Epoki literackie, analizy wierszy, poradniki, słownik, piosenki
Oprac.  Cz. 1-2 Cz. 3-5 Cz. 6 Plan

CZĘŚĆ PIERWSZA

I

Akcja rozpoczyna się w upalny lipcowy wieczór, gdy bohater spacerował po ulicy S-ej w Petersburgu. Zastanawiał się nad swoim losem i głodem, ponieważ od dwóch dni nic nie jadł. Doszedł do kamienicy, w której mieszkała pewna starsza pani. Ponadto mieszkali w niej różnego rodzaju rzemieślnicy. Wszedł na czwarte piętro i zapukał do drzwi. Otworzyła mu drzwi i wpuściła do przedpokoju. Przedstawił się jako Rodion Raskolnikow, były student, który już raz u niej był. Miało to ją uspokoić. Mężczyzna rozglądał się po pomieszczeniu, aby zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Zwracał się do niej per Alono Iwanowno, a w myślach per „starucho” lub lichwiarko. W mieszkaniu nie było jej siostry Lizawiety, która zajmowała się sprzątaniem i pracami domowymi i zakupami.
Rodion dał Alonie srebrny zegarek z wygrawerowanym globusem na kopercie i stalowym łańcuszkiem. Przypomniała mu, że mija termin wykupu przedmiotu, który zastawił u niej ostatnim razem. Chciała utargować jak najwięcej na zegarku. Nie wzruszyło jej zwierzenie chłopaka, że zegarek jest ostatnią pamiątką po ojcu. Zawyrokowała, iż może dać za przedmiot rubla i piętnaście kopiejek. Następnie wyszła do drugiego pokoju po pieniądze i młodzieniec nasłuchiwał, gdzie trzyma pieniądze. Przed wyjściem zapowiedział jeszcze, iż niedługo pojawi się ze srebrną papierośnicą. Nie zwróciła na to zbytniej uwagi.
Rodion był zły na siebie. Planował zrobić coś złego i miał wyrzuty sumienia. Szedł chodnikiem i ludzie potrącali go. Wszedł do szynkowni (knajpy) i usiadł z boku, zamawiając piwo. Popijając, patrzył na mężczyznę, który wyglądał na alkoholika.

II

Nieznajomy przedstawił się Rodionowi jako radca tytularny Marmieładow. Dość poprawnym i wykształconym językiem opowiadał mu losy swojej kariery, którą przerwało pijaństwo. Wyrzucano go z kolejnych posad, nie potrafił obronić żonę przed napaścią i pobiciem obcych ludzi, gdyż leżał w domu pijany. Nastoletnia córka musiała oddać się prostytucji, bo nie było na chleb. Jest to jego druga żona, oprócz wspólnego potomka mają dzieci z poprzednich małżeństw: żona Katarzyna miała dwójkę dzieci z oficerem piechoty, on zaś córkę Sonię. To ona właśnie musiała wyrobić sobie żółty bilet i nie mogła już mieszkać z rodziną, gdyż takie było prawo dla prostytutek.
Następnie Rodion pomagał pijanemu wrócić do domu. Marmieładow bał się wybuchowego temperamentu żony Katarzyny, mogła go pobić. W domu panowała bieda. Rodia zauważył sześcioletnią dziewczynkę śpiącą na podłodze, rok starszego brata płaczącego w kącie przy dziewięcioletniej siostrze. Katarzyna zrobiła mężowi awanturę z powodu przepitych pieniędzy. Przetrząsała mu kieszenie w poszukiwaniu pieniędzy, do czego namawiali ją sąsiedzi zamieszkujących inne pokoje. Raskolnikow był na jej liście podejrzanych o przepicie wraz z mężem pieniędzy. Zostawił jej kilka miedziaków na parapecie okna, gdy stamtąd wychodził.

III

Rodia miał problemy z Anastazją, która odwiedziła go kolejnego dnia. Miała dla niego ostrzeżenie, bowiem nie płacił czynszu. Mimo wszystko litowała się nad chłopcem, nie wyrzucał ago z pokoju, który bardziej przypominał komórkę niż pokój. Przysłała nawet służącą z herbatą i barszczem, aby cokolwiek zjadł. Ostrzegała, że jeśli nie zapłaci czynszu, poda go na policję.
Raskolnikow dostał od kucharki list. Pisała do niego matka Pulcheria. Mieszkała wraz z córką Dunią na prowincji w guberni r-skiej i żyła z niewielkiej renty. Akonto tej renty zadłużała się, aby wysłać synowi do stolicy pieniądze na utrzymanie. Podobnie Dunia zatrudniła się jako nauczycielka, aby wziąć zaliczkę potrącaną co miesiąc. Zaliczkę tę przesłała bratu. Matka pisała w liście o niemoralnej propozycji Swidrygajłowa, u którego pracowała jako guwernantka Dunia. Jego żona Marfa Pietrowna podsłuchała któregoś dnia ich rozmowę. Wniosła z niej mylne przekonanie o złym prowadzeniu się Duni. Następnie wydaliła ją z domu i obgadała w całej okolicy. Prawda była zupełnie inna, to właśnie Dunia nie chciała ulec naleganiom na romans Swidrygajłowa. Dopiero po miesiącu czasu Marfa odnalazła list, w którym Dunia prosi Swidrygajłowa, aby zaniechał nastawania na jej cześć i aby docenił swoja rodzinę. Po tym fakcie Marfa była na tyle uczciwa, że wstępowała do kościoła i do znajomych, aby wyjaśnić sprawę i wycofać wcześniejsze oskarżenia Duni. Chciała ją oczyścić z bezprawnych oskarżeń. Ponadto matka pisała, że narzeczony Duni Piotr Pietrowicz Łużyc (45 lat), krewny Marfy, wybiera się do Petersburga, aby tam otworzyć biuro adwokackie.
Z listu dowiadujemy się, iż wyjazd Rodiona z rodzinnego domu miał miejsce trzy lata wcześniej i matka nie może się doczekać spotkania go w mieście. Informuje Rodiona, iż niebawem prześle mu kilkadziesiąt rubli. Ta cała sytuacja z dobrocią matki i siostry wywołały w Rodinie uczucia radości i skruchy. Rozpłakał się i musiał się przejść.

IV

Spacerując, Rodia myślał o związku swojej siostry Awdotii (Duni) z Łużynem. Za wszelką cenę chciał do niego nie dopuścić. Domyślał się, iż jest to związek z rozsądku, siostra poświęca się dla niego, aby Rodion mógł jakoś żyć w mieście. W każdym razie z pewnością nie byłby to związek miłości. Pałał do Łużyna nienawiścią.
Siadając na ławce Raskolnikow zauważył może piętnastoletnią pijaną panienkę, którą zaczepiał dobrze ubrany mężczyzna. Rzuciła się na niego, aby ratować dziewczynę. Następnie zawołał policjanta, dał mu 20 kopiejek, aby zadbał o bezpieczny powrót dziewczyny do domu. Ona jednak nie była w stanie powiedzieć swojego adresu, była pijana.
Policjant więc puścił ją i za nią szedł, podobnie pobity przez Rodiona mężczyzna.
Rodion przypomniał sobie swojego kolegę ze studiów Dymitra Razumichina i postanowił go odwiedzić.

V

Rodion uznał, że póki co nie będzie odwiedzał Razumichina, ale wejdzie do baru (jadłodajnia) i coś zje. Wypił kieliszek wódki i zjadł pieroga z nadzieniem, a następnie znalazłszy się na Wyspie Pietrowskiej, zasnął w krzakach. Przyśniło mu się, iż ma 7 lat i mieszka z rodzicami na prowincji. Któregoś dnia szli z ojcem obok szynku, gdzie było wielu pijanych mężczyzn – bardzo się ich bał i ściskał mocno rękę ojca. Zobaczył wówczas wóz do przewożenia beczek i zaprzęgniętego w nim niewielkiego konika. Współczuł mu i bał się o jego los. Z baru wypadło kilku ludzi i właściciel konika zapraszał wszystkich na przejażdżkę, a także do tego, aby bili batem kobyłkę. Właścicielem konia był niejaki Mikołka. Wraz z nim sześcioro mężczyzn i kobieta weszli na wóz i zaczęli bić konia przypominającego raczej szkielet. Mały Rodion wyrwał się ojcu z ręki i stanął w obronie konia. Mikołka nadal go dręczył i śmiał się. Kobyłka nie miała siły ciągnąć wóz. Mikołka zdenerwowany, że ona nie wykonuje poleceń, wziął do ręki ogromny kij i okładał ją po zadzie. Inni przyglądali się temu i również bili konia. W końcu klacz upadła i zmarła. Tylko mały Rodia stanął w jej obronie, nawet rzucił się na Mikołkę, ale ojciec odciągnął go. Wtedy ludzie zaczęli krzyczeć na mordercę. Sen jednak skończył się i nie wiadomo, co było dalej. W każdym razie był bardzo przygnębiający dla Rodiona.
W drodze powrotnej znalazł się na targu na placu Siennym. Przypadkowo podsłuchał rozmowę Lizawiety, przyrodniej siostry Alony, z handlarzem. Wynikało z niej, iż kolejnego dnia Lizawiety nie będzie w domu około siódmej wieczór.

VI

Znajomość Rodiona z lichwiarką Aloną zaczęła się ponad miesiąc wcześniej. Kolega dał mu jej adres i gdy zabrakło Rodionowi pieniędzy, przypomniał sobie o Alonie. Zastawił pierścionek Duni i od razu zrobiło mu się żal wszystkich ludzi zastawiających przedmioty u lichwiarki. Denerwował go jej stosunek do siostry (przyrodniej) Lizawiety. Pewnego razu podsłuchał rozmowę oficera z jakimś studentem i domyślał się, iż oni rozmawiali o Alonie. Ponoć bardzo wykorzystywała Lizawietę i potajemnie nie zapisała jej nic w testamencie poza kilkoma rupieciami (meblami), choć to była jej jedyna krewna. Wszystkie pieniądze przepisała na monastyr guberniany w intencji wiecznego spokoju swojej duszy. Student wyraził nawet myśl, że lichwiarkę ktoś powinien zabić, a za jej pieniądze zrobić wiele dobra dla innych ludzi. Ta rozmowa przeważyła i Rodion podjął decyzję, że on „to” zrobi.
Kolejny dzień niemal przespał, obudził się dopiero wieczorem. Postanowił przyszyć do płaszcza pętlę do przeniesienia siekiery. Wyszedł po siódmej wieczorem. Był spóźniony, a jeszcze musiał zdobyć narzędzie zbrodni, siekierę. Nie zdobył jej u Anastazji w kuchni. Poszedł na podwórko do komórki gospodarza domu i stamtąd wziął siekierę. Miał wyliczone w krokach wszystkie drogi. Poszedł do bloku Alony i przez nikogo niewidziany wszedł na czwarte piętro. Alona otworzyła mu niechętnie. Tłumaczył, że przyniósł obiecaną papierośnicę – miał ze sobą drewniane zawiniątko. Kobieta odwróciła się do okna, aby odsznurować pakunek. W tym momencie Rodion wyciągnął siekierę i kilka razy uderzył w skroń ofiary. Wyjął z jej kieszeni klucze i pobiegł do sypialni. Wyciągnął z kufra kilka woreczków z kosztownościami, które go zadowoliły. Pośpiesznie otworzył jeszcze kilka szufladek i całą zawartość wrzucał do kieszeni.
Gdy usłyszał jakiś głos z kuchni, pobiegł tam. Zastał w pomieszczeniu Lizawietę. Miało jej nie być. Rodion rzucił się na nią z siekierą i zabił ciosem w głowę. Następnie w wiadrze opłukał siekierę i ręce z krwi. Przed wyjściem usłyszał jakieś hałasy na korytarzu i odkrył, że drzwi wejściowe wciąż są otwarte. W ostatniej chwili je zamknął. Ktoś przyszedł do lichwiarki i dobijał się do jej drzwi, za którymi stał Rodion. Nieznajomy postanowił pójść po dozorcę, jasne stało się bowiem, iż ktoś jest w domu, gdyż drzwi są zamknięte od środka. W tym czasie Rodion wymknął się i stanął w mieszkaniu za otwartymi drzwiami piętro niżej. Gdy nieznajomy z dozorcą poszli do góry, weszli do mieszkania Alony, wówczas wybiegł na dół i szybko podążał do swojej kamienicy za rogiem. Na podwórku odłożył umytą siekierę do schowka stróża i wreszcie wszedł do swojego pokoju, gdzie niemal zemdlał, padając na łóżko. Przedtem jednak schował zawiniątka pod tapetą w schowku w ścianie.

 

CZĘŚĆ DRUGA

I

Nie mógł spać, wciąż przewracał się a kolejnego dnia otrzymał wezwanie na policję. Przestraszył się, że zbrodnia wyszła na jaw. Gdy przybył na komisariat, cały drżał ze strachu, niemal mdlał. Nie chodziło jednak o Alonę i Lizawietę, lecz o weksel, którego nie zapłacił. Nieco wówczas ochłonął. Bał się jednak dalej, uspokoił go przybyły komisarz Nikodem Fromicz. Rodia słuchał jednak rozmowy policjantów na temat zabójstwa lichwiarki i w którymś momencie zemdlał. Miał gorączkę i nie spał, był głodny i bardzo się bał. To spowodowało, iż nie wytrzymał psychicznie. Ocuconego komisarz zapytał, co robił poprzedniego wieczoru. Rodion odpowiedział, że spacerował i to zdziwiło komisarza, gdyż chłopak był zbyt chory na spacery. Po wyjściu z komisariatu Rodion czuł nadal na sobie wzrok policji i spodziewał się, iż przyjdą zrewidować jego pokój.

II

Ze strachu, że skarb skradziony lichwiarce Alonie zostanie znaleziony u niego, chciał wyrzucić rzeczy do ścieków. Postanowił jednak znaleźć inne rozwiązanie. Błąkał się po okolicy, aż w końcu znalazł w Alei W-wskiej ogromny głaz. Wykopał więc tam dziurę i włożył w nią drogocenne przedmioty. Wracając z tej wyprawy, przypadkiem zawędrował pod kamienicę kolegi Razumichina. Postanowił odwiedzić go. Okazało się, iż zajmuje się on tłumaczeniami z języka niemieckiego i jakoś sobie radzi. Zaproponował współpracę Rodionowi. Widząc stan jego ubrania, chciał mu dać trzy ruble akonto przyszłej pracy. Rodion nie chciał przyjąć i uciekła z domu kolegi.
Był w fatalnym stanie. Gorączka i wycieńczenie organizmu doprowadziło do tego, iż Rodion idąc, przypominał pijanego. W którymś momencie wszedł nieopatrznie na ulicę, co zezłościło woźnicę i przeciągnął batem po plecach Raskolnikowa. Ludzie widzący to zajście, komentowali jako umyślne dążenie do spowodowania wypadku, aby wyłudzić odszkodowanie. Nadludzkimi siłami wręcz dotarł do domu i zapadł na łóżku. Budził się i mdlał z wycieńczenia i choroby.

III

Dopiero po czterech dniach odzyskał przytomność. Był wówczas w jego pokoju Razumichin i Anastazja. Dodatkowo pojawił się jeszcze reprezentant kantoru, przez który Pulcheria przesyłała mu 30 rubli. Nie chciał przyjąć pieniędzy, ale namówił go do tego Dymitr. Rodion miał teraz wielki problem, mianowicie, czy nie wyznał wszystkiego podczas sennych majaków, bo przyjaciel, który odszukał go przez biuro adresowe, był przy nim i wszystko słyszał. Razumichin przyprowadził wcześniej swojego kolegę, studenta medycyny Zosimowa, aby zbadał Rodię. Kolejnego dnia Dymitr za pieniądze od matki Raskolnikowa kupił mu nowe ubrania.

IV

Z rozmowy z Zosimowem Rodion dowiedział się, iż policja ma podejrzanego zbrodni na lichwiarce i jej siostrze. Miał nim być malarz pracujący piętro niżej. W pokoju, w którym malował, odnaleziono kolczyki skradzione lichwiarce. W dodatku człowiek ten próbował powiesić się w celi. Razumichin stwierdził, że nie wierzy w winę malarza.

V

W trakcie rozmowy o morderstwie kobiet do pokoju wszedł mężczyzna przedstawiający się jako Piotr Pietrowicz Łużyn. O jego wizycie pisała w liście matka. Miał to być narzeczony Duni, siostry Rodiona. Ten nie potraktował go uprzejmie, a wręcz przeciwnie był niegrzeczny i oschły. Rozmowa zeszła na tematy ślubu i wyszukiwania sobie kandydatek do ślubu. Rodion nie brał w tej rozmowie udziału, dopiero gdy Łużyn zabrał głos i mówił swoje zdanie, osłabiony Raskolnikow wpadł w szał i Łużyna wyproszono. Zdenerwowało Rodię zdanie, jakie ten dojrzały przecież mężczyzna wypowiedział na temat brania sobie panien za żony. Otóż zdaniem gościa najlepiej było dla mężczyzny brać za żonę biedną dziewczynę, która przez całe życie będzie wdzięczna za dobra, jakie otrzymała od męża, za wielką łaskę, jaką jej zrobił, wybierając ją za żonę. Rodion domyślał się, iż tego typu myślenie stało u podstaw wyboru Łużyna jego siostry Duni za kandydatkę do ślubu. Z tym nie mógł się pogodzić.

VI

W którymś momencie Rodion obudził się i czuł się zdolny do wyjścia na miasto. Założył nowe ubranie i poszedł na spacer ulicami placu Siennego. Wstąpił później do restauracji na herbatę i poprosił o gazety z ostatnich pięciu dni. Chciał przeczytać artykuły mówiące o zabójstwie lichwiarki i jej siostry. Traf chciał, iż dosiadł się do niego Zamiotow, kancelista z policji, który spisywał słowa Raskolnikowa obietnicy wykupu weksla na komisariacie i ten sam, którego poprosił do Rodiona Razumichin podczas majaków sennych, aby wyjaśnić ich znaczenie. Rozmawiali na temat zbrodni, ponieważ Zamiotow zauważył, jakie artykuły czytał Rodion.
Gdy Rodion wychodził z restauracji, natknął się na Dymitra, któremu zrobił scenę, zarzucając mu, iż ten go szpieguje. Poszedł potem na most „…ski”, gdzie widział kobietę chcącą popełnić samobójstwo. Uratował ją jednak policjant. Następnie Rodion poszedł do kamienicy Alony pod pretekstem, że chciałby wynająć mieszkanie. Bardzo dziwnie jednak zachowywał się i nawet podał swoje dane osobowe, aż w końcu wyrzucono go stamtąd.

VII

Wracając do domu, natknął się na wypadek. Wóz konny potrącił pijanego pieszego, w którym Rodion rozpoznał Marmieładowa i składał zeznanie policjantom. Pomagał przenieść do domu mężczyznę i nawet za własne pieniądze wezwał lekarza, który po oględzinach chorego zalecił wezwanie popa. Marmieładow poprosił o wezwanie córki Soni i tę prośbę spełniono. Prosił ją przed śmiercią o przebaczenie, a następnie zmarł w jej ramionach. Raskolnikow zostawił wówczas wdowie 20 rubli na pogrzeb i wyszedł. Mimo wszystko skorzystał później z zaproszenia Razumichina i wpadł do jego nowego mieszkania. Nie czuł się najlepiej, szczególnie w zakrwawionym krwią Marmieładowa ubraniu, więc poszedł do siebie. W pokoju zastał matkę i siostrę, przyjechały do miasta i Rodiona odwiedziły jako pierwszego.

Oprac.  Cz. 1-2 Cz. 3-5 Cz. 6 Plan

Skomentujesz?

Kontynuując czytanie, zgadzasz się z politykę cookies na tej stronie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close