Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

staff

Analiza i interpretacja wiersza Leopolda Staffa “Odys”. Zobacz informacje o epoce Młodej Polski i biografię poety w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
Niech cię nie niepokoją
Cierpienia twe i błędy
Wszędy są drogi proste
Lecz i manowce wszędy
W pierwszej strofie podmiot liryczny zwraca się do mitycznego Odyseusza (Ulissesa).  Znamy go z mitów greckich. Był królem Itaki i jednym z najmądrzejszych, najbardziej przebiegłych ludzi starożytności. To on nakłonił Achillesa do wzięcia udziału w wojnie trojańskiej, to Odyseusz wymyślił konia trojańskiego, podstęp, który zagwarantował zwycięstwo greckich wojsk pod Troją.
Po wojnie trojańskiej trwającej 10 lat Odyseusz kolejne 10 lat wracał do swojej Itaki – ojczyzny. Dlatego podmiot uspokaja go, mówi, aby nie denerwowało go to, iż cierpi i popełnia błędy. Bywają w życiu drogi proste, ale też są manowce, czyli bezdroża, wertepy. Oznaczone drogi symbolizują sytuacje jasne w życiu i cele, jakie człowiek osiąga. Z kolei manowce symbolizują chaos i zagubienie. Czasem nie panujemy nad swoim życiem i wiedzie nas ono w nieznane…
O to chodzi jedynie,
By naprzód wciąż iść śmiało,
Bo zawsze się dochodzi
Gdzie indziej niż się chciało
Tutaj (w strofie drugiej) widzimy kolejne pocieszanie Odyseusza. Podmiot poucza go, iż życie polega na tym, aby wciąż iść naprzód. Chyba nie warto wyznaczać sobie tras, ponieważ zazwyczaj dochodzi się tam, dokąd nie chciało się dojść. Los stawia człowiekowi wyzwania, “rzuca kłody pod nogi”, szydzi z ludzkich planów i często nie osiągamy stawianych sobie celów. Tak też było w przypadku Odyseusza.
Zostanie kamień z napisem:
Tu leży taki i taki
Każdy z nas jest Odysem,
Co wraca do swej Itaki

Statek Odyseusza

Po śmierci człowieka zostaje tylko pomnik, kamień z napisanym nazwiskiem i imieniem (“taki i taki”). Podmiot uogólnia, mówiąc, iż każdy z ludzi jest podobny do Odyseusza, każdy wraca do swojej Itaki. Wyspa, królestwo Ulissesa jest tutaj symbolem tęsknoty za światem bliskim człowiekowi. Tęskni za nim i pragnie do niego wrócić. To nie musi być miejsce, ale na przykład ludzie, sytuacje, przyjemne chwile w życiu, do których chce się powracać, bo znaczyły dla nas coś wartościowego.

Budowa wiersza

Wiersz składa się z trzech strof po cztery wersy. Został napisany 7-zgłoskowcem, strofa 2 i 3 posiada rymy żeńskie przeplatane. Utwór przywołuje postać Odyseusza (Ulissesa), aby uogólniając jego los, uczynić z niego symbol.

Z przesłania wynika, iż każdy z nas może poczuć tęsknotę, jaką czuł ów król Itaki za swoim domem. Uczucie to może pojawić się wszędzie tam, gdzie los rozdzielił ludzi albo tęsknimy za czymś, jak Odys za Itaką.

“Każdy z nas jest Odysem,/ Co wraca do swej Itaki…”

Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK

Analiza i interpretacja wiersza Leopolda Staffa “Deszcz jesienny”. Zobacz informacje o epoce modernizmu i biografię poety w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze
jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklanypłacz szklany… a szyby w mgle mokną
I
światła szaregoblask sączy się senny
O szyby deszcz dzwoni,
deszcz dzwoni jesienny
Wiersz zaczyna się wersami powtarzającymi się w dalszej części – refrenem. Podmiot opisuje tutaj jesienny deszcz, który dzwoni o szyby, uderzając o nie jednakowo i miarowo, nieustannie. “O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny” to onomatopeja, czyli językowa próba naśladowania dźwięków przyrody. Podobnie onomatopeją jest dalej sączenie się światła: “I światła szarego blask sączy się senny…” “Deszcz jesienny” to epitet (epitet to figura stylistyczna w poezji, określenie rzeczownika, najczęściej jest nim przymiotnik eksponujący cechę: jaki, jaka, jakie; jaki deszcz? – jesienny – po lewej stronie pogrubione przymiotniki).
Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze…
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą…
Odziane w łachmany szat czarnej żałoby
Szukają ustronia na ciche swe groby,
A smutek cień kładzie na licu ich młodem…
Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem
W dal idą na smutek i życie tułacze,
A z oczu im lecą łzy… Rozpacz tak płacze…
W tej części widzimy obraz przedstawiający nocne sny. Być może “snów mary powiewne” to określenie spokojnych nocnych snów, które jednak nie mogły zakończyć się, bo nie widać słońca poprzez chmury, więc trwa noc. Mimo końca nocy nadal ona/ciemność trwa spowodowana burzowymi chmurami. Powodują melancholijne skojarzenia i refleksyjny nastrój poety, samotnego i zrezygnowanego. Widok burzowych ciemnych chmur na tle przebłysków wschodzącego słońca jawi się jako kondukt żałobny, co implikuje późniejsze podtrzymanie nastroju i wspomnienia z pogrzebu.Chmury zostały przedstawione jak ludzie poszukujący miejsca na wieczny odpoczynek (animizacja), śmierć. Śmiercią chmur jest utrata wody lub rozpłynięcie się z powodu wiatru na wszystkie strony świata. Poruszają się one po wcześniej pustym niebie/ pustynnym “odziane w łachmany”/ przypominające pozrywane, dziurawe ubrania ludzkie. Są młode i smutne, odchodzą w dal korowodem, jedna za drugą, z płaczem, deszczem ociekającym z ich oczu. Ta animizacja, nadanie chmurom cech ludzkich ma służyć stworzeniu nastroju lub środowiska, w którym nie sam podmiot jest przygnębiony, ale cały świat. To przypominają stan rozpaczy, krańcowej rezygnacji z radości, tęsknotę za kimś lub za czymś.
To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…
ref.
Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny…
Kto? Nie wiem… Ktoś odszedł i jestem samotny…
Ktoś umarł… Kto? Próżno w pamięci swej grzebię…
Ktoś drogi… wszak byłem na jakimś pogrzebie…
Tak… Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło.
Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło,
Gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno…
Zmarł nędzarz, nim ludzie go wsparli jałmużną…
Gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą…
Spaliły się dzieci… Jak ludzie w krąg płaczą…
Podmiot liryczny opisuje swoją samotność. Odeszła od niego jakaś osoba, być może umarła, ale on nie wie, kto to był? – pytanie retoryczne. Był na jakimś pogrzebie, ale nie pamięta czyim. Mówi o szczęściu, które w takiej sytuacji nie mogło się rozwinąć z powodu mroków. Ktoś chciał go pokochać, ale serce mu pękło z żalu, bo podmiot nie odpowiadał uczuciem na uczucie. Odszedł, zmarł jakiś nędzarz, któremu w porę nie dano jałmużny. Pojęcie nędzarz może być rozumiane dosłownie lub przenośnie jako człowieka, który nie zaznał w życiu szczęścia. W innym miejscu pożar strawił zagrodę na wsi, pochłonął także dzieci. Widoczni są płaczący ludzie wkoło.
To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…
ref.
Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
I zmienił go w straszną, okropną pustelnię…
Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem
I kwiaty kwitnące przysypał popiołem,
Trawniki zarzucił bryłami kamienia
I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia…
Aż, strwożon swym dziełem, brzemieniem ołowiu
Położył się na tym kamiennym pustkowiu,
By w piersi łkające przytłumić rozpacze,
I smutków potwornych płomienne łzy płacze…
W ogrodzie pojawił się szatan, zamieniając świat w pustelnię, niszcząc wszystko wkoło. Szatan może być symbolem wiatru, huraganu, niszczącego wszystko, ale też może zrobili to – zniszczyli ogród – źli ludzie. “Szał trwogi śmierć przerażenia” plus “brzemieniem ołowiu” to określenia mogące kojarzyć się z jakimiś działaniami zbrojnymi. Szatan ów idąc z “pochylonym czołem” – patrząc skrupulatnie na efekty swojej pracy, zniszczył kwiaty, spalił je, na trawniki zrzucił kamienie, zasiał też strach i przerażenie wśród ludzi. Gdy zobaczył, co zrobił, sam się swoich czynów przeraził i położył się, aby odpocząć. “Kamienne pustkowie” kojarzy się z powiedzeniem “kamień na kamieniu”, katastroficzną wizją zagłady świata. “Szatan płakał” –  czy w ogóle diabeł może płakać? A jednak wylewał łzy. Skoro szatan płacze nad światem, co robią ludzie? Jacy są? A może zniszczył świat, w którym żył i teraz płacze sam nad sobą. Jeśli “szatan” jest symbolem złych ludzi, to musieli oni wyrządzić ogrom zła, ale przyszedł też czas na refleksję, ponieważ to rachunek sumienia wywołuje płacz.
To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…
ref.

Deszcz dzwoni o szyby naszych dusz i ucisza cały świat, cały szum w nich zawarty

Budowa i interpretacja

Wiersz ma minorowy i melancholijny nastrój. Podkreślają go pojęcia związane z pogrzebem – mary, korowód, groby, smutek. Składa się z 7 strof, ale trzech części rozdzielonych refrenem, strofą rozpoczynającą wiersz i powtarzającą się. Pierwsza strofa ma 10 wersów, druga jest najdłuższa, ma 16 wersów, a ostatnia znowu ma 10 wersów. Staff użył 12-zgłoskowca ze średniówką po 6 zgłosce/sylabie. Jest to wiersz sylabotoniczny. Tematem refrenu i wiersza jest opis deszczu dzwoniącego o szyby, który jednocześnie jest spersonifikowanym bohaterem dzieła. Spadające na szyby krople dźwięczą, monotonnie, nieustannie, tworząc mgiełkę przy oknie, a w zakończeniu budzą skojarzenia z jękiem. W pierwszej części widzimy chmury pojawiające się na niebie, przysłaniające słońce i powodujące zaciemnienie. Wędrujące po niebie młode chmury, idące pustynią ku śmierci mogą/choć nie muszą przypominać los człowieka – życie ludzi jest także podążaniem w kierunku śmierci. W części drugiej podmiot wspomina jakąś osobę, która odeszła od niego, umarła.

Deszcz jesienny

Kłopotliwe jest próbowanie zrozumienia, kogo ma na myśli, skoro nawet sam wyznaje, że nie pamięta. Zatem osoba ta nie była w jego życiu ważna, a może ogólny nastrój dnia/poranka powoduje, że jeszcze nie wyrwał się z objęć Morfeusza i tylko czuje podobieństwo sytuacji oglądanej na niebie z sytuacją życiową. Być może nikt mu nie umarł, ale metaforycznie odszedł, opuścił go, może była to kobieta? Z kolei w części trzeciej wiersza widzimy niespodziewanego gościa niosącego śmierć i zniszczenie – szatana. Z niewiadomych względów szatan aż sam się przeraził szkód, jakie wyrządził i zapadł w rozpacz. Zadaniem diabła jest niszczenie, dlaczego więc rozpacza? Ogród poety można interpretować metaforycznie jako raj utracony przez podstęp szatana, wówczas dopełnieniem działań szatana są owe ogniste łzy. “Płomienne łzy” wyjaśniają, że ów płacz nie musi być rozumiany przez ludzi jako płacz, może to być kontynuacja niszczenia świata, której nikt nie jest w stanie zahamować. A deszcz dzwoni…

Życiowe inspiracje

Trzeba naprawdę skupić się na dźwiękach i odgłosach natury, aby usłyszeć ją, aby usłyszeć deszcz, gdy pada i dzwoni o szyby. Wiersz Leopolda Staffa nosi znamiona rezygnacji i dekadentyzmu, ale także modernistycznego impresjonizmu. Jego cechą było uchwycenie przyrody i jej zmienności, wrażeń powodowanych tymi zmianami, jakby poeta chciał zrobić zdjęcie naturze i sobie w danej chwili. Deszcz może kojarzyć się z czymś dobrym, choć jesienią rozmiękcza drogi i utrudnia życie. Z kolei wiosenny napawa wszystkich optymizmem. Mówi się, iż w majowym deszczu wszystkie dzieci rosną…

W deszczowe dni nikomu nie chce się pracować lub uczyć, wszyscy marzą o wygodnym łóżku i spaniu. To też jest potrzebne i bywa przyjemne.

Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK

Analiza i interpretacja wiersza Leopolda Staffa “Kowal”. Zobacz informacje o epoce modernizmu i biografię poety w Wikipedii.

t e k s t i n t e r p r e t a c j a
Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło.
Wiersz jest sonetem. Ta bezkształtna masa jest drogocenna, bowiem dotyczy wnętrza człowieka. Podmiot zakłada, iż są w nas rzeczy dobre i wartościowe. Znajdują się gdzieś w głębi duszy i są porównane do wulkanu. Ten wyrzuca je lub może wyrzucić jak lawę. Podmiot rzuca je na stalowe kowadło, personifikuje je, nadając im cechy przedmiotów, stali, żelaza.
Grzmotem młota w nią walę w radosnej otusze,
Bo wykonać mi trzeba dzieło wielkie, pilne,
Bo z tych kruszców dla siebie serce wykuć muszę,
Serce hartowne, mężne, serce dumne, silne.
Młotem kowalskim wali w nie, w ową masę. Czyni tak, ponieważ chce ukształtować z niej/nich serce. Jest to metafora czegoś wartościowego, ważnego dla człowieka, najważniejsze. Będzie ono (epitety) hartowne, mężne, dumne i silne – słowem, nic tego serca nie będzie w stanie zatrzymać, złamać, będzie pracowało dla dobra jego organizmu.
Lecz gdy ulegniesz, serce, pod młota żelazem,
Gdy pękniesz, przeciw ciosom stali nieodporne:
W pył cię rozbiją pięści mej gromy potworne!
Serce to również zostaje uosobione, spersonifikowane. Poeta zwraca się do niego z ostrzeżeniem, że jeśli okaże się słabe, to on może  położyć je znowu na kowadle i wówczas zostanie zniszczone. Rozbiją je młot i pięści kowala.
Bo lepiej giń, zmiażdżone cyklopowym razem,
Niżbyś żyć miało własną słabością przeklęte,
Rysą chorej niemocy skażone, pęknięte.
Tutaj wyjaśnia, dlaczego i kiedy dojdzie do zniszczenia serca: gdy będzie słabe. Bo lepiej nie istnieć niż być słabym, pękniętym, skażonym..

“Każdy jest kowalem swego losu”

Życiowe inspiracje

Sonet “Kowal” Leopolda Staffa to manifest radości i potęgi człowieka. Całą interpretację można by zamknąć w polskim przysłowiu: “Każdy jest kowalem swego losu”.

Wykuj swój los

Poeta optymistycznie patrzy na świat i pragnie w życiu działania. Wierzy, że ma w sobie wielką siłę, ogromny potencjał drogocenny i należy go wykorzystać. W przeciwieństwie do myśli dekadenckich Młodej Polski ten wiersz z tomiku “Sny o potędze” (1901r.) wyraża wiarę w człowieka i jego możliwości.

To dzisiaj wiersz o przeciętności, na jaką się zgadzasz. Poeta mówi, że Twoje życie może wyglądać zupełnie inaczej, właśnie tak, jak w Twoich marzeniach. Wszystko jednak zależy od tego, czy chcesz działać, czy poprzestajesz na marzeniach. Zagrzewa Cię do walki o to, co masz w sobie wartościowego i możesz rozwijać. Gdy “złapiesz doła” lub cały świat wyda Ci się groźny, zerknij na ten wiersz i pomyśl: to musi się udać! Zmień coś, nie poddawaj się melancholii i niesprzyjającym realiom, działaj, bo nawet jeśli nie osiągniesz tego, co chcesz, to będziesz bogatsza/y o doświadczenie i nie prześpisz życia. Nie możesz przegapić “swoich 5 minut” (!).

Zobacz recenzje filmów na blogu “w żywe oczy”.

Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Do szkoły 03.09.2018 r. jeszcze:
days
1
8
hours
2
2
minutes
1
8
seconds
0
8




Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close