Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki

zdazyc-przed-panem-bogiem-streszczenie

Oprac. -1--2--3--4--5--6--7--8--9--10-Int./Char.

Musimy jeszcze…

Przedostatni wątek wywiadu dotyczy pytań typu: “Jesteś Żydem, więc dlaczego przeżyłeś?” zadawanych przez wojska wkraczające do stolicy i nie tylko. Edelman dwukrotnie uniknął śmierci. Po raz pierwszy Niemiec strzelający do niego na Nowolipkach nie trafił, miał widocznie astygmatyzm. Po raz drugi uratował go Mietek Dąb, policjant żydowski, który zabrał go z wozu wiezionego do wagonów. Niemcom brakowało kilku Żydów do limitu 10 tys. Mietek nakłamał, że jest jego bratem. W mieszkaniu ojciec Mietka zdenerwował się na syna. Znowu za darmo kogoś uratował. Przecież mógł za to brać pieniądze i dostatnio żyć. Ten cieszył się, miał dobry uczynek i dostanie się do nieba. Ojciec nakrzyczał na niego, bo Boga tam nie ma, a jeśli jest to po stronie Niemców. Kolejnego dnia zabrano ojca Mietka i nie zdążył zdjąć go z wozu. Sam poszedł do lasu do partyzantki.

Te dziewczynki…

Do szpitala trafiały dziewczynki ze zwężonymi zastawkami serca. Optymalne działanie serca tłumaczył inżynier Sejdak, rozmawiał on z kardiochirurgiem Edelmanem. Dla niego jest ono jednym z wielu mechanizmów. Samo siebie reperuje. Kiedy nadchodzi taki czas, że nie potrafi samo siebie regenerować, wówczas pojawiaj się choroby. Optymalne bicie serca to 4200 uderzeń na godzinę, na dobę 100 tys. razy.

Może zatem przetłoczyć 7 tys. litrów krwi, czyli 5 ton. Posiada duże rezerwy wydajności i samo regeneruje zużyte części. Sejdak pracował nad stworzeniem zastępczego serca. Kosztowało 400 tys. i miał nieprzyjemności w zakładzie. Sztuczne serce może działać w trakcie operacji. Pan Bóg nad tym czuwa. Przypomniał mu się Stefan Sawicki. Dostał pistolet i miał iść z nimi na akcję. Była taki szczęśliwy, że z pistoletem pobiegł do cukierni. Pechowo wszedł tam niemiecki żołnierz. Zauważył broń u Stefka. Wyprowadził go ze sklepu i zastrzelił na miejscu. Czasami praca kardiochirurga przypomina wyścig z czasem. Tak było w przypadku Rudnego. Akurat miał zawał, gdy blok operacyjny był zamknięty, nie było sióstr instrumentariuszek. Profesor Jan Moll miał przedtem nieprzyjemności w pracy i dostał wymówienie. Solidarnie z nim z pracy chciały odejść Elżbieta Chętkowska i Aga Żuchowska.

Chodzi o to, by osłonić płomień świecy, ludzkiego życia. Niczego nie można być pewnym. Dlaczego Chętkowska wzięła truciznę, dlaczego córka Zygmunta w USA zażyła środki nasenne i też zmarła. W walce o życie nigdy nie wiadomo, czy Bóg wygrał, a może człowiek. Pozornie może wyglądać na zwycięstwo lekarza, ale po operacji okaże się, że jednak pacjent umiera. Masza, ocalała z kanałów, spotkała go na pogrzebie w Izraelu. Mimo 3 tys. kilometrów od Warszawy ona słyszała i wciąż słyszy krzyk chłopca palonego w getcie przez Niemców.

Po operacji są godziny i dni oczekiwania na odpowiedź, jak zareaguje organizm. Czy żyły i tętnice wytrzymają, czy pacjent przeżyje. Dopiero wtedy można sobie uzmysłowić proporcje: 1:400 tysięcy. Każde życie dla każdego oznacza 100% i to ma znaczenie.
KONIEC STRESZCZENIA

INTERPRETACJA

“Zdążyć przed Panem Bogiem” ukazuje realia życia w getcie warszawskim w latach 1942 i podczas powstania w 1943 roku. Ostatni z żyjących dowódców powstania, jeden z wielu świadków tych wydarzeń, daje świadectwo zbrodni hitlerowskich Niemiec. Tytuł sygnalizuje chęć przeżycia śmierci w sposób godny. Tylko o to chodziło powstańcom, chcieli umierać z godnością, czego odmawiano im do tej pory, traktując jak zwierzęta i prowadząc na rzeź setki tysięcy ludzi. Po wojnie Edelman był kardiochirurgiem, walczył o życie swoich pacjentów, chciał zdążyć przed Panem Bogiem, który gasił ludzkie życie jak wiatr płomień świecy.

CHARAKTERYSTYKA POSTACI

Marek Edelman – ostatni z żyjących przywódców powstania w getcie warszawskim z 1943 roku, odważny, honorowy, prawdomówny, bezkompromisowy, wybitny kardiochirurg, jeden z pionierów operacji na otwartym sercu i transplantacji serca.
Hanna Krall – dziennikarka przeprowadzająca wywiad z Edelmanem;
prof. Jan Moll – naukowiec, współpracownik Edelmana.
Elżbieta Chętkowska, Aga Żuchowska – lekarze, współpracownicy Edelmana,
Bubnerowa, Rzewuski, Wilczkowski, Genowefa Kwapisz, Rydny – pacjenci Edelmana.

Oprac. -1--2--3--4--5--6--7--8--9--10-Int./Char.
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. -1--2--3--4--5--6--7--8--9--10-Int./Char.

Czy nie najwyższy czas…

Krall domaga się od Edelmana liczb odnośnie powstania: powstańców 220, Niemców 2090, mają też lotnictwo, artylerię i ciężki sprzęt, 135 karabinów maszynowych, 1358 karabinów, 82 karabiny maszynowe. Z kolei na jednego powstańca przypadał 1 rewolwer, 5 granatów i 5 butelek zapalających, ponadto dwie miny i 1 pistolet automatyczny. Dnia 19.04.1943 r. wybucha powstanie. Niemcy wycofują się i dopiero kolejnego dnia podchodzą pod fabrykę szczotek. Wybucha tam jedna z dwóch min.

Później na rozkaz Edelmana Zygmunt strzela do esesmanów parlamentariuszy z białymi kokardami. To byli ci sami, którzy wcześniej wysłali do gazu 400 tys. Żydów. Nie czuli wobec nich żadnej odmiany współczucia. Po wojnie na rozprawie w pokoju prokuratora poznał Stroopa, generała dowodzącego likwidację getta. Miał już jeden wyrok śmierci, a wraz z Edelmanem mieli ustalić prawdę, gdzie była brama, a gdzie mur. To wydawało się Markowi bezsensowne i chciał opuścić ten pokój.

W kolejnych dniach Niemcy podpalili getto. Do piwnicy, w której siedzieli powstańcy, wrzucano granaty. Aby się nie udusić, musieli zamurować dziurę i odciąć jednego z powstańców. Jednego dnia z jednej piwnicy wyszło dziecko. Niemcy dali mu cukierka i zapytali, gdzie jest mamusia. Dziecko wskazało bunkier, a Niemcy wysadzili go wraz z kilkuset ludźmi.

Porządek historyczny jest porządkiem umierania- konkluduje Edelman, wspominając chronologię zdarzeń powstania. Po stronie aryjskiej “Wacław”- Henryk Woliński odpowiedzialny w AK za referat żydowski- meldował o poczynaniach Niemców. Od niego świat dowiedział się o Umschlagplatzu, wagonach, Treblince i komorach gazowych. AK podporządkowała sobie ŻOB, szkoliła Żydów (Zbigniew Lewandowski) i dostarczała im broń. Na zajęcia szkoleniowe po stronie aryjskiej chodziły dwie osoby. Edelman wie, iż jednym z nich był Michał Klepfisz, drugą była kobieta. Para ta szkoliła później Żydów w getcie.

Łącznikiem ze światem i przedstawicielem ŻOB-u po aryjskiej stronie był Jurek Wilner. To on meldował “Wacławowi”, a ten zaś wysyłał meldunki bieżące do Londynu i opisywał w nich szczegółowe nastroje i sytuację w getcie. BBC nie wierzyło w te komunikaty i dopiero po miesiącu podawało swoim słuchaczom informacje z getta. Wysyłali także raporty do Kongresu Żydowskiego w USA z prośbami o pomoc.

Zgodnie z ostatnim listem generała Montera w chwili wybuchu powstania AK miało sforsować mur przy Bonifraterskiej. Chłopak z tą wiadomością płonął żywcem palony przez Niemców. Kompania SS czekała na placu Krasińskich i ostrzeliwała ulicę. Dwóch chłopaków mających wysadzić mur zginęła i nie było już komu podejść i wykonać to zadanie. AK chciało wyprowadzić powstańców z getta, ale Edelman miał wątpliwości, czy ktoś z nich chciałby wyjść. Wybrali śmierć z bronią w ręku. Edelman opowiada o Grabowskim, byłym harcerzu. Dostał on rozkaz wyjazdu do Wilna, aby tam zebrać młodzież żydowską i przygotowywać powstanie. Wszyscy Żydzi z Wilna przyjeżdżając do Warszawy chronili się najpierw u Grabowskiego. Ten ubierał ich modnie i uczył poruszać się bez “żydowskiego akcentu”. Jurek Wilner gromadził broń a Grabowski pomagał mu w tym. Towar przechowywali u Grabowskiego lub u sióstr karmelitanek bosych. Przełożona chciała tylko jednego, aby Jurek na chwilę przed śmiercią pojednał się z Bogiem.

W pierwszych dniach marca 1943 roku Jurka Wilnera aresztowało gestapo. Mecenas Woliński opowiadał, iż mieli takie prawo, że złapany dopiero po trzech dniach mógł mówić złamany przez Niemców. Wilner był torturowany przez miesiąc i nie zdradził. W ucieczce pomógł mu Heniek “Słoniniarz”. Zakradł się na Grochów, a potem zabrał Jurka do siebie. Grabowski z żoną i inni leczyli go. Przedostał się do getta. Kiedy wybuchło powstanie i zrobili już użytek z broni, Jurek dał znak do samobójstwa w bunkrze na Miłej 18. Większość członków ŻOB z Mordechajem Anielewiczem popełniła tam samobójstwo. Najpierw Lutek Rotblat zabił swoja matkę i siebie. Grabowski przez lata zastanawiał się, czy dobrze zrobił, zgadzając się na powrót Jurka do getta. Jednak gdyby przeżył, miałby pretensje do niego.

Po Jurku Wilmanie wysłannikiem ŻOB-u po aryjskiej stronie był Antek- Icchak Cukierman. Miał on zwyczaj noszenie pełnej torby granatów. Edelman bał się, że wybuchną podczas rozmowy. Jedna z pierwszych depesz wysłanych do Londynu przez “Wacława” było prośba o pieniądze na zakup broni. Otrzymali wówczas 5 tys. dolarów, za które kupili broń po aryjskiej stronie. Wcześniej jednak Tosia ukryła je w szczotce do froterowania i podczas rewizji nie znaleziono ich. Tosia to Teodozja Goliborska- ostatnia z lekarzy w getcie prowadząca badania nad głodem. Kiedy po wojnie spotkali się u mecenasa Wolińskiego dyskutowali o długości pobytu Jurka- Arie Wilnera w więzieniu.

Mecenas twierdził, że Jurek był przesłuchiwany przez miesiąc, Grabowski mówił o dwóch tygodniach, Edelman o jednym tygodniu. Podobnie było z flagami biało-czerwonymi i biało-niebieskimi powiewającymi nad gettem. Edelman nie pamiętał żadnych i dowiedział się o nich po wojnie. Na wszystkie tego typu odkrycia i ustalenia odpowiadał “Jakie to teraz ma znaczenie?” i zgadzał się na sugestie, że było ich 500, Anielewiczowa a nie Mordechaj malowała skrzela czerwoną farbą, miesiąc przesłuchań Jurka i flagi. Skoro “wszyscy” chcą tak i nie jest ważna prawda, niech im będzie.

Oprac. -1--2--3--4--5--6--7--8--9--10-Int./Char.
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. -1--2--3--4--5--6--7--8--9--10-Int./Char.

Andrzej Wajda…

Andrzej Wajda chciałby zrobić film o powstaniu w getcie. Mógłby wykorzystać Marka jako narratora, który opowiadałby o grobach. W jednym z nich leżał inż. Michał Klepfisz, który zasłonił ciałem karabin maszynowy, aby powstańcy mogli przejść. Część z jego przyjaciół powstańców po wyjściu z kanałów pojechali do Zielonki, gdzie po 10 min. przyszli tam Niemcy i ich zabili. Kilku zginęło w kanałach, udusili się. Niektórych nie zabrał samochód. Całą akcję zorganizował Kazik, który mieszka 3 tys. km od Warszawy i często dzwoni do Edelmana z pytaniem, czy ci ludzie nie zginęli przez niego. Edelman całą odpowiedzialność bierze na siebie. Wspomina, jak pracownicy pogrzebowi Towarzystwa “Wieczność” wozili wózkami trupy z getta i układali je w stosy najpierw pod murem, potem zajęli całe pole. Nad miejscem pochówku powstańców stoją pomniki żołnierzy z karabinami i ładownicami. W rzeczywistości nie było karabinów, a powstańcy byli cali brudni i czarni.

Luba Blum była dyrektorką szkoły pielęgniarskiej. Otrzymała pięć numerków na całą szkołę 60 pielęgniarek. Dała je najlepszym w nauce. Po wojnie dyrektorowała w domu dziecka. Strzyżono dzieci na łyso, uczono gry na fortepianie i dobrych manier. Leżała pochowana obok męża. Niedaleko na cmentarzu był grób Adama Czerniakowa, do którego powstańcy mieli zastrzeżenie, że ze swojej śmierci uczynił prywatną sprawę.

Dlaczego zostałeś lekarzem?…

Krall zadaje pytanie, dlaczego Edelman został lekarzem? Ponieważ w getcie w 1943 roku podjął decyzję, że nie pójdą bezwolnie na śmierć. Został lekarzem, gdyż nie mógł odnaleźć się w powojennym życiu. Pędził wszędzie i był w wielu miejscach. Wydawało mu się, iż ktoś potrzebuje jego pomocy, ktoś woła, ale zawsze okazywało się, iż to nieprawda. Któregoś dnia jego żona Ala zapisała go na medycynę. Poznał ją podczas powstania warszawskiego. Popadł w stan apatii i nie interesował się studiami. Z tego czasu pamięta śmierć Mikołaja, członka “Żegoty” (Rady Pomocy Żydom). Na łożu śmierci martwił się o finanse i rozliczenia, aby nikt nie zarzucił mu w przyszłości, że zdefraudował pieniądze, zrzucane przez aliantów dolary przeznaczone na broń. Miał gruby zeszyt ze wszystkimi notatkami i pozostałymi dolarami. To był pierwszy znajomy człowiek, który umarł a nie został zabity.

W końcu Marek zrozumiał, że jest jeszcze coś, co może zrobić dla innych ludzi i zajął się medycyną. Stojąc w klinice pod wielką palmą uświadomił sobie, iż podobnie jak na Umschlagplatzu, tak tutaj ratuje jednostki od śmierci. W zasadzie przez całe życie stoi przy bramie na Umschlagplatz. Kiedy już nie ma żadnych szans na przeżycie, stara się, by pacjenci umierali z godnością, bez strachu i poniżenia. Kiedy Pan Bóg chce zgasić świeczkę- życie człowieka, wtedy Edelman pragnie wykorzystując Jego nieuwagę, ocalić, przedłużyć chociaż o chwilę ludzkie życie, ten płomień. Kiedy dzięki numerkowi córka Tenenbauma przeżyła 3 miesiące, poznał co to miłość i to był sukces. Podobnie po operacjach dzieci dorastały i zakładały później rodziny, to także wielki sukces.

Edelman wspomina małą dziewczynkę Urszulę, którą operowali z profesorem. W zasadzie miał umrzeć, bo tego typu operacji jeszcze w Polsce nikt nie przeprowadzał. Aktualnie była dojrzałą kobietą, odwiedzała ich czasami. Podobnie Teresa z wadą serca. Nikt nie interesował się nią. Kiedy tylko ją zoperowano, chciała natychmiast wracać do domu, by zaopiekować się młodszym rodzeństwem. Jako dorosła kobieta także miała operację, po której pędziła do domu, do dziecka. Z kolei Grażyna z domu dziecka także miała operację. Urodziła dziecko i ma kochającego męża, który nie chce zgodzić się na kolejny potrzebny zabieg. Dlatego Grażyna gaśnie powoli na ich oczach. Po czasie zapomina się o byłych pacjentach, a ważni są tylko aktualni. Jedna z pacjentek, 70-letnia modliła się o lekarzy, którzy będą ja operowali.

Oprac. -1--2--3--4--5--6--7--8--9--10-Int./Char.
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. -1--2--3--4--5--6--7--8--9--10-Int./Char.

Lejkinowi, temu…

Edelman wspomina odwiedziny po wojnie córki zastępcy komendanta Umschlagplatzu. Ludzie ŻOB-u zabili go, ponieważ nie chciał dać im pieniędzy na broń. Kobieta tłumaczy ojca, nie miał pieniędzy, bowiem ukrywał ją po aryjskiej stronie, a to kosztowało. Chodziło o kilka tysięcy złotych na dwa pistolety. Wyjaśniał jej, jak bardzo mu przykro z powodu takiej śmierci jej ojca, który zajmował się tylko liczeniem więźniów na Umschlagplatzu, nikogo nie skrzywdził. Niemcy codziennie wysyłali do komór 10 tys. Żydów. Praca jej ojca polegała na policzeniu ich, po czym wracał do domu. Jego śmierć nie była bezsensowna, ponieważ potem już nikt nie śmiał im odmówić pieniędzy.

Po akcji “przesiedlenia” w getcie pozostało 60 tys. Żydów. Zorganizowali wtedy ŻOB, było ich 500, ale po jednej z akcji pozostało 80. władysław Szlengel, poeta, napisał w getcie wiersz. Mowa jest w nim o tym, iż mieszkańcy getta modlą się do Boga o śmierć z bronią w ręku, gwałtowną, chcą walczyć o to i ginąć z bronią w ręku. Tych pistoletów mieli w getcie wówczas tylko 10, a dostali je od Armii Ludowej.

Grupa Anielewicza prowadzona na Umschlagplatz nie miała broni, ale biła Niemców rękami. Grupa Pelca odmówiła wejścia do wagonów i została rozstrzelana. Z radiostacji Kościuszki słychać było wezwania do walki, był to kobiecy głos Ryszardy Hanin. Kiedyś Anielewicz zabił na ulicy Niemca, aby zabrać mu rewolwer. W odwecie Niemcy zrobili łapankę na ulicy Miłej i zabili kilkaset osób. Za rewolwer płacili od 3 do 15 tys., za ukrywanie Żyda po aryjskiej stronie od 2 do 5 tys. w zależności od wyglądu osoby. Wysyłali łączniczkę do Piotrkowa do getta. Uratowali stamtąd kilka osób. Edelman miał zaopiekować się Kellermanami. Niestety, nie odebrał ich ze szpitala i zginęli.

Pewnego razu w okresie powstanie Antek pierwszy powiedział, że Niemcy podpalą getto. Podpalili ich z każdej strony, getto centralne jeszcze się nie paliło. Uciekali przez dziurę w murze na Franciszkańskiej. Zygmunt strzelił w reflektor, aby nikt ich nie zobaczył. Dla Edelmana był to gest niepotrzebny. Zygmunt to chłopak, który prosił o pomoc dla swojej córki przechowywanej w klasztorze. Po wojnie Elżunię zaadoptowała jakaś para z USA. Po jakimś czasie dziewczyna popełniła samobójstwo z niewiadomych powodów. Przypomniał sobie Bluma, którego kiedyś poszukiwał na Ciepłej wśród łapanki. Ukraińcy ustawili ich czwórkami, ale Bluma wtedy nie znalazł.

Zastanawiał się wówczas, którędy tam iść. Wreszcie szedł, udając, że ma do tego prawo i nikt go nie zatrzymał. Po powrocie czekała na niego mała Stasia. Płakała, bo myślała, iż zabrali go Niemcy. Spotkał Bluma, gdy przebijali się na Franciszkańskiej. Mówił im o nieudanym wypadzie AK na mury getta. Anielewicz nie miał broni i był załamany. Spotkali się kolejnego dnia powstania w bunkrze Anielewicza. Było ich trzydziestu. Pozostali, którzy nie chcieli z nimi iść, zginęli. W jakimś momencie wpadł do piwnicy granat i wybuchł na głowie Adama. Marek wypadł na podwórko i strzelił z obu pistoletów do Niemców. Nie trafił, następnie uciekał do pobliskiej kamienicy i dostał się na dach. Edelman wypowiada refleksję na temat powstania warszawskiego. Wziął w nim udział później i uważa, że tam panowały komfortowe warunki. Powstańcy mogli nacierać się i cofać za dnia. Żydzi podczas swojego powstania w getcie musieli chować się po piwnicach i siedzieć w ukryciu, a wychodzili dopiero za dnia.

Trafił na jakieś poddasze. Spotkał tam chłopca z workiem sucharów. Dał mu dwa. Później zmarł i Edelman miał jego worek. Na podwórku znalazł zwłoki pięciu chłopaków. Musieli wykopać im grób, a ponieważ był to dzień 1 maja, odśpiewali zwrotkę “Miedzynarodówki”. Szóstego maja przyszedł do nich Anielewicz z Mirą. Nie chcieli zostać, wrócili do swojego bunkra na Miłą 18, gdzie popełnili samobójstwo następnego dnia. Następnie Edelman ze swoimi ludźmi kanałami przedostali się na stronę aryjską. Wyprowadzili ich przewodnicy AL., jeden z nich nazywał się Krzaczek. Wychodzili na oślepiające światło maja.

Oprac. -1--2--3--4--5--6--7--8--9--10-Int./Char.
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK
Oprac. -1--2--3--4--5--6--7--8--9--10-Int./Char.

Było to pierwsze wejście…

Mowa o alpinistach, Wilczkowski, zdobywcy polskich szczytów i wejściu na Mount Everest. Anglik Mallory zapytany, dlaczego wchodzi tam, odpowiedział, ponieważ on istnieje. Podobnie pasją zdobywania gór szczycił się Polak, pacjent Edelmana po zawale.

Podobnie zawału dostał pacjent Rudny, mechanik. Pilnował składania maszyn, bębnów w angielskiej maszynie. Był zapalonym działkowiczem i myślał o budowie altanki. Wspominała żona, że zawsze udawało im się zdobyć to, co chciał, najważniejsze rzeczy w życiu każdego człowieka. Na przykład kupili dobre żelazko, dostali talon na pralkę, urządzili mieszkanie.

Bubnerowa handlowała długopisami własnej produkcji. Dostała zawału podczas procesu. Oskarżono ją o dawanie łapówek kierownikom sklepów, aby sprzedawali jej produkty. Zawału dostała w domu. Edelman namawiał ją na operację, nie chciała się zgodzić, bała się. To ona była tą 14-stą pacjentką, przed którą profesor już nie pytał, czy ma operować. Ona wspominał swego dobrego zmarłego męża, który udzielał się w gminie żydowskiej. Zawsze wracał do domu, nie chodził do restauracji Malinowej. Wpłynął też na jej uwolnienie, wpłacając kaucję. Wierzyła w niego. Przed operacją podtrzymywała doktora na duchu, wierząc, iż tam w niebie jej mąż także i jego wspomaga, wszystko załatwi. Wkrótce potem profesor podwiązał główną żyłę w sercu Bubnerowej, aby skierować krew tętniczą żyłami.

Rudny był na stażu w Anglii i widział maszynę, która produkuje mniej bubli niż maszyny w kraju. Marzył, aby takie mieć w swojej fabryce. Kiedy przeprowadzano mu zabieg w stanie ostrym, lekarze walczyli, kto pierwszy, oni czy Pan Bóg. To przed tym zabiegiem profesor uciekł ze szpitala, ale potem wrócił i wszystko się udało. Po powrocie do zakładu Rudnego przeniesiono do łatwiejszej pracy. Zajmował się smarowaniem maszyn i sporządzaniem protokołów.

Wszyscy troje pacjenci nie chcieli mieć więcej zawałów. Mogło to się udać pod warunkiem zmiany trybu życia. Bubnerowa zrezygnowała z warsztatu i produkcji długopisów. Rudny także musiał się opanować, kiedy przywieziono ze Szwajcarii nowe maszyny. Musi cieszyć się życiem, a nie martwić maszynami. Piątego czerwca przychodzi w gości do szpitala, z kwiatami dla wszystkich, którzy go operowali. Składa też kwiaty na grobie Chętkowskiej.

Oprac. -1--2--3--4--5--6--7--8--9--10-Int./Char.
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on VK
VK

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close