Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

wołodyjowski

oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka

INTERPRETACJA

Jest to powieść dwuwarstwowa, historyczna i przygodowa. W warstwie historycznej głównym wątkiem jest ukazanie Rzeczpospolitej w okresie najazdu Swedów w latach 1655/56. z kolei wątek przygodowy to ukazanie przemiany bohatera Kmicic/Babinicz i walka Kmicic-Radziwiłł o serce Aleksandry Billwiczówny.

CHARAKTERYSTYKA

Andrzej Kmicic– chorąży orszański, młodzieniec z magnackiego rodu woj. smoleńskiego, przechodzi przemianą wewnętrzną z warchoła i zawadiaki staje się patriotą i wielkim obrońcą Jasnej Góry, króla i Polski. Jest świetnym żołnierzem i dowódcą, ma autorytet, bardzo dobrze walczy i jest odważny. Na początku jest oddanym zdrajcy Radziwiłłowi, ale po rozmowie z Bogusławem Radziwiłłem odkrywa prawdę i postanawia się zmienić. Pod nazwiskiem Babinicza rusza na południe Polskie, aby wyjednać przebaczenie u matki boskiej za grzechy oraz oddać się na służbę króla Jana Kazimierza.
Aleksandra Billewiczówna– młoda i piękna szlachcianka z szanowanej rodziny, jest gorącą zwolenniczką Jana Kazimierza i patriotką, wychowana w rodzinie i tradycjach katolickich, bardzo wrażliwa na krzywdę ludzką, wpływa na Kmicica, aby ten nawrócił się i przestał służyć zdrajcy.
Janusz i Bogusław Radziwiłłowie– Janusz to wojewoda wileński i hetman wielki litewski, Bogusław to książę koniuszy litewski brat Janusza; magnaci litewscy zarozumiali i pyszni, dumni ze swego pochodzenia, pragną oderwać Litwę od Polski za cenę korony, podpisują ugodę z Karolem Gustawem oraz z elektorem Prus, są niemoralni i nielojalni, Bogusław ma się także za zdobywcę serc niewieścich, a ponieważ Oleńka nie odwzajemnia jego uczuć, porywa się na różne sposoby, aby ją zdobyć.
Onufry Zagłoba– szlachcic starszy wiekiem, wolontariusz, wielki patriota, pierwszy rzuca w twarz Januszowi Radziwiłłowi słowo „zdrajca”. Jan Skrzetuski nazywa go ojcem, bo wiele dobrego dla niego uczynił. Ma przydomek Ulissesa (Odys), bowiem potrafi wyjść z każdej sytuacji. Jest także warchołem, potrafi pić na umór i wszczynać burdy, podjudzać szlachtę do wystąpień przeciwko prawu (w Warszawie).
Michał Jerzy Wołodyjowski– młody szlachcic, pułkownik chorągwi laudańskiej, sławny szermierz, chociaż niski wzrostem to wielki sercem patriota i przyjaciel Zagłoby, Skrzetuskiego, Rzędziana. Mimo iż sam jest wybitnym żołnierzem, nie narzuca swoich zdań i opinii, nie robi kariery. Jest skromny i kochliwy, nie ma jednak szczęścia u płci pięknej i w miłości. Pokonuje w pojedynku Kmicica, a także Kanneberga uchodzącego wśród Szwedów za mistrza szpady.
Kulwiecówna– ciotka i opiekunka Oleńki.
Roch Kowalski– szlachcic znany z małego rozumu i ogromnej siły, łamał podkowy w rękach; Zagłoba przekonał go, że jest jego wujem, a w ten sposób uratował siebie i innych pułkowników od śmierci w Birżach; jest odważny i gwałtowny, sam chciał porwać strażników szwedzkich i poprzysiągł zabić króla Karola, co prawie by mu się udało, dwukrotnie.
Rzędzian z Wąsoszy– starosta, kiedyś służył u Skrzetuskiego, jest wyrachowany i wszystko przelicza na pieniądze; jest przyjacielem Zagłoby, Skrzetuskiego i Wołodyjowskiego.
Sakowicz– starosta, szlachcic wielkiego rodu i rzyjaciel Bogusława Radziwiłła, to on podsuwa mu różne pomysły złamania cnoty Oleńki, później sam stracił głowę i chciał się ożenić z Anusią, lecz ta zadrwiła z niego; bardzo silny potrafił zatrzymać powóz w ruchu gołymi rękami.
Jan Kazimierz– prawowity król Rzeczpospolitej, któremu szlachta odmówiła posłuszeństwa, a potem wzywała do powrotu. Jest osobą łagodną i religijną, poświadczają tego śluby złożone we Lwowie i czyniące Matkę Boską królową Polski. W sytuacjach tragicznych jest w stanie wyjąć szablę i walczyć jak zwykły żołnierz.
Tomasz Billewicz– starosta rosieński, stryj Aleksandry, odważny i honorowy, bogaty i nieco naiwny. Po uderzeniu go przez Bogusława jest żądny zemsty, ucieka z Taurogów i zbiera oddział wolontariuszy walczący przeciwko Szwedom.
Anusia Borzobohata-Krasieńska– kobieta 25-letnia, szlachcianka z dworu Wiśniowieckich, słynąca z urody, rozkochiwała w sobie wszystkich mężczyzn, a wszyscy bardzo jej pragnęli. To samo stało się w Taurogach i dzięki miłości Brauna mogły z Oleńką uciec. Rozkochała w sobie Sobiepana i to mogło skończyć się dla niej źle.
Stefan Czarniecki– hetman, kasztelan krakowski, doskonały wódz i strateg, człowiek skromny i małomówny.
Paweł Sapieha– hetman, wielki patriota, który spieniężył cały swój majątek, aby ratować ojczyznę, bardzo dobry wódz, lubił także huczne bale.
Jerzy Lubomirski– marszałek koronny, magnat zadufany w sobie, ale patriota.
Augustyn Kordecki– przeor na Jasnej Górze, którego męstwo i odwaga doprowadziły Szwedów do klęski.
Hieronim Radziejowski– zdrajca, podkanclerz koronny, dzięki któremu wojska szwedzkie wkraczają i skutecznie zajmują Wielkopolską.
Karol Gustaw– król szwedzki, uzurpator, tyran i wybitny polityk, który strachem i obietnicami potrafił podbić tak wielki kraj jak Polska.
Kiemlicze– ojciec, a także synowie Kosma i Damian to uboższa szlachta wierna Kmicicowi, pazerni na majątek i drogocenne rzeczy, są odważni i waleczni, pilnują też aby Andrzejowi nic się nie stało.
Soroka– wachmistrz Kmicica, który kilkadziesiąt lat służył w wojsku, odważny i wierny, skromny wiezie sakiewki Kmicica z Częstochowy mimo przymierania głodem nie kupuje żywności, dlatego Kmicic ratuje mu życie, kiedy Bogusław zaostrzył dla wachmistrza pal.

oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka

ROZDZIAŁ XX

Sytuacja uległa zmianie po przybyciu do Taurogów konwoju z Anusią Borzobohatą-Krasieńską. Zaczęła kręcić oczkami i uwodzić wszystkich oficerów, także Brauna. Przywiozła wiele nowin, którymi dzieliła się z panem Tomaszem i Oleńką. Opowiadała zatem o konfederacji i wojskach hetmańskich walczących otwarcie ze Szwedami, o Czarnieckim i jego zwycięstwach, wlewała w ich serca otuchę i nadzieję. Oleńka opowiedział jej swoją historię i problem z Bogusławem.

Pan Tomasz wspominał wojska Sapiehy i znajomych rycerzy, Wołodyjowskiego i jego przyjaciół. Anusia zna Wołodyjowskiego, bo kiedyś byli sobie bliscy. Z kolei Radziwiłł to powinowaty Wiśniowieckich i zna go z dawnych lat, dlatego nakazał opiekować się nią. Anusia opowiedziała o Babiniczu i Zamoyskim. W jej oczach to rycerz znamienity i pochodzi z witebskiego. Miecznik nie zna nikogo takiego, chociaż w takich czasach wielu używa przybranych nazwisk.

Panna Anusia była pewna spotkania z Babiniczem, bo rycerz ten, ilekroć wspomniał Bogusława, zgrzytał zębami z nienawiści. Szkoda też, że serce ma zajęte i w innej się kocha. Panny zaprzyjaźniły się bardzo i serdecznie. Jednego razu Anusia opowiadała o siwych oczach Babinicza. Podczas drogi do Sapiehy bardzo za nimi tęskniła, chociaż rycerz nie chciał odwzajemniać jej spojrzeń. Oleńce też przypomniały się siwe oczy Kmicica i było jej tęskno. Potem rozmawiały o oficerach pilnujących je w Taurogach. Panna Anusia „pogrążyła” (rozkochała) w sobie wszystkich poza Ketlingiem. Ten zakochany jest w Oleńce. Myślały nad ucieczką, ale postanowiły czekać do momentu przybycia na Żmudź któregoś z patriotów.

W jakiś czas potem przybył do Taurogów oficer Bies, który przyniósł najświeższe wiadomości. Bogusław pokonał Krzysztofa Sapiehę, Horotkiewicza i poszedł na Podlasie. Koło Drohiczyna skończyło się szczęście. Oto nacierał na wojska oddział, który nie chciał dawać walnej bitwy. Prowadził z nimi wojnę podjazdową i szarpał podjazdy Bogusława, niszczył przeprawy i zagarniał tabory. To był podjazd tatarski. Anusia domyśliła się, że chodzi o Babinicza. To nazwisko wymawiane ze zgrozą w całym obozie księcia. Opowieść oficera kończy się na Sokółce i Janowie, skąd wyruszył na rozkaz księcia do Prus. Ma ostrzegać i mobilizować załogi przed możliwością ataku Sapiehy.

Anusia cieszyła się bardzo i krzyczała, iż najlepszy rycerz to pan Andrzej, co zadziwiło Oleńkę. Do tej pory nie znała imienia Babinicza. Jeśli jej nie pokocha, to wyjdzie za Wołodyjowskiego.

ROZDZIAŁ XXI

Dwa tygodnie później wróciły resztki wojska Bogusława po odniesieniu klęski. Książę i Sakowicz zatrzymali się w Rosieniach. Ketling powiadomił o wszystkim Oleńkę. Najbardziej interesowało ją, czy Sapieha lub też Babinicz ścigają księcia i przeniosą wojnę na Żmudź. Tego Szkot nie wiedział. Pozostawił jej pistolet do obrony.

Książę Bogusław obalił koncerzem Babinicza, ale nie spodziewał się, że go pokonał. Bał się o swoje dobra. Nie miał ich czym bronić przed Babiniczem i jego Tatarami. W rozmowie z Sakowiczem narzeka na Babinicza.

Ma zamiar zostać kilka dni w Taurogach i ruszać do Prus. W Taurogach ma zostać Sakowicz, który zdradza przyjacielowi, iż chce się żenić z panną Anusią. Później rozmawiał z nią i prosił o względy dla Sakowicza podczas jego nieobecności.

ROZDZIAŁ XXII

Elektor wezwał do siebie Bogusława. Napomknął o wyprawie Karola Gustawa na południe Polski i nie wróżył mu powodzenia. Chciał mieć jak najszybciej Radziwiłła przy sobie i Bogusław musiał wyjechać. Panna Anusia przesłuchiwała Sakowicza i dowiedziała się o miłości księcia do Oleńki i chęci ożenku. Książę specjalnie trzyma ją w Taurogach, aby grasanci nie zrobili jej krzywdy. Z kolei Sapieha i Babinicz poszli za królem aż pod Lwów. Ta informacja spowodowała, iż panienka z niechęcią myślała o opuszczeniu Taurogów, aby nie wpaść w ręce hultajów.

Dochodziły do nich wiadomości o klęsce Karola i zatrzymaniu go pod Sandomierzem. Także wieści o ruchach przeciw Szwedom w całym kraju. Pan Tomasz nie wytrzymał i także dołączył do powstańców. Zostawił list do Oleńki. Przepraszał ją w nim za pozostawienie jej w Taurogach, ale miłość do ojczyzny nakazuje mu tak postąpić, musi stawać z mieczem w ręku. Oleńka płakała, ale zrozumiała i wybaczała stryjowi.

Po zwycięstwie Sapiehy pod Warką Bogusław przysłał po posiłki i Sakowiczowi pozostało mało ludzi do obrony Taurogów. Bał się okolicznych grup szlacheckich, które podsuwały się coraz bliżej. Myślał o wyjeździe do Prus. Anusia z Oleńką naradziły się, aby Sakowicza pognębić, odwieść od myśli wyjazdu. Anusia wiedziała, iż staroście bardzo na niej zależy, ale też i na majątku, jaki ma dziedziczyć na Litwie. Dlatego miała nad nim władzę i najpierw wmawiała mu, iż boi się Billewiczów, a potem, że została uwięziona. W każdym razie nie zamierzała jechać do Prus i Sakowicz także musiał dać za wygraną. Tego dnia Sakowicz z oddziałem napadł na Billewiczy i rozbił ich, a więźniów stracił. Sam miecznik rosieński uszedł z życiem. Usłyszano wkrótce dobrą wiadomość, że Warszawa wolna już od Szwedów. Starosta bał się o księcia Bogusława, który być może wyruszył pod stolicę z Prus, a dawno od niego nie miał informacji. W końcu jednak Sakowicz odebrał pismo od księcia. Ten donosił, iż po bitwie warszawskiej Babinicza wysłano na Litwę, aby powstanie szerzył.

Dlatego prosi Sakowicza o rozsądek i wyjazd do Birż. Sakowicz przeraził się, bo na drodze do Birż leżało wiele oddziałów szlacheckich, a jeśli pojawi się Babinicz, urośnie w siłę. Braun dowiedziawszy się nowin, przekazał je Anusi. Ta rozpłakała się i powiedziała Oleńce, że pan Babinicz wielkimi pochodami idzie na Litwę, śpieszy się i rozbija po drodze wszystkich wrogów. Najwyraźniej śpieszy się do Anusi. Taką ma nadzieję.

ROZDZIAŁ XXIII

Kmicic podążał na Litwę i rzeczywiście po drodze prowadził wojnę. Natknął się na dywizję Duglasa i pozorując ucieczkę, rozbił wiele oddziałów. Kiedy myśleli, że odszedł, wracał na tyły i dopiekał, porywał wozy i kasę, niszczył ludzi. Okoliczna ludność donosiła mu o wszystkich ruchach nieprzyjaciela i bardzo mu sprzyjała. Zachowywał się jak wilk kąsający stado z różnej strony. W końcu Bogusław wyznał Duglasowie, że miał dwa razy Babinicza pod szablą i ten mu się wywinął. Postanowił z małym oddziałem jechać jako przynęta i trzymać na sobie Tatarów, dopóki wojska Duglasa nie uderzą. Wzięli Babinicza w kleszcze, ale wówczas okazało się, iż Bogusław połączył się z odziałem Radziejowskiego. Dowiedział się, iż zbliża się hetman Gosiewski z potęgą 6 tys. żołnierzy. Duglas zastanawiał się, dlaczego tak duże siły wyszły z okolic Warszawy, gdzie pewnie ma dojść do walnej bitwy. Z listów wynikało, że Gosiewski ma iść do Prus, a zadaniem Duglasa jest powstrzymanie go. Chociaż generał miał mniej liczebne wojsko, 4 tys., to ufał, iż może siły hetmana związać i zatrzymać.

Babinicz tym czasem szedł w ślad za piechotą szwedzką pozostawioną przez Bogusława i chciał ją całkiem wyciąć. Z Gosiewskim połączył się dopiero pod Ostrołęką. Spotkał tam Wołodyjowskiego i przyjaciół. Narzekał na los, który znów nie pozwolił zmierzyć się z Bogusławem. Od Zagłoby dowiedział się o Rochu Kowalskim. Rycerz ten poszedł do kniazia Połubińskiego stawiając tam chorągiew husarii. Chciał kopią walczyć i natrzeć na Karola Gustawa. Zagłoba zwierza się wszystkim, iż lubi Rocha. Mówił też, że nawet jeśli przegrają 100 bitew, to 101 wygrają i przepędzą Szwedów. Wróżył potem Kmicicowi i Wołodyjowskiemu, że odnajdą swoje ukochane i będą mieć z nimi gromadki dzieci.

ROZDZIAŁ XXIV

Tydzień później Kmicic przekroczył granicę Prus pod Rajgrodem. Gosiewski poszedł na Warszawę a Duglas za nim, myśląc, że Babinicz też jest z armią Gosiewskiego. Kmicic raził wroga i znosił wszystkich, pozwalając swoim Tatarom na wiele. Wspominał swoich zmarłych przyjaciół, którzy teraz mogliby wiele rzeczy dokazać. Szedł Prusami, a ludzie formowali pułki do obrony. Kmicic kąsał i krył się jak wilk, dlatego nie mógł iść tak szybko, jakby chciał. W dodatku gruchnęła wieść o przegranej walnej bitwie pod Warszawą, śmierci hetmanów i niewoli Jana Kazimierza. Warszawa ponoć znów została wzięta.

Te informacje zmieniły Kmicica w zdziczałego wodza, który szukał śmierci. Niszczył wroga i zdobył wiele majątku, a jego Tatarzy obłowili się bardzo. Wszystkie kosztowności mieli ze sobą, więc gdy jeden ginął, pozostali walczyli o jego konia i ukryte pod siodłem bogactwa. Miesiąc później dowiedział się, iż Jan Kazimierz przegrał bitwę trzydniową z powodu rozejścia się pospolitego ruszenia.

Obronie Warszawy i wyprawie Babinicza (Kmicica) na Litwę reż. filmu Jerzy Hoffman nie poświęcił miejsca. Były to jednak ważne wydarzenia historyczne oraz w życiu bohaterów Potopu. (film TVP, 1973)

Babinicz (Kmicic) brał udział w obronie Warszawy, bitwach wraz z Czarnieckim i potyczkach na Litwie. (film TVP, 1973)

Nieprawdą też było jakoby wojska były rozbite i hetmani zginęli. Wojsko w ładzie cofnęło się na południe. Poszedł za nimi Karol Gustaw, ale okazało się, iż to był manewr taktyczny. Wojska polskie pod Czarnieckim odnosiły wiele zwycięstw i siła Szwedów kruszyła się. Jeden szlachcic przyniósł mu jednego dnia list od Wołodyjowskiego. Szedł on z hetmanem Gosiewskim do Prus ścigając Bogusława i prosił Kmicica o przyłączenie się do dywizji. Początkowo nie chciał w to wierzyć, aby Gosiweski znów nacierał na Prusy. Po dwóch dniach marszu wpadł jednak w ramiona pana Michała. Dowiedział się o śmierci Kowalskiego. Zginął z ręki Bogusława. Działo się to podczas bitwy warszawskiej, w której polska armia wygrywała. Po ataku husarii Roch rzuciła się na Karola Gustawa, zsadził go z konia potężnym uderzeniem, a gdy się zamierzał szablą dostał kulę w samo ucho od Bogusława, który nie wiadomo skąd nagle się tam pojawił. Kolejnego dnia Kmicic szedł na czele armii w podjeździe do Prostek.

ROZDZIAŁ XXV

Polskie wojska doszły do Wąsoszy i tam zatrzymały się 6 września na odpoczynek. Kmicic poszedł z kilkoma chorągwiami z podjazdem w celu zdobycia informacji. Toteż w dwie doby przyprowadził jeńców i oficerów, od których wszystkiego się dowiedzieli. Gosiewski postanowił nie czekając iść ku Prostkom. Wołodyjowski i Kmicic wypytywali o Bogusława jednego ze schwytanych oficera Rossela. Dowiedzieli się, iż Sakowicz jest w Taurogach, a książę jest zdrowy. Kazał rzucać medykiem na prześcieradłach i kiedy ten zemdlał, książę poczuł się zdrowy. Śmiano się z Bogusława, że wozi ze sobą kobiety do towarzystwa, ale służyły mu do prasowania. Kmicic bardzo się zdenerwował na te wieści, lecz Rossel zeznał, iż jedna była Szwedką, druga z Prus. Zatem to nie Oleńka i Anusia.

Kilka godzin później Kmicic z oddziałem widział nieprzyjaciela. Wojska Waldeka zbierały się do drogi i miały się połączyć z piechotą idącą od Ełku. Hetman z wojskiem dotarł do wroga, gdy już tabory wychodziły z obozu, w ostatniej chwili. Gosiewski dał sygnał do ataku. Kmicic natarł na pułk rajtarii. Dobrze mu szło i wycinał wielkich rycerzy uprzedzając ich lekkością i szybkością ciosów. Na ratunek oddziałom szwedzkim przyszły dalsze pułki dragonów, a Kmicic nie załamywał się i czekał na wsparcie, gdy rozpoczął się ostrzał artylerii na bród, którym przeszli Polacy. Nie było odwrotu i wydawało się, iż wszyscy zginą. Szły do ataku chorągwie Korsaka i Wojniłłowicza, ale nie mogły przez ostrzał się przebić. Hetman rozkazał przeprawić się ordzie Hussan-beja i uderzyć na tabor z boku.

Tymczasem Kmicic był w poważnych tarapatach, bo dragonia szła w pomoc chorągiew Bogusława. Nakazał więc odwrót i cofali się ku rzece. Myślał, że skoro wojsko nie może przejść brodu, to trzeba wroga podprowadzić bliżej.

Ruszyli na dźwięk piszczałek ku brodowi, a za nimi ciężki pułk i czerwoni dragoni. Siłą rozpędu wpadli do rzeki, kiedy Tatarzy Kmicica rozjechali się w prawo i lewo. Szwedzka artyleria wstrzymała ostrzał brodu i wówczas zaatakował Gosiewski z całą siłą. Waldek i inni wodzowie wiedzieli, iż jazda szwedzka nie da rady polskiej. Całą nadzieję pokładali w armatach i piechocie. Polskie wojska odnosiły zwycięstwo i tabor zostaw wzięty przez Tatarów. Rozpoczyna się ostatni etap klęski. Bogusław zebrał wokół siebie niedobitki jazdy i chcąc ją ratować uciekał z biegiem rzeki. Rzuciła się za nim chorągiew Kmicica i dobijała. Pułkownik ruszył w pościg za Bogusławem. Kiedy już go doganiał, zorientował się, iż jego koń nie doścignie książęcego, zresztą to tego konia wziął mu książę w Pilwiszkach. Zakrzyknął wówczas na niego, aby uciekał, bo boi się Kmicica. Książę odwrócił się i zobaczył, że są sami.

Oleńka wiernie czekała w Wodoktach na swojego rycerza, nie wiedziała, że to Babinicz. (film TVP, 1973)

Oleńka wiernie czekała w Wodoktach na swojego rycerza, nie wiedziała, że to Babinicz. (film TVP, 1973)

Zawrócił i stanął do pojedynku. Przegrałby go i zginąłby, gdyby nie to, że zaszantażował Oleńką Kmicica. Oddał go po nadzór swoich Tatarów, mieli za jeńca dostać okup, a tymczasem opiekować się nim musieli. Poprowadzono go potem przed oblicze hetmanów i tylko Michał Radziwiłł uratował go od linczu. Potem oddał pod opiekę Gosiewskiego, a Tatarom dano pieniądze 100 tys. talarów.

Wołodyjowski miał za złe panu Andrzejowi. Powinien go był zabić, bo teraz wszystko ujdzie mu płazem. Kmicic jednak wyjawił prawdę. Gdyby Bogusław zginął, zginęłaby Oleńka. Otrzymał od księcia obiecany glejt i rozkaz wydania mu Oleńki. Miał teraz iść do Birż i ją odzyskać.

ROZDZIAŁ XXVI

Oleńka z Anusią dostały się do oddziału miecznika. Uciekły z Taurogów z pomocą Brauna. Podróżowali bezpiecznie do Lubicza, aby jak najdalej od Sakowicza, którego zemsty się obawiali. W Lubiczu wszystko Oleńce przypominało Kmicica. Cierpiała bardzo i nie mogła się nawet modlić za niego, bo przecież był zdrajcą. Zazdrościła Anusi Babinicza, jego męstwa i uczciwości. Szlachta witała miecznika z szacunkiem. Nie bali się nawet Szwedów stojących w Poniewieżu, na których pan Tomasz chciał uderzyć. Doszły do nich wieści o klęsce wojska pod Prostkami, że to zasługa Babinicza. Graf Waldek, Izrael i Bogusław zostali wzięci do niewoli. Wkrótce usłyszeli o wzięciu Babinicza Taurogów i ucieczce Sakowicza. Pod Kołtyniami Babinicz zbił pułkownika Baldona, pod Worniami wyciął piechotę szwedzką, pod Telszami stoczył większą zwycięską bitwę z dwoma pułkownikami, Normanem i Hudenskiöldem, w której

Hudenskiöld poległ. Z Telsz ruszył Babinicz ku Kurszanom, pędząc przed sobą mniejsze oddziały szwedzkie. Wszyscy żyli tymi wiadomościami i pomijali informację o klęsce Gosiewskiego pod Filipowem. Anusia napisała listy i posłała do Babinicza, aby ją ratował. Listy oba wraz z posłami wpadły w ręce wrogów. Sakowicz kazał Brauna obedrzeć ze skóry. Połączył się później z wojskiem z Poniewieża i ruszył na miecznika z Kiejdan. Nie wiedział, że krok w krok za nim podąża Babinicz.

ROZDZIAŁ XXVII

Kmicic szedł zwyciężając i nie miał pojęcia, iż Oleńka jest w Wołmontowiczach z miecznikiem. Wiedział z zasięgniętego języka w Taurogach o jej ucieczce do Białowieży. Szedł za Sakowiczem i oddziałami szwedzkimi. Te napadły na miecznika gotowego do obrony, ale po godzinach walki znalazł się w tarapatach i musiał cofać pod las. W szeregach jazdy znajdowały się Anusia i Oleńka. Podczas natarcia piechoty myśleli o zbliżającej się śmierci, ale wtedy stała się rzecz zaskakująca. Babinicz natarł z taką siłą, aż wojska Sakowicza rozpierzchły się i zostały wycięte w pień. Nawet nie wiedział, iż uratował ukochaną i całe Wołmontowicze. Oczekiwali go z nadzieją, lecz nie wrócił do nich. Anusia stała się nerwowa i opryskliwa. Mówiła o Babiniczu jak o grubianinie. Myślała inaczej. Skoro przyszedł, to pewnie dostał od niej listy. Nie wiedziała o śmierci Jurka Billewicza i Brauna, którzy nie doszli z listami do Babinicza.

ROZDZIAŁ XXVIII

Sakowicz skrył się w Poniewieżu, a Hamilton uciekał z oddziałami. Babinicz szedł za nimi po śladach i w końcu, gdy uciekający nie mieli już co jeść i padali z wyczerpania, dali mu pola. Rozpoczęła się bitwa pod Androniszkami, a skończyła w Troupiach. Hamilton zginął wraz ze swoim wojskiem broniąc się bohatersko. Kolejnego dnia pan Andrzej robił rachunki i liczył straty, a potem ruszał dalej. Akbah przyniósł mu pisma znalezione przy oficerze, ale Kmicic je schował do torby i nie czytał. Dopiero po przemarszu chorągwi i oględzinach zerknął na pisma. Było tam jedno skierowane do niego. Dowiedział się, iż Oleńka widocznie była w oddziale Billewicza i to ich uratował, podobnie jak Wołmontowicze. Więc ręka boska nad nim czuwa i pozwala wymazać wcześniejsze winy.

Tego samego dnia przybył do niego z pismem od Sapiehy pan Wierszułł. Dawniejszy dowódca Jeremiego przybył robić zaciągi na Litwę. Z listu Kmicic dowiedział się o przymierzu Szwedów z węgierskim Rakoczym i inwazji 80 tys. armii na południe kraju. Wzywa go zatem do powrotu i zasilenia armii swoimi oddziałami. Pan Andrzej jest wściekły i walczy ze sobą, aby wypełnić rozkazy. Byłoby mu łatwiej iść, gdyby nie przeczytał listu od Anusi. Po tylu mitręgach i walkach ma teraz znów walczyć. Uważa to za niesprawiedliwe. W końcu jednak decyduje się na powrót do Sapiehy i porzucenie prywatnych spraw.

ROZDZIAŁ XXIX

Cały kraj był w ogniu. Walczono na Rusi i Wielkopolsce. Wkrótce Karol poszedł do Danii a Lubomirski, Potocki i Czarnecki wzięli okup od Rakoczego. Orda rozbiła jednak te wojska zanim wyszły z Polski. Czarniecki później poszedł do Danii w pościgu za Szwedami. Kraj zaczął więc budzić się do nowego życia i odbudowywać. Ludzie wracali do swoich domów i nastawał pokój. W 1657 roku było już po wojnie węgierskiej i panował pokój na Żmudzi jak i w większości kraju.

Panna Oleńka mieszkała w Wodoktach razem z miecznikiem i zdecydowała po wszystkich doświadczeniach iść do klasztoru od nowego roku. Jeździli doglądać majątku w Mitrunach i pewnego razu miecznik mówił o Lubiczu. Prawnie on należy do nich, ale Oleńka nie chce tego majątku. Jednego razu spotkali wieczorem jakichś ludzi. Był to Soroka. Wiózł on Kmicica do domu. Pan Andrzej był ranny, postrzelony przez Węgrów. Kazał się tam wieźć i tam chciał umrzeć. Oleńka spojrzała na niego i nie widziała oznak życia. Kazała przysłać księdza z Upity.

Przez kilkanaście dni wysyłała służbę z pytaniem, jak zdrowie Andrzeja i za każdym razem słyszała, że jeszcze żyje. W końcu po kilkunastu dniach cyrulik z Kiejdan zapowiedział, że rany goją się dobrze i rycerz wraca do zdrowia. Wtedy Oleńka zaniechał wysyłania służby.

Powrót do zdrowia oznaczał sądy nad Kmicicem, którego Lauda znała sprzed kilku lat. Miecznik nalegał, aby rozważyła czy nie może spełnić życzenia dziadka? Ona kategorycznie zaprzeczała. Chociaż słyszała pogłoski, jakoby Babinicz a Kmicic to jedno, to nikt w to nie uwierzy. Piętno win ciąży na Kmicicu i nie będzie udawała, że tego nie dostrzega.

ROZDZIAŁ XXX

Gdy Andrzej doszedł do sił, zapragnął jechać do Upity do kościoła. Potem chciał jechać do Wodoktów pokłonić się pannie i podziękować za opiekę. W kościele siedział koło niej, tak się złożyło, iż powitali się. Potem siedzieli w milczeniu. Kiedy ksiądz skończył kazanie, wówczas rozległy się krzyki przed kościołem. Oznajmiały one powrót chorągwi laudańskiej z wojny. Wszyscy cieszyli się i nie mogli opanować ze wzruszenia. Weszli później do kościoła rycerze Butrymy, Stakjany, Domaszewicze, Gościewicze. Jedna czwarta wróciła z tych, którzy ruszyli pod Wołodyjowskim. Po ewangelii ksiądz odczytał list króla Jana Kazimierza do ludu Wielkiego Księstwa Litewskiego. Król opowiedział o wszystkich dokonaniach, poświęceniu i bitwach w obronie ojczyzny, o Częstochowie i Śląsku, o Warszawie i męstwie, jakie wykazał.

Rehabilitacja Kmicica - Babinicza wywarłą na szlachcie ogromne wrażenie. Oleńka nie miała wątpliwości, że Andrzej odkupił swoje winy. (film TVP, 1973)

Rehabilitacja Kmicica – Babinicza wywarłą na szlachcie ogromne wrażenie. Oleńka nie miała wątpliwości, że Andrzej odkupił swoje winy. (film TVP, 1973)

Największe wrażenie uczynił na zebranych fragment, w którym król mówił, iż jako Babinicza wysłał Kmicica na Litwę. Wszyscy wiedzieli, kim był Babinicz i jakie zasługi do ratowania tych ziem włożył. Oleńka przez cały czas płakała i nie mogła się odezwać. Dalej król nakazał, aby imię Kmicica było chwalone w całym Księstwie i nikt nie mówił przeciwko niemu złego słowa. Jeszcze przed posiedzeniem sejmu mianował go starostą upickim. Oleńka wybiegła z miecznikiem z kościoła, a Andrzej znalazł się w ramionach przyjaciół Wołodyjowskiego i Zagłoby. Z całą szlachtą ruszyli do Wodoktów prosić Oleńkę o rękę.

Była i tam Anusia, której Oleńka powiedziała, kim naprawdę jest ów Babinicz. Ta ucieszyła się, że jest z nimi i pan Wołodyjowski. Wkrótce przybyli wszyscy do Oleńki i ta powiedziała Andrzejowi, że jest niegodna całować jego ran. W duchu robiła sobie wyrzuty z powodu wcześniejszych podejrzeń. Zagłoba wzniósł toast na cześć pary młodych i prosił brać ich za przykład, że w jakichkolwiek Polska nie znajdzie się opałach, trzeba wierzyć, że z pomocą Boga powstanie cała szczęśliwa i wolna.

***

Po jakimś czasie znów pan Kmicic ruszył na wojnę. Tym razem z panem Czarnieckim i Sapiehą zniósł Chowańskiego. Potem powrócił w nowej sławie i żył w zgodzie ze wszystkimi jako starosta upicki. We wszystkich ważniejszych sprawach radził się żony.

KONIEC

oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka

ROZDZIAŁ XI

Chorągiew laudańska wróciła do Sapiehy, z którego Zagłoba szydził. Czarniecki miał iść do Wielkopolski a potem do Gdańska i Warszawy. Z kolei Sapieha musiał iść najpierw do Lublina, który znów wpadł w ręce Szwedów. Zaczęło się oblężenie. W wolnym czasie Kmicic brał lekcje fechtunku u Wołodyjowskiego. Wkrótce mógł stawać do pojedynku z Janem Skrzetuskim, a ten miał mir największego mistrza w wojsku. Załoga lubelska poddała się wreszcie i przyjaciele bardzo się z tego cieszyli. Szli teraz ku Warszawie przez Mińsk, dokąd także zdążało wojsko królewski i sam Jan Kazimierz. Szło tam pospolite ruszenie z Podlasia, któremu miał dowodzić Jan Skrzetuski. Zagłoba znał Warszawę, pokazywał i opowiadał Rochowi o pięknych budowlach miasta. Wiedziano powszechnie, iż Szwedzi łupią wszystko i wywożą do Szwecji. Od Czarnieckiego przyszły złe wieści. Zbyt był zmęczony i nie mógł ruszać na oblężenie. Szwedzi obwarowali się w stolicy i uczynili z niej twierdzę z 3tysieczną załogą. Palili także przedpola, a więc różne dzielnice w tym Pragę. Całymi dniami płonęły domy i kościoły. Obóz Sapiehy oblegały tłumy nędzników i ludzi bezdomnych, którzy głodowali. Pomagał im, jak mógł.

Pewnego dnia Sapieha urządził ucztę na cześć króla Jana, na którą zaprosił oficerów i Kmicica także, jego Tatarzy mieli iść sami z podjazdem. Kmicic nie lubił uczt, ponieważ kojarzyły mu się z dworem Radziwiłła. Ponadto najwięcej niedoli przychodzi właśnie podczas uczt.
Sapieha bawił gości i ucztowali wszyscy, kiedy rozległ się alarm. Nieprzyjaciel wyszedł z zamku z wycieczką i pan Kitowicz był w ogniu. Skoczył mu na pomoc Oskierko, ale zdziesiątkowano mu oddział. Wołodyjowski trafił na swoją chorągiew prowadzoną przez Rocha, dołączył do nich Kmicic i w porę ratowali Oskierkę. Wreszcie Sapieha zebrał oddziały i ruszył do regularnej bitwy na całym Mokotowie. Z podjazdu wrócił oddział Tatarów Kmicica z Akbahem. Widzieli oddział jazdy przedzierającej się z wozami od Babic do miasta. Zrozumieli więc, iż ów wypad to chęć odciągnięcia uwagi od dostawy zaopatrzenia twierdzy. Sapieha rozkazał odciąć im drogę, ale było za późno. Dwieście wozów wjechało za mury i oddział jazdy. Zdołali jedynie wyciąć tylną straż i o mało nie wszystkich, gdyby pan Michał nie krzyknął, żeby brać żywcem.

Wśród jeńców znaleźli Hasslinga, Szkota na służbie Janusza Radziwiłla. Znał go Kmicic z Kiejdanów. Zapytał przez zęby, skąd idą i dowiedział się, że z Taurogów. Była tam też Oleńka, lecz Bogusław nic nie zdziałał z nią.

ROZDZIAŁ XII

Atak szwedzki był nauczką dla Sapiehy, który kolejnego dnia przygotował wojsko do tego typu wycieczek wroga. Przesłuchiwano Hasslinga i Kmicic niecierpliwił się bardzo, ponieważ musiał zasięgnąć wiadomości o Taurogach. W końcu doczekał się, ale rycerz szkocki był chory i miał gorączkę, a pana Andrzeja wysłano z podjazdem. Po powrocie dowiedział się tylko, że Bogusław między Bugiem a Narwią osiadł z wojskiem i nie rusza, bo boi się Czarnieckiego. Z kolei ten wielki polski rycerz nie atakuje Bogusława, gdyż nie ma piechoty i armat. Wołodyjowski powiada, iż nazajutrz ma być w obozie Jan Kazimierz z przybocznymi chorągwiami. Wiedzie za sobą 5 razy tyle wojska, ile ma Sapieha.

Przyjaciele obserwowali wjazd króla do stolicy. Sapieha pieszo wyszedł na spotkanie króla. Po obu stronach majdanu stały chorągwie polskie i litewskie. Żołnierze wiwatowali na cześć króla i swoich dowódców. Zagłoba bardzo się rozczulił na ten widoki płakał. Kolejnego dnia wszelkie place zabieliły się namiotami, a przed nimi stały tysiące koni. Wysłano poselstwo do Wittenberga, aby poddał miasto i złożył broń, ale ten ani o tym myślał. Do stolicy bowiem zwożono wszelkie rabowane przez Szwedów dobra i mieli czego bronić. Najgorzej przedstawiał się sytuacja ludu miasta, który z dnia na dzień cierpiał głód. Mieszczanie przedzierali się do wojska i błagali o ratunek króla. Oblężenie zapowiadało się jednak na długie i krwawe.
Pan Grodzicki bombardował mury od strony Wisły, a 15 czerwca około 6 tys. czeladzi z ekwipunkiem ruszyło do szturmu. Wśród nich był także Kmicic znudzony czekaniem na wyzdrowienie Hasslinga. Udało mu się śmiałym atakiem zdobyć szańce blisko bramy zwane kretowiskiem. Utrzymywał je, aż sam król to widział i zachwycał się odwagą młodzieńca. Następnie wysłał tam pana Topór Grylewskiego, aby zmienił Andrzeja. Ten jednak nie chciał ustąpić, kazał przysłać sobie tylko jedzenie. Król nakazał dywersję i atak na pałace na Krakowskim. Potem z oddali błogosławił wojska Kmicica.

ROZDZIAŁ XIII

Nastąpił krwawy szturm od strony Nowego Światu ku Krakowskiemu Przedmieściu. Do oblegających dołączył Jan Zamoyski i Stefan Czarniecki. Pierwszy przywiódł ze sobą piechotę i ciężkie działa, drugi przybył z częścią wojska na szturm. Zaraz też owe działa skierowano do szańców zdobytych przez Kmicica i zaczęło się ostrzeliwanie bramy. Pana Andrzeja wezwano przed króla do Ujazdowa i bardzo chwalono.

Z ust Wołodyjowskiego dowiedział się Kmicic o wielkim okrucieństwie Pontusa na Litwie, gdzie trwała wojna. Generałowie radzili, aby kilka chorągwi pojechało tam w celu wzmocnienia walk. Król komendę nad nimi powierzył Kmicicowi, bo on najlepiej do tej funkcji się nadaje. Andrzej ucieszył się, bo chciał tam jechać, ale dopiero po jutrzejszym szturmie na Warszawę. Wszyscy spodziewali się, iż to będzie ostatni szturm.

Kmicic mógł zabić Bogusława po ciężkim pojedynku, ale oszczędził go, aby zdobyć informacje o Oleńce. (film TVP, 1973)

Kmicic mógł zabić Bogusława po ciężkim pojedynku, ale oszczędził go, aby zdobyć informacje o Oleńce. (film TVP, 1973)

Polepszył się stan zdrowia Hasslinga, którego nazywają też Ketlingiem, a z rozmowy z nim dowiedzieli się, iż nazywa się Hassling-Ketling of Elgin. Opowiedział Ketling całą historię starań księcia o rękę Oleńki. Mimo że wzywał go Janusz, a wojska stały w gotowości, Bogusław nie chciał iść, bo zakochany pragnął zdobywać panienkę. Dla niej sprowadzał teatr i dla niej urządzał pokazy wojenne. Niczego jednak nie wskórał, chociaż w końcu oświadczył się. Odrzuciła go. Bogusław porwał więc miecznika rosieńskiego do Tylży. Oleńka wybłagała oficera, aby jej dał nabity pistolet. Tym oficerem by Ketling. Kmicic bardzo mu dziękował. Tego dnia, kiedy chciał nastawać na cnotę Oleńki, został powalony Bogusław ciężką chorobą i leżał miesiąc. Febra do dzisiaj go nie opuszcza. Potem przywieziono porwaną pannę Borzobohatą. Pan Michał zainteresował się opowiadaniem. Rozpoczęły się niesnaski wśród oficerów i pojedynki.

W pannie Oleńce zakochali się niektórzy, w Anusi wszyscy. Na pewno zakochał się w niej Sakowicz, prawa ręka Bogusława i człowiek bardzo zamożny. Anusia wciągnęła do spisku oficerów i planowała z Oleńką ucieczkę z Taurogów. Miały iść do puszczy białowieskiej i tam szukać schronienia.

Ketling później zasłabł i niczego więcej nie powiedział, a przyjaciele musieli przygotować się szturmu. Przybył do nich posłaniec z rozkazem, iż król życzy sobie, aby Zagłoba razem z królem pozostał podczas szturmu.

ROZDZIAŁ XIV

Odbyła się wielka msza polowa pomiędzy Powązkami a Marymontem. Było to 1 lipca. Król ślubował, iż w razie zwycięstwa wybuduje matce Boskiej świątynię. Śluby też składali inni, a każdy miał swoje cele. Po mszy rozpoczął się frontalny atak, a każdy z dowódców miał wyznaczony odcinek. Zagłobie król powierzył dowództwo nad pospolitym ruszeniem, które zaatakowało od strony Krakowskiego, szturmował pałac Kazanowskich. Podłożył puszkę z prochem i wysadził bramę, a potem walka rozgorzała o każdą komnatę.

W jednej Zagłoba znalazł klatkę z istotami, których nie znał.Wpadł do klatki zaczął pałaszować. Były to małpy, które narobiły wiele krzyku i skakały po nim, aż pan Onufry zaczął wzywać pomocy. Przybiegli inni żołnierze, ale zamiast go ratować stali i śmiali się do rozpuku. Dopiero Roch uwolnił wuja z małpiego uścisku. Zagłoba koniecznie musiał się wsławić teraz, gdyż bał się, że cała armia weźmie go na języki.

Pomocy wzywali żołnierze Opalińskiego walczący z klasztorze Bernardynów. Zagłoba ruszył im w sukurs i uratował wojsko przed Szwedami. Wnet zaczęto wiwatować na cześć Zagłoby. Ten nie poprzestał na zachwytach, ale dalej zdobywał bramę i mury, kiedy okazało się, że Szwedzi wywieszają białe flagi. Czarniecki przebił się przez mur i siał spustoszenie w mieście, podobnie i inne oddziały, a mieszkańcy Warszawy także ruszyli bić się. Wittenberg zrozumiał, iż dalszy opór skończy się rzezią jego armii, dlatego trębacze zaczęli trąbić a białe flagi pojawiły się wszędzie. Podpisano kapitulację i amnestię dla Polaków będących przy Szwedach z wyjątkiem oddziałów Bogusława. Król wraz z całym obozem oglądał wymarsz wojsk. Jechał tam Wittenberg, Wrangel młodszy, Horn, Ersin, Loewenhaupt, Forgell.

Zagłoba dowiedziawszy się o warunkach umowy, podburzał szlachtę do buntu. Wittenberg, który tyle złego wyrządził Polakom teraz uchodził z honorami, a szlachta nie miała z tego nic. Mało tego, przecież marszałek ten mógł wrócić na czele nowej armii i znów atakować polskie wojska. Bunt więc stał się ogromny i pospolite ruszenia natarło na marszałka. Ten do nóg króla upadł i prosił o łaskę. Radzono, cóż począć i Sobiepan miał zabrać marszałka do swojej twierdzy. Po całym zajściu szukano Zagłoby, ale schował się gdzieś dobrze. Dopiero w tydzień później król złagodniał i kazał ogłosić, iż Zagłoba ma się ujawnić, gdyż dwór za nim tęskni.

Z kolei Kmicica król wysłał na Litwę, aby ożywić tam wojnę ze Szwedami. Pierwszy więc pan Andrzej wiózł nowiny, że Warszawa wzięta i do Jana Kazimierza należy. Wszystkim ta wiadomość bardzo się podobała.

ROZDZIAŁ XV

Książę Bogusław miał wielką ochotę zbałamucić Oleńkę. Wspomagał go w postępowaniach Sakowicz. Powstrzymywała odmowa Billewiczówny i bliskość księżnej Radziwiłłowej z córką, która dorastała i była przyrzeczona Bogusławowi. Kiedy jednak księżna wyjechała do Kurlandii, mógł działać śmielej.

Miał się za wielkiego pana, rycerza i wodza, a także zdobywcę niewieścich serc. Niestety, nie potrafił zdobyć Oleńki i to go paliło. Otaczał ją opieką i sprawiał wrażenie na niej, że jest dobry. Podejmował ją jak udzielną księżniczkę z zachowaniem pozorów jakoby wszystkie damy tak traktował. Opływał w dostatki i rządził się nawet w Prusach jak król. Wskrzesił nawet stary i zapomniany zwyczaj turniejów rycerskich, w których raz sam wziął udział. Kiedy obalił wszystkich, wieniec zwycięstwa złożył na ręce Oleńki. Dla niej także zabił niedźwiedzia osaczonego przez psy.
Oleńka okazywała mu wdzięczność i była miła. Wykorzystywała swój wpływ na księcia. Pewnego razu wstawiła się do niego, aby ułaskawił skazanego na śmierć Szkota, przyjaciela Ketlinga. Kochała nadal Kmicica i nie mogła pokochać innego, chociaż wciąż była zła na zdradę ojczyzny Andrzeja. Może gdyby Bogusław nie był z tak znacznego rodu, zakochałaby się w nim. Była jednak zbyt nisko urodzona na przyszłą księżnę, ale za wysoko urodzona na bycie kochanką.

Kiedy padł Tykocin książę wyjechał do Królewca na rozmowy z ministrem szwedzkim. Do Taurogów zjeżdżały wojska szwedzkie i wydało się, iż książę im sprzyja. Wówczas też zniszczono wieś Billewicze i miecznik rosieński sam chciał zbadać stan majątku. Bogusław cieszył się, najwyraźniej to on uratował Billewiczom życie.

Oleńka sama nie wiedziała, co ma myśleć. Rozmawiał jednego dnia z Ketlingiem. Pytała o powód śmierci Janusza i usłyszała, iż ona nim jest. Książę Bogusław zakochany w niej nie wyruszył z odsieczą bratu i dlatego Tykocin i Janusz przegrali.

Później opowiedział jej, jak to Sakowicz podpowiada Bogusławowi sposoby, aby panienkę zniewolić i posiąść. Oleńka pytał też o Kmicica. Ketling był w oddziale, który poszedł w Pilwiszkach na poszukiwanie księcia. Bogusław długo rozmawiał z Kmicicem, a potem gdzieś pojechali i książę długo nie wracał.

Po tej rozmowie Oleńka wpadła na pomysł, aby uciec stamtąd. Rozważała różne opcje i w końcu zdecydowała się na ucieczkę do puszczy białowieskiej.

ROZDZIAŁ XVI

Wuj Oleńki wrócił do Taurogów. Widział spalone Rosienie, do Billewicz nie jechał, ponieważ spłonęły doszczętnie. To kapitan szwedzki Rossa walczył z oddziałem księdza Straszewicza. Wałęsały się tam też kupy grasantów. Po powrocie Oleńka zrelacjonowała mu rozmowę z Ketlingiem. Był oburzony, chciał ruszać, zebrać szlachtę i nacierać na Szweda i na księcia. Rozpoczął przygotowania do ucieczki. Mieli wysłać służbę niby to do Rosień, a w rzeczywistości służba miała czekać w lesie na nich. Z kolei Oleńka z wujem mieli wyjechać saniami niby do znajomych, a w lesie przesiąść się na konie i uciekać. Pomysł z Białowieżą był trafny.

Paterson opowiedział księciu o zakopanym majątku Billewiczów, ponad 100 tysięcy. Książę rozmawiał później z miecznikiem i Oleńką. Chciał pożyczyć pieniądze od miecznika, a ten nalegał na wyjazd z Oleńką, czym wzbudził podejrzenia Bogusława. Gotowy był dać dwa regimenty jako eskortę. W pewnym momencie tak nalegał, że miecznik nie wytrzymał i wybuchł nerwowo. Okrzyczał księcia i gdyby Oleńka nie stanęła pomiędzy nimi, to mogłoby dojść do nieszczęścia. Później opowiedział wszystko Sakowiczowi i obaj domyślili się, iż miecznik z panienką chcieli po prostu uciec.

Wówczas Sakowicz doradził, aby książę oświadczył się o rękę Oleńki, a ślub miałby im dać człowiek, który nie był księdzem, zatem można będzie ów ślub później anulować. Ten pomysł z początku nie spodobał się księciu, ale później na niego przystał. Pragnął on bardzo Oleńki za wszelka cenę.

ROZDZIAŁ XVII

Książę w rozmowie z miecznikiem oświadczył się o rękę panny Oleńki. Wuj panienki nie chciał wierzyć w szczęście, jakie spotyka ród Billewiczów. Oczyma wyobraźni widział, jak cała Żmudź zazdrości jego rodowi, szczególnie Sicińscy. Mówią o dziewczynie, że bardzo zawzięta na wrogów Rzeczpospolitej. Bogusław wyjaśnia panu Tomaszowi sposób swojego postępowania. Zamiast ze Szwedami jeszcze walczyć woli podpisać z nimi pakt i potem jeszcze ich wykorzystać do walki z wrogami kraju. Teraz on chce ożenić się z Oleńką potajemnie, aby nieprzyjaciel nie myślał, iż go lekceważy. O całej prawdzie powie światu, kiedy przyjdzie na to czas, po podpisaniu umowy. Radzi po cichu podpisać intercyzę, w tajemnicy ożenić się, a ze ślubem zaczekać. Nazywa pana Tomasza wujkiem i przyszłym dziadkiem Radziwiłłów. Grał jawnie na jego ambicjach i dumie rodowej.

Sakowicz przygotował intercyzę, zapisał Oleńce Birże. Bogusław odbierze wszystko, kiedy ślub okaże się nieważny. Są obaj w dobrych humorach, ale książę martwi się reakcji panienki. Miecznik oczywiście zgodził się na wszystko. Trzeba teraz przywołać Plaskę, który da im fikcyjny ślub. Wszedł do komnaty miecznik i książę od razu zapytał, czy może iść do Oleńki? Pan Tomasz nie ma dobrych wiadomości. Oleńka twierdzi, iż zgodnie z testamentem może iść do klasztoru lub za Kmicica. Bogusław był bardzo zły, wykluczał wcześniej taki obrót sprawy. Uderzył w pierś miecznika, a ten upadł na ziemię, natomiast Sakowicz zagroził kindżałem Kulwiecównie.

Kiedy do komnaty weszła Aleksandra, zobaczyła swego rannego wuja i Kulwiecównę skrępowaną w opałach. Nakazała Sakowiczowi natychmiast rozwiązać kobietę, a ten wykonał to, jakby mówiła do niego księżna. Następnie nakazała iść na górę do księcia, bo leży tam. Nazywała go sługą i w ogóle się nie bała.

ROZDZIAŁ XVIII

Radziwiłł dostał ataku i Sakowicz, starosta oszmiański, nie odstępował go na krok. Bogusław uważał pomysł ślubu za głupi. Opowiadał, jak poprzedniego dnia wpadł do pokoju dziewczyny i potem zasłabł, kiedy wyciągał ją z kominka. Oleńka skoczyła w ogień, aby się ratować. Sakowicz opowiadał z kolei, iż nóż, którym dotykał Kulwiecówny, wygląda dziś jakby coś go stopiło. To czarownica i należałoby ją podtopić w przeręblu. Nie można jednak puścić Billewiczów, ponieważ mają dużo schowanych pieniędzy. Bogusław rozkaże przekopać sad w Billewiczach i znajdzie skarb. Żałował pieniędzy wydanych na wszystkie imprezy, aby panience zaimponować, nadaremnie.

Kolejnego dnia wyruszą na Podlasie. Artyleria i piechota już wyszły. Zostawi po 100 osób załogi, także Patersen został, ponieważ Ketling zranił się własną szpadą. Straż przednia dostała rozkaz bicia chłopstwa i rebeliantów. W okolicy jest pełno grup szlacheckich a szczególnie na Laudzie, gdzie pozostało wielu wyrostków i starszyzny.

Naradzali się z Patersonem. Kolejnego dnia wyruszyli w pochodzie. Po jakimś czasie przysłali posłańcem list. Bogusław informował, że przyjmuje pieniądze miecznika i nie chcąc go męczyć podróżą, sam pieniądze wykopał. Pan Tomasz głośno rozpaczał.

ROZDZIAŁ XIX

Ketling zranił się specjalnie dla Oleńki, by z nią zostać. Kiedy wojska wyszły, rozmawiała z nim o ucieczce. Tłumaczył, iż nie powinien z nią w ogóle o tym rozmawiać, gdyż jest żołnierzem na służbie i musi słuchać rozkazów. Bez tego straci honor. Ponadto książę dał mu rozkaz na piśmie pilnowania miecznika i Oleńki, grożąc sądem wojennym, a także utratą honoru. Po wyjściu z pokoju zasłabł i przez dwa tygodnie chorował. Oleńka twierdziła, iż muszą jakoś bez jego pomocy się obejść. Miecznik nie potrafił jednak niczego wymyślić. Pozostało im czekać na wieści z pola bitwy, może Sapieha pobije Radziwiłła.

Po kilku tygodniach przyszły wieści o pobiciu Krzysztofa Sapiehy koło Brańska i marszu na Tykocin. Oleńka czuła wówczas i bała się, iż książę pójdzie potem na Podlasie i pobije wojska Sapiehy. Jedyne dobre wiadomości to wiadomość o odparciu ataku przez Częstochowę. To dodawało im otuchy. Całymi dniami modlili się teraz leżąc przed krzyżem o szczęście dla ojczyzny. Tylko Najjaśniejsza Panienka mogła teraz pokonać wrogów.

oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka

Tom III

ROZDZIAŁ I

Karol Gustaw pragnął zdobyć i utrzymać bogate miasta Prus Królewskich. Nie był w stanie zabezpieczyć całej Rzeczpospolitej. Kiedy pod Malborkiem nic mu nie wychodziło z oblężenia, ruszył na Jana Kazimierza i chciał go dopaść gdziekolwiek. Po drodze niszczył grupy szlacheckie, wieszał ludzi, palił ziemię ogniem i mieczem. Wittenberg odradzał mu pochód, ale Karol był uparty. Wkrótce poznał smak klęski, gdyż cały naród powstał przeciwko niemu i lud bił Szwedów gdzie popadnie. Załogi miast były w rękach Szwedów, pozostała część kraju już się od nich wyzwoliła.

Karol ścigał Stefana Czarnieckiego, ale nie była to łatwa sprawa. Ten prowadził wojnę podjazdową i zjawiał się, to znów znikał, a zawsze pozostawiał za sobą śmierć. Dopadł go w końcu pod Gołębiem, niedaleko ujścia Wieprza do Wisły. Wołodyjowski i parę innych zaciężnych chorągwi dobrze walczyło i nacięło wroga, ale gdy nadeszły główne siły Karolem, obraz bitwy się zmienił. Nie dołączyły do Czarnieckiego pułki stacjonujące na odpoczynku, więc ogłosił odwrót. Karol bardzo się cieszył ze zwycięstwa, chociaż wiele łupów nie zdobył, parę pustych wozów i worki z obrokiem dla koni. Po kilkunastu godzinach odpoczynku do kwatery Karola przybył Aszemberg, zameldował o stratach dwóch pułków. Wyciął je Czarniecki, o którym mówiono, że pobity. Karol nie chciał wierzyć, a jednak pod Krasiczynem Czarniecki znów był górą. Aszemberg powiedział, iż widział około 4 tys. wojska. Długo zastanawiał się nad kolejami tej wyprawy. Kazał mówić, że to chłopskie grupy rozbiły owe pułki i nakazał dalszy pochód.

ROZDZIAŁ II

W Lublinie król szwedzki dowiedział się o klęsce Bogusława i pochodzie Sapiehy. Ruszył jednak na Zamość. Gdyby udało mu się tę twierdzę zdobyć, mógłby przechylić szalę zwycięstwa w całej wojnie na swoją stronę. Królowi szwedzkiemu doradzał Jan Sapieha, aby komplementami zjednał sobie Zamoyskiego, bo to człowiek, któremu pieniądze i zaszczyty są za nic.

Do Zamościa zjechały dwie chorągwie laudańska i Szemberkowa, najwięcej ucierpiały pod Gołębiem. Przyjaciele witali księżnę Gryzeldę. Pod komendą jej męża, Jeremiego Wiśniowieckiego, kiedyś walczyli. Rozmawiali z Zamoyskim i ucztowali, a podjazdy przynosiły wiadomości, że Szwedzi codziennie przybliżają się do miasta. Szykowano się więc do obrony. Któregoś dnia z wałów zobaczono łuny palącego się niedaleko Szczebrzeszyna.

ROZDZIAŁ III

Wołodyjowski wrócił z podjazdem i jeńcami. Potwierdził, iż Karol jest w Szczebrzeszynie. Zamoyski obchodził mury ubrany w zbroję i ufny w siły swoich murów. Wreszcie pojawili się Szwedzi. Zdaniem Wołodyjowskiego było 10 tys. jazdy i 8 tys. piechoty. Karol Gustaw przysłał posła, ale że był nim Polak, Zamoyski pogonił zdrajcę i nie rozmawiał z nim. Kazał sobie przysłać Szweda. Pojawił się Forgell. Twierdził, że król przybył w odwiedziny. Chce także zostawić w Zamościu swoją załogę, a sam udać się w poszukiwaniu Jana Kazimierza. Przez niego to bowiem całe zamieszanie w kraju.

Starosta odpowiedział, że Zamość jest jego tak jak Karola Sztokholm i Janowi przysięgał, a nie Szwedom. Kiedy Forgell zapowiedział, że Karol oddaje całą Lubelszczyznę Sobiepanowi, wówczas ten darował królowi szwedzkiemu Niderlandy.

Poseł odjechał z niczym. Rozpoczęła się kanonada armatnia, ale Zamoyski nie był dłużny. Wołodyjowski chciał ruszyć za mury z wycieczką, ale starosta nie pozwalał.

Przez kilka dni trwał ostrzał, a potem znów wysłano Forgella. Zamoyski powiedział, iż przez cały ataku Szwedzi zabili na rynku świnię. Niech starają się tak dalej, może zabiją kolejną. Po naradzie wojennej Karol postanowił iść dalej, zaniechać oblężenia. Wyszły za Szwedami chorągwie z Wołodyjowskim.

ROZDZIAŁ IV

Wojska szwedzkie szły na południe ścigając Jana Kazimierza. Przedstawiały żałosny widok tej wiosny. Pojawił się w ślad za nimi pan Czarniecki i nie dawał im odetchnąć. Polskie chorągwie w obozie szwedzkim wymawiały posłuszeństwo i przechodziły na polską stronę. Pan Zbrożek i Kaliński pobili nieco jazdy i piechoty szwedzkiej i uciekli. Pozostał jeszcze Jan Sapieha przy Szwedach. Wittenberg prosił, aby król wycofał się z wojskiem do Warszawy. Zatrzymał się w Jarosławiu i wysłał podjazd 1000 osób z Kannebergiem na wschód przez San. Za lasem w Wielkich Oczach nie spotkali nikogo i to wydało się dziwne. Jechali dalej i napotkali niewielkiego jeźdźca, za nim podążyli. Potem pojawili się inni. Żołnierze prosili o wycofanie wojska, ale Kanneberg nie chciał.

Wydał rozkaz do ataku na chorągiew pana Wołodyjowskiego, który uciekał po wielkiej polanie. Na jej końcu zawrócił i uderzył z całą mocą na szwedzki podjazd. Z lasu wyszły następne chorągwie z Czarnieckim na czele. To był pogrom. Docinano Szwedów na oczach Jarosławia i całego szwedzkiego obozu. Ponieważ rozebrano most, którym Kanneberg przeszedł San, wsparcie szwedzkie nie nadeszło. Kanneberg sam zginął z ręki Wołodyjowskiego.

Potem nastąpiło przegrupowanie chorągwi na oczach Szwedów, którym dowodził Czarniecki. Wrogowi zza rzeki wszystko obserwowali. Widzieli też, jak Czarniecki gratulował rycerzowi, który zabił w pojedynku Kanneberga, a był nim Wołodyjowski.

ROZDZIAŁ V

Wojska szwedzkie były zdemoralizowane i głodne. Buszowały po okolicach i natykały się na grupy szlacheckie, które ich znosiły. Król nie zsiadł całą noc z konia i rano zwołał naradę wojenną. Nakazał odwrót do Sandomierza a potem do Warszawy. Czarniecki szedł za nim krok w krok. Król nadesłał mu dwie chorągwie i pismo, z którego wynikało, że hetmani niebawem ruszą i marszałek Lubomirski jest w drodze z 5 tys. armią. Zagłoba obawiał się zawiści i zazdrości o sławę Lubomirskiego. Nie wiadomo było, czy ów magnat będzie chciał połączyć się z Czarnieckim, czy walczyć na konto swojej chwały. Czarniecki postanowił więc wysłać poselstwo do niego, Jana Skrzetuskiego i Zagłobę z listem. Zagłoba chwalił się znajomością z Lubomirskim na wyrost. Kiedy ruszyli z poselstwem ku Radymnu, prosił, by Jan nic nie wspominał o liście marszałkowi, dopóki on nie da sygnału.

Czarniecki był jednym z najwybitniejszych polskich dowódców. (film TVP, 1973)

Czarniecki był jednym z najwybitniejszych polskich dowódców. (film TVP, 1973)

Podczas rozmów z Lubomirskim i jego świtą Zagłoba wkładał w usta Czarnieckiego same pochwały pod adresem Lubomirskiego. Mówił także, iż ostatnie zwycięstwa odniósł nie Czarniecki, a Lubomirski, wprawiając wszystkich w osłupienie. Wyjaśnił, że Szwedzi tak się przestraszyli nadciągającej armii marszałka, iż wystarczało krzyczeć „Lubomirski!” podczas ataku, by ich do reszty zastraszyć. Pan Czarnecki wychwalał cnoty i skromność marszałka przy wszystkich oficerach i oddawał się pod jego komendę, a nawet nazywał Lubomirskiego najlepszym kandydatem na króla w przyszłości. Trochę przeszarżował, ale wynik był imponujący, bowiem marszałek upojony komplementami sam zrzekł się dowództwa i oddawał pod komendę Czarnieckiego. Taki był cel polityczny wypowiedzi Zagłoby. Rzucił się też do całowania rąk marszałka. Jan Skrzetuski był wniebowzięty. Zagłoba powiedział mu później prawdę, że magnatowi wystarczy pomachać przed nosem koroną.

ROZDZIAŁ VI

Czarniecki nie mógł się doczekać posłów. W końcu kiedy się pojawili, niecierpliwie pytał o marszałka i list, który zawieźli od niego. Zagłoba odpowiedział, że Lubomirski przechodzi dobrowolnie pod komendę kasztelana Czarnieckiego. Zrelacjonował później swoje wystąpienie. Obecni nie chcieli wierzyć w jego słowa i czekali reakcji kasztelana. Ten nie mógł się nadziwić i dziękować panu Zagłobie. Razem w towarzystwie innych oficerów ruszyli do marszałka z wizytą.

Prowadzili wojnę podjazdową. Pewnego dnia pod Rudnikami chłopak wiejski przyjechał na źrebaku i mówił o wizycie Szwedów na plebani, a jest z nimi sam król. Szandrowski ruszył z chorągwią i Rochem Kowalskim. Prowadził ich chłopiec i wskazywał drogę. Kowalski po dramatycznej pogoni za Karolem Gustawem musiał ulec, król strzelił jego koniowi w nogę i koń się przewrócił.

Koledzy jadący za nim przynieśli mu sakiewkę wyrzuconą podczas pogoni przez ściganego. Szandrowski zniósł całą szwedzką chorągiew będącą strażą królewską. Kiedy pojawił się Czarniecki, dotarł do Michałka, chłopca, który własnymi rękami zdobył chorągiew nieprzyjaciela. Kasztelan obiecał wynieść go na sejmie do stanu szlacheckiego.
Wszyscy opowiadali później Zagłobie i przyjaciołom losy tej potyczki i zachowanie Rocha.

ROZDZIAŁ VII

Z Sandomierza przysłano trochę jedzenia wojskom szwedzkim. Cieszyli się tym, ale Czarniecki nowe szykował im niespodzianki. Przekroczył Wisłę i ruszył na Sandomierz. Zebrał po drodze kilka tysięcy chłopów i wpadł do miasta, wyrzynając szwedzką załogę. Zamek był jednak podminowany i wyleciał w powietrze, wielu ze szlachty tam plądrowało i szukało Szwedów. Karol Gustaw stał po drugiej stronie rzeki i patrzył, jak to wierni Polacy idą do nieba. To jedyna jego pociecha po klęsce.

Nadciągnął z Litwy hetman Sapieha i wzięli wojska szwedzkie w klin pomiędzy Wisłą i Sanem. Czarniecki rozmawiał z Sapiehą o dalszych poczynaniach wojennych. Spotkali się także przyjaciele i Kmicic opowiadał o ostatniej bitwie. Książę Radziwiłł uderzył go tak mocno, iż do tej pory nie może złapać tchu i krwią pluje. Bogusław oblega Malbork. Zaprosił wszystkich do swego tatarskiego namiotu i razem ucztowali. Zagłoba wyrzucał mu, iż nie dotrzymał słowa i nie poszedł szukać ukochanej. Na to Kmicic przypomniał, że i pan Skrzetuski porzucił poszukiwania na rzecz ojczyzny. Opowiedział też o pięknej Anusi, którą uratował przed Sobiepanem w Zamościu, a potem ją Bogusław porwał. Wołodyjowski zaprzysiągł zemstę księciu i stał się największym przyjacielem Kmicica. Znał bowiem wcześniej Anusię i kochał się w niej.

Potem dużo rozmawiali i pili. Roch Kowalski wpadł na pomysł, aby łodziami przedostać się na tereny szwedzkiej armii i porwać wartowników. Była mgła i to mógł być dobry pomysł. Pozostali nie potwierdzili tego zapału i poszli spać. Obudziły ich strzały zza rzeki. Nie było Rocha w pokojach. Najwyraźniej poszedł do szwedzkiego obozu i nie wracał.

ROZDZIAŁ VIII

Zagłoba rozpaczał za Rochem, a Czarniecki obiecał wymianę na szwedzkich więźniów. Zagłoba, Wołodyjowski i Kmicic popłynęli łodzią z poselstwem. Kmicic spotkał tam Sadowskiego, Czecha w służbie Karola. Pamiętał go spod Częstochowy i Czech również go nie zapomniał, chylił czoła przed nim. Powiedział o śmierci Kuklinowskiego. Zagłoba pytał o Rocha. Ten królowi bardzo się spodobał ze swojej siły. Król kazał wybrać 12 najsilniejszych z gwardii i stawać z Rochem w zapasy. Polak położył wszystkich. Zagłoba miał do ofiarowania za niego znacznych oficerów.

Dojechali do Gorzyc, do królewskiej kwatery. Karol Gustaw rozpoznał Wołodyjowskiego, który Kanneberga pokonał, ów uchodził w szwedzkiej armii za niepokonanego. Sadowski tłumaczył mu też, kim jest Kmicic. Długo ze sobą rozmawiali. Król nadąsał się, ponieważ on jest prawowitym władcą tego kraju, a oni są buntownikami. Zwalnia Rocha mimo że ten ślubował zabić go, ale czyni to wyłącznie z wyrozumiałości. Zapraszał też do odwiedzin pana Czarnieckiego. Rycerze wracali do siebie w dobrych nastrojach.

ROZDZIAŁ IX

Ogólny stan Szwedów w Rzeczpospolitej pogarszał się z każdym dniem. Zamknięci w ujściu rzeki Karol Gustaw ze swoją armią zaczęli już jeść konie rajtarów. Dobrym dniem był jednak 20 marca, kiedy poddał się Malbork i Szteinbok mógł iść z odsieczą Karolowi. Także nowe zaciągi świeżego żołnierza miał przysłać margraf badeński. Sapieha i Czarniewski uradzili, że Czarniecki pójdzie na spotkanie margrafa a Sapieha zostanie pilnować potrzasku pod Sandomierzem. Dowódca wziął najlepsze chorągwie i ruszył bez wozów i armat, aby nie zwlekać. Po drodze rozpędzał mniejsze oddziały szwedzkie i dążył za radą szpiegów do Warki. Miał tam przebywał margrabia badeński z odsieczą dla Szwedów.

Wołodyjowski poszedł z Zagłobą w podjazd, aby zbadać rozłożenie wojska. Natrafili na grupę 30, z czego 5 zabili, Szwedów i pogonili ich do obozu Czarnieckiego. Tam jeńcy zeznali, że margrabia wiedzie więcej żołnierzy niż ma w podjeździe Czarniecki, są to stare wiarusy, ale nie spodziewają się żadnego wroga tu spotkać. Kolejnego dnia więc stanęli naprzeciwko siebie, a dzieliła ich Pilica. Kazał chorągwi Witowskiego iść na most i bronić go muszkietami. Cały impet wojsk margrabiego zwrócił się przeciwko centrum pola. Po godzinie walki Czarniecki przeprowadził swoich żołnierzy brodem rzeki i runął na nieprzyjaciela z boku. To była rzeź prawdziwa. W kilka godzin armia margrabiego ponad 3 tys. żołnierzy przestała istnieć. Zbiegów wyłapywano nawet kolejnego dnia, inni w lasach wpadali na oddziały chłopskie i nie mieli dokąd uciec. Żołnierze wiwatowali na cześć Czarniewskiego.

Z pogoni za zbiegami wrócili później Wołodyjowski i Zagłoba z laudańskimi. Bardzo dużo Szwedów zginęło na drodze do Warszawy. Wzięli też kilku generałów do niewoli. Potem przybyli do Warki na odpoczynek. Czarniecki był szczęśliwy i marzył o buławie hetmańskiej. To było do tej pory największe zwycięstwo nad Szwedami. Wiele armat i broni dostało się w ich ręce. To zwycięstwo mogło mieć wielkie znaczenie polityczne dla całego kraju.

ROZDZIAŁ X

Odpoczywali kilka dni, aby i konie doszły do siebie po szybkim pochodzie. Przybył do nich Charłamp, posłaniec od hetmana Sapiehy. Opowiedział, że król Karol wyrwał się z oblężenia pod Sandomierzem. Częściowo odpłynął, częściowo odjechał. Szwedzi całe noce budowali most i zwracali na niego uwagę wojskom Sapiehy. Tymczasem budowali mniejszy most, po którym niespodziewanie przeszli i uderzyli na chorągwie litewskie. Udało im się przebić z powodu wielkiego zaskoczenia. Król szwedzki podążył do Prus i razem z elektorem ma wrócić. Charłamp przywiózł też rozkaz dla Wołodyjowskiego, aby wracał do Sapiehy. Czarniecki żałował tego rozstania najbardziej.

oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka

ROZDZIAŁ XXII

Kmicic bardzo przeżywał oszczerstwa Boguaława, ale nic nie mógł poradzić. Król w tym czasie wzywany przez marszałka do powrotu w istocie chciał wracać. Senatorowie radzili zastanowić się jeszcze, ale Jan Kazimierz pytał tylko o radę, w jaki sposób wracać. Na czele dragonów, 300 ludzi pod wodzą Tyzenhauza, król miał bezpiecznie ruszać do Lubowli, a stamtąd do Lwowa.

Ksiądz prymas mówił kazanie podczas rady. Analizował i rozpaczał nad Polską, a z jego opinii wynikało, iż wino za całe zło leży po stronie rozpusty i bezprawia szlachty. Najpierw nie słuchali króla, a potem prosili go o powrót. Nie chcieli płacić podatków, a potem płacili Szwedom, nie cenili prawa, ale domagali się go względem siebie. To trzeba zmienić, bo inaczej Polska rozpadnie się.

Kmicic doradził królowi, aby Tyzenhauz wraz z jazdą ruszył wcześniej dla zmylenia przeciwnika, a monarcha pojedzie dwa dni później w niewielkim towarzystwie. Królowi spodobał się ten pomysł, a młodzi żołnierze pokłócili się. Król jednak nie ustąpił nalegań Tyzenhauza.

Był ów rycerz bardzo podejrzliwy wobec Babinicza ukrywającego swoje prawdziwe nazwisko. Spalony bok Kmicica przemawiał jednak na jego korzyść. Szykowali się więc do wyjazdu. Miał jechać Babinicz, Tyzenhauz, kasztelan sandomierski ze swoimi ludźmi i nuncjusz papieski, wszystkich poniżej 40 koni.

ROZDZIAŁ XXIII

Jechali przez Racibórz i wkroczyli na Morawy, gdzie nie wzbudzali zainteresowania. Kmicic i Kiemlicze od czasu do czasu zabawiali króla różnymi historiami z bitwy o jasna Górę, a także łamaniem podków przez braci Kiemliczów. Król rozpytywał o rany odniesione przez Babinicza. Pytał o ranę po kuli na twarzy i szabli. Pierwszą zrobił mu swój, ale nieprzyjaciel, drugą pan Wołodyjowski. Król znał małego rycerza i jego przyjaciół. Tyzenhauz odpytywał, co Babinicz robił na dworze Radziwiłłów i dlaczego nie przeszedł do Sapiehy? Z powodu ślubów musiał pójść do Częstochowy, bo akurat Matka Boska Ostrobramska była oblegana przez wojska ruskie. Tyzenhauz nalegał na króla, aby miał się na baczności przed Babiniczem, a król sam kolejnego dnia zapytał, gdzie Babinicz był pułkownikiem. Tyzenhauz słyszał, jak Kiemlicze zwracali się do Babinicza w ten sposób. Pan Andrzej nie chciał zdradzić, król dowie się wszystkiego w swoim czasie. Najpierw chce, aby król rozpoznał w nim dobre intencje. Wiele zgrzeszył w swoim życiu, lecz szybko się zorientował i teraz chce wszystko odpokutować wierną służbą.

Wjechali w Karpaty, a potem napotkany góral wskazał im drogę i granicę państwa. Król był szczęśliwy. Zapadał zmrok i zobaczyli łuny. Palił się Żywiec, zbiegowie potwierdzali to, Szwedzi przygotowali tam zasadzkę na króla. Było ich bardzo dużo i pewnie gdyby król tam był, oddział dragonów nie pomógłby wiele. Król prosił teraz o radę, a Tyzenhauz wskazał Babinicza, dzięki niemu majestat królewski był pozbawiony teraz obrońców, niech więc Babinicz radzi. Pan Andrzej nic nie mówiąc, zawołał na Kiemliczów i razem ruszyli przez wąwóz. Wówczas Tyzenhauz radził, aby król uciekał, ponieważ Babinicz to zdrajca i pewnie przywiedzie tam Szwedów. Jan Kazimierz nie zląkł się, dobył szpady i powiedział, że po raz drugi nie będzie uciekał z ojczyzny.

Tyzenhauz prosił o pozwolenie udania się w stronę Żywca z kilkunastoma ludźmi, ale król zakazał. Młody magnat poprosił, aby król go potem rozstrzelał, ale teraz musi jechać, bowiem o życie króla chodzi. Stał na skraju doliny i czaił się z ludźmi gotowymi do strzału. Nadjechał Babinicz z ludźmi, wiózł ze sobą jeńca. Zameldował, że Szwedzi odeszli na Wadowice, a oddział to niemieccy najemnicy. Jednego z nich król może osobiście przesłuchać. Zrzucił jeńca z kulbaki.

Przesłuchiwał go i okazało się, że nie ma Szwedów w pobliżu. Duglas rozesłał podjazdy, ale daleko nie wchodziły, napadali je górale. Możliwe, iż jakiś jeszcze gdzieś w górach jest. Babinicz prosił króla na kwaterę do Żywca, a Tyzenhauz nie ufał mu podejrzewał o symulowanie. Sam pojechał sprawdzić drogę. Kiedy wszystko się potwierdziło, wreszcie mogli spocząć. Tyzenhauz przepraszał Babinicza za podejrzenia, a ten nie chciał mu przebaczyć podejrzenia o zdradę. W końcu jednak pogodzili się. Pan Andrzej zyskał sobie wielki autorytet i podziw nie tylko króla.

ROZDZIAŁ XXIV

Kolejnego dnia ruszyli do Wadowic skręcając do Suchej. Dalej mieli iść do Nowego Targu, a gdyby coś nie tak szło, to mogli iść po stronie węgierskiej aż do Lubowli. Król miał nadzieję, że marszałek posiadający wielkie wojska ubezpieczy drogę. W okolicy Nowego Targu górale ostrzegali, że są jakieś oddziały szwedzkie w okolicy Czorsztyna.

Szli na granicy z Węgrami po polskiej stronie wąwozem. Prowadził ich góral, gdy nagle kazał wszystkim uciszyć się. Słyszał idące wojsko za zakrętem. Kmicic i Kiemlicze ruszyli na zwiad. Nie było już wątpliwości, to Szwedzi. nie było możliwe uciekać, więc król wydobył szpadę i nakazał obronę. Tyzenhauz z 20 ludźmi ruszyli naprzód, ale przed nimi był Kmicic. Ponieważ był ubrany w szaty szwedzkie jeszcze spod Częstochowy, Szwedzi myśleli, iż to ich podjazd. Gdy zbliżył się do kapitana, wystrzelił i położył oficera trupem. Natarli na Szwedów z całą siłą bez nadziei na ratunek, a za nimi w wąskim wąwozie szedł Tyzenhauz. Król także chciał walczyć, lecz wstrzymywali jego konia, nuncjusz i kasztelan.

Kmicic doznał ran i okaleczony walczył resztkami sił, kiedy jego koń padł i fala rajtarów przedarła się przez niego w stronę króla.

Babinicz (Kmicic) był gotów oddać życie za króla. (film TVP, 1973)

Babinicz (Kmicic) był gotów oddać życie za króla. Wszyscy przeżyli dzięki pomocy górali. (film TVP, 1973)

Wówczas drogę im zagrodził Tyzenhauz, ale niewiele mógł zdziałać przeciwko 300 rycerzy liczącemu podjazdowi. Przeciwnik brał krwawy odwet. Nagle z pomocą przyszli górale i zarzucili z góry kamienie na żołnierzy szwedzkich. Następnie zeszli z gór i ciupagami kończyli przeciwnika. Wkrótce wszyscy Szwedzi polegli, a górale stanęli przed królem. Od nuncjusza dowiedzieli się, iż uratowali z opresji własnego króla. To był prawdziwy cud. Okazało się, że górale sami ściągnęli ów podjazd w zasadzkę i dopiero gdy zobaczyli czterech rycerzy atakujących wroga, zobaczyli orszak królewski. Król przypomniał sobie nagle i kazał szukać Babinicza. Odszukano go z wielkim trudem, ale na szczęście jeszcze oddychał. Gdy odnaleziono ciało rycerza, król pytał jeszcze przytomnego, jak mu się odwdzięczy? Myśląc że umiera pan Andrzej wypowiedział prawdziwe swoje nazwisko, Kmicic, po czym zemdlał.

ROZDZIAŁ XXV

Orszak królewski powiększał się o ludzi prostych, chłopów i górali, przyłączających się do niego na każdym kroku. Pod Nowym Sączem przyłączył się do niego także pułk wojewody bracławskiego z Wojniłłowiczem. Ten opowiadał o wielkich zmianach w kraju i biciu Szweda przez mniejsze i większe oddziały, w Wielkopolsce przez Żegockiego i Kuleszę, w Pile przez Warszyckiego, a także na Podlasiu przez Sapiehę. Chwalił także pomysł króla, aby przodem puścić dragonów, dzięki któremu życie ocalił. Jadąc rozmawiali o polityce, aż któregoś dnia Wojniłłowicz zobaczył wojska pana marszałka. Stanęli zatem na wzgórzu i patrzyli na wojsko z góry. Stanęły one w dwu rzędach, a środkiem zostawili ulicę, którą mknął sam marszałek Lubomirski. Szedł piękny i dumny, zdjąwszy czapkę przed królem i wpadli sobie w ramiona.

Zajechali do Lubowli, majątku marszałka. Powitały ich armaty na wiwat. Dokoła panował przepych i dostatek. Potem była uczta i marszałek wznosił toast za zdrowie króla. Następnie wieczorem rozpoczęto widowisko na placu na cześć króla.

ROZDZIAŁ XXVI

W przyjemnej atmosferze upływał im czas, a król nie zapomniał o Kmicicu. Odwiedził go i zastał zdrowego. Młodzian obiecał, że za kilka dni na koń siądzie i będzie mógł królowi towarzyszyć w dalszej wyprawie. Król dziwił się, jak to możliwe, aby Kmicic przeżył, przecież został bardzo pobity i ranny. Dla pana Andrzeja to nie nowina. Król pytał o przeszłość i rycerz opowiadał, jak to podchodził Chowańskiego. Powtórzył, iż jest chorążym orszańskim, a nazywa się Andrzej Kmicic. Prosił króla o wybaczenie i ten mu wybaczał, ale jednocześnie nie mógł zapomnieć o groźbie porwania króla wg słów Bogusława Radziwiłła. W końcu Andrzej musiał rozpocząć od nowa całą opowieść od przybycia do Lubicza i od grzechów, jakie miał na sumieniu wcześniej, ze swoimi kompanami także. Opowiedział jak na spowiedzi całą historię swego życia i miłości do Oleńki, a także nawrócenia. Król domagał się szczegółów i je dostał.

Jan Kazimierz wybaczył wszystkie winy i pocieszał Andrzeja, że Bóg musi mu wybaczyć także i złamanie przysięgi danej Radziwiłłowi.

Obiecał mu też dowództwo i list zapowiedni. Doradzał, aby pozostał przy nazwisku Babinicz, bo w ten sposób nikt nie będzie się na niego krzywił. Kiedy już okryje się sławą, wówczas król ujawni jego prawdziwe imię i zasługi dla kraju. Z tego wszystkiego, z całej łaski królewskiej pan Andrzej był tak szczęśliwy, że zemdlał. Król musiał wzywać pomocy, aby z powrotem Kmicica do łóżka włożyć.

ROZDZIAŁ XXVII

Dalszy marsz na Lwów to podróż z marszałkiem i wieloma dygnitarzami. Cały kraj powstawał. Jeździli kurierzy i wielcy pisali listy, aż powstała konfederacja tyszowiecka dla ratowania króla i narodu. Wydano też uniwersał, w którym wzywano wszystkich do walki ze Szwedami, tyranami i mordercami. Pan Domaszewski opowiadał, jak doszło do powstania konfederacji w sumie pomiędzy Sapiehą a Czarnieckim. Obecna szlachta nie chciała oponować, bo taka do Szwedów panuje nienawiść. Pan Sapieha spieszył się pod Tykocin, gdzie kończy sprawę z Radziwiłłem.

Z Częstochowy przybył pan Krzysztoporski i spotkał się z królem. Przywiózł list od przeora Kordeckiego, który Jan Kazimierz natychmiast zaczął czytać. Była mowa w nim o Babiniczu, że wszyscy go opłakiwali, wielkiego bohatera i obrońcę Jasnej Góry. Król pocieszał ich, bo Babinicz żyje i jest zdrów. Gość opowiada także, iż po odejściu Millera Wrzeszczowicz wrócił i chciał atakować klasztor, zastając otwarte bramy. Naród jednak postawił się tak zawzięcie, że musiał uciekać. Inną nowiną była śmierć wojewody poznańskiego Opalińskiego. Na jego następcę naznaczono Leszczyńskiego.

ROZDZIAŁ XXVIII

Pod Tykocinem szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Sapiehy. Zebrał swoich oficerów i nakazał po zdobyciu zamku szanować zdrowie Radziwiłła. Było wielu życzących śmierci Januszowi i namawiali pana wojewodę witebskiego do ukarania śmiercią zdrajcy, lecz on nie chciał tego czynić. Zagłoba wolałby inaczej postąpić ze zdrajcą, ale nie do niego należy decyzja. Wołodyjowski wspominał Oleńkę i gdyby ją jeszcze raz miał ratować, to by to uczynił. Doszły do nich głosy o opałach, w jakich znalazła się Jasna Góra. Zdaniem Zagłoby połowa wojska pod Tykocinem by wystarczyła, ale Sapieha jest uparty. Mogliby z częścią tej armii podejść pod Częstochowę na ratunek. Szczególnie przy grzanym winie nawoływali do odsieczy.

Zagłoba chciał wejść pośród wojska i zebrać ochotników. Pan Michał i reszta towarzystwa przerazili się. Zdawali sobie sprawę, iż nowo zaciężne wojsko łatwo zdemoralizować. Nawet Wołodyjowski rozżalił się, bo Zagłoba wcześniej śmiał się z niego, że niby za murami Tykocina spodziewa się ujrzeć oczy ukochanej. Nie miał szczęścia w życiu do kobiet mały rycerz. Zagłoba przepraszał go podchmielony całkiem i mówił, jaką miłością go darzy.

Na szczęście pan Oskierko gotował oddziały do ostatniego ataku.

ROZDZIAŁ XXIX

Janusz Radziwiłł był bardzo chory. Ubolewał nad utratą majątku, prestiżu i honoru. Oblegano go w zamku tykocińskim jak przestępcę Kostkę Napierskiego w Czorsztynie w przeszłości. Wszyscy przyjaciele odwrócili się od niego, włączając w to Karola Gustawa. Z wielkiego pana stał się żebrakiem i z powodu głodu w zamku także i on głodował. Nie chciał prosić szwedzkiego komendanta o rację żywności.

Od początku jego wyprawa na Podlasie była porażką. Atakował Sapiehę, tracił ludzi, niektóre obce oddziały przechodziły na stronę konfederatów. Janusz prosił o wsparcie Bogusława, ale ten nie ruszył się. Wysłał nawet list do księcia krajczego Michała Radziwiłła, ale ludzie Sapiehy go przechwyciły. Wojewoda witebski odesłał mu list księcia Michała do niego, w którym ów zapewniał, iż nie zamierza iść z pomocą krewnemu. Podobnie, pisał, Bogusław nie ruszy z pomocą z Prus. Elektor nie da mu wojska, bo nie chce swoich sił dzielić. Ponadto Bogusław chce związać się z rodziną Koniecpolskich i śmierć Janusza byłaby mu na rękę.

Wraz z powrotem Sapiehy w końcu grudnia wysadzono bramę i wojsko konfederackie rozbiło Szwedów. W tym czasie umierał Janusz Radziwiłł. Miał przywidzenia i majaczył. Przez cały czas był przy nim lekarz i Charłamp. Książę majaczył, że to nie on jest winien, ale Radziejowski. Na koniec wzywał imienia Maryi, chociaż był kalwinem. Wielu Szwedów wysadziło się w baszcie, unikając niewoli.

Wbiegli później do komnaty pułkownicy, ale Charłamp powiedział o śmierci i sam też się poddał. Chciano go posiekać, ale przyznał, że był wierny księciu za czasów potęgi i nie odstąpił go, gdy wszyscy księcia porzucili. Oleńki w Tykocinie nie było, Bogusław zabrał ją do Taurogów.

ROZDZIAŁ XXX

Król był we Lwowie i tam też zjeżdżali wszyscy z wielu stron kraju. Byli też Tatarzy z obietnicą pomocy w liczbie 100 tysięcznej armii i posłowie z Siedmiogrodu, był poseł cesarski i nuncjusz papieski. Wysyłano posłów do Sapiehy i na wszystkie strony. Zdążał tam po zniszczeniu Tykocina.
Król Jan Kazimierz podczas wielkiego nabożeństwa w obecności całej szlachty i magnatów, obcych posłów i ludu, upadł krzyżem na posadzkę. Następnie złożył śluby Panience Najświętszej i mianował ją królową Polski. Do niej zanosił modły o pomoc w tych ciężkich czasach. Przez 7 lat jego królestwo było nękane różnymi chorobami, a teraz chce prosić ją o wstawiennictwo u Jezusa.

Zachowanie króla przysporzyło mu wielu zwolenników i spowodowało ogromną radość poddanych, którzy skandowali wiwaty na jego cześć.

ROZDZIAŁ XXXI

Konfederacja tyszowiecka wydawał uniwersały i wszyscy jej się podporządkowali. Karol Gustaw był w Elblągi i biesiadował, wezwał także do siebie Wittenberga, a Krakowie pozostawił Wirtza. Sapieha podążał już po ziemi lubelskiej, aby łączyć się z hetmanami, a po drodze bił Szwedów i rósł w siłę. Przysłał królowi chorągiew do dyspozycji, a na jej czele Wołodyjowskiego. Ten zdawał sprawę królowi z poczynań Sapiehy, przywiózł także listy od wojewody witebskiego, którego król natychmiast obdarzył buławą książęcą. Chorągiew chce wysłać panu Czarnieckiemu, na którego cały impet ma się zwrócić. Wołodyjowski nie musi odpoczywać, bo pod Tykocinem odpoczywał, woli od razu ruszać w bój. Król dziękował za wierność i za to, że rzucił Radziwiłłowi swój buzdygan.

Spotkanie przyjaciół w obecności króla Jana Kazimierza. (film TVP, 1973)

Spotkanie przyjaciół w obecności króla Jana Kazimierza. (film TVP, 1973)

Rozmawiali o Kmicicu i ze szczegółami pułkownik opowiedział, jakim to żołnierzem i okrutnikiem był ów kawaler. Ale zrobił też wiele dobrego dla ojczyzny i im uratował życie. Król przedstawił im Babinicza, ale nie mogli go rozpoznać, zmizerniał i miał bliznę na twarzy. Król przedstawił go jako obrońcę swego i Jasnej Góry. Padli sobie z Wołodyjowskim w ramiona. Następnie król udał się na naradę z hetmanami.
Kmicic rzucił się na nich z pytaniami o Oleńkę, nie znaleźli jej w Tykocinie.

ROZDZIAŁ XXXII

Kmicic nie mógł wysiedzieć na miejscu, był żądny krwi Bogusława. Kiedy Wołodyjowski wprowadził do przyjaciół pana Andrzeja, wszyscy oniemieli i przerazili się. Opowiadał później o porwaniu Bogusława i całej swojej drodze z królem. Następnie Charłamp opowiadał szczegółowo, jak to Bogusław zachowywał się wobec Oleńki, że próbował zniszczyć imię Kmicica. Potem deklarował, że woli polskie szlachcianki niż francuskie księżniczki. Ponadto uspokajał młodzieńca, gdyż twierdził, że Bogusław jest w Elblągu z Karolem Gustawem, a panienka w Taurogach przy boku księżnej, żony Radziwiłła i nic jej tam nie grozi. Kmicic zrywał się co rusz i chciał pędzić bić Bogusława, był żądny jego krwi. Razem wyszli potem i ulicami spacerem odprowadzali Kmicica. Widzieli wielki, liczący 400 koni oddziała tatarski dumie maszerujący. To podarunek chana dla Jana Kazimierza. Zagłoba wspominał, jak to niedawno jeszcze stawali przeciwko temu wojsku, a teraz król układa się z nimi. Szwedzi bardzo się boją Tatarów. Kmicic nagle opuścił ich, biegł do króla, aby powierzył mu dowództwo nad tym czambułem.

oprac.t.1 r. 1-7t.1 r. 8-14t.1 r. 15-26t.2 r. 1-10t.2 r. 11-21t.2 r. 22-32t.2 r. 33-40t.3 r. 1-10t.3 r. 11-19t.3 r. 20-30Interpr./charakter.Kmicic i Oleńka
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close