oleńki, ta wypytywała go o sprawiedliwość, jaką zaprowadził w Upicie. Bardzo jej zależało, aby w okolicy uważano go za prawego obywatela. On spokojnie opowiadał, jak to musiał spokój zaprowadzić w Upicie. Jego prawo to szabla, kto ma szablę w ręce, ten ma rację. Kto dostanie szablą po łbie, ten będzie spokojny. Kazał wychłostać burmistrza i radnych w Upicie. Potem przyszło wojsko z oficerami, tych przegonił, a oficerów nagich puścił po śniegu. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że w oczach Oleńki to nie jest godne postępowanie.

Ona boi się krzywd ludzkich i Boga. Wolą dziada było, aby została żoną uczciwego człowieka. Wypomniała mu strzelaninę w Lubiczu i dziewki. Cała szlachta o tym mówi. Kmicic odgraża się całej szlachcie uznając ich wciąż za szaraczków.

Kmicic uważa, że w Rzeczpospolitej ten ma rację, kto ma szablę w dłoni i kto potrafi zebrać jakąś partię ludzi. Oleńka każe mu wybierać pomiędzy nią a kompanami. Kmicic wychwala swoich towarzyszy, każdy z nich ma także wiele zalet. Nie chce wierzy i śmieje się, kiedy ona opowiada, jak to pogoniła ich do Lubicza. Billewiczówna wyrzeka się go, jeśli się nie chce zmienić. On wychodzi, ale czyni to z trudem. Oleńka płacze, Kmicic ją pociesza i odjeżdża.

W drodze do Lubicza robi rachunek sumienia. Dochodzi do wniosku, iż takie jego zachowanie było kiedyś dobre, ale nie teraz, kiedy miał zamiar ożenić się i osiąść na tej ziemi. Każdy będzie mu tutaj pamiętał występki i dopadnie go sąd. Był zły na swoich kompanów i obiecał sobie, że gdy zastanie ich na pijaństwie i rozpuście, to osobiście ich ukarze. W Lubiczu nikt go jednak nie powitał, a w jednej z komnat zastał leżących po ścianą towarzyszy. Z początku myślał, że są pijani i wołał ich, lecz przyświecając światłem zobaczył, że nie żyją.

Jedynie Rekuć jeszcze oddychał i pytanie o sprawców mordu odpowiedział „Butrymy”. Kmicic odruchowo kazał wsiadać na koń i pędem pojechał żądny zemsty do Wołmontowiczów. Wkrótce nad wsią wznosiła się łuna, żołnierze palili i mordowali, a ludzie z sąsiednich wiosek przybywali Butrymom z odsieczą.

Tylko Rekuć przeżył potyczkę ze szlachtą w karczmie. Reszta kompanów zginęła. (film TVP, 1973)

Tylko Rekuć przeżył potyczkę ze szlachtą w karczmie. Reszta kompanów zginęła. (film TVP, 1973)

Kulwiecówna zbudziła tej nocy Oleńkę. Zrozumiała, że to Kmicic spalił Wołmontowicze. Otworzono też drzwi, to przybył Kmicic. Udało mu się ujść z życiem, teraz jest ścigany. Ukryła go przed pościgiem. Jego konia znaleziono pod lasem, a potem pościg przyszedł do niej. Okłamała ich, że nie widziała Kmicica. Kiedy odjechali, kazała Kmicicowi wziąć konia i iść precz na wieki.

ROZDZIAŁ VI

Panowała wielka żałoba po śmierci wielu ludzi w Wołmontowiczach. Wszystkich żołnierzy Kmicica wybito, ale opłacono to stratami. Oleńka oddała pogorzelcom Mitruny, a ponad stu szlachty broniło jej Wodoktów. Wierzyli, że Kmicic uszedł, ale powróci dla zemsty. W sądzie zaroiło się od pozwów na Kmicica i starosta rozesłał pachołków do schwytania przestępcy.

Szlachta laudańska po miesiącu przybyła na naradę do Oleńki, a ona przewodniczyła i nakazywała, aby nie brać majątku ani też nie nastawać na życie Kmicica, bo tylko od niego mogą swej krzywdy dochodzić. Jakiś czas po tym dostała list od Kmicica. Zapewniał, że odda Lubicz i schowane zdobyczne ruble, aby zrekompensować szkody Butrymom. Wymienia też powód złości, jaka skierowała go na Wołmontowicze, mianowicie śmierć niewinnych jego kompanów. Zostali oni jego zdaniem pomordowani i potraktowani tak, jak nie potraktowaliby ich nawet Tatarzy. Przeprasza Oleńkę za to wszystko, prosi o danie szansy i miłość. Bez niej jest gotów na jeszcze większe przestępstwa. Jeśli Oleńka go opuści, to i Bóg go opuści.
Odpisała mu, że jeśli pokrzywdzona szlachta mu przebaczy, to i ona także, jeśli ta szlachta go przyjmie, to i ona, ale najpierw niech Bóg mu wybaczy, bo pomoc boska jest mu najbardziej potrzebna. Posłańca, chłopa pytała, czy pan jest chory i czy ma co jeść?

Usłyszała, że Kmicic jest zdrowy i bogaty. Kazała przekazać, żeby Kmicica Bóg błogosławił.

Na Żmudzi panował głód. Wojska Chowańskiego atakowały Litwę i w okolicach było pełno od zbiegów, którzy ginęli z mrozu i głodu. Rozpleniły się wilcze stada, które podchodziły pod zabudowania pewne swego. Pomiędzy Radziwiłłami, książętami a Gosiewskim hetmanem polnym panowała niemal wojna, która doprowadzała do wielu potyczek i napaści. Jedni i drudzy mieli swoich stronników. Obaj prowadzili bitwy i kampanie przeciwko zewnętrznemu wrogowi. Nie mogli liczyć na wojska Korony, które były zajęte walkami z Chmielnickim na Ukrainie, ani na pospolite ruszenie. Na Żmudź przyszły wojska Radziwiłła i stał się względny spokój. Oleńka żyła spokojnie w Wodoktach, a Wołodyjowski w Pacunelach dochodził do zdrowia, gdy stała się rzecz straszna.

ROZDZIAŁ VII

Wołodyjowski leczył ręką, która mu czasami sztywniała jeszcze, w domu Gasztowta w Pacunelach. Szlachta laudańska ceniła jego sławę rycerską i w niego bardzo wierzyła, gdyż widziała go w boju. Wpadli też na pomysł, aby zeswatać pułkownika z Oleńką. Wołodyjowski zgodził się bez namysłu, ale Oleńka również bez namysłu odrzuciła ten projekt.

Rycerz powracał do zdrowia w Pacunelach, a czas spędzał na rozmowach, treningach i opowieściach o bitwach, w których brał udział, a także opowiadał pannom Gasztowta o życiu dworskim w Kiejdanach i zamku królewskim o teatrze, o którym nie słyszano na wsi. Kiedy wspominał o wyjeździe, panny wzdychały, a on obiecywał, że nigdy ich nie zapomni. Dowiaduje się, iż Oleńka całymi dniami tylko płacze.

Jednego dnia wpadł z wielkim hałasem włodarz z Wodoktów, któremu udało się zbiec. Przyniósł nowinę, iż Kmicic porwał panienkę i z ludźmi wyrżnął czeladź. Wołodyjowski wsiada na koń i rusza z Butrymami do Wodoktów. Zebrali spory oddział i podczas marszu spotkali się z innymi. Kmicic porwał panienkę do Lubicza. Ponoć ma ludzi ze 200, ale najwyraźniej nie wie o powrocie części szlachty z wojska na urlopy. To może być zaskoczenie. Niebawem Wołodyjowski zebrał około 300 ludzi dobrze wyćwiczonych żołnierzy i ucieszył się na widok oddziału tak sprawnie wykonującego jego rozkazy. Myślał o dalszych wyprawach, na które je zabierze.

Kiedy przybyli nocą do Lubicza, widzieli kozaków krzątających się przy załadunku wozów. Stanęli na straży jedynej drogi do Lubicza, wokół którego tylko bagna i mokradła. Wołodyjowski kazał zejść swoim z koni. Doszli do zabudowań i otoczyli je ze wszystkich stron. Spostrzegli ich w końcu kozacy i stanęli do boju, ale efekt zaskoczenia był ogromny. Żołnierze Kmicica ginęli, inni prosili o litość. Kiedy szlachta została sama, z domostw odezwały się liczne strzały z muszkietów, grad kul. Podeszli więc pod mury. Musieli rąbać drzwi, aby wejść do środka. Wkrótce przybyły posiłki z innych zaścianków i od środka dał się słyszeć głos Kmicica.

Prosił, aby nie rąbali drzwi i ostrzegł, że jeśli nie odstąpią, to on wysadzi dom i wszyscy zginą. Wołodyjowski nazwał go zdrajcą i kazał wychodzić na szable. Jeśli pokona pułkownika, odejdzie żywy. Kmicic kazał przysięgać laudańskim, że nie zabiją go, gdy on zwycięży. Wołodyjowski ustalił warunki, że Kmicic odejdzie, panna pozostanie, a ludzie Kmicica pójdą w niewolę.

Kończ waść, wstydu oszczędź! - kończył pojedynek Kmicic. Dostał w głowę, ale przeżył, co ucieszyło Oleńkę. (film TVP, 1973)

Kończ waść, wstydu oszczędź! – kończył pojedynek Kmicic. Dostał w głowę, ale przeżył, co ucieszyło Oleńkę. (film TVP, 1973)

Kiedy Kmicic wyszedł, poznał Wołodyjowskiego, trochę z niego kpił, bo nie wyglądał na wielkoluda. Kazał mu się też szykować na śmierć. Był dumny i hardy. Prosił też z tego powodu, aby zaniechał walki. Tłumaczył, że przecież nie znają się, a Kmicic przybył po Oleńkę, ponieważ jest jego, tak samo jego jest Lubicz. Na pytanie o kozaków, odrzekł, że nie przeciwko ojczyźnie ich zaciągnął, ale aby własnych spraw dochodzić. Tego Wołodyjowski nie mógł mu wybaczyć. Kazał też rozświetlić krąg mimo wschodzącego słońca i wkrótce zaroiło się od pochodni.

Walczyli jak mistrz z uczniem. Choć Kmicic zarozumiały i najlepszy w powiecie orszańskim, tak się przechwalał, to Wołodyjowski nie musiał się trudzić wiele. Kmicic w końcu sam poprosił, aby pułkownik kończył i oszczędził mu wstydu. Po tej prośbie Wołodyjowski ciął go w głowę tak, że Kmicic upadł mu pod nogi nieprzytomny. Po walce kazał go pułkownik opatrzyć i jeśli wyzdrowieje, szlachta będzie mogła dochodzić swoich krzywd. Zostanie oddany hetmanowi i ten go osądzi.

Po walce odnalazł w domu Oleńkę i przedstawił się jej. Kiedy opowiedział, że Kmicic leży na podwórku bez tchu, niemal zemdlała. Dopiero gdy okazało się, iż jest ranny, doszła do sił. Kmicica wniesiono później do izby i położono na łóżku. Opiekował się nim Krzysztof . Panna z pułkownikiem wyszli z domu, wówczas szlachta wiwatowała na ich cześć i na cześć zwycięstwa.

oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka
oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka

EPOKA

Pozytywizm

BIOGRAFIA AUTORA

Henryk Sienkiewicz to polski powieściopisarz (1846- 1919), autor powieści historycznych. Urodził się w Woli Okrzejskiej na Podlasiu. Podczas studiów zajmował się pisarstwem dziennikarskim. Debiutował w 1872 dziełem „Humoreski z teki Woroszyłły”. Sławę przyniosła mu „Trylogia”: „Ogniem i mieczem” (1884), „Potop” (1886), „Pan Wołodyjowski” (1888), a także „Quo vadis” (1896), „W pustyni i w puszczy” (1911) i inne. W roku 1905 otrzymał Nagrodę Nobla za „Quo vadis”.

GENEZA DZIEŁA

Pracę nad powieścią Sienkiewicz rozpoczął w 1884 roku. Na Boże Narodzenie 1884 roku powieść zaczęła się ukazywać w krakowskim „Czasie”, warszawskim „Słowie” i wielkopolskim „Dzienniku Poznańskim”. Czytelnicy trzech zaborów mogli poznawać losy bohaterów na bieżąco. Włochy, Francja, Austria i Polska to kraje, w których przebywał autor, pisząc dzieło.

BUDOWA UTWORU

Dzieło składa się z trzech tomów. W każdym tomie znajdują się rozdziały: tom I- 26, tom II- 40, tom III- 30, łącznie 96 rozdziałów. Nie posiadają one tytułów, a jedynie cyfry rzymskie. Narrator powieści jest wszechwiedzący, trzecioosobowy i obiektywny. Często wczuwa się w rolę bohatera i mówi za niego, a czasami w rolę kronikarza z okresu rozgrywania się akcji w XVII wieku.

CZAS I MIEJSCE AKCJI

„Potop” to powieść historyczna. Zdarzenia historyczne rozgrywają się w latach 1655- 56. Miejsca akcji to Żmudź (Wodokty, Lubicz, Upita, Birże, Kiejdany, Taurogi), Wielkopolska (Ujście), Podlasie (Tykocin, Łuków, Janów, Sokółka), Częstochowa, Śląsk, Lwów, Zamość, Warszawa, a następnie akcja powraca na Żmudź. Ważniejsze wydarzenia historyczne to: potyczka pod Klewanami, pospolite ruszenie pod Ujściem, oblężenie Jasnej Góry, powrót Jana Kazimierza do Polski i śluby złożone czyniące Matkę Boską królową Polski we Lwowie , bitwa pod Sokółką, bitwa pod Gołębiem, bitwa pod Jarosławiem, bitwa pod Warką, wyzwolenie Sandomierza, marsz Karola Gustawa na Lublin i Zamość, potyczka w Rudniku, wyzwolenie Lublina, oblężenie Warszawy, bitwa pod Prostkami.

Oleńka i Kmicic (film, 1973 r.)

Oleńka i Kmicic (film, 1973 r.)

Wołodyjowski w Pacunelach (film, 1973)

Wołodyjowski w Pacunelach (film 1973)

Kiejdany, dwór Radziwiłłów (film, 1973)

Kiejdany, dwór Radziwiłłów (film, 1973)

BOHATEROWIE

Wołodyjowski vs Kmicic (film, 1973)

Wołodyjowski vs Kmicic (film, 1973)

Andrzej KmicicAleksandra BillewiczównaJanusz i Bogusław RadziwiłłowieOnufry ZagłobaMichał Jerzy Wołodyjowski, Kulwiecówna, Roch Kowalski, Rzędzian z Wąsoszy, Sakowicz, Jan Kazimierz, Tomasz Billewicz, Anusia Borzobohata-Krasieńska, Stefan Czarniecki, Paweł Sapieha, Jerzy Lubomirski, Augustyn Kordecki, Hieronim Radziejowski, Karol Gustaw, Kiemlicze, Soroka.

oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close