Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

wokulski

Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki

INTERPRETACJA

„Lalka” Bolesława Prusa to powieść o kilku wątkach. Pierwszym z nich jest ukazanie Stanisława Wokulskiego, człowieka nowych czasów, pozytywisty i filantropa. Niestety, bohater ten nieszczęśliwie zakochany w Izabeli Łęckiej porzuca obraną drogę pracy organicznej i pracy u podstaw. W końcowej fazie dzieła znika z pola widzenia czytelnika i podobnie jak w przypadku bohaterów romantycznych nie wiemy, jak potoczyły się jego dalsze losy. Drugim wątkiem dzieła jest ukazanie Ignacego Rzeckiego, subiekta, wielkiego romantyka, który całe swoje życie poświęcił pracy. Od dziecka wierzył w Napoleona i jego ród, wierzył, że porządek świata w Europie może zmienić tylko Napoleon. Podobnie jak ojciec Rzeckiego tak i on do końca swoich dni nie tracił co do tego nadziei. Trzecim wątkiem dzieła jest krytyczny wizerunek arystokracji polskiej końca XIX wieku. Widzimy tu Dalskich, Łęckich, Krzeszowskich, Starskiego i innych, którzy żyją właściwie tylko po to, aby wydawać swoje fortuny. Nie zajmują się w ogóle pracą i nic ich nie interesuje, są klasą pasożytów przypisującą sobie wielkie zasługi. Czwartym wątkiem jest ukazanie obrazu Warszawy i problemów, z jakimi się boryka polskie społeczeństwo, a mianowicie nędzą i biedą warstw najniższych. Piątym wątkiem może być poruszanie w powieści sprawa życia i oceny zachowania mniejszość żydowskiej zajmującej się handlem. Z ust Żyda Szumana dowiadujemy się o cechach genialnych i złych tego narodu, podobnie ustami innych postaci Prus wypowiada zdania cierpkie i pochwały Żydów. Widać, iż problem ten był ważny w epoce pisarza.
Tytuł powieści poza rzeczywistym procesem o lalkę można odnieść także do charakteru głównych bohaterek Eweliny Janockiej i Izabeli Łęckiej, które zachowują się w istocie jak lalki. Są piękne i puste w środku, służą społecznie jako maskotki, nie posiadają uczuć wyższego rzędu i cały czas spędzają na kokietowaniu, żyją w sztucznym świecie arystokratycznych przyzwyczajeń, w próżni. Są też całkowicie nieużyteczne społecznie.

CHARAKTERYSTYKA POSTACI

Stanisław Wokulski – szlachcic, uparty, zdolny samouk, który chce poznawać tajniki wiedzy, u Hopfera wyśmiewany z tego powodu, konstruktor i przyrodnik. Po wstąpieniu na uczelnię wyższą patriota biorący udział w powstaniu styczniowym. Zesłany na Syberię do Irkucka zapalony uczeń wielu zesłanych z nim profesorów. Zdolny i mający zmysł handlowy kupiec. Potroił majątek sklepu Minclów. Nieszczęśliwy małżonek Minclowej. Pracowity i oddany, wierny mąż. Po jej śmierci obecny w teatrze zauważył Łęcką i odtąd jest wielkim idealistą. Zapragnął zbliżyć się do niej poprzez majątek. Odważny i sumienny na wojnie w Bułgarii. Pracowity i oddany po powrocie do kraju, rozbudowuje sklep i stwarza spółkę do handlu z cesarstwem. Oddany i wierny Izabeli i Łęckiemu. Honorowy, ambitny, a jednocześnie zapatrzony, naiwny, rozmarzony i bezkrytyczny wobec Łęckiej, która nawet po przyjęciu jego oświadczyn nie chce zrezygnować z dotychczasowego trybu życia i kokietowania innych. Zapalony naukowiec i filantrop w jednej osobie, pomaga Mariannie, Wysockim, Węgiełkowi. Ludzko traktuje swoich subiektów i biednych. Szanuje ludzi, chociaż o niektórych ma złe mniemanie. Odpuszcza dług inkasentowi Obermanowi, wybacza oszustwo Maruszewiczowi, pomaga finansowo Ochockiemu, przepisując mu majątek 140 tys. rubli. Podczas podróży do Krakowa odkrywa prawdziwą naturę Izabeli, ale dla zachowania przyzwoitości nie awanturuje się, po prostu wysiada z pociągu. Cierpi jak romantyk, szczególnie w ostatnim okresie kochania Izabeli jego poziom samooceny zbliża się do zera, chce nawet popełnić samobójstwo. W Paryżu poznał Geista, zwariowanego chemika, który i jego zaraża ideałami stworzenia materiału lżejszego od powietrza. Genialny ekonomista i handlowiec, potrafi tak pokierować spółką, aby dawała 15-20% zysku, podczas gdy normą jest 5-10% zysku. Przywiązany do jednej idei, stały w uczuciach, rozgoryczony z powodu złamanego serca. (Rozdziały I tom: IV, VIII, IX, XIII, XIV, XIX, XXI; tom II rozdziały: VI, VIII, XIII, XVII). Zobacz więcej: Wokulski.

Ignacy Rzecki – mieszczanin, od dziecka pracowity. Ojciec uczył go sam i przelał na niego miłość do Napoleona, która towarzyszyła mu przez całe życie. W okresie praktyki i całej kariery subiekta pozytywista. Nie ma rodziny, nie ma ambicji rozwoju, nie zamierza robić wielkiej kariery, po prostu jest subiektem i ze swojej pracy jest zadowolony, wykonuje ją zresztą z całym oddaniem. Patriota i odważny człowiek, bierze udział w wiośnie ludów na Węgrzech. Tuła się potem po Europie i odsiaduje więzienie w Zamościu. Stały w uczuciach do przyjaciół i znajomych, do miejsca zamieszkania Warszawy. Przez całe życie podejrzewa, że za czynami Wokulskiego stoi jakaś wielka polityka, myli się, jedyna jego polityka to chęć zdobycia Łęckiej. Idealista o dobrym sercu. Pragnie uszczęśliwić Wokulskiego swatając go ze Stawską. Oddany pracownik, rzetelny, usłużny, punktualny, zawsze nienagannie ubrany choć niemodnie, taktowny i życzliwy ludziom. Przez całe życie wierzy w ród Napoleona, który mógłby przynieść porządek w Europie, a także wolność Polsce. Jego marzenia i plany nie spełniają się. (Rozdziały t.I: I, II, III, X). Zobacz więcej Rzecki.

Julian Ochocki– arystokrata, wielki pozytywista, naukowiec i odkrywca. Interesuje go nauka, ale z braku pieniędzy nie może poświęcać się upragnionym badaniom, zresztą w kraju nie ma żadnego instytutu, w którym można to robić. Z tego powodu chce i opuści polską ziemię. Widzimy go na przyjęciach, w Zasławku, na salonach, mimo braku majątku uchodzi za dobrą partię, wiec wzbudza zainteresowanie dam. Ładny, przystojny, mądry, taktowny i kulturalny. Poszukuje kobiety, która mogłaby mu towarzyszyć w laboratorium, ale takiej nie znajduje. W pewnym okresie wzbudza zazdrość Wokulskiego, który widzi w nim kontrkandydata do ręki Izabeli. Podobnie jak Wokulski chce poświęcić się nauce, idealista zafascynowany naukami przyrodniczymi.

Tomasz Łęcki – arystokrata, hrabia, którego dziadowie i on rozpuszczali majątek. Katastrofalnie zadłużony, żenująco naiwny, starszy pan, grywający w karty z motłochem. Mimo to żyje ponad stan. Zmienia się, poznawszy Wokulskiego, który przegrywa z nim w karty, aby wspomóc Łęckich finansowo. Samolubny, egoista, zadufany w sobie lekkoduch doprowadzający córkę do bankructwa, a przez to do nieszczęścia. Sprzedaje srebrne zastawy będące jej posagiem, tonie w długach, aż licytują jego kamienicę. Naiwny w oczekiwaniach wobec tej transakcji i wobec innych prowadzonych przez Wokulskiego w jego imieniu. Wyniosły próżniak i salonowy bywalec. (Rozdziały t. I: I, V)

Izabela Łęcka – arystokratka, hrabianka, która została wychowana w przeświadczeniu o ogromnej wadze jej klasy społecznej. Oderwana od rzeczywistości, naiwna, żyjąca w świecie fantazji, w którym jest co najmniej księżniczką. Próżna kokietka prowadząca salonowe i nocne życie, tylko w adoracji i powodzeniu u mężczyzn odnajdująca przyjemność. Łasa na komplementy i zapatrzona w zachodni styl życia, daje wiarę w genialność Rossiego i Molinariego, którzy traktują ją jak zwykła kobietę, kochankę. W stosunku do Starskiego uległa i zakochana w nim fizycznie. Wokulskiego traktuje z góry, dopóki nie przekonuje się, co jest złudą, że można z nim grać na dwa fronty. Wciąż powtarza o mężczyznach, podkreślając swoje mniemanie o sobie zdania typu: „Niech się cieszy, że może pocałować moją dłoń” lub „Niech mu wystarcza, że może na mnie patrzeć”. W odniesieniu do stałości i przyszłości życia z Wokulskim powiada: „Niech nie myśli, że ślub każe mi zrezygnować z moich uciech”. Obłudna, hipokrytka, głupia i krótkowzroczna, nie szanuje uczuć innych osób, dla których jest boginią, wciąż szuka tego najlepszego dla niej amanta. Pazerna wręcz na względy mężczyzn wyrobiła sobie o nich swoje zdanie i są oni dla niej tylko rozrywką. (Rozdziały t. I: V, XIV, XV, XIX; t.II: X, XI, XIII)

Baronostwo Krzeszowscy – arystokraci, próżniacy. Baronowa to histeryczka nie mogąca pogodzić się ze śmiercią ukochanej córeczki. Jest ograniczona umysłowo, naiwna i nieszczęśliwie zakochana w mężu wciąż zdradzającym ją i hulającym po świecie. Zawistna, nieczuła, potrafi oskarżyć każdego, jak Stawską, o cokolwiek, aby dopiąć celu. Rozsyła anonimy, ma zaufanie do kreatury typu Maruszewicz, jest pośmiewiskiem dla ludzi. Podobnie jej mąż głupszy od swego służącego Leona, który ma sobie więcej majestatu i powagi. Żyje ponad stan, zaciągając wszędzie długi, pazerny na pieniądze, ignoruje uczucia swojej żony. Wyprowadza się od niej, to znów wprowadza zależnie od stanu portfela. Honorowy, daje satysfakcję Wokulskiemu, przegrywa i potrafi przeprosić, tak samo za Maruszewicza, przez którego został oszukany. Nie pracuje, potrafi tylko pożyczać i wydawać pieniądze.

Michał Szuman – mieszczanin żydowski, uzdolniony lekarz, badacz ludzkich włosów. Dobry przyjaciel, trzeźwo patrzy na świat. W młodości zakochany w córce arystokratów, chciał się przechrzcić, a nawet popełnić samobójstwo. Odratowano go i odtąd jest starym kawalerem, wahającym się pomiędzy byciem Żydem a katolikiem. Oddany Wokulskiemu i Rzeckiemu, leczy ich za darmo, bowiem jest bogaty. Ma poglądy na temat swoich współbraci Żydów, jest oddany gromadzie, a gardzi jednostką. Uważa, iż dalej by doszli, gdyby trzymali się razem i byli bardziej solidarni. Widzi wielką przyszłość swojego narodu, który mógłby odegrać wielką rolę dla narodu polskiego, mianowicie być inteligencją. Z drugiej strony życzyłby sobie, aby Żydzi dostali jakąś nauczkę, ponieważ liczą się dla nich tylko zyski.

Henryk Szlangbaum – mieszczanin żydowski, syn wielkiego i bogatego kupca, który przejął sklep i spółkę po Wokulskim. Z początku miły i uprzejmy, później nieco opryskliwy dla wszystkich pracowników sklepu. Podczas zesłania zmieniał nazwisko na Szlangowski i zamierzał się przechrzcić. Zmienił jednak zdanie po powrocie i podczas choroby ojca, który mógłby go wydziedziczyć. Za wszelką cenę dąży do wzbogacenia się.

Minclowie – to mieszczanie niemieckiego pochodzenia podobnie jak Hopfer, których poznajemy od czasów praktyki Ignacego w ich sklepie i pierwszej pracy Wokulskiego. Zintegrowani z polskim społeczeństwem, popierali powstania narodowe polskie i węgierskie. Oddają się pracy i są pożyteczni.
Helena Stawska, Misiewiczowa, Wirski, Maruszewicz, Meliton, Węgrowicz, Deklewski, Szprot- to polskie mieszczaństwo.

Węgiełek, Wysocki, Marianna – to ludzie z nizin społecznych.

Patkiewicz i Maleski – to studenci, mieszkają w kamienicy Łęckich, drwią z wszelkich konwenansów i autorytetów.

Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki
Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki

Rozdział XV Dusza w letargu

Wokulski nie pamięta, w jaki sposób dotarł do domu. Przez mgłę widzi kasę, w której kupił bilet w Skierniewicach, potem księdza w przedziale i Niemca, który spał jak zarżnięty. W domu zastał służącego, który z przerażeniem go witał, bo okazało się spał w jego łóżku. Szybko przebrał pościel i Wokulski zasnął, a obudziwszy się popołudniu zjadł kolację, przebrał się i zasnął w salonie. Następnie o północy znów położył się spać. Kolejnego dnia przyszedł Rzecki, ale nie pamięta, o czym rozmawiali. Z kolei Szuman rozmawiał z nim o wszystkim, a szczególnie o śmierci. Wokulski najchętniej zapadłby się pod ziemię. Po wyjściu lekarza, który nie był w stanie „wymienić mózgu” na inny, który nie myślałby o tym co poprzedni, poczuł ból. Cierpiał z powodu nieszczęśliwej miłości.

Kolejnego dnia przeglądał rysunki z „Don Kichota”, podobnie jak on był obłąkany, szukał królewny, a znalazł dziewkę od krów.
Któregoś dnia odwiedził go Szlangbaum. Prosił o pozostawienie na 10% 120 tysięcy, które ma otrzymać Wokulski za sklep. Może mu zostawić te pieniądze nawet bez procentu, jeśli zostawi w sklepie ludzi chcących tam pracować. Ponoć Wokulski chce też wycofać się ze spółki do handlu z cesarstwem? Jeszcze zastanawia się. Z przejęciem czytał „Baśnie tysiąca i jednej nocy”.

Otworzył list, dość gruby z Paryża od baronowej. Przesyła dowody śmierci Stawskiego. Wokulski wspomina Stawską, szlachetną kobietę, która go kochała, ale on tej miłości nie doceniał.

Kilka tygodni później znowu odwiedza go Szuman. Rozmawiają o Żydach i ich możliwościach. Szuman zachęca Wokulskiego do dalszej pracy w spółce, aby nie położyli na niej ręce Żydzi. Chyba że będą to Żydzi uniwersyteccy, wysoko kształceni.
Odwiedził go Rzecki o lasce i schorowany. Mówił, że Klejna i studentów policja zamknęła za namową Maruszewicza. Informował o Żydach, którzy chcą przejąć spółkę, a na razie on nią zarządza. Prosił, by Stach wracał i pracował. Zobaczył pismo o Stawskim i namawiał do oświadczyn Stawskiej, dopiero przy niej zazna spokoju.

W kolejnej rozmowie z Szumanem dowiaduje się, iż Żydzi chcą doktora wyswatać, aby tylko był zadowolony i dla nich pracował, przekonał Wokulskiego. Szuman uważa Wokulskiego za starego romantyka. Nakazał mu działać, obrać sobie nowy cel w życiu, ożenić ze Stawską, zawiązać nową spółkę, cokolwiek, aby tylko działał. Tacy jak on mają rządzić, a nie być rządzonymi. Przez chwilę poczuł się wyleczony. Potem ból wrócił.

Na tydzień przed sesją spółki odwiedzali go wszyscy, Żydzi i arystokracja, nawet książę. Wokulski jednak był niewzruszony i zdecydował wycofać się ze spółki. Książę bał się Żydów, przekonuje Wokulskiego, że miał być pomostem pomiędzy światem kupców i arystokracją, miał przecież ich szacunek. Wokulski wspomina, iż lada włóczęga zza granicy miał większy, nawet taki Starski, który nigdy nie pracował, był o „dziesięć pięter” im droższy. Dla niego mniej jest wart niż szwajcar z jego sklepu.

Na sesji spółki adwokat Wokulskiego ogłosił, iż jego klient z racji zdrowotnych wycofuje się z zarządu, wycofuje też swój udział. Podobnie postąpił książę. Dla niego Stanisław był gwarantem honoru jego nazwiska. Mniejsza o dywidendy, książę robił to dla kraju. Miejsce Wokulskiego za stołem prezydialnym zajął Szlangbaum.

Przez kolejny tydzień odwiedzali Wokulskiego ludzie niezadowoleni z tego, że pojawił się Szlangbaum. Potem ci, którzy chcieli podziękować za jego wkład pracy, ale tak naprawdę byli ciekawi, jak wygląda ten niegdyś wielki człowiek, który ponoć teraz zniedołężniał. Odwiedzili go nawet Wysocki i Węgiełek. Węgiełek opowiadał, jak idąc w Zasławiu z żoną spotkali Dalskich i Starskiego przy kamieniu w zamku. Starski chce obalić testament prezesowej. Marianna rozpoznała w Starskim swego pierwszego klienta, który ją pierwszy sponiewierał. Kiedy Dalski zapytał Węgiełka o żonę, ten odpowiedział, że poszła ze Starskim w krzaki, bo ten już się za mężatki bierze, pieniędzy nie ma. Wokulski przerwał mu i wyszedł z pokoju.

Któregoś dnia odwiedził go Ochocki, jadąc prosto z Zasławka. Dalski zakazał procesu o spadek, pojedynkował się ze Starskim, wypędził żonę i rozwodzi się. Został zraniony kulą i kazał sobie włosy ufarbować. Wiele godzin rozmawiał z Ochockim na temat pracowni technologicznej, a potem wezwał rejenta i spisywał coś. Prawdopodobnie wydziedziczy żonę. Wokulski pytał, czy Ochocki nie chciałby pojechać do Geista? Tam potrzeba pieniędzy, a on ich nie ma. Planuje wyjazd do Zurychu.

W aptece kupił składniki chemiczne i pracował nocami, robiąc doświadczenia jak za dawnych lat na studiach. Pozbył się 6 pokoi, zamieszkał w dwóch. Odwiedzał Łazienki. Raz śniło mu się, iż niesprawiedliwie podejrzewał Izabelę i ją skrzywdził.

Wokulski w rozmowie z Wąsowską poruszają wiele kwestii obyczajowych. (serial TVP, 1977)

Wokulski w rozmowie z Wąsowską mówili o miłości i cierpieniu. Stanisław wreszcie wyzwolił się z zaślepienia. (serial TVP, 1977)

Dostał liścik od Wąsowskiej, aby ją odwiedził. Pojechał. Wąsowska wskazywała na niegodziwość postępku Dalskiego, który pozbawił żonę majątku, bo ona tylko niewinnie flirtowała. Podobnie flirtowała Izabela w pociągu, Wąsowska zna treść rozmowy. Od dwóch miesięcy widywała Łęcką, a ta zawsze mówiła o Wokulskim i jej miłości do niego. Często chodziła do zamku i płakała przy kamieniu z dwuwierszem. Wokulski chciałby zatrzeć wszelkie ślady znajomości z nią. Czuje się, jakby obudził się z hipnozy po kilku latach snu. Wąsowska zaprasza go do siebie na wieś, przecież w sierpniu nie można siedzieć w mieście. Spodobały się Wokulskiemu cechy urody Wąsowskiej, miał zamiar ją odwiedzić jeszcze tego dnia. Spotkał Szumana i wyjawił mu, że boi się, gdyż zaczęły podobać mu się kobiety. Dogania ich Ochocki. Mówią o Rzeckim, który choruje, o polityce i ożenku. Ochocki chce wyjechać za granicę. Jego dłużnik może go spłacić dopiero za rok. Wokulski obiecuje spłacić go do października.

Kolejnego dnia Wąsowska przyjechała po niego i udali się do Łazienek. Rozmawiali o kobietach i miłości. Wokulski cynicznie mówił, iż wszystko można kupić, miłość i przywiązanie kobiece za kilka tysięcy rubli rocznie. Wąsowska dała mu list od Izabeli do niej i zostawiła go w alejach. Z listu wynikało, iż ojciec robi jej wyrzuty z powodu Wokulskiego, a marszałek oświadczył się o jej rękę oficjalnie. Dostała spadek 60 tys., więc razem mają 90 tys. i baron obiecuje dać im 7% rocznie, zatem jakieś 6 tys. rubli. Cóż, musi nauczyć się oszczędzać.

Znowu musiał jechać do Wąsowskiej. Pytała go wprost o Izabelę. Nie chciał jej, bo został oszukany i znieważony. Miała dla niego same udawane miny i uśmiechy, podczas gdy innym także je rozdawała. Musiała mieć przy sobie naiwnego adoratora, który zasłaniał własną piersią jej naturę. Bardzo go zraniła i nie chce do tego tematu wracać.

Odwiedził Rzeckiego, który bardzo mizernie wyglądał. Nie gniewał się jednak na niego za milczenie przez ponad dwa miesiące. Mówił, że czas mu dołączyć do jego piechurów w niebie. Nalegał, aby Wokulski ożenił się z Heleną Stawską. Zdradził, iż wyjeżdża najpierw do Moskwy, potem zobaczy.
Po mieście rozeszła się wiadomość, że wyjechał za granicę i być może na zawsze. Szlangbaum kupił jego ruchomości za niską cenę.

Rozdział XVI Pamiętnik starego subiekta

Dla Rzeckiego to ważna wiadomość, pogłoski mówią, iż książę Ludwik Napoleon, syn cesarza, zginął w Afryce.
Ignacy przypuszcza, że nie zginął, a może gdzieś ukrył się.
Lisiecki przeniósł się do Astrachania. Klejn nadal nie wracał z więzienia.
Pogarsza się stan zdrowia Ignacego.
Szlangbaum urządził huczne urodziny.
Narasta fala antysemityzmu.
Rzecki przypuszcza, że Stach pojechał do Suzina, który jest mu winien z 0,5 mln. rubli.
Mraczewski oświadczył się Stawskiej i został przyjęty. Gdyby otworzyli sklep w Warszawie, zamieszkałby z nimi i bawił ich dzieci. Życie jest ciężkie.
Szuman pociesza go, że nie jest aż taki chory.

Rozdział XVII …?…

Szuman twierdził, iż Rzecki ma chorobę serca, która rozwija się bardzo szybko z powodu jakichś zmartwień. Sam Rzecki widzi przyczyny choroby w braku zajęcia.
Odwiedził go z piwem radca Węgrowicz. Radca wygrał zakład o Wokulskiego, że źle skończy i wygrał od Deklewskiego kosz piwa i ze Szprotem przyszli do Rzeckiego. Węgrowicz skrytykował postępowanie Wokulskiego i jego podejrzane interesy na wojnie tureckiej, potem w Paryżu i Moskwie. Wtedy pojawił się Szuman i ich wyprosił od chorego. Mówi, że Wokulski to półgłówek, polski romantyk, który nigdy niczego nie robi na trzeźwo. Najpierw oszalał dla nauki, potem dla polityki, następnie dla panny i nie wiadomo gdzie teraz jest i co robi.
Ignacy czytał o pięknych latach cesarstwa. Szuman opowiedział o podróży do Odessy, Chin, Japonii i Stanów Wokulskiego. Wie o tym od Szlangbauma, u którego został majątek Stacha.

Ochocki odwiedził Rzeckiego. (serial TVP, 1977)

Ochocki odwiedził Rzeckiego. (serial TVP, 1977)

Ochocki odwiedził Rzeckiego. Rozmawiali o Stachu i Łęckich. Izabela odwiedzała kamień w Zasławiu w towarzystwie zakochanego w niej inżyniera, który wreszcie zrozumiał, że ona go nie kocha. Marszałek wycofał się z konkurowania o jej rękę widząc, co się dzieje. Łęcki zmarł na apopleksję, a Izabelę oskarżono o jego śmierć. Ochocki wyjeżdża do Petersburga pilnować testamentu Zasławskiej, który rodzina chce obalić.’
Szuman przyniósł wiadomość o pojawieniu się Wokulskiego w Zasławku i w Dąbrowie, gdzie od jakiegoś pijanego górnika zakupił dwie laski dynamitu.

Pierwszego października rejent wezwał do siebie Ignacego, aby odczytać testament Wokulskiego rozporządzający majątkiem pozostawionym w kraju. Większość, bo 140 tys. zapisał Ochockiemu, 25 tys. Rzeckiemu, 20 tys. Stawskiej, a także po kilkaset rubli Wysockim i Węgiełkowi.

Szuman był w Skierniewicach i wydobył od Wysockiego, iż Wokulski chciał zginąć pod kołami pociągu.

Jednego dnia dostał list zaadresowany do Wokulskiego od Węgiełka. Dziękował za pieniądze, 500 rubli i informował o zawaleniu się zamku i rozsypaniu kamienia, na którym był wyryty dwuwiersz. Usłyszeli dwa huki i Węgiełek pobiegł na górę, aby zobaczyć, co się stało. Zastał tam gruzy.
Rzecki domyślił się, że Wokulski był w kraju. Szuman przypuszczał, iż Wokulski wysadził się w powietrze w Zasławiu.

Rzecki oburzył się, gdy układał w nocy wystawę w sklepie. Szlangbaum ukrył w sklepie szpicla, aby patrzył, czy Kazimierz, służący Rzeckiego czego nie ukradnie. Ignacy zamknął w sklepie szpicla. Nazajutrz dobijał się do niego Szlangbaum, ale nie chciał go widzieć. Powoli umierał, miał różne przywidzenia.

Ignacy Rzecki przed swoim mieszkaniem razem z przyjacielem psem Irem. (serial TVP, 1977)

Ignacy Rzecki przed swoim mieszkaniem razem z przyjacielem psem Irem. (serial TVP, 1977)

Kiedy służący nakrywał do stołu, zauważył, że Rzecki nie rusza się. Wezwano Szumana, u którego był Ochocki. Spotkał on na stacji Łęcką. Wyjeżdżał z zamiarem wstąpienia do klasztoru. Razem przybyli do zmarłego Rzeckiego. Szuman stwierdził, że to jeden z ostatnich romantyków właśnie odszedł.

KONIEC

Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki
Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki

Rozdział X Damy i kobiety

Izabela bawiąc się na balach była stała się gwiazdą sezonu. Kochali i wyznawali jej miłość Szastalski, Niwiński i Malborg. Dostrzegła jednak pewne zależności, że wszyscy konkurenci mieli jakieś interesy z Wokulskim i jakby poprzez nią chcieli zbliżyć się do niego. Podobnie Łęcki przyjmował pełne salony ludzi, mających cele ekonomiczne, inwestycyjne związane ze Stanisławem. Książę obraził się na niego, gdyż wydawało mu się, iż Wokulski powinien zrzec się samego siebie, a dogadzać tylko planom i potrzebom księcia. Nie sprzedał baronowej kamienicy za 90 tys. i nie dał pieniędzy na biedaków dla fundacji księcia. Pewnego razu Łęcki zapytał księcia, co myśli, aby Izabela wyszła za Wokulskiego. Książę po kilku tygodniach wywiadów wśród znajomych dowiedział się, iż Wokulski to wielki człowiek kierujący się własną polityką i rozumem, chwali go szlachta, są pogłoski, że sponsoruje rzemieślników i kramarzy, a nawet wyrwał z objęć zła prostytutkę i umożliwił jej normalne życie. Do Izabeli powiedział, że trzyma w rękach wielkiego ptaka i nie powinna go puszczać.

Pewnego razu odwiedziła Izabelę Wąsowska i przekazała złe wieści o zdrowiu prezesowej. Izabela zdradziła jej plan „ułożenia” Wokulskiego: sprzedaż sklepu i rezygnacja ze spółki, chociaż przychody z niej są tak ogromne, że waha się. Wąsowska przekazała jej obawy Zasławskiej, że Izabela igra z Wokulskim, a doceni go dopiero po stracie.

Izabela w tym czasie jest już zdecydowana wyjść za niego, a Wokulski jest nią oczarowany i pokazuje swoje uwielbienie. Mówi jej wprost, że cierpi, kiedy jej nie widzi. Chciałby z nią być także na wakacjach. Łęcka stwierdza, iż możliwy jest jej wyjazd do Krakowa do chorującej ciotki. Stanisław chciałby bardzo pojechać z nią. Musi sobie jednak na to zasłużyć.

Wokulski często po wizytach u Izabeli ma złamane serce i sam nie wie, co o niej myśleć. Dlatego odwiedza Stawską, w której towarzystwie czuje się najlepiej. Pewnego dnia Misiewiczowa płakała, bo odwiedziły ją dwie koleżanki i twierdziły, że Stawska jest kochanką Stanisława, nie chodzi do sklepu, lecz do niego. Zdenerwowana Stawska odpowiedziała, że nie jest kochanką Wokulskiego, bo on jeszcze tego nie zażądał. Opowiedziała potem wszystko Wokulskiemu, a ten załamał się. Podobnie załamał się w sklepie Rzecki na wieść usłyszaną od Szlangbauma, że Stanisław utrzymuje Stawską jako kochankę. Informację tę usłyszał od Maruszewicza. Ignacy splunął mu z pogardą pod nogi. Poszedł do Misiewiczowej i dowiedział się prawdy. Musiał to skonsultować z Szumanem.

Rozdział XI W jaki sposób zaczynają się otwierać oczy

Rzecki naradzał się z Szumanem, zajętym badaniem włosów. Dla doktora Wokulski to niepoprawny marzyciel, który zmierza do ruiny materialnej i moralnej. Gdyby to Żyd był finansistą, nie kochałby się na oślep, ale wziął bogatą żonę. Gdyby wziął biedną, musiałaby wspomagać jego interes, przyjmować gości i przysparzać klientów. Cała klasa społeczna jest przeżarta lenistwem, dziad Łęckiego trwonił majątek, jego ojciec i on sam, zostało mu 30 tys. i córka. W tym czasie Szlangbaumowie oszczędzali i zbierali pieniądze, a jutro będą potęgą. Książę tylko rozpacza nad losem Polaków, ale nic nie robi, Dalski czuwa, aby żona go nie zdradzała, Krzeszowski kłóci się z żoną, wysyła Maruszewicza po kolejne pożyczki, Starski ślęczy nad Zasławska, aby podsunąć jej sfabrykowany testament. Żydzi w tym czasie mocno pracują i dorabiają się fortun, Szlangbaum kupi sklep Wokulskiego i za rok będzie potęgą handlową. Wokulski sprzeda sklep, wyjdzie ze spółki, a udziałowcy już biegają za Szlangbaumem. Obniży ich zyski co najmniej o 5%, przewiduje Szuman, także młody Szlangbaum wygoni z pracy ze sklepu starych subiektów.

Rozpoczął się Wielki Post. Wylała Wisła i grano przedstawienia po salonach, w których udział brała Izabela i jej konkurenci. Szastalski zwierzył się w towarzystwie, iż tego jeszcze roku będzie musiał popełnić samobójstwo z powodu nieszczęśliwej miłości. Izabela zyskała przydomek okrutnej. Wokulski widział to wszystko i słyszał plotki, lecz cierpiał z pokorą. Pewnego dnia do Warszawy przyjechał Molinari, sławny skrzypek. Izabela bardzo się ucieszyła, a Wokulski stwierdził, iż widział go w Paryżu i krzesło na jego występ kosztowało 2 franki. Obraziła się na niego. Kolejnego dnia poprosiła listem, aby umożliwił jej zbliżenie się do Molinariego, ponieważ chciała, aby koncertował dla ochronki hrabiny. Zaszedł do Włocha do hotelu, a tam dowiedział się od służby, iż to zwyczajny blagier i bawidamek. Nie spotkał się z nim, tylko zdenerwował. Po powrocie do domu zastał Węgiełka. Zapytał czy może wracać do Zasławia, bo ukończył nauki. Wokulski da mu 600 rubli na narzędzia. Węgiełek pyta o Mariannę, czy może się z nią żenić, bo słyszał od Wysockiego, że mógłby tym zrobić przykrość Wokulskiemu? Ten zaprzecza jakoby coś ją z nim wiązało i da na jej posag 500 rubli.

W końcu marca odbył się u państwa Rzeżuchowskich wielki raut na cześć Molinariego. Po koncercie Łęcka siedziała obok skrzypka i w ogóle nie zwracała uwagi na Wokulskiego, za to jego cierpienie widzieli Wąsowska i Ochocki, żal im się go zrobiło. Książę wydał wyrok na Molinariego, kiedy Wąsowska zapytała, czy będą przyjmować go, odpowiedział, że owszem, w przedpokoju. Wiadomość obiegła wszystkie sale. Idąc do obiadu z Izabelą powiedział jej, iż jest najpiękniejszą kobietą na świecie, a przy stole dotykał jej dłoni. W końcu powiedział, że za kilka nocy z nią spędzonych oddałby życie i dlatego odeszła od stołu, nazwała go impertynentem. Potem jednak ją przeprosił i siedzieli razem przy stoliku. Wokulski wyszedł olśniony myślą, że to całkiem inna Izabela, jaką znał do tej pory. Hrabina wezwała Izabelę do wyjścia, twierdząc, że Molinari zrobił niedobre wrażenie. Przez tydzień nie pokazywała się światu. Dowiedziała się od Pieczarkowskiego i Rydzewskiego, adoratorów, że Molinari to prymitywny człowiek, a jego renoma to blaga.

Izabela zapatrzona w Molinariego zapomniała o Wokulskim. Wąsowska próbuje jej uświadomić błędy. (serial TVP, 1977)

Izabela zapatrzona w Molinariego zapomniała o Wokulskim. Wąsowska próbuje jej uświadomić błędy. (serial TVP, 1977)

Wokulski był załamany. Wrócił z koncertu i długo rozmyślał nad życiem i śmiercią. Wieczory spędzał u Stawskiej. Żałował, że nie został w Paryżu, być może miałby już broń do wytępienia „potworów z ludzką twarzą”. Poza tymi wieczorami Wokulski trwał w stanie apatii. Raz Rzecki poinformował, że Milerowa wścieka się na Stawską z zazdrości o Wokulskiego. Ten doradził, aby Stawska otworzyła sklep i pracowała na swoje konto, biorąc od nich pożyczkę.

Wokulski spotkał Wąsowska, która nakazywała mu pojednanie z Izabelą, od 10 dni u niej nie był. Dla zakochanego mężczyzny kochana kobieta jest jak ołtarz. Gdy jednak byle kto traktuje ją jak krzesło a ona tym się cieszy, to być może nie jest ołtarzem a właśnie krzesłem. Wąsowska podpowiedziała, że może Izabela zachowuje się tak dla zemsty z powodu jego zainteresowania Stawską? Przekonała go. Popędził do Izabeli, która przyjęła go natychmiast z rumieńcem. Zaczął ją przepraszać, ponieważ miał podejrzenia i w ogóle zaczął sypać popiół na głowę. Przebaczyła mu i kazała siadać. Podszedł do okna i zdjął z szyi medalion. Był w nim zamknięty metal przywieziony od Geista. Pracy nad tą ideą chciał się poświęcić i wyjechać z Warszawy. Ona zawiesiła sobie ten talizman na szyi. Chwilę potem kazał Rzeckiemu winszować sobie zaręczyn z Izabelą. Przyszedł list z Lyonu od Mraczewskiego, a w nim informacja: Stawski żyje pod nazwiskiem Ernest Walter w Algierze i handluje winem. Zachorowała Stawska, a 1200 rubli pożyczył jej Rzecki. Stawska ma zamiar opuścić Warszawę.

Wąsowska dowiedziała się od Izabeli, że Wokulski został przyjęty jako narzeczony. Przekonało ją ostatecznie to, iż nie tylko że nie jest zazdrosny, ale jeszcze przeprasza za podejrzenia.

Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie

Krzeszowski wrócił do baronowej, bo już nikt nie chciał pożyczyć mu pieniędzy, a nie spłacił starych długów. Jego kamerdyner Leon przybył do pokoju na górze z wieloma walizkami, baron miał zaledwie podręczną torbę. Już pierwsza rozmowa baronostwa to kłótnia o procesy i narażania na szwank nazwiska barona. Wszak Krzeszowska ma w sądach kilka spraw, ale baron 17 procesów o 39 tys. długów, ale nigdy nie sądził się o lalkę. Zarzut baronowej: Stawska była jego kochanką. Owszem, ubiegał się o jej względy, lecz jest najuczciwszą kobietą pod słońcem. Wszyscy z arystokracji odwiedzili ich. Baronowa po cichu zaczęła spłacać długi męża. Akurat wtedy Rzecki wysłał notatkę do baronowej o długach w sklepie zrobionych przez barona. Odpowiedziała inwektywami, wracając jeszcze do zakupu klaczy, którą baron sprzedał za 800 żonie, a od Wokulskiego dostał tylko 600.
Kolejnego dnia Ignacy przyszedł do barona z wekslami wypisanymi przez Maruszewicza i przez niego podrobionym podpisem barona. Baron bardzo przepraszał, został wprowadzony w błąd i wszystkim opowie, jak to okradł go Maruszewicz.

Rzecki opowiedział o wszystkim Wokulskiemu. Kilka dni później baron osobiście stawił się u Wokulskiego z przeprosinami, zwalając winę na Maruszewicza i prosząc, by Wokulski zamknął go w więzieniu. Zwracał się przy tym do niego per kuzynie, bo wkrótce miał się Stanisław żenić z jego kuzynką. Chwilę później był u niego Maruszewicz z oświadczeniem, iż ma zamiar popełnić samobójstwo z powodu utraty honoru. Ppodarł przy nim weksle podrobione przez Maruszewicza. Po jego wyjściu zastanawiał się, czy dobrze postąpił. Mógł uwolnić świat od tego hultaja, ale z drugiej strony nie chciał nikogo zamykać do więzienia.

Rozdział XIII Tempus fugit, aeternitas manet

(tytuł z łac. Czas ucieka, wieczność trwa)
Od kiedy Wokulski zaręczył się, chciał wszystkich uszczęśliwiać. Poza zapisem dla Rzeckiego po 4 tys. zapisał Lisieckiemu i Klejnowi tytułem odpraw związanych ze sprzedażą sklepu. Węgiełkowi urządził huczne wesele i dołożył kilkaset rubli. Wysocki chrzcił córkę, a że dał jej na imię Izabela, Stanisław ofiarował 500 rubli na jej posag. Chciał kupić pod Warszawą mały folwark, pobudować wille i nazwać miejsce Izabelinem. Zmarła Zasławska, ale Wokulski nie pojechał na pogrzeb, nie mógł zostawić swojej ukochanej nawet na kilka dni.

Wezwał go do siebie Łęcki i poinformował o chorobie ciotki Hortensji. Muszą jechać do Krakowa. Izabela powiedziała, że pojedzie z nimi Starski, biedny chłopiec, któremu prezesowa zostawiła 2 tys. renty i 10 tys. gotówki. Izabela radziła mu ożenić się bogato, ale on najpierw wyrusza do Wiednia. Wokulski nie ma nic przeciwko, aby jechał z nimi, wynajmą cały wagon.

W wagonie Starski korzystając z ciemności i tego, że Wokulski siedział tyłem do nich, rozmawiał z Izabelą. Mówili po angielsku, sądząc, że nikt nie rozumie i nie słyszy. Widział ich w szybie odbijającej światło jak lustro. Starski dobierał się do Izabeli, kpił z talizmanu, ona bała się, że Wokulski odkryje prawdę o nich. Zgubili blaszkę z talizmanu szukając razem medalionu. Musiał wpaść jej kiedyś za dekolt. Izabela boi się, ale nie może być obojętna na cynizm i dotyk Starskiego, gdyż ona tego potrzebuje jak szampana od czasu do czasu. Starski określa się mianem demona. Stach już nie może tego znieść. Na szczęście pociąg zatrzymuje się w Skierniewicach. Wokulski wypada na stację, prosi konduktora o odczytanie przed ich wagonem fikcyjnego telegramu. Udaje, że musi wracać do Warszawy choćby na lokomotywie. Starskiemu mówi, że on nie jest żadnym demonem, a tylko starym serem co podnieca chore żołądki. Starski pyta, czy żąda satysfakcj? Stanisław odpowiada, że to raczej on może domagać się satysfakcji od Wokulskiego, który nieopatrznie wszedł do jego ogródka. Może mu służyć, owszem, o każdej porze. Kiedy pociąg odjeżdża do Izabeli zwraca się po angielsku „Farewell, miss Iza, farewell”. Błąkał się później po stacji i poza nią, określił Izabelę mianem Mesaliną. Nie miał do nich żalu, znalazł swój swego.

Wokulski przejrzał na oczy, odkochał się w Izabeli w kilka ciężkich dla siebie minut. (serial TVP, 1977)

Wokulski odkochał się w kilka minut, gdy Izabela ze Starskim zapomnieli o świecie. (serial TVP, 1977)

Wokulski źle się czuł, miał halucynacje. Zapytał człowieka, który zdjął czapkę, kiedy jest pociąg do Warszawy i z Warszawy? Trzy kwadranse. Szedł torami w kierunku stolicy. Potknął się i upadł. Leżąc wydawało mu się, że kamienie do niego wołają: „Dosyć!” Niby miał oddać miejsce innym. Jakiś czas później nadjechał pociąg. Stanisław bardzo cierpiał, miał złamane serce.

Nagle poczuł, że czyjeś ręce porywają go z torów przed nadjeżdżającym pociągiem. To Wysocki, któremu załatwił pracę dróżnika właśnie w Skierniewicach. Płakał, żalił się Bogu, omdlał i obudził się dopiero nad ranem, a Wysocki pilnował go. Kiedy wstał, zapytał czy długo spał? Może kwadrans lub pół godziny. Dał Wysockiemu dla dzieci kilka banknotów sturublowych dla dzieci i kazał zapomnieć, co się stało, że był pijany. Wysocki myślał, że Wokulski wszystko stracił, ten odrzekł, wszystko oprócz majątku. Polecił mu, aby kiedy spotka człowieka chcącego stanąć przed Bogiem ze swoimi krzywdami, niech go nie ratuje, nie zatrzymuje.

Rozdział XIV Pamiętnik starego subiekta

Rzecki pisze w roku 1879 o dwóch koalicjach: Rosji z Turcją i drugiej Niemiec, Austrii i Anglii. Podejrzewa wybuch wojny, która będzie rozstrzygać o ważnych kwestiach.

Narzeka na swoje zdrowie, nie może chodzić. W sklepie załatwia tylko sprawy Stacha, Szlangbaum ma go całkiem spłacić, a od Wokulskiego ma 1500 rocznej renty. Czasami myśli, że gdyby nie Stach i Napoleon, mógłby zrobić to co Katz. Od 20 lat nie wyjeżdżał z Warszawy, więc chętnie gdzieś mógłby pojechać.

Szlangbaum poprzez Maruszewicza poznał środowisko arystokracji. Jeszcze tylko książę mu pozostał, który z Żydami jest grzeczny, ale z dystansem.
Szlangbaum bardzo się zmienił. Wobec subiektów jest impertynentem, hipopotamem depczącym ich, wobec klientów, szlachty uniżony.
Rzecki zaczął starać się o paszport, aby wyjechać na Węgry. Myślał, że przygotowania potrwają z miesiąc, a Wirski spakował go w kilka godzin i powiedział „Jedź”. Rzecki nie dał się jednak wygonić.

Baron z chęci posiadania pieniędzy wynajął pokój elegantowi, który później okazał się Patkiewiczem. Tym razem studenci wzięli na celownik drwin Maruszewicza. Zresztą to Maruszewicz doradzał brać kogokolwiek, byleby zapłacił z góry za lokal.

Rzecki wspomina wyjazd do Krakowa Wokulskiego, który zapowiadał, że nie zna terminu powrotu, a wrócił następnego dnia. Miał ponoć list od Suzina i planował wyjazd do Moskwy, ale nie pojechał. Leżał u siebie i nie chciał z nikim rozmawiać. Rzecki posłał Szumana, ale niczego się nie dowiedzieli, podejrzewali jednak, iż w Skierniewicach musiało dojść do poważnych spraw. Możliwe, iż Wokulski zerwał z Izabelą, a potem pijany spał w polu.

Przyjechał Mraczewski, opalony i grubszy niż dawniej. Był wcześniej w Częstochowie, pomagał Stawskiej w założeniu sklepu. Wcześniej podróżował po Europie w interesach Suzina. Mraczewski zakochał się w Stawskiej, a nawet oświadczał, lecz ona była obojętna.
Rzecki wyruszył w wymarzoną podróż, ale wysiadł z pociągu zanim odgwizdano odjazd.

Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki
Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki

Rozdział VI Lasy, ruiny i czary

Wokulski chodził z Izabelą po lesie i słuchał jej wywodów o drzewach, porównywanych do miast i ludzi, dróg i alejek. Nie wiedział, że jest poetką. Każde jej słowo było dla niego jak balsam. Nie chcieli zbierać grzybów, czym narazili się Felci. Łęcka opowiadała, jak to rok temu byli tutaj na polanie z piknikiem, było jej smutno i myślała, co będzie za rok. On też rok wcześniej był na obozie w Bułgarii i zastanawiał się, czy przeżyje, czy jeszcze kiedyś ją zobaczy? Przecież ona go nie znała? Ale on ją zna od kilku lat i teraz prosi, aby odpowiedziała, czy on, kupiec, spoza jej klasy może o niej myśleć, nic więcej. Jeśli powie, że nie, odjedzie jeszcze dziś bez żalu. Izabela odpowiedziała, że każdy człowiek może myśleć i on wziął to za dobrą monetę i był szczęśliwy. Izabela przypomina, iż jest szlachcicem i to może lepszym od innym i nie powinien mieć kompleksów. Na jego nieszczęście – odpowiada – jest też kupcem. Izabela mówi, że kupcem można być lub nie być. Wokulski zastanowił się. Wracali do domu, potem całe popołudnie spędzili razem, spacerując po parku i pływając po stawie. Był w siódmym niebie.

Zasławska przypomniała o stryju i ruinach zamku. Poprosiła Wokulskiego o wyjazd w ruiny i wygrawerowanie napisu na wielkim kamieniu. Kolejnego dnia pojechali tam na piknik. W Zasławiu zobaczyli niskie budynki drewniane i kościół. Uzgodnił z proboszczem pozwolenie na wykucie w skale wiersza ku pamięci kapitana Wokulskiego, którego ksiądz pamięta. Polecił miejscowego chłopaka Węgiełka, który dawniej zajmował się stolarką, ale mu zakład spłonął. Wokulskiemu spodobał się ten dwudziestokilkuletni młodzieniec i obiecał, że jeśli dobrze wykona robotę, weźmie go do Warszawy i tam zarobi na swój nowy warsztat.

Weszli do ruin zamku z Izabelą, Węgiełek prowadził. Byli na dziedzińcu zamku. Węgiełek opowiadał legendę o pannie, która leży gdzieś w podziemiach z wielkim skarbem, jakiego świat nie widział. Panna ta śpi, ponieważ ktoś jej wbił złotą szpilkę w głowę. Czeka na odważnego, kto zejdzie w podziemia i wyciągnie szpilkę. To jednak wymaga walki ze straszydłami. Dziadek Węgiełka znalazł tam ząb wielki jak pięść, od potwora jakiegoś, więc warto się bać. Dwa razy w roku uchylał się kamień w potoku i można było zobaczyć bogactwa z daleka. Jeden odważny kowal zszedł po naradach z wróżką i nie bał się niczego. Kiedy doszedł do śpiącej panny, wyciągał jej szpilkę, ta przebudziła się i zapytała, dlaczego skazuje ją na cierpienie i ból? Wtedy się dopiero przestraszył kowal i dopadły go potwory. Jeden stracił właśnie ząb a krew kowala jest na skałach.

Wokulski poprosił Węgiełka o zapoznanie się z wierszem. Ten zapomniał sznurka i musiał zejść do furmanów. W tym czasie Izabela przeczytała wiersz Mickiewicza „Na każdym miejscu i o każdej dobie,…” i rozpłakała się, kartka z tekstem wypadła jej z ręki. Wokulski schylił się po nią i ucałował jej dłonie, zapytał, czy i ona dla niego zbudzi się kiedyś. Odpowiedziała „może”. Był szczęśliwy.

W niedzielę Izabela musiała wyjechać. Spacerowała z Wokulskim i on wyznał jej miłość, cierpienie i niewiedzę, czy ona widzi jego miłość. Twierdził, iż całe jego życie jest cudem, który prowadził do niej, wykształcenie i majątek, wszystko po to, by być z nią. Mógł w Paryżu zostać i zajmować się badaniami, zrezygnować z miłości na rzecz sławy, lecz wybrał miłość. Czy da mu szansę? Milczała, ale on wziął to za dobrą monetę i prosił, by dała mu znak, gdy będzie mógł liczyć na coś więcej.

Rozmawiał z prezesową o cukrowni i kobietach. Wyrażała żal z powodu zachowania się i niedojrzałości kobiet, lalek, które muszą uczyć się całe życie, aż dopiero rozpoznają wartościowego mężczyznę. Przykładem jest Ewelina ulegająca Starskiemu. Gdyby powiedziała o tym baronowi, ten nie uwierzyłby, tak jest w nią zapatrzony. A może chodziło też o Izabelę, Wokulski rozważał tę myśl, bowiem wydawało mu się, iż między Izabelą a Starskim doszło po ciemku w drodze powrotnej z pikniku do jakiegoś zbliżenia, lecz nie był pewien tego. Odwiedził go też baron. Miał wątpliwości czy nie należy chronić narzeczonej przed Starskim, gdyż to intrygant i bałamut. Wokulski odpowiada cynicznie, iż nie można walczyć z naturą. Jeśli kobieta nie musi udawać miłości, wtedy nie musi kokietować wszystkich i jest jasna sytuacja.

Nazajutrz wziął konia i popędził na miejsca, w których był i spacerował z Izabelą. Zastała go tam Wąsowska. Porównuje go do średniowiecznego trubadura, rycerza wiernego swej damie i żyjącego tylko dla niej. Nie mogłaby z nim być, ponieważ widziała jak kochał inną. Radzi mu zejść na ziemię, bo czasy średniowieczne już minęły i wiedzą o tym nawet dwudziestoletni chłopcy.

Po powrocie z przejażdżki odradził prezesowej budowę cukrowni i oznajmił, że wyjeżdża. Zapraszała go do siebie po powrocie do Warszawy. Ochocki bardzo żałował wyjazdu Wokulskiego. Ten zapraszał go do siebie w Warszawie, aby mu opowiedzieć o wynalazku lepszym niż balony. Po drodze sprawdził w Zasławiu wykuty napis, zabrał ze sobą Węgiełka i pojechał.

Rozdział VII Pamiętnik starego subiekta

Jest rok 1879. Cały wrzesień Stanisław spędził w Zasławku. W listopadzie wrócił z Moskwy, skąd przywiózł ponad 70 tys. rubli. Do sklepu przyszedł jednego dnia Maruszewicz z propozycją pośrednictwa w sprzedaży kamienicy Krzeszowskiej za 90 tys. Adwokat Wokulskiego twierdził, iż ceny kamienic poszły do góry teraz 90 tys. to za mało. Krzeszowska wytoczyła proces Stawskiej o kradzież. Rzecki polecał Stawską Wokulskiemu, bardzo chciał ich ze sobą zeswatać. Odwiedzili je i poinformowali o Ludwiku. Dwa lata wcześniej był w Nowym Yorku, potem w Londynie pod przybranym nazwiskiem, gdzie chorował. Za kilka tygodni Wokulski będzie miał szersze dane. Rozmawiali o lokatorach, Maruszewiczu, studentach i Krzeszowskiej. Ona podglądała ich przez lornetkę teatralną, podobnie Maruszewicz.

Kolejnego dnia dostali anonimowy list z oskarżeniami o rozpustę Wirskiego, Rzeckiego i Wokulskiego ze Stawską. List ten napisała prawdopodobnie Krzeszowska, bo zachęcała do sprzedania kamienicy, jak tylko znajdzie się kupiec i wyjazdu za granicę. Przybyły wkrótce adwokat oświadczył, iż jest pewien Litwin, który chciałby kupić kamienicę za 80 tys. Rozszyfrował go Wokulski. Owym Litwinem była baronowa. Kazał jej przekazać, iż cena wynosi 100 tys. a po Nowym Roku wzrośnie, więc niech się Krzeszowska decyduje.

Któregoś dnia wraz ze Szprotem i Węgrowiczem pili piwo. Szprot wygadał się, że Wokulski sprzedaje sklep, czym zaskoczył Rzeckiego. Podejrzewał, że ma to związek z ożenkiem z Łęcką, mimo że raz dostał kosza od Izabeli. Ignacy bardzo się zdenerwował. Chciał wyzwać Szprota na pojedynek, ale ten się nie zgodził. Potem spytał Wokulskiego, czy to prawda, a ten odpowiadał mu, że nawet jeśli, to co w tym złego? Rzecki poszedł do piwiarni przeprosić Szprota.

Rozdział VIII Pamiętnik starego subiekta

Rzecki odwiedzał Stawską. Potwierdził, że Wokulski chce sprzedać kamienicę i sklep, bo ponoć ma się żenić. Helunia, córka Stawskiej, polubiła naukę liter, ponieważ oświetlane nocą okna układają się w litery. Misiewiczowa, matka Stawskiej, wypowiadała się na temat Wokulskiego, że jest bardzo pięknym mężczyzną. Krzeszowska wynajęła Stawską do pomocy przy porządkowaniu domu przed powrotem jej męża. Stracił on bowiem wszelkie źródła utrzymania i teraz musi do niej wrócić. Krzeszowska pozwalała zabierać do siebie Helunię, która świetnie się bawiła u Krzeszowskiej. Spodobała jej się duża lalka, która po naciśnięciu pod brzuchem rusza oczyma i woła „mama”. Od tej pory mówi o niej nawet przez sen. Krzeszowska dopytywała Helę o Wokulskiego.

W tym czasie Krzeszowska zdecydowała się na kupno kamienicy za 100 tys. i podpisała u adwokata akt. Następne dni to zamieszanie lokatorów, którzy przybiegali do sklepu Wokulskiego ze skargami na Krzeszowską. Rzecki tłumaczył, iż to już nie jest problem Wokulskiego. Krzeszowska wszystkim podniosła czynsze, Wirskiemu, Stawskiej i praczkom wymówiła z Nowym Rokiem.

Dnia 23.12.1878 roku do sklepu przyszła Stawska celem zakupu lalki dla Heli, podobnej do tej, którą uwielbiała w domu Krzeszowskiej. Jakiś czas później podpatrując przez okno Maruszewicz i Krzeszowska odkryli, że Stawska ma lalkę, a pech chciał, że właśnie zginęła jej własna lalka. Zrobiła awanturę Stawskiej, wezwała rewirowego, oskarżyła ją o kradzież i oddała sprawę do sądu. Rzecki powiedział o tym wszystkim Wokulskiemu, a sam dowiedział się od Wirskiego, którego Stach zatrudnił w spółce do z handlu cesarstwem. Rzecki, a później Wokulski przybyli do Stawskiej, aby ją pocieszyć i zaproponować pomoc prawnika. Będą czekać na rozprawę, następnie oskarżą Krzeszowską o oszczerstwo i będą dążyć do jej skazania. Tymczasem Stawska dostanie 75 rubli miesięcznie jako kasjerka w sklepie, który przeszedł na Wokulskiego, chodziło o sklep Milerowej.

Rzecki pisze o polityce i wojnie Anglii w Afganistanie. W 1879 roku Anglicy weszli do Kabulu. Z piechotą węgierską nie poradziliby sobie tak łatwo- przechwala się Rzecki. Wokulski ma już dosyć spółki do handlu z cesarstwem, ponieważ daje arystokracji 7% półrocznego zarobku, a oni narzekają. Chcą oszczędności i obniżenia pensji pracownikom spółki. Z kolei pracownicy narzekają na Wokulskiego, że za mało zarabiają, wszędzie intrygują i puszczają plotki.

Krzeszowska i Maruszewicz ponieśli klęskę w procesie, oskarżając Stawską o kradzież lalki. (serial TVP, 1977)

Krzeszowska i Maruszewicz ponieśli klęskę w procesie, oskarżając Stawską o kradzież lalki. (serial TVP, 1977)

Odbyła się rozprawa Krzeszowskiej. Najpierw policzyła się ze studentami, Maleskim i Patkiewiczem, którzy omdlewali, przewracali oczami, ruszali uszami, aby rozbawić tłum. Wyzywali też Krzeszowską i jej adwokata. Skończyło się na tym, iż sędzia zasądził spłatę czynszu studentom i nakazał wyprowadzić się do dnia 8 lutego. Potem nastąpiła przerwa i zaprosił Wokulskiego na śniadanie. Potem rozpoczęła się rozprawa przeciwko Stawskiej. Zadecydowały zeznania Wokulskiego. Lalka Krzeszowskiej była kupiona u Lessera, lalki Wokulskiego sprowadzane były w częściach, dlatego poprosił sędziego, by ten odpruł głowę lalce. Była tam metka z napisem „Mincel i Wokulski”. Sędzia pogratulował Stawskiej i całkowicie oczyścił ją z podejrzeń. Mogła oskarżyć Krzeszowską teraz o potwarz. Służąca pod groźbą kary zeznała, iż głowa lalki baronowej rozbiła się i leży na strychu. W całej sprawie rolę podglądacza, który pierwszy twierdził, że Stawska jest złodziejką, odegrał Maruszewicz. Wokulski nazwał go podlecem.

Rozdział IX Pamiętnik starego subiekta

Rzecki rozpisuje się o niesprawiedliwości na świecie. To dobrze, że są ludzie uczciwi i pomogli Stawskiej, ale nie zawsze tak sprawy się kończą. Zapisuje też w pamiętniku proroctwa: Stawska wyjdzie za mąż za Wokulskiego, Wokulski wyrzeknie się Łęckiej, mały Lulu zostanie cesarzem Francji i pod imieniem Napoleon IV „zbije Niemców na bryndzę i zrobi porządek na świecie”.

O tym, że Szlangbaum kupuje sklep Wokulskiego Rzecki dowiedział się w knajpie od Szprota i Węgrowicza. Załamany wrócił do domu niepewny swej przyszłości. Szedł do Wokulskiego, ale Szuman od niego wychodził i radził do niego nie iść. Od Szumana dowiedział się, iż Wokulski zapisał mu w testamencie 20 tys. rubli i w związku z tym nie musie martwić się o przyszłość, zresztą znajdzie pracę w spółce. Doktor opowiadał przebieg i zachowanie na balu Łęckiej. Adoracja Wokulskiego sprawiła, iż konkurenci znów przypomnieli sobie o Izabeli i ją kokietują, mówią czułe słówka i uśmiechają się do niej. Ona z kolei świetnie gra przed Wokulskim i obdarowuje go uśmiechami, aby trzymać przy sobie. Już był moment, kiedy Wokulski na balu chciał ją zostawić i zmusić do myślenia, ale gdy do niej szedł, uścisnęła go za rękę, powiedziała kilka miłych słówek i zmiękł. Kolejnego dnia Szuman powiedział w sklepie Rzeckiemu o zaproszeniu od księcia na bal. Łęcka dostała i wszyscy dostali już dawno, ale Wokulski jeszcze nie dostał i jest załamany. Lekarz twierdzi, iż arystokracja bawi się kosztem Stacha, bo książę zaprosi go, lecz pobawi się z nim najpierw jak z psem, pokazując i chowając mięso. Robią wszystko, aby go wytresować.

Rzeczywiście Wokulski przyszedł do sklepu zapytać Rzeckiego o list od księcia. Nie było. Wprosił się do niego na herbatę. Rozmawiali o Żydach i Stanisław potwierdził sprzedaż sklepu Szlangbaumowi. Uspokajał też Rzeckiego przed obawami co do przejęcia wszystkiego handlu przez Żydów. Umawiają się też następnego dnia na odwiedziny u Stawskiej. Rzecki wysyła liścik z informacją o tym i paczką zabawek dla Heli. Kiedy przyszedł po Wokulskiego, okazało się, iż wcześniej był Łęcki z zaproszeniem na bal dla Stanisława. Mimo wszystko Wokulski poszedł do Stawskiej. Uroczo spędzili czas. W środku kolacji był mały zgrzyt, bo Misiewiczowa przeczytała w „Kurierze” o balu u księcia.

Kiedy wyszli, Wokulski odwiózł Rzeckiego do domu, a sam pojechał dalej. Ignacy szpiegował go i znalazł pod domem księcia. Stach stał tam i wpatrywał się w okna.

Rzecki rozmawiał z Misiewiczową o tym, aby zeswatać Wokulskiego z Heleną Stawską. Udało się o tyle, że Wokulski często odwiedzał Stawską w domu, przesiadywał do północy i opowiadał o swoim życiu. Ona najwyraźniej też się w nim zadurzyła.

Napotkany Wirski opowiada Rzeckiemu, jak Krzeszowska mdlała podczas wyrzucania studentów z kamienicy (Maleski, Patkiewicz). Gdy przyszła policja, udawali, że nie mają klucza od drzwi. Wezwano ślusarza. Następnie studenci przez okna wyrzucali swoje rzeczy i zjeżdżali na linie z zaczepionym na końcu krzesłem. Obserwowała to baronowa, która mdlała, a cucił ją Patkiewicz jako student medycyny. Krzeszowska była też u Stawskiej, aby prosić o przebaczenie- uzyskała je i także przebaczenie Wokulskiego.

Rzecki dodaje, iż mały Napoleonek poszedł na wojnę jako ochotnik, Anglicy walczyli z Zulusami.

Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki
Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki

TOM II

Rozdział I Szare dnie i krwawe godziny

Wokulski jedzie do Paryża. Mijają godziny, pociąg wjeżdża na kolejne stacje, Wokulski przesiada się z nowym biletem i dalej rusza. W Paryżu czeka na niego Suzin. Obrażonym tonem mówi, że Stanisław zhardział zadając się zadając się z parszywą szlachtą i nie chce znać starego kolegi. Mógłby przez to stracić 50 tys. rubli.

Wokulskiego nic nie obchodzi, najmniej Paryż. W wynajętym pokoju Grand Hotelu Suzina próbuje ustalić, za co ma dostać owe pieniądze od niego. Suzin pokrętnie odpowiada, że za naukę w Irkucku, za to, że będzie jego oczami i uszami, będzie mu doradzał i pomagał. Może kupią materiały francuskie, może statki, niech go to nie obchodzi i niech zapomni co usłyszy podczas pertraktacji z różnymi kapitalistami.

Wokulski idzie spać do swego pokoju. Kładąc się, wyobraża sobie, jak Izabela tęskni za nim i szuka go. Może nawet pojechała za nim do Paryża. Zbiega na dół i spaceruje po mieście. Widzi tętniące życie, kawiarnie pełne ludzi, posągi, kamienice z balkonami i gankami, kominami, podziwia to. Może tu słyszeć język francuski w gorszym wydaniu niż w Warszawie, choć częściej.

O godzinie czwartej wraca do hotelu, by wraz z Suzinem przyjmować interesantów. Zjadł obiad, potem udał się do sali przyjęć i Jumart przedstawiał mu kolejnych gości. Pierwszy znał 4 języki i doskonale Paryż. Wokulski kazał mu w domu czekać na kontakt. Kolejny to Escabeau, konstruktor karabinu maszynowego. Wokulski nie zajmuje się bronią, odesłał go. Wszedł nawiedzony hazardzista, który odkrył zasady wygrywania w ruletkę. Potem dama z propozycją sprzedaży tajemnicy i prośbą pożyczki. Wszystkich odprawił. Wyszedł na dwór, zwiedzał Plac Zgody i inne miejsca. Następnie wrócił na sesję z fabrykantami statków, notował, rozmawiał i tłumaczył za Suzina. Było dużo trunków.

Wrócił do pokoju i zastanawiał się nad Paryżem, przeglądając przewodnik. Kolejnego dnia scenariusz powtarzał się. Zwiedzał Paryż i dużo rozmyślał o Izabeli, którą nazwał nawet Mesaliną, a Starskiego, Ochockiego i Rossiego jej kochankami. Dziwił się, że taki człowiek jak on mógł kochać tak zepsutą kobietę, jak ona. Przyłapał się też na nazywaniu Paryżan głupcami z racji dobrego humoru. To on był posępny i smutny. To niemożliwe, by kochał się nieszczęśliwie, powinien to przerwać. Powinien zająć się pracą przez 16 godzin dziennie, bo tylko najsilniejsi wygrywają walkę z losem, a następne ich pokolenia mają dostatek. Wreszcie któregoś dnia pomyślał, iż w zasadzie mógłby osiąść w Paryżu i nie wracać do Warszawy, sprzedać sklep i żyć z procentów. Może i nie byłby szczęśliwy, ale przynajmniej nie będzie zawadzał tym, którzy go nie chcą.

Rozdział II Widziadło

To był dzień, w którym Wokulski przyjął profesora Geista. Był to naukowiec wariat, bo działał i myślał nieszablonowo. Najpierw chciał sprzedać swój materiał wybuchowy, ale Wokulski nie interesował się tym. Dał wciągnąć się w rozmowę o balonach i samobójstwie, potem o chemii organicznej i metalach, których wagę można zmniejszać. Dał Geistowi 5 franków na fiakra i ten przywiózł ze swojej pracowni kilka metali, platyny i stali, próbek, które Wokulski brał do ręki. Wyglądały na metale, ale były kilka razy lżejsze od metali. Geist zachęcał Wokulskiego do przyjścia do jego pracowni i rozpoczęcia badań. Wyczuł, iż Stanisław stojąc w gondoli balonu myślał o samobójstwie. Wokulski zastanawiał się nad propozycją współpracy i stwierdził, że miałby wyższy cel w życiu. Geist prosi go, gdy jeszcze kiedyś najdzie go myśl samobójcza, niech lepiej przyjdzie do jego laboratorium, tam też można zginąć, lecz z pożytkiem. Na zakończenie rozmowy dał mu 300 franków na materiały do badań.

W Paryżu Wokulski poznał szalonego profesora Geista marzącego o metalu lżejszym od powietrza. (serial TVP, 1977)

W Paryżu Wokulski poznał szalonego profesora Geista marzącego o metalu lżejszym od powietrza. (serial TVP, 1977)

Po wyjściu Geista rozmawiał z Jumartem. Ten na pytanie o Geista odpowiedział, iż w hotelu ma seanse profesor Palmieri, który pokazuje różne cuda za 5 franków. Wokulski był zły na siebie, że dał się nabrać Geistowi. Wraz z Jumartem obejrzał seans Palmieriego, który magnetyzował ludzi (hipnotyzował) i oni wykonywali jego polecenia, czasami przekraczające ich możliwości fizyczne. Jednemu z ludzi wmówił, iż trzymany przez niego korek to róża i tamten wąchał go jak kwiatka. Innemu podał chustkę i wmówił, iż waży ona 100 funtów. Osoba ta pociła się i sapała. Wokulskiego Palmieri nie udało się uśpić. Wokulski doszedł do wniosku, iż Geist go zamagnetyzował. Kolejnego dnia rano obudził się i jeszcze raz doszedł do tego samego wniosku. Pytał jednak sam siebie, kto zamagnetyzował go miłością do Izabeli? Uśpieni ludzie nie pamiętają swoich rozmówców, a on Geista pamiętał, więc nie jest oszustem.

Przez kolejne dni był bardzo zajęty. Suzin zakupił kilkanaście statków, a zysk przypadający na Wokulskiego pokrył wszelkie jego wydatki poczynione w Warszawie w ostatnim roku. Przed wyjazdem Suzina rozmawiali po przyjacielsku. Suzin wie, iż Wokulski jest zakochany. Daje mu przykład źródła we Francji, do którego niektórzy modlą się i na kolanach pielgrzymują, a inni biorą z niego wodę, piją i nawet zęby płuczą. Oby Wokulski nie był tym, który klęczy. Pół miliona majątku to bardzo dużo i z takiego kupca nie powinni się ludzie śmiać. Zarzuca mu też, iż będąc w Paryżu nie robił interesów dla swojego sklepu, a błądził w chmurach i latał balonami, wysłuchiwał czarowników. Wokulski rzeczywiście myślał, iż zabłądził w labiryncie i jedyne z niego wyjście prowadzi do Geista.

Czytał list o Rzeckiego. Ten zachwalał mu Stawską i prosił, aby poszukał wieści o jej mężu Ludwiku. Pojechał w tej sprawie do baronowej, którą kiedyś odprawił z pokoju i zlecił jej poszukiwania Stawskiego. Pojechał do Geista, oglądał pracownię. Brał próbki metali i robił kilkugodzinne testy i doświadczenia. Wokulski obiecuje, że wróci do Geista, ale profesor namawia, aby najpierw ukończył swoje sprawy w świecie, nie nadeszła jeszcze jego pora. Czytał wieczorami sonety Mickiewicza. Raz nawet rzucał książkami w nerwach. Był zły na siebie, nie potrafił docenić swoich osiągnięć, nawet kupił patent szlachecki, aby upodobnić się do innych. Marzył i myślał o sławie badacza, o ściągnięciu ochockiego i wspólnej pracy z Geistem. Zaczął już pisać list pożegnalny do Ignacego. Rozważał czy ma zostać i pracować nad odkryciami dla ludzkości, czy wracać i zdobywać kobietę.

Oceniał ją krytycznie i jej wielbicieli jako bezrozumną czeredę, która nie doceniłaby Geista i jego pracy. Do pokoju wszedł służący i przyniósł list od Rzeckiego. W nim znalazł Wokulski list od Zasławskiej. Obawiał się, iż informuje go o ślubie Izabeli. Z wahaniem czytał. Prezesowa zapraszała go do Zasławia w sprawie budowy cukrowni. Właśnie jest u niej Izabela, która mieszka niedaleko u ciotki, i Wokulski może spotykać się z nią. Ponoć czymś ją uraził, zatem niech przyjeżdża do Zasławka i się pojedna. Wokulski natychmiast opuszcza Paryż.

Rozdział III Człowiek szczęśliwy w miłości

Po powrocie zastał zwiększony ruch w interesach. Podpisało z nim umowę wielu kupców, a tylko jeden zrezygnował. Rzecki wynajął dodatkowy magazyn i zatrudnił ósmego subiekta oraz przewoźników. Czekał go list od Suzina i odpisał mu szybko, że zgadza się i będzie w Moskwie w październiku. Potem przeglądnął listy, a było ich masę, następnie wsiadł w pociąg do Zasławka. W pociągu poznał barona Dalskiego, starszego pana, który zaręczył się z wnuczką prezesowej Eweliną Janocką. Dla niej był w Wiedniu po meble i zmienia wystrój domu. Kupił szafiry dla narzeczonej. Jest zakochany w młodej dziewczynie i wychwala jej rozum. Zakazała mu na przykład farbować siwe włosy. Wokulski dodawał sobie odwagi, bo jeśli młoda dziewczyna pokochała taką starą mumię, to może Izabela pokocha jego. Przyjechali i wysiedli na stacji, mieli godzinę do przyjazdu koni.

Rozdział IV Wiejskie rozrywki

Wyjechali im na spotkanie powozami Ochocki, Starski, Janocka, Kazimiera Wąsowska – wdówka. Mieli podróż z przygodami, ponieważ Ochocki powoził i wóz prawie że wywrócił się, przerażając wszystkich. Przebrani zasiedli o pierwszej do śniadania. Prezesowa powitała wszystkich i usadziła Wokulskiego przy Wąsowskiej.

Po śniadaniu Wokulski wybrał się na przechadzkę, pogłaskał złego psa, potem spotkał Ochockiego wybierającego się z Felicją na ryby. Mówił Wokulskiemu o Starskim, utracjuszu i podrywaczu mężatek. Jest biedny i ma same długi, ponoć też nie dostanie majątku po prezesowej, gdyż ona nie popiera hazardu, a temu zajęciu oddaje się Starski. Mówił też o czworakach i higienicznym życiu dzieci parobków oraz starców, o wszystko dba prezesowa.

Wieczorem rozmawiał z baronem. Jest zakochany w narzeczonej i ma nadzieję, że po śmierci będą razem na zawsze, bo wierzy, iż co złączone zostanie na ziemi, to także i będzie związane w niebie. Wokulski podejrzewa, iż baron jest zaślepiony, bo jego panna wcale go nie kocha, być może jest zakochana w Starskim.

Kolejnego dnia rano Wokulski był na rybach z Ochockim i Felicją. Po śniadaniu z Wąsowską udał się na przejażdżkę konną. Rozmawiali o przyjemności wydawania pieniędzy. Wąsowska jest bogata, ostatniego roku wydała 27 tys. rubli, ale nie spłoszyła nudy. Namawia Wokulskiego, aby wydał rocznie wiele pieniędzy, 60 do 100 tys. i powiedział, jakie to uczucie. Jadąc dalej próbowała flirtować z nim, nawet zachęcała, aby poprawił jej popręg u konia. Miała nadzieję, że pocałuje ją w nogę i zacznie się romans. Wokulski jednak nie dał się w to wciągnąć. Rozmawiali o miłości prawdziwej, a Wąsowska narzekała na mężczyzn. Mówiła także o Starskim, który rozkochuje w sobie panny na wydaniu lub mężatki, omija z daleka panny bez posagu. Nieco się potem zdenerwowała na Wokulskiego, ale rozstali się w zgodzie. Kłóciła się z nim w zasadzie o różne pojmowanie miłości, ale przede wszystkim chodziło o to, że nie widziała w jego oczach uwielbienia dla siebie.

Rozdział V Pod jednym dachem

Łęcka jechał do Zasławka z chęcią odwetu na Wokulskim, ponieważ i ojciec, i hrabina dawali jej do zrozumienia, iż powinna zjednać sobie Stanisława. Odpadł jej jako konkurent baron Dalski zaręczony z Eweliną. Odpadł też Starski, który powiedział o niej „stara panna” a także wytknął jej brak kilkudziesięciu tysięcy rocznego przychodu. Jego nadzieje na spadek rozwiała prezesowa zapisując mu 1000 rubli dozgonnej renty, a majątek zapisując na jakieś przytułki. Ze złości, że zgodziliby się ją za niego wydać, chciała okazywać mu pogardę. Była zaniepokojona, że nie witał jej pierwszy w pałacu, ale okazało się, iż zabrała go Wąsowska. Zasławska przeprowadziła z Izabelą rozmowę, wyjaśniając zalety Wokulskiego i jego szlachectwa równego nawet jej rodowodowi. Opowiedziała historię swojej miłości do jego stryja, która była nieszczęśliwa z powodu nierówności stanów. Natomiast Wokulski jest wielkim człowiekiem, do którego przyjdą salony, a nie odwrotnie, powinna to szanować.

Wokulski wrócił i domyślił się przyjazdu Izabeli. W duchu mówił sobie, że przecież Izabela to taka sama kobieta jak Wąsowska. Postanowił teraz być dla niej obojętny. Podczas obiadu Wąsowska kazała mu usiąść przy sobie i udawała lub też była nim bardzo zainteresowana. Wokulski analizował zachowanie Starskiego i wnioskował o jego zainteresowaniu narzeczoną barona Eweliną. Zrobiło mu się żal barona, a jednocześnie spadł mu ciężar z serca, gdyż bał się Starskiego jako konkurenta. Po obiedzie Izabela miała pretensje do Wokulskiego za samotny pobyt w Paryżu. Nie był tak udany, bo nie było jej tam- mówił. A ona jest pewna, iż potrafi się bawić dobrze bez niej.

Na spacerze dowiedział się od Eweliny Janockiej, iż wychodzi za barona z litości. Wokulski nigdy by takiego daru nie przyjął. Dogonił ich Starski, z którym Ewelina gdzieś znikła, szukał ich baron Dalski.

Pobyt w Zasławiu był dla Wokulskiego wspaniałym przeżyciem. Zbliżył się do Łęckiej. (serial TVP, 1977)

Pobyt w Zasławiu był dla Wokulskiego wspaniałym przeżyciem. Zbliżył się do Łęckiej. (serial TVP, 1977)

Rozmawiał z Izabelą o arystokracji. Jej zdaniem świat zawdzięcza arystokracji postęp. Stach jest innego zdania, za dużo wśród arystokracji próżniaków, leniów, którzy niczego nie wnoszą do życia, tylko dobrze się bawią. Jej argumenty to fakt, jeśli ludzie dorabiają się majątków, to potem budują i urządzają domy, by zbliżyć się do arystokracji. Dziękowała mu za kupno domu, podejrzewała, że przepłacił, bo chciał ich ratować. Teraz to wie. Dziękuje Bogu, iż Krzeszowska chce kupić kamienicę za 90 tys. Wokulski jeszcze z nią nie rozmawiał o tym.

Do pokoju Wokulskiego przyszedł baron Dalski i skarżył się na Starskiego. Traktuje on kobiety jak samice. Wokulski uważa, iż być może Starski odkrył jakieś ogólne prawo, bo rzeczywiście możliwe, że mężczyźni za bardzo idealizują kobiety, Wokulski czy Dalski. Rozmyślał swoich szansach z Izabelą. Ochocki, młody i piękny miał większe szanse. Wąsowska to w jego oczach samica, Izabela nie. Chociaż może popełnia taki błąd jak baron, on też tak mówi o swojej narzeczonej. Ewelinie? Może jest też tak naiwny.

Kilka dni nie było pogody, dopiero na trzeci dzień wypogodziło się i postanowili na prośbę Felicji wybrać się do lasu na rydze. Wąsowska miała jechać ze Starskim, Wokulski z Felicją, Ochocki z Izabelą, baron z Eweliną.

Oprac. t.1 r.1-5t.1 r.6-9t.1 r.10-15t.1 r.16-21t.2 r.1-5t.2 r.6-9t.2 r.10-14t.2 r.15-17Int./CharWokulskiRzecki

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close